2 kwietnia 2012

Kobieta wyzwolona, czyli jaka?

Jak zdefiniować kobietę wyzwoloną? 
Niewątpliwie jest to kobieta pewna siebie, pewna swej seksualności, niebojąca się przeciwności losu i zawsze broniąca swojego zdania.

Dzięki sufrażystkom i emancypantkom, mamy prawo wyborcze, możemy robić polityczną karierę. Możemy bez oporów domagać się przyjemności cielesnych i o nich mówić.

Żyjemy w dobie wyzwolenia. Jednakże jak to bywa w przypadku każdej „wolności” i tutaj nastąpił pewien rozłam i pewne sprawy wymknęły się spod kontroli. Za sprawą niektórych przedstawicielek płci pięknej, ugrupowań rzekomo walczących o prawa kobiet, ale przede wszystkim mediów, kobieta wyzwolona stała się kobietą…rozwiązłą. Taki przynajmniej, stworzono wizerunek kobiet wyzwolonych, wprowadzając dziwaczne mody i zasady.

Stałyśmy się kobietami drapieżnymi, wampami. Często zbyt mocno afiszującymi się swoją seksualnością. Kobietami modliszkami. W ślepej pogoni za wytyczonymi trendami od pseudo speców, poddajemy się ich wpływowi. Zmieniamy partnerów niczym rękawiczki. Konsumpcja ponad wszystko. Im bardziej wulgarne i odważne zachowanie tym lepiej. W końcu jako kobieta wyzwolona, mogę mieć swoje zdanie i mówić co chcę. Media wmawiają mi, że posiadanie tylko jednego partnera, oznacza, że jestem zacofana. Bycie dziewicą w wieku 20 lat to zboczenie.

Telewizja raczy nas serialami, w których bohaterki nimfomanki afiszują się swoją seksualną swobodą. Mężczyzna w tychże filmach ogranicza się jedynie do „przedmiotu” muszącego dawać przyjemność. W przypadku nie sprawdzenia się jest zamieniany nowym, lepszym egzemplarzem.

Okładki kolorowych gazet krzyczą do nas tytułami: „Jak osiągnąć całodobowy orgazm”, „Jak usidlić super kochanka”, Stań się lwicą w sypialni”. Mam takie odczucie, że jeżeli nie wbiję się w ogólno przyjęte ramy zachowań, zostanę wykluczona z grona kobiet, ogólnie zwanych: „wyzwolonymi”.

Czy jeżeli założę wibrator na łańcuszku, niczym wisiorek i będę epatować swoją seksualnością, to czy dopiero wtedy będę stuprocentową kobietą? Chyba coś tu nie tak. Nie o to w wolności kobiet chodzi. Naszym prababkom, babkom na pewno nie chodziło oto, by nasza wolność wiązała się ze swoistego rodzaju ekshibicjonizmem. Chciały, byśmy miały prawo wyboru i umiejętnie i z rozwagą z niego korzystały. A my co? Cóż z tego, że mamy prawo i wolność, jeżeli poddajemy się narzucanym trendom? Czyż obecnie panującą moda kobiety drapieżnej, nie jest to pewien rodzaj nakładanych na nas „kajdan” zachowań?

Jesteśmy kobietami wyzwolonymi i korzystajmy z tego! Ale na swój indywidualny sposób. Chcę, to zmieniam partnerów, ale nikt mi nie będzie narzucał, że tak muszę robić, by udowodnić swoją wartość. Chcę być drapieżna? Dobrze, ale w przypadku, gdy to ja taka chcę być, a nie bo muszę.

Kobieta wyzwolona zna swoją wartość i umie walczyć o swoje prawa. 

Bynajmniej nie musi dla podkreślenia swojej wartości, zakładać bluzki z dekoltem do pępka.



Katarzyna Redmerska - http://kobieta30.pl/artykuly/kobieta_wyzwolona__czyli_jaka_





Dla mnie kobieta wyzwolona ....to kobieta, żyjąca pełnią życia. 
To kobieta pewna siebie, która wie czego chce i nie boi się po to sięgać, pewna swej seksualności, niebojąca się przeciwności losu i zawsze broniąca swojego zdania.
Kobieta ta pozostaje  w harmonii z samą sobą. 
Kobieta, która promieniuje kobiecością i naturalnym pięknem
Taka kobieta czuje sie spełniona.....bo wie czego chce, a jej wewnętrzna siła daje jej zdolność inspirowania innych. 
Kobieta wyzwolona ze społecznych barier, chce decydować o sobie i podążać włąsną i wybraną drogą. 
Wyzwoliłyśmy się z utartego u nas od wieków patriarchatu...możemy się uczyć, pracować, głosować, a gary, mąż i dzieci to już nie jest jedyny nasz świat...to nie feminizm! ....  to równouprawnienie...
.... a wyzwolenie to nie tylko samodzielne stanowisko i niezalezność finansowa ale też wyzwolenie ducha!

 Audaces fortuna iuvat timidosque repellit 
Śmiałym los sprzyja i bojaźliwych odtrąca. 
Horacy

Obraz  1 -  Kobieta wyzwolona 
Elżbieta Mozyro -http://www.elie-galeria.cdx.pl/f.php5


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz