27 lipca 2012

Dwa światy !


- czyli o  różnicy pomiędzy dziewczynką a chłopcem ...
 
Dlaczego w przedszkolu dziewczynki bawią się w „domek”, a chłopcy w wojnę?
Czyżby kobiety i mężczyźni od urodzenia należeli do dwóch różnych  światów nie tylko pod względem fizycznym, ale również psychicznym i emocjonalnym?
 Nie! 
 Różnice zaczynają się dużo wcześniej.

XX czy XY? 

Biologia jest prosta.
O tym, czy dziecko będzie chłopcem, czy dziewczynką, decydują chromosomy w plemniku ojca:
XX (dziewczynka), XY (chłopiec).
Ale to nie wszystko.
Płód na początku ma zawiązki organów obu płci, ale rozwija się w małego mężczyznę tylko wtedy, gdy około szóstego tygodnia życia zaczyna wytwarzać męskie hormony. Dawka testosteronu jest uderzeniowa – czterokrotnie wyższa niż dostaje dziecko w późniejszym życiu, porównywalna z tą, jakiej jest poddany nastolatek.
Dziecko z chromosomami XY produkuje męskie hormony i narządy płciowe, a to z chromosomami XX, które nie wytwarza testosteronu, staje się dziewczynką.

♥♥  ♥♥ ♥♥ ♥♥ ♥♥ ♥♥

Kiedy Gillian dowiedziała się, że będzie miała bliźnięta, była zdecydowana oprzeć się stereotypizacji dzieci zgodnie z płcią. Będzie je wychowywać dokładnie tak samo, bez tych wszystkich głupstw na temat różowego i niebieskiego, słodkich sukieneczek i połatanych spodni.
W ciągu pierwszych minut życia dzieci decyzja ta została wystawiona na próbę.

„Urodziły się w odstępie trzech minut jedno od drugiego. Ale już jako niemowlęta mogły równie dobrze pochodzić z różnych planet.
Andrew nie dawał się w żaden sposób uśpić.
Annie zasypiała łatwo, ale budził ją najmniejszy hałas.
Nad każdym łóżeczkiem powiesiliśmy ruchomą zabawkę, bo wiedzieliśmy, jak ważne jest stymulowanie dzieci. 

Andrew uwielbiał swoją i leżał wpatrując się w nią godzinami, nawet kiedy zmieniałam mu pieluszkę. 
Annie natomiast była znacznie bardziej komunikatywna, gaworzyła, ilekroć weszłam do jej pokoju [...].” 
Już kilka godzin po urodzeniu dziewczynki są bardziej wrażliwe na dotyk.
Testy badające wrażliwość dotykową rąk i palców u obu płci ujawniają różnice tak uderzające, że czasem wyniki mężczyzn i kobiet nawet nie zachodzą na siebie, ponieważ  najwrażliwszy chłopiec jest mniej wrażliwy od najmniej wrażliwej dziewczynki.
Jeśli chodzi o dźwięk, to dziewczynki są znacznie mniej tolerancyjne – jeden z naukowców uważa, że mogą one „słyszeć” dźwięki jako dwa razy głośniejsze, niż odbierają to chłopcy.
Niemowlęta-dziewczynki stają się podenerwowane i niespokojne z powodu hałasu, bólu i niewygody znacznie łatwiej niż chłopcy. Niemowlęta-dziewczynki dużo łatwiej pocieszyć uspokajającymi słowami czy śpiewaniem.
Dziewczynki zdają się rozpoznawać emocjonalną treść naszych słów, nawet zanim zaczną je rozumieć.
Od pierwszych dni dziewczynki okazują większe zainteresowanie porozumiewaniem się z innymi ludźmi.
Jedno z badań przeprowadzono z dziećmi mającymi zaledwie dwa do czterech dni. Wykazało ono, że dziewczynki spędzają prawie dwa razy więcej czasu niż chłopcy na utrzymywaniu kontaktu wzrokowego z milczącym dorosłym, przyglądają się także dłużej niż chłopcy, kiedy dorosły mówi.
U chłopców okres napięcia uwagi był taki sam, niezależnie od tego, czy dorosły mówił, czy też nie, co wskazuje na pierwszeństwo tego, co widzą, przed tym, co dyszą.
Dziewczynki od kołyski lubią gaworzyć do człowieka. Większość chłopców jest równie rozmowna, ale są nie mniej szczęśliwi, gdy paplają do leżących obok zabawek albo przyglądają się abstrakcyjnemu geometrycznemu wzorowi.
Chłopcy są żywsi i śpią mniej niż dziewczynki.
Owo zainteresowanie dziewczynek ludźmi przejawia się także w inny sposób. W wieku czterech miesięcy dziewczynki są w stanie odróżnić fotografie znanych im osób od fotografii nieznajomych; chłopcy zazwyczaj tego nie umieją.
Jednotygodniowa dziewczynka może wyróżnić płacz dziecka na tle ogólnego hałasu o podobnej sile. Chłopcy w wieku niemowlęcym tego nie potrafią.
Te dające się wyodrębnić i zmierzyć różnice w zachowaniu zostały wdrukowane na długo przedtem, nim mogły zadziałać wpływy zewnętrzne. Odbijają one znaną nam już podstawową różnicę między mózgami nowo narodzonych dzieci: przewagę chłopców pod względem orientacji przestrzennej, większą sprawność dziewcząt w mowie. Ale nawet ci, którzy skłonni są zaakceptować naukowe dowody na istnienie różnic między mózgami mężczyzn i kobiet, mogą utrzymywać, że wpływ uczenia się, wychowania i środowiska społecznego jest silniejszy niż odmienności w ich budowie. Wskażą oni na fakt, że matki mają zwyczaj bawić się gwałtowniej z synami niż z córkami, że z dziewczynkami spędzają więcej czasu na czułym gruchaniu i mówieniu.
Trudno się dziwić – dochodzą do wniosku – że chłopcy i dziewczynki od początku, już w wieku niemowlęcym, zachowują się w różny sposób.
Spójrzmy jednak na to z innej strony. Czy jest możliwe, że matka nie tyle kształtuje dziecko zgodnie ze stereotypową rolą płciową, co raczej odpowiada na wrodzone potrzeby niemowlęcia?
Wie, że najlepszą reakcję dziewczynki uzyska pieszczotami, a  reakcję chłopca energiczniejszym zachowaniem, i chce po prostu zaspokoić ich potrzeby. Akceptuje ona te skłonności behawioralne dziecięcego mózgu, które predysponują dziewczynkę do silniejszej reakcji na łagodne dźwięki i bliskie, miłe twarze.
Dziecko egzekwuje swoją Niemowlęcą Władzę – w gruncie rzeczy to ono manipuluje matką, aby zaspokoić swoje wrodzone potrzeby. Ile matek zaobserwowało u niektórych swoich dzieci znaczną dozę determinacji od pierwszych dni życia? Nikt nie uczył noworodka determinacji.
I nikt nie uczy typowej dziewczynki w wieku niemowlęcym charakterystycznej dla niej względnej powściągliwości.

Andrew bardzo nas niepokoił. Jeżeli się go cały czas nie obserwowało, właził i wyłaził z szafek, bawił się kurkami od kuchenki. [...] Nie był także bardzo rozmowny, chociaż Annie paplała cały czas. Sądziliśmy, że może być opóźniony albo coś w tym rodzaju [...].

Skłonności umysłu utrzymują się i pogłębiają, gdy dziecko rośnie; „widzi” ono świat przez ten akurat filtr mózgu, którego użycie wydaje mu się łatwiejsze i bardziej naturalne. W eksperymentach ujawnia się, na przykład, skłonność dziewcząt do koncentrowania się na ludziach.
Grupę dzieci poddano dość szczególnemu testowi wzroku.
Patrzyły one przez dziwne urządzenie przypominające lornetkę, w którym każdemu oku ukazywał się w tym samym czasie inny obraz. Jedno oko widziało przedmiot, drugie osobę. Dzieciom pokazano dokładnie te same obrazy, ale zapytane, co widziały, dawały inne odpowiedzi.
Z przekazów dzieci wynikało, że chłopcy widzieli znacznie więcej przedmiotów niż osób, a dziewczynki znacznie więcej osób niż przedmiotów.
Dziewczynki wcześniej uczą się mówić, ponieważ ich mózg jest do tego celu lepiej zorganizowany. Funkcja mowy jest umieszczona z przodu lewej półkuli, podczas gdy u mężczyzn mieści się ona zarówno z przodu, jak i z tyłu – jest to układ mniej efektywny.
Mając w mózgu bardziej wyspecjalizowane ośrodki mowy, dziewczynki wypowiadają pierwsze słowa we wcześniejszym wieku niż chłopcy i mają bogatsze słownictwo. W badaniach dzieci od dwóch do czterech lat okazało się, że dziewczynki częściej potrafią poradzić sobie z subtelnościami gramatyki. Łatwiej im określić różnicę między I did this a I’ve done this, czy też użyć strony biernej zamiast czynnej: I’m being teased by Jimmy zamiast Jimmy’s teasing me.
Kiedy dziewczynka osiągnie trzy lata, 99% jej mowy jest zrozumiałe dla otoczenia; chłopcom zabiera to przeciętnie o rok więcej. (Einstein miał pięć lat, kiedy zaczął mówić.)
Dziewczynki budują zdania dłuższe i bardziej skomplikowane, robią mniej błędów gramatycznych i osiągają lepsze wyniki w testach, w których trzeba wymyślić jak najwięcej słów zawierających określoną literę alfabetu.84 Po upływie miesięcy, kiedy dziecko zaczyna samodzielnie chodzić, chłopcy wykazują większe zainteresowanie odkrywaniem zakamarków swego niewielkiego świata.
Większa masa mięśniowa pozwala im wędrować dalej i odkrywać więcej niż ich siostrom. Rzadziej też wędrują z powrotem do matki szukać tam uspokojenia. Naukowcy wymyślili test, w którym przez środek dziecięcego pokoju biegnie bariera oddzielająca dziecko od matki. Dziewczynki częściej stawały na środku przeszkody i płakały. Chłopcy podejmowali małe wyprawy do krańca przeszkody, aby zobaczyć, czy nie ma drogi naokoło.
Dzieci odkrywają świat w taki sposób, do jakiego predysponuje je ich mózg.
Odwołują się przy tym do mocnych stron swojego umysłu, przez co wzmacniają je jeszcze bardziej; przypominają w tym ciekawskie szczury, które eksplorując otoczenie podnoszą sprawność swoich mózgów. Większość dzieci przystosowuje się umysłowo do stereotypów płciowych, nie przystosowuje się natomiast do stereotypów ustanawianych przez liberalne społeczeństwo.
W gruncie rzeczy dzieci słuchają samych siebie, wsłuchują się w swój świat wewnętrzny, uznają za ważne to, co ich mózg jako ważne im przedstawia.
I w miarę posługiwania się przyswojonymi umiejętnościami, wskutek wielokrotnych odwołań do naturalnych i preferowanych sposobów patrzenia na świat, cechy właściwe danej płci ulegają wzmocnieniu.
Chłopiec bardziej spontanicznie angażuje się w zadania doskonalące umiejętności przestrzenne, dziewczynka częściej się włącza w doświadczenia wzmacniające zdolności interpersonalne.
Chłopcy chcą badać teren, przestrzeń i przedmioty, ponieważ ukształtowanie mózgu ukierunkowuje ich na te właśnie aspekty środowiska.
Dziewczynki lubią mówić i słuchać, ponieważ ich mózgi są zaprojektowane do lepszego wykonywania tych właśnie czynności.
W pewnym okresie sądziłam, że nie byłoby bezpiecznie wysłać Andrew do przedszkola. 
Nie byłoby to także w porządku wobec wychowawców i innych dzieci. Był taki destruktywny. Czasem bolało mnie bardzo, że wydawał się nie mieć dla mnie – swojej matki – ani chwili czasu.
Gotowa jestem przysiąc, że były takie chwile, kiedy z radością wymieniłby mnie na jeszcze jedną ciężarówkę do zabawy.
W okresie wczesnego dzieciństwa sposób zabawy jest u obu płci odmienny.
Według jednej z angielskich prac, chłopcy znikają na placu zabaw, gdy tylko powiedzą matce „do widzenia” w drzwiach przedszkola (co zajmuje dziewczynkom przeciętnie 92,5 sekundy, a chłopcom 36 sekund).
Tam bawią się energiczniej i zajmują znacznie większą przestrzeń do zabawy niż dziewczynki.
W sali przedszkolnej chłopcy znacznie chętniej budują konstrukcje z klocków, bawią się wszelkimi rodzajami pojazdów – w gruncie rzeczy wszystkim, co działa, obojętne, czy jest to klamka do drzwi, czy kontakt elektryczny.
Dziewczynki chętniej wybierają zabawy na siedząco, a jeśli już coś budują, to raczej konstrukcje długie i niskie, podczas gdy chłopcy decydują się zazwyczaj na wywrotne wieże.
Dziewczynki powitają nowo przybyłe do grupy dziecko – niezależnie od jego płci – najprawdopodobniej przyjaźnie i z ciekawością; chłopcy z obojętnością. Jeżeli „nowy” przyłączy się do zabaw grupy chłopców, wywoła to ich irytację; w grupie dziewcząt będzie on zapewne mile widziany.
W wieku lat czterech chłopcy i dziewczynki na ogół bawią się już oddzielnie, ustanowiwszy własną formę dziecięcej segregacji płciowej.
 Chłopcy zazwyczaj nie przejmują się tym, czy lubią każdego z osobna członka bandy – przyjmuje się go, jeśli jest z niego w zabawie pożytek.
 Dziewczynki wykluczają swoje koleżanki, bo „one są niemiłe”. Dziewczynki przyjmują do swojej grupy młodsze dzieci; chłopcy próbują przyłączyć się do grup dzieci starszych. Dziewczynki znają i pamiętają imiona towarzyszy zabawy, chłopcy często ich nie znają lub nie pamiętają.
Chłopcy wymyślają opowiadania pełne walki, napięcia i czarnych charakterów.
Opowieści dziewczynek koncentrują się na domu, przyjaźni, emocjach.
Zabawy chłopców są brutalne i gwałtowne, cechują je: kontakt cielesny, nieprzerwana aktywność, konflikty, potrzeba większej przestrzeni, dłuższy czas zaangażowania, przy czym miarą sukcesu zabawy jest aktywny kontakt z pozostałymi uczestnikami, rezultat jest jasno określony i wyraźnie wiadomo, kto wygrał, a kto przegrał.
Typowe zabawy dziewczynek opierają się na kolejności uczestnictwa, ściśle zdefiniowanych etapach gry i współzawodnictwie pośrednim. Gra w klasy to idealna zabawa dla dziewczynek, chłopcom natomiast odpowiada berek.
Oczywiście, każdy z nas pamięta z placu zabaw chłopców i dziewczynki, którzy nie podporządkowywali się temu wzorowi zachowań. Właśnie dlatego ich pamiętamy, że byli tak odmienni od innych dziewczynek i chłopców. Jest niemal pewne, że te odstępstwa od wzorów zachowań płciowych miały źródła hormonalne.... ale o tym .... może jeszcze... kiedyś ... kiedyś  pojawi się jakiś artykulik ...
 


Fragment książki “Płeć mózgu”, A. Moir, D. Jessel
http://www.scribd.com/doc/53563877/A-Moir-D-Jessel-P%C5%82e%C4%87-Mozgu 
http://media.wp.pl/


22 lipca 2012

Oto ...minuta Mądrości

Pośrednictwo 
Pewien człowiek zapytał jednego z uczniów:
- Po co ci Mistrz?
- Jeśli chce się zagrzać wodę, potrzebne jest naczynie jako pośrednik między ogniem i wodą - brzmiała odpowiedź.

 Mara Schasteen 1976 | American Still life painter


 Czy jest możliwe zdobycie Mądrości  w ciągu jednej minuty?
- Z pewnością - odpowiedział Mistrz.
- Ależ jedna minuta to chyba za mało?
- To pięćdziesiąt dziewięć sekund za dużo.
Nieco później Mistrz zwrócił się do swych zakłopotanych uczniów:
- Ile czasu trzeba, by spojrzeć na księżyc?
- Po cóż więc te wszystkie lata duchowych zmagań?
- By otworzyć komuś oczy potrzeba niekiedy całego życia. By ujrzeć - wystarczy błysk chwili."
Wnętrze 
 Uczeń prosił o słowo mądrości.
Mistrz rzekł:
- Idź, usiądź w swojej celi, a ona nauczy cię mądrości.
- Ależ ja nie mam żadnej celi. Nie jestem mnichem.
- Ależ masz ją. Wejrzyj w siebie!


 Przetrwanie
 Uczeń codziennie zadawał wciąż to samo pytanie:
- Jak mogę znaleźć Boga?
- Poprzez pragnienie.
- Ależ, czy nie pragnę Boga z całego mego serca? Dlaczego więc dotychczas Go nie znalazłem?
Pewnego dnia Mistrz kąpał się ze swoimi uczniami w rzece. Chwycił go za głowę, i tak długo trzymał pod wodą, że w końcu biedak zaczął szamotać się rozpaczliwie, by się uwolnić.
Następnego dnia Mistrz sam zaczął rozmowę.
- Dlaczego tak się rzucałeś, kiedy trzymałem cię pod wodą?
- Dlatego, że rozpaczliwie szukałem powietrza.
- Kiedy otrzymasz łaskę szukania Boga tak jak wczoraj szukałeś powietrza - będzie to znak, że Go znalazłeś.
 

Piękna wyspa
Staruszek przeżył większość swego życia na wyspie, którą uważano za jedną z najpiękniejszych na świecie. Kiedy po przejściu na emeryturę przeniósł się do dużego miasta, ktoś do niego powiedział: „Musiało być wspaniale mieszkać przez tyle lat na wyspie uważanej za jeden z cudów świata”.
Staruszek pomyślał nad tym, a potem powiedział: „Cóż, prawdę mówiąc, gdybym wiedział, że jest tak sławna, to bym się jej przyjrzał”.
 

Ucieczka 
 Mistrz już za życia stał się legendą. Opowiadano, że pewnego razu Bóg szukał jego rady:
- Chciałbym zabawić się z ludźmi w chowanego. Pytałem aniołów, jakie jest najlepsze miejsce na kryjówką. Jedni mówią, że głębie oceanu. Inni, że szczyt najwyższej góry. Jeszcze inni, że niewidoczna strona tarczy księżyca lub któraś z odległych gwiazd. A co ty mi radzisz?
Mistrz odpowiedział:
- Ukryj się w ludzkim sercu. To ostatnie miejsce, o którym pomyślą.



Dojrzałość
Gdy pewien guru miał lekcję z grupą młodych uczniów, zaczęli go błagać, żeby im wyjawił świętą Mantrę, przez którą zmarli są przywracani do życia.
„Cóż byście zrobili z tak niebezpieczną rzeczą?” zapytał guru.
Nic Służyłaby tylko do umocnienia naszej wiary”, odparli.
Przedwczesna wiedza jest niebezpieczną rzeczą, moje dzieci”, powiedział starzec.
Kiedy wiedza jest przedwczesna?” zapytali.
Kiedy daje władzę komuś, kto nie posiada jeszcze mądrości, która musi towarzyszyć jej użyciu”.
Jednakże uczniowie nalegali tak, że święty człowiek, wbrew sobie, wyszeptał im do uszu świętą Mantrę, zaklinając ich wielokrotnie, aby korzystali z niej z największą rozwagą.
Niedługo potem młodzieńcy szli wzdłuż miejsca pustynnego, gdzie zobaczyli stertę wyblakłych kości. Kierowani bezmyślną wesołością, która towarzyszy tłumowi, postanowili sprawdzić Mantrę, która powinna była zostać użyta dopiero po dłuższej medytacji.
Skoro tylko wypowiedzieli magiczne słowa, kości oblekły się w ciało i zostały przemienione w wygłodniałe wilki, które rzuciły się za nimi w pogoń i rozdarły ich na strzępy.



Prawda
Był raz rabin, który był czczony przez ludzi jako człowiek Boży. Nie było dnia, żeby tłum ludzi nie stał przed jego drzwiami szukając rady, albo uzdrowienia, albo błogosławieństwa tego świętego człowieka. I za każdym razem, kiedy rabin przemówił, ludzie chciwie słuchali, chłonąc każde jego słowo.
Był jednak wśród słuchających nieprzyjemny facet, który nigdy nie przepuścił okazji, żeby sprzeciwić się Mistrzowi. Zauważał słabości rabina i wyśmiewał się z jego wad ku przerażeniu uczniów, którzy zaczęli na niego patrzeć, jak na diabła wcielonego.
Otóż pewnego dnia „diabeł” zachorował i zmarł. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Na zewnątrz wyglądali odpowiednio poważnie, lecz w sercu byli zadowoleni, że ożywcze pogadanki Mistrza nie będą już zakłócane lub jego zachowanie krytykowane przez tego lekceważącego heretyka.
Tak, więc ludzie byli zdziwieni, widząc Mistrza pogrążonego w prawdziwym smutku na pogrzebie. Kiedy uczeń zapytał go później, czy opłakuje wieczny los zmarłego, powiedział: „Nie, nie. Dlaczego miałbym opłakiwać naszego przyjaciela, który jest teraz w niebie? To ze względu na siebie się smucę. Ten człowiek był jedynym przyjacielem, jakiego miałem. Tutaj jestem otoczony przez ludzi, którzy mnie czczą. On był jedynym, który rzucał mi wyzwania, dzięki którym mogłem wzrastać.”



Wewnętrzna przemiana
Mysz była ciągle zgnębiona z powodu swojego strachu przed kotem.
Pewien czarodziej ulitował się nad nią i przemienił ją w kota. Ale wtedy zaczęła obawiać się psa.
Więc czarodziej przemienił ją w psa. Wtedy zaczęła się bać pantery.
Więc czarodziej przemienił ją w panterę. Po tym była pełna strachu przed myśliwym.
W tym momencie czarodziej rozłożył ręce.
Przemienił ją z powrotem w mysz mówiąc: „Nic nie pomoże, ponieważ wciąż masz serce myszy”.



Szczęście
Sokrates nie nosił nawet butów; jednakże stale ulegał czarowi targu i często tam chodził, żeby popatrzeć na te wszystkie wystawione towary.
Kiedy jeden z uczniówł zapytał go, dlaczego tam chodzi, Sokrates powiedział: „Uwielbiam odkrywać, bez jak wielu rzeczy, jestem doskonale szczęśliwy”.



Wewnętrzny spokój
Nauczanie Mistrza nie znajdowało uznania u władz i w końcu wypędzono go z kraju.
Uczniom, którzy pytali go, czy nigdy nie odczuwa tęsknoty, Mistrz odpowiedział:
- Nie.
- Ależ to nieludzkie, nie tęsknić za własnym domem – protestowali uczniowie.
Na to Mistrz odrzekł:
- Przestajesz czuć się wygnańcem, kiedy odkrywasz, że twoim domem jest wszechświat.



Przebudzony
- Czy przebudzenie osiąga się przez działanie, czy też przez
medytację?
- Przez żadną z tych rzeczy. Przebudzenie związane jest z widzeniem rzeczy takimi jakimi są.
Widzeniem że złota kolia, którą pragniesz nabyć, jest już na twojej szyi.
Że wąż, którego tak się boisz, jest tylko kawałkiem sznurka na ziemi.



Nieświadomość
- Gdzie mogę spotkać Boga?
- Jest właśnie przed tobą.
- Dlaczego więc nie udaje mi się Go zobaczyć?
- A dlaczego pijakowi nie udaje się zobaczyć własnego domu?
Nieco później Mistrz powiedział:
- Staraj się odkryć, co czyni cię pijanym.
Jeśli chcesz widzieć, musisz być trzeźwy.



Jałowość
Mistrz w ogóle nie widział potrzeby wygłaszania uczonych mów.
Nazywał je “perłami mądrości”.
- Dlaczego zatem pogardzasz nimi, jeśli są perłami – pytali uczniowie.
- Czy słyszeliście kiedykolwiek, by perły mogły urosnąć, gdyby posiano je na polu? – brzmiała odpowiedź.



Wyciągnięcie
- Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?
- Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie - odrzekł Mistrz.
- Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?
- Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie.



Zgoda
- W jaki sposób mogę stać się wielkim człowiekiem – takim jak ty?
- Dlaczego pragniesz być wielkim człowiekiem? – zapytał Mistrz. -
Być człowiekiem jest już wystarczająco wielkim osiągnięciem.



Przemoc
Mistrz zawsze uczył, że poczucie winy jest złym uczuciem. Trzeba go unikać jak samego diabła: wszelkiego poczucia winy.
Pewnego dnia jeden z uczniów zapytał:
- Ale czyż nie powinniśmy nienawidzić swoich grzechów?
- Kiedy czujesz się winny, to nienawidzisz nie swoje grzechy, lecz siebie samego.



Miłość
- Co powinniśmy robić, by nasza miłość trwała? – pytali nowożeńcy.
- Kochajcie razem inne rzeczy – odpowiedział Mistrz.



Przemijanie
Kiedy stało się rzeczą jasną, że Mistrz wkrótce umrze, uczniów ogarnęło przygnębienie.
Uśmiechając się Mistrz powiedział:
- Czyż nie rozumiecie, że to właśnie śmierć nadaje piękno życiu?
- Nie. Wolelibyśmy – wbrew temu co mówisz, byś nigdy nie umarł.
- Wszystko, co naprawdę żyje – musi umrzeć.
Popatrzcie na kwiaty – tylko sztuczne nigdy nie umierają.



Prawdziwa duchowość
Zapytano raz mistrza:
- Co to jest duchowość?
- Duchowość – odpowiedział – to jest to, co pozwala człowiekowi osiągnąć wewnętrzną przemianę.
- Jeśli zaś ja stosuję metody tradycyjne, jakie przekazali nam mistrzowie, czy nie jest to duchowością?
- Nie będzie duchowością, jeżeli dla ciebie nie spełnia tego zadania. Koc nie jest kocem jeśli się nie grzeje.
- Znaczy to, że duchowość się zmienia?
- Ludzie się zmieniają, a również ich potrzeby. I tak, co kiedyś było duchowością, już nią nie jest.
To, co często uchodzi za duchowość, jest jedynie powtarzaniem dawnych metod.


Ludzkość
Szeroko ogłaszano wykład, który Mistrz miał wygłosić na temat: "Zniszczenie świata". Wielki tłum ludzi zebrał się w ogrodach klasztoru, by go słuchać.
Konferencja nie trwała nawet minuty.
Oto wszystko, co powiedział Mistrz:
- Oto co zniszczy rodzaj ludzki: polityka bez zasad, postęp bez współczucia, bogactwo bez pracy,
wiedza bez milczenia, religia bez odwagi i kult bez świadomości. 
 

Niestosowanie przemocy 
 Wąż pokąsał tylu mieszkańców wioski, że jedynie nieliczni odważyli się pracować w polu. Świętość Mistrza była tak wielka, że opowiadano, iż udało mu się oswoić węża i przekonać go, by w swoim postępowaniu nie uciekał się do gwałtu.
Wkrótce mieszkańcy wioski zauważyli, że wąż stał się nieszkodliwy. Zaczęli więc rzucać w niego kamieniami i szarpać za ogon.
Pewnej nocy poturbowany wąż wślizgnął się do mieszkania Mistrza, by się pożalić.
Mistrz rzekł:
- Przyjacielu, przestałeś straszyć ludzi i to nie jest dobre.
- Jak to? Przecież to ty nauczyłeś mnie postępować bez uciekania się do gwałtu?
- Prosiłem cię jedynie, byś przestał szkodzić... a nie - żebyś przestał syczeć! 
 

Śpiew  Ptaka
 Uczniowie mieli wiele pytań na temat Boga,
Mistrz im powiedział: - Bóg jest Nieznany i Niepoznawalny. Każde twierdzenie o Nim, każda odpowiedz na wasze pytanie będzie zniekształceniem Prawdy.
Uczniowie byli zaskoczeni: - W takim razie, dlaczego mówisz o Nim?
- A dlaczego śpiewa ptak? - odpowiedział mistrz. Ptak nie śpiewa dlatego, że ma do przekazania jakieś twierdzenie....  śpiewa, ponieważ ma śpiew. 
Słowa uczniów muszą być zrozumiałe. Słowa mistrza nie muszą takimi być. Muszą być jedynie słyszane, w taki sposób, w jaki słucha się wiatru w drzewach, szumu rzeki czy śpiewu ptaka. One rozbudzają w tym, kto słucha, coś co leży poza wszelkim rozumieniem.
 

Postęp
Młody człowiek roztrwonił cały odziedziczony majątek. Kiedy został bez grosza, odkrył również, jak zwykle w takich wypadkach, że opuścili go przyjaciele. Nie wiedząc, co dalej robić, udał się do Mistrza i zapytał go: - Co się stanie ze mną? Nie mam pieniędzy ani przyjaciół.
- Nie martw się, synu. Zapamiętaj sobie moje słowa: wszystko znów będzie dobrze. W oczach młodego człowieka błysnął promień nadziei. - Czy znów będę bogaty? - Nie. Przyzwyczaisz się do tego, że będziesz sam i bez grosza.
 
 
 
Laurie Kaplowitz | American Figurative Expressive painterUcz się prostej, wspaniałej, ale niezwykle trudnej sztuki patrzenia.
Oto jak możesz się jej nauczyć.
Za każdym razem, kiedy jesteś zły i poirytowany przez kogoś, wtedy analizuj nie tę osobę, lecz samego siebie.
Pytanie jakie należy zadać brzmi nie: jaki błąd zrobił ten człowiek, ale jaką prawdę o mnie samym odsłania mi moje zdenerwowanie.
Zrób to od razu.
Pomyśl o ludziach, którzy Cię denerwują i wypowiedz tę bolesną, ale wyzwalającą prawdę. Przyczyna mego zdenerwowania tkwi nie w tamtej osobie, ale we mnie samym.
Powiedziawszy to, zacznij szukać przyczyny tego zdenerwowania. Najpierw przyjrzyj się bardzo prawdopodobnej możliwości, iż przyczyna, dla której wady albo tzw. wady danej osoby Cię drażnią jest fakt, że Ty sam je posiadasz. Ale stłumiłeś je i w sposób nieświadomy projektujesz je na innych.. (...) Tak więc szukaj wad tej osoby we własnym sercu i w swojej podświadomości, a Twoja udręka zamieni się we wdzięczność, że czyjeś zachowanie stało się dla Ciebie okazją do odkrycia samego siebie..


Bez słów 
- Jaki sens ma wasza nauka i wasze praktyki pobożne?
Czyż osioł staje się mądry przez to, że żyje w bibliotece, albo czy mysz osiąga świętość przez to, że chowa się w jakimś kościele? - Czegóż nam więc potrzeba? - Serca. - Co trzeba zrobić, by je mieć? Mistrz nie chciał nic odpowiedzieć. Cokolwiek by powiedział, uczyniliby to przedmiotem studiów lub podstawą pobożnych praktyk.




Fragmenty  z książek A. de Mello  “Minuta mądrości”, “Modlitwa żaby”, "Śpiew ptaka"
 http://www.sm.fki.pl/demello.php?nr=Minuta_Madrosci   na tej stronie przeczytacie wiele tych mądrości  Ojca Anthony de Mello - Jezuity i zapoznacie się z jego książkami a tutaj  http://www.sm.fki.pl/demello.php?nr=biografia  zapoznacie się z jego biografią

Polecam wszystkim  szczególnie Śpiew ptaka -  Książka ta została napisana dla ludzi o różnych przekonaniach religijnych i niereligijnych. 
Oto kilka wybranych"  mądrości "

 Słowo ciałem się stało
- W Ewangelii Świętego Jana czytamy:
"A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas... Wszystko przez nie się stało; a bez niego nic się nie stało, co się stało;
W nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła". (J 1,14; 3-6) Popatrz na ciemność. Wkrótce zobaczysz światło.
Patrz w milczeniu na wszystkie rzeczy. Wkrótce zobaczysz Słowo. Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas...Budzi litość widok usilnych starań tych, którzy chcą przemienić na nowo ciało w słowo. Słowa, słowa, słowa...
 
Kości dla wypróbowania wiary
Pewien chrześcijański intelektualista, który uważał, że Biblia jest literalnie prawdziwa aż do najmniejszych szczegółów,
spotkał raz kolegę, który mu rzekł:
- Według Biblii ziemia została stworzona około pięć tysięcy lat temu. Znaleziono jednak kości świadczące,że życie na naszej planecie istnieje od setek tysięcy lat.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać:
- Kiedy Bóg stworzył ziemię pięć tysięcy lat temu, celowo umieścił te kości w ziemi, aby wypróbować, czy bardziej będziemy wierzyć twierdzeniom naukowców, czy Jego Świętemu Słowu. Dodatkowy dowód na to, że sztywne wierzenia prowadzą do wypaczenia rzeczywistości.

Profesjonaliści
Moje życie religijne pozostaje całkowicie w rękach profesjonalistów. Jeśli chcę nauczyć się modlić, idę do kierownika duchowego; jeśli pragnę odkryć wolę Bożą w odniesieniu do mnie, udaję się na rekolekcje prowadzone przez specjalistę;
by zrozumieć Biblię, udaję się do moralisty; a żeby zostały mi przebaczone grzechy, idę do kapłana.
Król jednej z wysp południowego Pacyfiku wydał bankiet na cześć znanego gościa z Zachodu.
Kiedy nadeszła pora wygłoszenia pochwalnej mowy na cześć gościa, jego Królewska Mość dalej siedział na ziemi, podczas gdy zawodowy mówca, specjalnie w tym celu wybrany, rozpływał się w pochwałach.
Po kunsztownym panegiryku gość podniósł się, aby powiedzieć kilka słów podziękowania królowi. Jego Królewska Mość powstrzymał go delikatnie:
- Proszę nie wstawać powiedział - wyznaczyłem pewnego mówcę, aby mówił za pana. Na naszej wyspie uważamy, że publiczne przemawianie nie powinno pozostawać w rękach amatorów.
Pytam się:
Czy Bóg nie wolałby, abym był bardziej "amatorem" w moich kontaktach z Nim?

Obrazy  :  Mara Schasteen,  Laurie Kaplowitz

19 lipca 2012

"Posłanie do nadwrażliwych"


"Posłanie do psychoneurotyków" czy "Nasza modlitwa na dziś i na zawsze" 



Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, 
za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane, ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

profesor Kazimierz Dąbrowski

... nie jest to poezja jako taka, ale synteza teorii dezintegracji pozytywnej  prof. Kazimierza Dąbrowskiego.
Teoria dezintegracji pozytywnej stanowi nowe ujęcie osobowości, będącej przejawem trwającego całe życie i wszechstronnego rozwoju.

Kazimierz Dąbrowski w swej książce „ Dezintegracja pozytywna” ukazuje teorię, oraz twierdzi, iż rozwój polega na rozkwicie i schyłku pewnych zjawisk, na ich wzroście i destrukcji. Osobowość rozwija się przez rozbicie dotychczas istniejącej, prymitywnie zintegrowanej struktury. Musi ona przejść przez okres dezintegracji i w końcowym etapie dojść do nowej, wtórnej integracji. Dezintegracja jest zatem impulsem do szukania sensu i wartości w życiu...
...a tekst w wykonaniu  Jarosława Wasiaka jest niesamowity ... posłuchajcie !


 .....bądźcie pozdrowieni Wszyscy  za to,
że gdy pada deszcz widzicie tęcze na niebie
bądźcie pozdrowieni za to,
że potraficie zobaczyć barwy i odcienie, których inni nie widzą
bądźcie pozdrowieni za to, 

że można się w was przejrzeć jak w lustrze
bądźcie pozdrowieni za to,
że potraficie  otworzyć drzwi, których inni otworzyć się boją
bądźcie pozdrowieni za to, 
że jest w was pasja życia zachwycająca a  i przerażająca zarazem
bądźcie pozdrowieni za to, 

że inspirujecie mimochodem i przy okazji
bądźcie pozdrowieni za to, 

że nigdy nie przestajecie szukać
bądźcie pozdrowieni za to, 
że gdy ktoś zgubi portfel potraficie  mu  go oddać,
bądźcie pozdrowieni za bezsenne noce i przespane dni,
bądźcie pozdrowieni za to, 

że przynosicie do domu bezdomne koty z toksoplazmozą
bądźcie pozdrowieni za to, 
że nie pozwolicie  na śmierć  wygnanemu psu
bądźcie pozdrowieni za to, 
że potraficie kochać, kochać  za nic i często bez wzajemności
bądźcie pozdrowieni w imię ojca i syna, w imię matki i córki
bądźcie pozdrowieni i  tu i teraz. 

..."Można być orłem, ale jak się nie umie latać to lepiej zostać kogutem, ponieważ już jego pierwszy lot może stać się ostatnim..."


..."Każdy przychodzi na świat niczym ziarno potencjału, z którego może rozkwitnąć przepiękne, majestatyczne drzewo. Dramat ludzki polega na tym, że znakomita większość z nas spędza swoje życie w stanie ziarna..."
Wiktor B. Gołuszko


Pierwsze zdjęcie jest niesamowite, a jego autorem jest  Fotograf - Laurent Auxietre
a to  jego strona http://www.laurentauxietre.com
Drugie jest z Google.( będę szperała aby odnaleźć autora )

16 lipca 2012

Jesteś Kimś wyjątkowym...


Jak to miło ze strony Boga, że wybrał ciebie na mojego męża. 
On to sprawił, że wśród tylu ludzi na świecie akurat my spotkaliśmy się, że właśnie nasze ścieżki skrzyżowały się, przeżycia nas połączyły, a nasze myśli zbliżyły się tak, że kiedy rozmawiamy, bardzo często odnajdujemy nowe prawdy, nowe spojrzenie na miłość, życie, wiarę. 
Dziękuję ci za to, że jesteś przy mnie i w deszczowe, i w słoneczne dni; że jesteś zawsze blisko, zawsze gotowy do słuchania, do radości i do szlochania ze mną, i do modlitwy. 
Dziękuję ci za dłoń spoczywającą na moim ramieniu, zabawną pocztówkę, bukiet kwiatów i ciastko. 
Za to, że wiesz, kiedy poprzeć mnie i kiedy sprowadzić na ziemię, kiedy odwieść od złego, a kiedy pobudzić do działania we właściwym kierunku. 
Dziękuję ci za radość, problemy, przyjemności i ból dzielone ze mną. 
Dzięki temu czuję, że jestem dla ciebie kimś bardzo ważnym, że nasze małżeństwo ma sens. 
 Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. 
Dzięki naszej miłości staję się człowiekiem. 
Mam nadzieję, że ty również. Dziękuję ci za to, że zostaniesz moim mężem.

Marion Stroud
 
Myślą, mową, czynem, gestem Dzisiaj z Tobą będę... jestem Za Twą pamięć, miłe słowa 
Zawsze w sercu Cię zachowam


15 lipca 2012

Pieszczota



Ten pąk róży, co dobył zaledwo pół skroni,
W uścisk liści od spodu tak czujnie ujęty!
Ten uśmiech, co się uczy i barwy, i woni-
Ten czar, co tym czaruje, że nierozwinięty!
Na palcach doń się zbliżam, by kroków odgłosy
Nie spłoszył tej ciszy, w której trwa i rośnie,
I oczy przymykając, całuję zazdrośnie
Jedwab ciepły od słońca i mokry od rosy.
A po chwili, gdy dłonią muskając twe sploty,
Opodal tego pąka w cieniu drzew cię pieszczę,
Ustom moim dorzucam ślad twojej pieszczoty
Do smugi pocałunku, niestartego jeszcze.


Leśmian Bolesław

Syndrom Sztokholmski i Zaborcza Miłość



Według wikipedii:    Syndrom sztokholmski - stan psychiczny, który pojawia się u ofiar porwania lub u zakładników, wyrażający się odczuwaniem sympatii i solidarności z osobami je przetrzymującymi. Może osiągnąć taki stopień, że osoby więzione pomagają swoim prześladowcom w osiągnięciu ich celów lub w ucieczce przed policją. Syndrom ten jest skutkiem psychologicznych reakcji na silny stres oraz rezultatem podejmowanych przez porwanych prób zwrócenia się do prześladowców i wywołania u nich współczucia. Nazwa syndromu wiąże się ze słynnym napadem na Kreditbanken w Norrmalmstorg, dzielnicy Sztokholmu, podczas którego napastnicy przez kilka dni (między 23 a 28 sierpnia 1973) przetrzymywali zakładników. Po złapaniu napastników i uwolnieniu przetrzymywanych przez nich osób, te ostatnie broniły przestępców pomimo sześciodniowego uwięzienia.

Zaborcza miłość
Czasami, gdy miłość się kończy, jeden z partnerów mówi:"Wiem, że on już dla mnie nie istnieje ale ja wciąż go kocham" lub "Nie wiem jak, ale chciałbym by wróciła" itp. Najwyrazistszym stwierdzeniem jest: "Wiem, że to nie ma sensu. On już ma nową dziewczynę i wiem, że także ją dręczy ale wciąż jestem zazdrosna". Nie wydaje się to niczym nietypowym chyba, że najbliżsi są zszokowani takimi stwierdzeniami, gdyż niejednokrotnie byli świadkami znęcania się partnera.
Takie uzależnienie od dręczyciela jest znane w psychologii jako syndrom sztokholmski i może mieć miejsce w takich okolicznościach jak:
  • Znęcanie się nad dziećmi lub partnerami w związku,
  • Więzienie,
  • Wojna,
  • Uczestnictwo i zaangażowanie w kulty i sekty,
  • Kazirodztwo,
  • Mobbing,
  • Terroryzm z zatrzymaniem zakładników,
  • Obozy pracy,
  • Osaczanie partnera połączone z jego zastraszaniem.


Ludzie przebywający w takich sytuacjach przez dłuższy czas nie widzą innego sposobu na przeżycie jak tylko emocjonalne związanie się z oprawcą. Ten związek jednak jest dla nich niebezpieczny gdyż nie potrafią się z niego uwolnić i robią wszystko by trwał. Posuwają się nawet do kłamstw, brania winy na siebie za przestępstwa popełniane przez oprawcę, a nawet do czynnej agresji w stosunku do ludzi próbujących wyzwolić ich spod jarzma toksycznego związku. Oprawcą może być każdy, kto jest bliską osobą ofiary: matka, ojciec, dziecko, partner, żona, mąż, przypadkowy człowiek, który okazuje się przestępcą itd.
By można było jednak mówić o istnieniu sytuacji uzależnienia ofiary od dręczyciela, musi wystąpić w relacji kilka z poniższych wskaźników:
  • Ofiara musi żywić pozytywne uczucia do oprawcy,
  • Ofiara musi odczuwać negatywne uczucia w stosunku do swych najbliższych: rodziny, przyjaciół, autorytetów próbujących wyzwolić ją z relacji,
  • Popierać motywy i zachowania oprawcy.
  • Oprawca musi wyrażać pozytywne uczucia w stosunku do ofiary,
  • Ofiara musi zachowywać się jak obrońca w sytuacjach zagrożenia dla oprawcy,
  • Ofiara nie jest zdolna zaangażować się w działania prowadzące do rozluźnienia i zerwania związku z oprawcą.
Pojawienie się powyższych czynników nie prowadzi jeszcze do rozwoju Syndromu Sztokholmskiego. By on zaistniał, ofiara musi:
  • wierzyć, że obecne psychiczne lub fizyczne ataki oprawcy mogą nieść dla niej zagrożenie życia,
  • dostrzegać niewielkie ustępstwa, przywileje i uprzejmości ze strony oprawcy czynione w jej kierunku,
  • odczuwać swą samotność, bezradność i izolację w "walce" z oprawcą,
  • odczuwać brak możliwości ucieczki z relacji z oprawcą.
Postrzeganie zagrożenia życia
Zagrożenie może być postrzegane bezpośrednio, pośrednio lub przykłady dawane przez oprawcę. Antyspołeczni oprawcy najczęściej bezpośrednio grożą życiu ofiary lub jej rodziny, a ich przeszłość uwiarygodnia zagrożenie życia ofiary w przypadku jakiegokolwiek jej sprzeciwu. W ten sposób oprawca przekonuje "kochaną" przezeń ofiarę, że tylko współpraca z nim daje jej szansę przeżycia.
Wytwarzanie pośredniego zagrożenia polega na subtelnym grożeniu, że teraz już nigdy ofiara nie opuści oprawcy nadmieniając, że jego poprzednicy drogo zapłacili za brak spełniania ich potrzeb przez ofiarę. Takie stwierdzenia powodują wytworzenie w ofierze poczucia winy i zmniejszenie poczucia własnej wartości. Gdy jednocześnie oprawca opowiada historie, w których "niepokorni ludzie znikali", daje sygnał ofierze, że jedynym dla niej wyjściem jest bezwzględne podporządkowanie bo potencjalne odejście ofiary grozi bezwzględnym odwetem.
Powyższe groźby są zazwyczaj potwierdzane przez media pokazujące akty przemocy i działają na ofiarę ze zdwojoną siłą w przypadkach, gdy oprawca bądź to utożsamia się z przestępcami, bądź to opowiada ofierze podobne historie, które przytrafiły się jemu lub jego znajomym.

Niewielkie ustępstwa
W sytuacji zagrożenia zwykle szukamy dowodu dającego nam nadzieję na przetrwanie lub poprawę sytuacji. Kiedy więc oprawca momentami jest dla ofiary miły (nawet wtedy gdy jest to korzystne także dla oprawcy), ofiara interpretuje takie zachowanie jako jego pozytywną cechę. Takimi niewielkimi ukłonami w stronę ofiary mogą być: pozwolenie pójścia do łazienki, zezwolenie na zrobienie zakupów czy podarowanie kartki z przeprosinami po kolejnej awanturze. Takie uprzejmości są dla ofiary dowodem, że oprawca nie jest taki zły. Ofiara cieszy się gdy oprawca mogąc wyrządzić jej krzywdę z powodu jej "przewinienia" nie zwróci na to uwagi.
Często oprawca usprawiedliwia swe zachowanie wobec ofiary opowiadając historie ze swego dzieciństwa o tym, jak był wykorzystywany, maltretowany i poniżany pokazując tym samym ofierze, że on także jest niewolnikiem własnej przeszłości. Ofiara często broni aktywnie oprawcy mówiąc, że "złamał jej szczękę ale to nie jego wina. To wina jego dzieciństwa". Oprawca często po bestialskim potraktowaniu ofiary przyznaje się, że jest trudnym człowiekiem i potrzebna mu jest pomoc psychologiczna co jest zarazem odmową wzięcia odpowiedzialności za ten czyn i przerzuceniem jej na ofiarę. Ilekroć więc ofiara będzie współczuć takim usprawiedliwieniom, tylekroć będzie przedłużać swój stan zależności i uwiezienia.

Izolacja

W uzależniających związkach, ofiara czuje się jakby cały czas stąpała po szkle. Cokolwiek zrobi czy powie obróci się przeciwko niej wywołując wybuch złości oprawcy. By zatem przetrwać w takim związku, ofiara zaczyna widzieć świat oczyma oprawcy: naprawia rzeczy mogące wywołać złość, zachowuje się tak jak chciałby tego oprawca, unika tych elementów swego życia, które mogłyby stworzyć jakikolwiek problem. Ofiara jest więc zaabsorbowana wypełnianiem potrzeb, pragnień i zwyczajów narzuconych przez oprawcę. Dlatego też, przyjmując perspektywę oprawcy i chcąc przeżyć, ofiara złości się na tych, którzy chcą jej pomóc.

Widzi związane z tą pomocą problemy powodujące wybuchy złości oprawcy. Oprawca widząc potencjalne zagrożenia ze strony osób bliskich ofierze, manipuluje nią by ją od nich odizolować. Do tego celu posługuje się oskarżaniem, zastraszaniem, wybuchami gwałtu i przemocy. Ofiara więc boi się kontaktu z rodziną i najbliższymi, zaklina ich by nie dzwonili i nie kontaktowali się z nią.
Pozornie wygląda to tak jakby ofiara trzymała stronę oprawcy. Prawda jest taka, że chce ona zminimalizować cierpienia wywołane napadami złości oprawcy.


Niezdolność do ucieczki
Oto niektóre, powszechnie spotykane sytuacje:
Oprawcy wykorzystują zobowiązania finansowe obojga partnerów w taki sposób, że odejście żadnego z nich nie jest możliwe, gdyż jedna osoba nie może ich wypełnić. Takim zobowiązaniem jest kupno przez oprawcę drogiego samochodu, mieszkania itp. i twierdzenie, że nie będzie mógł płacić alimentów lub łożyć na utrzymanie dziecka z powodu wysokiego kredytu.

Prawne zakończenie takiego związku rodzi poważne problemy.
Oprawca wyraża ekstremalne groźby grożąc, że zabierze dziecko i wyjedzie z nim w nieznane (a nawet z kraju), że prędzej zrezygnuje z pracy niż zapłaci alimenty, że ujawni intymne zdjęcia lub sprawy ofiary lub że nie da ofierze spokoju (ułożyć sobie nowego życia). Oprawca może nawet grozić, że spali część dobytku lub sprawi, że ofiara straci pracę.
Oprawcy często utrzymują ofiarę w poczuciu winy grożąc popełnieniem samobójstwa gdy ta odejdzie. Ofiary często słyszą:
"Popełnię samobójstwo przy dzieciach, zobaczysz!", "Jak zaczniesz się pakować to podpalę siebie i dom!", "Jak możesz pozbawiać dzieci ojca/matki!?".
W ten sposób ofiary pozbawiane są poczucia własnej wartości, wiary w siebie i energii do wyrwania się ze związku (a także - w ogóle, do działania). Ofiary czują się wypalone i przeważnie są w depresji, stąd też nie mogą uciec.
Oprawcy często uzależniają finansowo swe ofiary kontrolując ich wydatki, zapisując wszystkie wartościowe inwestycje na siebie. W ten sposób pozbawiają ofiary środków do życia w razie ich decyzji o ucieczce. Często się słyszy: "Chciałbym odejść, ale nie będę miał za co żyć! Wszystko mi zabrała! Nawet nie znam PIN-u do karty wspólnej kredytowej".

W związkach młodych ludzi, ofiarami mogą być osoby niedoświadczone, nie wierzące w siebie, przytłoczone swą aktualną, życiową sytuacją. W takich sytuacjach, ofiara może mimo wszystko czuć, że związek z oprawcą jakoś stabilizuje jej życie. Przykładem może być udzielenie przez oprawcę pomocy (materialnej, psychicznej) przy wejściu ofiary w nowe życie. W krótkim jednak czasie okazuje się, że pomoc polega na zaabsorbowaniu ofiary codziennymi problemami w związku: tym że ktoś spojrzał na ofiarę, że ofiara zapisała się na kurs i tam pozna "złych ludzi", że zbyt często kontaktuje się z bliskimi, którzy próbują zniszczyć związek, że jedzenie które przygotowała jest niesmaczne itp. Ofiara, by przeżyć całą swą energię wydatkuje na uniknięcie za wszelką cenę tych kłopotów i stojących za nimi awantur, gróźb i rękoczynów. Życie ofiary sprowadza się więc do ciągłej kontroli stanów psychicznych oprawcy i sytuacji tworzących problemy. Sprowadza się to do unikania kontaktów rodzinnych, rezygnacji z przyjaciół, zaniedbania życia towarzyskiego i odseparowania się od kogokolwiek, kto może być zarzewiem problemu. Nie znaczy to w żadnym wypadku, że ofiara nie chce tych relacji (towarzyskich) lub nie kocha rodziny - wręcz przeciwnie, ale zrywa z nimi więzy bo chce uniknąć kłopotów. Tego typu relacje wyglądają na idealne, gdyż ofiara zrobi wszystko by oprawca był z niej zadowolony.

Dysonans poznawczy
Dysonans poznawczy wyjaśnia w jaki sposób normalni ludzie zmieniają swoje przekonania i opinie by poprzeć opinie i zachowania innych, gdy nie są one zgodne z własnymi i wydają się dla nich złe.

 Dysonans poznawczy to stan emocjonalny wywołany sprzecznością różnych przekonań o tej samej sprawie lub sprzecznością między swymi przekonaniami a zachowaniem). Teoria mówi, że jednostka aktywnie poszukuje informacji i opinii redukujących jej stres. Sprowadza się to do tego, że kosztem głupiego (we własnych oczach) postępowania ulegamy naciskom otoczenia (sytuacji) zachowując w ten sposób swój dobry, publiczny wizerunek (akceptowany przez to otoczenie), a potem szukamy jakiegokolwiek usprawiedliwienia swego postępowania.




Gdy wobec tego oprawca jest agresywny i osacza ofiarę, a ta nie może od niego uciec z wymienionych w poprzednich rozdziałach powodów, ta zaczyna usprawiedliwiać jego zachowanie mówiąc: "On uderzył mnie tylko otwartą dłonią" lub "On żyje w tak wielkim stresie...".
Im ofiara więcej energii i środków zainwestuje w związek, w unikanie awantur, tym mocniej usprawiedliwia swą aktualną sytuację (zachowania swoje i oprawcy). Te "inwestycje" i ich usprawiedliwienia są składnikami bardzo silnej więzi, nawet gdy jest ona niezdrowa. Psychologowie sklasyfikowali "inwestycje" ofiary będące powodem pozostawania w toksycznym związku:
Zaangażowanie emocjonalne  - ofiara inwestuje zbyt wiele emocji, zbyt wiele płacze, zbyt wiele ma obaw przed zakończeniem związku,
Uzależnienie od opinii środowiska - ofiara obawia się utraty swego dobrego imienia w środowisku,
Odpowiedzialność za rodzinę - ofiara obawia się o wychowanie przyszłość dzieci w rozbitym związku,
Inwestycje finansowe - ofiara nie ma środków do życia gdyby chciała się usamodzielnić,
Styl życia - ofiara zgadza się ponosić upokorzenia kosztem utrzymania swego komfortowego stylu życia, zapewnianego przez oprawcę,
Intymność - Każdy związek pociąga za sobą ogromne inwestycje w intymność seksualną i emocjonalną. Ofiary obawiają się ujawnienia przez oprawcę intymnych szczegółów związku i upublicznienia ich prywatności.

Połączenie Syndromu Sztokholmskiego i Dysonansu Poznawczego
Połączone: syndrom sztokholmski i dysonans poznawczy, mocno wpływają na przekonania ofiary o związku. By przeżyć i nie zwariować, ofiara nie tylko akceptuje ale desperacko potrzebuje związku z oprawcą. Najczęściej, ofiara zaangażowała w taki związek wszystko co miała. Utrzymanie tego związku decyduje o poziomie poczucia własnej wartości, samoakceptacji i zdrowia psychicznego. Z tego też powodu ofiara czuje, że rodzina, przyjaciele i znajomi są zagrożeniem dla związku i dla jej istnienia (przetrwania). Im bardziej bliscy protestują przeciwko związkowi, tym ofiara ma większy dysonans poznawczy i tym bardziej broni ona tego związku. Takie działania prowadzą do tego, że teraz i bliscy stają się ofiarami oprawcy (gdyż działają na jego korzyść). Rodzina denerwuje się na ofiarę próbując ją namówić do opuszczenia związku. To wzmacnia w niej poczucie osamotnienia i przekonanie, że oprawca jest jedyną osobą która zapewni jej przeżycie. Oprawca może bezkarnie zrobić z ofiarą co zechce bo nie ma ona dokąd uciec.

Ofiara sama musi dojść do wniosku, że mimo wszystko chce opuścić związek. Wtedy jest jej potrzebne największe wsparcie od rodziny i bliskich! Nic więcej i aż tyle można zrobić we właściwym momencie. Gdy to nie nastąpi, proces uzależnienia od oprawcy będzie się pogłębiał ze zdwojoną siłą.

Rodzina i bliscy ofiary
Jeśli człowiek uwikłał się w związek zależności od oprawcy, jego relacje z rodziną i bliskimi stają się bolesne dla obu stron. Gdy zaczyna on zrywać kontakty oznacza to, że dostał alternatywę: związek albo rodzina. W takim przypadku należy pamiętać, że im bliscy wywierają większe naciski na ofiarę tym bardziej utwierdzają ją w przekonaniu o utrzymaniu związku. Najprawdopodobniej ofiara otrzymała sygnał od oprawcy, że jej otoczenie chce zrujnować piękny związek i "to wszystko ich wina", a każda forma nacisku ze strony otoczenia jest dowodem ich złych zamiarów i obraca się przeciwko nim.
Jedyną obroną i zarazem formą wpływu rodziny na taki toksyczny związek jest ustanowienie i przestrzeganie przewidywalnych i kulturowo akceptowalnych kontaktów. Takimi kontaktami mogą być wspólne weekendowe zakupy, święta i rocznice itp. Nieprzewidywalne odwiedziny uznane są za próby sterowania i kontroli nad związkiem oraz rodzą podejrzenia oprawcy i wzmagają jego aktywność. W czasie kontaktów z ofiarą nie wolno dyskutować na temat związku. Jedynym celem tych kontaktów powinno być ich podtrzymanie i utwierdzanie tym samym ofiary, że zawsze może liczyć na rodzinę i bliskich. To także pokazuje oprawcy, że ofiara nie jest bezsilna - ma rodzinę, na którą on nie ma "haka" (jeśli rodzina oczywiście stosuje się do tych zaleceń). Bliscy więc muszą zmniejszyć kontakty do minimum, by nie dać oprawcy argumentów do wymuszenia na ofierze zerwania kontaktów (nie zadawać pytań; podawać tylko informacje). W żadnym wypadku nie wolno wywierać presji!
Nie wolno też myśleć, że zachowanie ofiary świadczy o jej dezaprobacie wobec rodziny i bliskich, gdyż to zachowanie jest (jak wyżej wspomniałem) formą przetrwania w związku, z którego ofiara nie widzi ucieczki.
Ofiara może być bardzo nieprzyjemna w kontaktach i wyglądać na osobę znerwicowaną lub depresyjną. Może ona nawet dopuścić się obelg, rękoczynów, oskarżeń i gróźb wobec tych, których kocha. Są one formą ochrony samego siebie i uniknięcia za wszelką cenę kłopotów w związku.
By jej wyjść z pomocą, ofiara musi czuć, że nie jest odrzucana z powodu swego zachowania. Należy pamiętać, że ona walczy o to by nie być niszczona przez swego partnera. Warto więc w kontaktach z ofiarą mówić: "Wiesz, że jesteśmy z tobą niezależnie od decyzji jaką podejmiesz i nieważne kiedy to zrobisz". Na pewno takie słowa ofiara zapamięta i gdy będzie gotowa będą one dla niej deską, rzuconą na ratunek. Jeśli oprawca izoluje ofiarę od rodziny, można powyższy komunikat przesłać drogą pośrednią: na kartce świątecznej, przez znajomych. Nie wolno także podejmować żadnych nagłych i dramatycznych kroków gdyż oznaczają one dodatkowe kłopoty dla ofiary (patrz powyższe rozdziały), a bliski staje się dla ofiary kolejnym oprawcą!


Na koniec, zamiast podsumowania, warto dodać, że gdy ofiara opuści oprawcę, będzie potrzebowała opieki psychologicznej i wsparcia najbliższych, gdyż szukając nowego dla siebie partnera, będzie tak naprawdę poszukiwała kolejnego oprawcy.


Autor :  Tomasz Chochoł

 
Literatura Bogdan Wojciszke, Człowiek wśród ludzi, WN "Scholar", Warszawa 2002
Czasopismo: Prawo i Płeć, "Efekt przemocy w rodzinie", 1/2005
Frnk M.Ochberg, research: "Understanding the victims of spousal abuse", 11/1998
Informacje na stronie: http://counsellingresource.com

Skorpiony wśród żab

   
Nie każdy drań jest od razu   psychopatą. Jednak psychopata jest szczytową formą osobowości typu „dupek”, który umie świetnie ukrywać to przez większość czasu. Około 4% populacji to tzw. osobowości antyspołeczne. Większość z nich żyje wśród nas i ma się świetnie, nigdy nie wchodząc w konflikt z prawem.

Wyobraź sobie – jeśli potrafisz – że nie posiadasz sumienia. Żadnego poczucia winy, niezależnie od tego, co robisz. Żadnego ograniczającego uczucia troski o dobre samopoczucie osób obcych, przyjaciół czy nawet członków rodziny. Wyobraź sobie: żadnej walki ze wstydem, nigdy w całym życiu, niezależnie od tego, jak egoistycznie, opieszale, krzywdząco czy niemoralnie postępowałeś. 

Udaj, że nieznane jest ci pojęcie odpowiedzialności, chyba że jako brzemię, które inni zdają się nosić bez sprzeciwu, niczym naiwni głupcy.
Dodaj teraz do tej dziwnej fantazji zdolność zatajania przed innymi faktu, że twój rysopis psychiczny jest kompletnie inny niż ich. Ponieważ na ogół zakłada się, że sumienie jest czymś powszechnym u ludzi, ukrycie faktu, że nie masz sumienia przychodzi niemal bez wysiłku. Lodowata woda w twoich żyłach jest czymś tak dziwacznym, czymś tak wykraczającym poza ich osobiste doświadczenie, że z rzadka tylko mogą domyślać się twojego stanu. Możesz robić absolutnie wszystko, a i tak twoja dziwna przewaga nad większością ludzi, którzy są kontrolowani przez swoje sumienie, najprawdopodobniej pozostanie nieodkryta.
Jak będziesz żył?
Szalone i przerażające – a jednak prawdziwe, dla około 4% populacji…
Wyglądają tak, jak my
Dla porównania: współczynnik występowania anorektycznych zaburzeń odżywiania wynosi 3,43%, co uważa się niemal za epidemię. Szeroko dyskutowane zaburzenia, klasyfikowane jako schizofrenia, występują zaledwie u około 1% populacji -  czyli czterokrotnie rzadziej, niż osobowość antyspołeczna (psychopatia, socjopatia). Jedna na 25-30 osób. Statystycznie biorąc, w każdym przedszkolu, szkole, biurze jest ich kilku. Według  raportu Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów, proporcje szacuje się na 3% wśród mężczyzn i poniżej 1% wśród kobiet .
Osobnicy stanowiący owe 4% drenują nasze związki, nasze konta bankowe, nasze osiągnięcia, nasze poczucie własnej wartości, zagrażają pokojowi na Ziemi. A mimo to, co jest zaskakujące, większość ludzi nic nie wie o tym zaburzeniu.  Określenie socjopata czy psychopata głównie przywodzi na myśl obraz sadystycznych, gwałtownych osobników, takich jak seryjny morderca Ted Bundy czy fikcyjna postać doktora Hannibala „Kanibala“ Lectera z książki i filmu Milczenie owiec. Morderców, seryjnych zabójców, sprawców masowych mordów – czyli ludzi, którzy wielokrotnie i zdecydowanie łamali prawo. Zazwyczaj nie jesteśmy świadomi ani nie dostrzegamy ogromnej ilości socjopatów nie używających przemocy, ludzi, którzy nie łamią prawa w ewidentny sposób i przed którymi nasz system prawny zapewnia żadną lub tylko minimalną ochronę.
Zdefiniowane charakterystyczne cechy socjopatów w rzeczywistości kryją znacznie szersze spektrum jednostek, niż większość z nas mogłaby sobie kiedykolwiek wyobrazić. Większość z nas zna lub miała styczność z socjopatycznymi jednostkami nawet o tym nie wiedząc.
Większość z nas nie widzi żadnego podobieństwa pomiędzy dopuszczeniem się etnicznego ludobójstwa a, powiedzmy, niewinnymi kłamstwami na temat współpracowników podsuwanymi szefowi. Dostrzeżenie psychicznego podobieństwa powinno mrozić krew w żyłach. Prostym i głębokim wspólnym ogniwem jest tu brak wewnętrznego mechanizmu, który bije w nas – mówiąc emocjonalnie – za każdym razem, kiedy dokonujemy wyboru, który postrzegamy jako niemoralny, nieetyczny, opieszały, czy egoistyczny. Brak sumienia.
My kryminalnych psychopatów określilibyśmy jako „psychopatów nieudolnych”. Wynika z tego oczywiście, że w społeczeństwie może egzystować wielu nigdy niezdiagnozowanych psychopatów. Badania nad „ambulatoryjnymi“ (nie wymagających hospitalizacji) psychopatami ledwie się rozpoczęły. Bardzo niewiele wiadomo o okołokryminalnej psychopatii. Niektórzy badacze zaczęli jednakże poważnie traktować myśl, że ważne, by zajmować się psychopatią nie jako sztuczną kategorią kliniczną, ale jako ogólną cechą osobowości całego społeczeństwa. Innymi słowy psychopatia jest uznawana za w pewnym sensie inny typ człowieka.
Co decyduje o tym, jak będzie żył psychopata, czy wejdzie w konflikt z prawem? To samo, co w przypadku reszty ludzi. Nie wszyscy ludzie są tacy sami, psychopaci także różnią się od siebie jeżeli chodzi o potrzeby. Nawet ci zupełnie pozbawieni skrupułów mogą się różnić w szczegółach. Niektórzy ludzie – niezależnie od tego, czy mają sumienie, czy też nie – wolą łatwość inercji, podczas kiedy inni pełni są marzeń i dzikich ambicji. Jedni są błyskotliwi i utalentowani, inni są głupi, a większość jest gdzieś pośrodku. Są ludzie gwałtowni i łagodni, jednostki kierowane żądzą krwi i ci, którzy takich zapędów nie mają. Dotyczy to tak samo psychopatów, jak i reszty społeczeństwa.
Tym, co odróżnia wszystkich tych ludzi od reszty nas, jest kompletnie pusta dziura w psychice, w miejscu, gdzie powinny znajdować się najbardziej ze wszystkich rozwinięte funkcje uczłowieczające. 

Idealny facet
„Sympatyczny“, „czarujący“, „inteligentny“, „czujny“, „imponujący“, „wzbudzający zaufanie“ i „cieszący się powodzeniem u kobiet“ to cechy ciągle powtarzane w słynnym studium psychopatów Cleckley’a.
Psychopaci zdają się mieć pod dostatkiem te właśnie cechy, które są najbardziej pożądane przez normalnych ludzi. Bezproblemowa pewność siebie psychopaty zdaje się być prawie jak nieosiągalne marzenie i jest generalnie tym, co „normalni“ ludzie starają się zdobyć uczęszczając na treningi asertywności. W wielu wypadkach magnetyczne przyciąganie przez psychopatę przedstawicieli płci przeciwnej wydaje się niemal nadnaturalne.
Przeważnie przy pierwszym spotkaniu typowy psychopata będzie wydawał się wyjątkowo sympatyczny i sprawiał zdecydowanie pozytywne wrażenie. Uważny i przyjacielski, łatwo się z nim prowadzi rozmowy, wydaje się mieć rozległe zainteresowania. Nie ma w nim nic osobliwego czy dziwacznego i pod każdym względem stara się ucieleśniać zrównoważonego i szczęśliwego człowieka. Przede wszystkim jednak, nie wydaje się szczególnie wysilać, jak to by robił ktoś, kto ma coś do ukrycia albo kto chce ci wcisnąć kit. Trudno go wziąć za zawodowego pochlebcę czy kogoś, kto stara się przypodobać w jakimś ukrytym celu. Oznaki pozowania czy nadmiernej grzeczności nie są jego cechą charakterystyczną. Wygląda zupełnie naturalnie.
Bardzo często przedstawia sensowne osądy i przejawy zdrowego rozumowania i po spotkaniu z takim osobnikiem można mieć poczucie, że ta normalna i sympatyczna osoba jest również wysoce uzdolniona. Testy psychometryczne bardzo często ujawniają jego wysoką inteligencją. W stopniu większym niż u przeciętnych ludzi będzie się wydawał wolny od społecznych czy emocjonalnych blokad, drobnych spaczeń, dziwactw i niezręczności tak powszechnych nawet wśród ludzi, którym się powiodło.
Choć psychopata ma swoje sympatie i antypatie oraz pociąg do przyjemności czerpanej z towarzystwa innych ludzi, analizy pokazują, że jest on całkowicie egocentryczny i ocenia innych wyłącznie pod kątem tego, na ile wzmacniają jego zadowolenie czy status. Chociaż nie daje on prawdziwej miłości, jest jak najbardziej w stanie inspirować u innych miłość często posuniętą do fanatyzmu. Często wywołuje frapujące wrażenie, jakoby posiadał najzacniejsze ludzkie zalety. Łatwo zdobywa przyjaciół, jest manipulatorem wykorzystującym swoje werbalne zdolności do wychodzenia z opałów.
Mogą oni być olśniewający, pisać uczone dzieła, naśladować wyrażanie emocji słowami, ale z czasem staje się jasne, że ich słowa nie harmonizują z ich czynami. Są typem człowieka, który może twierdzić, że jest zniszczony przez zgryzotę, a następnie idzie na imprezę, „żeby zapomnieć“. Problem w tym, że oni RZECZYWIŚCIE zapominają.
Będąc, jak komputer, niezwykle wydajnymi maszynami, są w stanie wykonywać bardzo złożone procedury mające na celu zdobycie u innych wsparcia w tym, czego pragną. Tym sposobem wielu psychopatów jest w stanie osiągać w życiu wysoką pozycję. Dopiero z biegiem czasu ich znajomi uświadamiają sobie fakt, że ich wspinanie się po szczeblach sukcesu opiera się na pogwałceniu praw innych ludzi. „Nawet będąc nieczułymi na prawa swoich kolegów, często są w stanie wzbudzać uczucie zaufania“.
Mniej groźnie brzmiący narcyzm zdaje się być po prostu „jedną z twarzy“ psychopaty czy też „łagodniejszym“ obliczem. Można by powiedzieć, że narcyz jest „ogrodową odmianą psychopaty“, który z powodu swojego „społecznego zaprogramowania“ ma mniejszą szansę na wejście w konflikt z prawem. Tym samym narcyzi są bardzo skutecznymi „maszynami zdolnymi do przetrwania“, przeżywają swoje życie wyrządzając niewypowiedziane krzywdy rodzinom, przyjaciołom i współpracownikom.

Dlaczego tak łatwo nas oszukać?
Ludzie przyzwyczajeni są zakładać, że inni ludzie przynajmniej próbują „postępować właściwie“, „być dobrzy“, szlachetni i uczciwi. Bardzo często nie poświęcamy więc czasu na to, by z właściwą starannością określić, czy osoba, która wkroczyła w nasze życie, jest faktycznie „dobrym człowiekiem“. I kiedy rodzi się konflikt, automatycznie przyjmujemy kulturalne założenie, że w każdym konflikcie obie strony mają częściową rację i że możemy formułować opinie na temat tego, która strona ma więcej racji lub bardziej się myli. Kiedy powstaje jakaś dyskusja, automatycznie uważamy, że prawda leży gdzieś pośrodku pomiędzy dwiema skrajnościami.
Załóżmy, że w dyskusji jedna strona jest niewinna, uczciwa i mówi prawdę. Jest oczywiste, że kłamanie nie wyjdzie na dobre osobie niewinnej. Jeśli jest niewinna, jedyne kłamstwo, jakie może powiedzieć, to fałszywie przyznać „Zrobiłem to“. Natomiast dla kłamcy kłamstwo jest samym dobrem. Może on powiedzieć: „Nie zrobiłem tego“ i oskarżyć kogoś innego o ten czyn, podczas kiedy osoba niewinna mówi cały czas „nie zrobiłem tego“ i rzeczywiście mówi prawdę. Prawda przekręcona przez dobrego kłamcę może zawsze przedstawić niewinnego w złym świetle, szczególnie, jeśli osoba niewinna jest szczera i przyznaje się do błędów.
Podstawowe założenie, że prawda leży pośrodku pomiędzy zeznaniami dwu stron, zawsze daje przewagę stronie kłamiącej, a odsuwa ją od strony mówiącej prawdę. W większości wypadków przewaga ta w połączeniu z faktem, że również prawda zostanie przekręcona w taki sposób, by wyrządzić krzywdę niewinnej osobie, zawsze pozostanie po stronie kłamców - psychopatów. Nawet prosty akt zeznawania pod przysięgą jest bezużyteczny. Jeżeli ktoś jest kłamcą, przysięga nic dlań nie znaczy. A jednak przysięga mocno działa na poważnego, prawdomównego świadka. I znowu przewaga leży po stronie kłamcy.
Psychopaci mają zdecydowaną przewagę nad istotami ludzkimi wyposażonymi w sumienie i uczucia, ponieważ psychopata sumienia ani uczuć nie posiada. My możemy odczuwać strach, sympatię, empatię, smutek itd., ponieważ potrafimy sobie abstrakcyjnie WYOBRAZIĆ przyszłość opartą na naszych własnych doświadczeniach z przeszłości czy chociażby po prostu na „pojęciu doświadczeń“ w miriadach ich odmian. Potrafimy „przewidzieć“, jak inni zareagują, ponieważ jesteśmy w stanie „zobaczyć siebie“ w ich skórze, nawet jeśli są oni „gdzieś tam, daleko“, a sytuacja jest w jakiś sposób inna, chociaż ma podobną dynamikę.
Psychopata zdaje się nie posiadać tej umiejętności.
Och, oni naprawdę potrafią udawać uczucia, ale jedyne prawdziwe uczucie, jakie zdają się mieć – to, co nimi kieruje i powoduje, że odgrywają na pokaz rozmaite przedstawienia – to rodzaj „drapieżnego głodu“ tego, czego chcą. To znaczy „czują” oni potrzebę czegoś podobnego do miłości, a niewychodzenie naprzeciw tej ich potrzebie jest opisywane przez nich jako "bycie niekochanym". Co więcej, ta perspektywa z pozycji potrzeby/chęci zakłada, że liczy się tylko „głód“ psychopaty, a wszystko co jest „gdzieś tam“, na zewnątrz psychopaty, nie jest realne, z wyjątkiem tego, co może być wchłonięte przez psychopatę jako rodzaj „strawy“. Czy da się to jakoś wykorzystać albo czy może to coś dać – to chyba jedyna kwestia, która interesuje psychopatę. Wszystko inne, wszystkie działania – są podporządkowane temu popędowi.
W skrócie, psychopata – i w nieco mniejszym stopniu narcyz – jest drapieżnikiem. Drapieżnikiem w „masce zdrowego rozsądku” i „masce zdrowia psychicznego”. Tak jak drapieżnik będzie obierać wszelkiego rodzaju podstępne działania, aby podejść swoją ofiarę, odciąć ją od stada, zbliżyć się i złamać jej opór, tak i psychopata konstruuje staranny kamuflaż złożony ze słów i pozorów, kłamstw i manipulacji – aby „zasymilować“ swoją ofiarę.

Psychopatą się nie zostaje. Psychopatą się jest.
Socjopaci/psychopaci istnieli zawsze, a osobowość antyspołeczna występowała pod różnymi postaciami, w różnym natężeniu i pod różnymi nazwami. Badano ich z wykorzystaniem rozmaitych technik i przez lata za ich przypadłości przypisywano odpowiedzialność różnym czynnikom. Jedno się tylko nie zmieniało: wszyscy socjopaci mają trzy wspólne cechy. Wszyscy są bardzo egocentrycznymi jednostkami, pozbawionymi empatii i nie są zdolni do wyrzutów sumienia ani poczucia winy. [The Sociopath Rebecca Horton, kwiecień 1999]
Przyczyny tego socjopatycznego zaburzenia zostały w wyniku badań zawężone do kilku czynników. Jedną z głównych przyczyn zachowań socjopatycznych są prawdopodobnie nieprawidłowości neurologiczne, głównie w obrębie płata czołowego mózgu. Obszar ten jest również powiązany z warunkowaniem strachu. Niewłaściwa budowa czy aktywność chemiczna w tym obszarze mózgu może być spowodowana nienormalnym rozrostem (być może uwarunkowanym genetycznie), chorobą mózgu, albo urazem. Teoria ta poparta była wieloma badaniami z wykorzystaniem pozytronowej tomografii emisyjnej (PET), która wyraźnie pokazuje metaboliczną aktywność neuronów w mózgu (Sabbatini, 1998).
Długo uważano, że ciała migdałowate, dwa małe obszary zagrzebane blisko podstawy mózgu, są odpowiedzialne za agresję, seksualność i gotowość podejmowania ryzyka. Ostatnio okazało się, że wpływają one także na to, jak ludzie interpretują emocje innych. Delikatne uszkodzenie ciał migdałowatych może tłumaczyć wiele cech psychopatów – włącznie z trudnością emocjonalnego przebicia się do nich. Być może oni po prostu nie „widzą” cudzych emocji.
Stan umysłu psychopaty mogą imitować pewne zaburzenia organiczne (mózg) i brak równowagi hormonalnej.
Brzemienna w skutki hipoteza Cleckley’a mówi, że psychopata rzeczywiście cierpi na całkiem realną chorobę psychiczną – głęboki i nieuleczalny deficyt uczuć. Jeśli w ogóle cokolwiek on czuje, są to emocje jedynie najbardziej powierzchowne. Robi dziwaczne i autodestrukcyjne rzeczy, ponieważ konsekwencje, które zwykłego człowieka napełniłyby wstydem, odrazą do siebie i zażenowaniem, kompletnie nie dotykają psychopaty. Co dla innych byłoby katastrofą, dla niego jest po prostu przejściową niedogodnością.
Psychopatów nie można pojmować w kategoriach antyspołecznego wychowania czy rozwoju. Są to po prostu moralnie upośledzone jednostki, będące „potworami” w naszym społeczeństwie. Są niepohamowanymi i nieuleczalnymi drapieżnikami, których przemoc (psychiczna lub fizyczna) jest zaplanowana, celowa i pozbawiona emocji. Używanie przemocy trwa, aż osiągnie poziom szczytowy w wieku około 50 lat, po czym zaczyna zanikać.
Ich bezuczuciowość odzwierciedla oderwany, pozbawiony strachu stan i prawdopodobnie stan dysocjacji, ujawniając niski poziom autonomicznego systemu nerwowego oraz brak lęku. Nieustraszoność jest prawdopodobnie archetypową (rdzenną) cechą. Mają oni skłonność do imponowania, wywyższania się i nienasyconego apetytu, a także do sadyzmu. Można myśleć o nich jak o wyścigowych samochodach z nie działającym hamulcem.

Co oni z tego mają?
Co tak naprawdę psychopata otrzymuje od swoich ofiar? Łatwo zorientować się, do czego zmierzają, kiedy kłamią i manipulują celem zdobycia pieniędzy, dóbr materialnych czy władzy. Ale w wielu wypadkach, gdy rzecz idzie o, na przykład, relacje uczuciowe czy fałszywą przyjaźń, nie tak łatwo stwierdzić, do czego psychopata zmierza. Nie wdając się zbytnio w duchowe spekulacje, możemy tylko powiedzieć, że prawdopodobnie psychopatę CIESZY zadawanie innym cierpień. Tak jak normalnych ludzi cieszy, kiedy widzą kogoś, kto jest szczęśliwy, albo kiedy mogą spowodować, że ktoś się uśmiechnie, tak psychopatę cieszą rzeczy wprost przeciwne.
Jedno, co z pewnością wiemy, to że wielu ludzi, którzy mają do czynienia z psychopatami i narcyzami donosi o uczuciach „wydrenowania“, zażenowania i powtarzającego się podupadania na zdrowiu. Czy to znaczy, że część tej dynamiki, część wyjaśnienia, dlaczego psychopaci gonią za „związkami miłosnymi” i „przyjaźnią", które nie mogą przynieść wyraźnego materialnego zysku, opiera się na tym, że tak naprawdę jest to konsumpcja energii?
Nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Obserwujemy, teoretyzujemy, spekulujemy i stawiamy hipotezy. Ostatecznie jednak tylko poszczególne ofiary mogą określić, co straciły na tej dynamice – a często jest to o wiele więcej niż dobra materialne. W pewnym sensie zdaje się, że psychopaci są „pożeraczami dusz“ albo „psychofagami“.

Kłamca, kłamca!
Psychopata jest manipulatorem, który dokładnie wie, co nas rusza, i wie, jak nami manipulować i jak wpływać na nasze uczucia. Często wykorzystuje mimetyzm do przekonania innych, że jest normalną, ludzką istotą. Robi to, by stworzyć pozory empatii ze swoją ofiarą. Psychopata przez snucie smutnych opowieści lub zapewniając o głębokich, poruszających doświadczeniach, będzie próbował sprawić, żebyś uwierzył, iż ma on normalne emocje; prawda jest taka, że większość psychopatów żyje jak w inkubatorze – poruszeni przez niewielu i pozbawieni prawdziwego współczucia dla innych; będą jednak kłamali, żeby przekonać cię, iż mają prawdziwe uczucia.
Kłamanie, oszukiwanie i manipulacja to wrodzone zdolności psychopatów. Przyłapani na kłamstwie tworzą nowe kłamstwa, nie dbając, czy zostaną na tym nakryci. Postawieni w obliczu prawdy, rzadko są zmieszani czy zakłopotani – po prostu zmieniają swoją historyjkę albo przystępują do przekręcania faktów, tak aby okazały się zgodne z kłamstwem. W efekcie mamy serię sprzecznych stwierdzeń i kompletnie ogłupiałego słuchacza.
Będą zaprzeczać rzeczywistości, dopóki ich ofiary nie załamią się nerwowo. Często psychopaci będą zrzucać winę na ofiarę i twierdzić, że ofiara cierpi na „urojenia” i jest niezrównoważona psychicznie.
Zachowanie psychopatów często służy wprawieniu w zakłopotanie i poskromieniu ofiar, albo wpłynięciu na każdego, kto mógłby słuchać ich wersji opowieści. Manipulacja jest kluczem w ich podbojach, a kłamstwo jest jednym ze sposobów, w jaki to osiągają.
Psychopatę często rozprasza jego wysokie mniemanie o sobie, co czasem prowadzi do tego, że niechcący powie coś, co go zdemaskuje. Często zapominają oni swoje kłamstwa i opowiadają sprzeczne historie, co słuchacza wprawia w zdumienie i zastanawia się on, czy przypadkiem ów psychopata nie jest szalony. W tym jednak przypadku psychopata nie jest naprawdę szalony – on po prostu zapomniał, co wcześniej nakłamał.
Najdziwniejszą jednakże rzeczą jest ich selektywna pamięć. Psychopata może nie pamiętać, co obiecał ci wczoraj, ale będzie pamiętał fakty z przeszłości, o ile w jakiś sposób służą jego celom. Często w ten sposób postępują w sytuacji, kiedy przyłapie się ich na kłamstwie.
Łatwo im przychodzi stwarzanie pozorów, iż są znacznie skromniejsi od przeciętnego człowieka, choć tak nie jest. Niektórzy są również w stanie udawać zainteresowanie niższą klasą i twierdzą, że sami należą do przegranych, nędzarzy itd. Psychopata może na przykład utrzymywać (jeśli pochodzi z niższej klasy społeczno-ekonomicznej), że nie cierpi bogaczy, a jednocześnie będzie w duchu do tego wzdychał i zazdrościł im tego, co mają. Jest jak ten narcyz, pragnący dać fałszywy obraz siebie poprzez swój dobytek. Do jego dobytku wliczają się również istoty ludzkie: przyjaciółki, żony i dzieci, zwierzęta.
Psychopaci mają bardzo narcystyczne i mocno nadęte spojrzenie na własną wartość i ważność swojej osoby, prawdziwie zadziwiający egocentryzm i poczucie wyższości, i widzą siebie jako centrum wszechświata, istotę wyższą, która ma prawo żyć według własnych reguł.

Kobiety ich kochają
Dlaczego? Ponieważ psychopata sprawia, że czuje się ona taka „wyjątkowa”.
Proszę was, miłe panie, jeśli macie fioła na punkcie takiego mężczyzny, musicie pamiętać, że to NIE jest jego PRAWDZIWA osobowość. On tylko odgrywa pewną ROLĘ przeznaczoną wyłącznie dla was.
Prawdziwe niebezpieczeństwo związane z psychopatami polega na tym, że niektóre kobiety rzeczywiście mają psychiczne predyspozycje do tworzenia z nimi więzi. Kobiety te, zazwyczaj z osobowością histeryczną lub histrioniczną, dzięki związkowi z psychopatą czują się silniejsze, niezależnie od usłyszanej na jego temat prawdy i niezależnie od tego, co on sam im powie. Niektóre z tych kobiet skrywają pod tym fantazje, że panują nad psychopatycznym mężczyzną.
Kobiety z osobowością histrioniczną (charakteryzuje się egzaltacją, teatralnością zachowań, staraniami o zwrócenie na siebie uwagi i prowokacyjną seksualnością) są szczególnie pociągające dla psychopatycznych mężczyzn i podatne na ich ataki. Należy się spodziewać, że kobieta z histrionicznymi zaburzeniami osobowości da się oczarować psychopacie. Jest ona w stanie odwzajemniać się w tym projekcyjno-introjekcyjnym cyklu głównie dzięki idealizowaniu psychopatycznego charakteru. Jej potrzeba więzi i zależności dopełnia się z jego pragnieniem oddzielności i autonomii; ona postrzega innych jako gotowych dawać i życzliwych, a on postrzega innych jako zaborczych i wrogich.
Z kolei kobieta histeryczna (cechy: niedojrzałość emocjonalna, zmienność nastrojów, zależność od sądów innych osób) jest odporna na rozwijanie zdrowych podejrzeń, kiedy szczegóły czy okoliczności nie przystają  albo nie potwierdzają słów psychopaty i jego wersji danej historii.
Czy faktycznie jedynie „neurotyczki” lub kobiety z zaburzeniami osobowości padają ofiarą psychopatów? Absolutnie nie. 
Wszystkie kobiety, niezależnie od tego, czy mają „neurotyczną” naturę, czy nie, bywają ofiarami psychopatów. Na przykład spekulowano, że przyczyny, dla których kobiety zakochiwały się w Richardzie Ramirezie – Nocnym Prześladowcy- były prawdopodobnie dodatkowo poszerzone o jego zamyślony wyraz twarzy i przystojny wygląd oraz fakt, że mógł wydawać się bezbronny „jak dziecko” – powiedziała jedna z adoratorek. Psychopata także często maluje obraz samego siebie jako przybitego antybohatera, a niektórzy z nich lubią postrzegać siebie jako samotne wilki, ludzi wrażliwych i głębokich. Posiadają oni tajemniczą zdolność wynajdywania opiekuńczych kobiet, które odczuwają silną potrzebę pomagania i matkowania innym. „Nie był szczególnie przystojny ani nie rozmawiał zbyt zajmująco. Ale miał jakąś anielską cechę, którą pewne kobiety, włącznie z pracownicami, uważały za pociągającą. Jedna z kobiet skomentowała to tak, że ‘zawsze czuła chęć utulenia go’. Inna powiedziała, że ‘on potrzebuje matkowania” - oto, jak został określony pewien psychopatyczny osobnik, przez którego życie przewijał się bezustannie sznur kobiet.
Zdolność do odczuwania litości i współczucia dla mężczyzny, chęć pomocy i ufność nie czyni cię jeszcze neurotyczką! Każdy może być oszukany i naciągnięty przez psychopatę. Psychopaci nękają wszystkich, bogatych i biednych, bardziej i mniej bystrych. Są w tym dobrzy.
Wiele kobiet po prostu zaprzecza prawdzie, ufając ślepo i ignorując rzeczywistość. Niektóre, nawet postawione w obliczu suchych faktów, ciągle będą przyznawać, że nie potrafią przestać kochać swojego psychopatycznego partnera, nawet kiedy zostają przez niego odrzucone. Problem jest zarówno natury psychoseksualnej (w wypadku opętanych przez psychopatów kobiet, które same mają zaburzenia osobowości), jak i dotyczy kobiet, które po prostu nie dopuszczają prawdy bądź nie rozpoznają sytuacji. Wiele również przywiązuje się do przekonania, że ich ukochany ma po prostu parę problemów, a nie symptomy zaburzenia osobowości.
Według Meloya, autora „Psychopatycznego umysłu”, kiedy psychopata ma potrzebę manipulowania kobietą, często wybiera kobiety nazywane zazwyczaj „głupiutką blondynką”, kobiety ociekające naiwnością, często nieświadome własnej seksualności, chodzące niewinności, często niezbyt lotne – ich osobowość zazwyczaj graniczy z cechami Pollyanny i zawsze uważają, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie w tym rzecz, że w niewinności czy optymizmie jest coś złego, lecz kiedy ma się do czynienia z psychopatą, może się to okazać złym połączeniem. Wydaje się, że psychopatów coś szczególnie przyciąga do tego typu kobiet. Ona jest opiekuńcza i nastawiona na dawanie, podczas gdy on jest zamknięty i chce zatrzymywać wszystko dla siebie.
Psychopaci lubią też „przyczepiać się” do kobiet o wyższym statusie społecznym, kobiet, które są tym, czym oni chcieliby być. Potem, kiedy już jej nie potrzebuje, może ją zniszczyć i „upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu”.
Bez względu jednak na to, za jakim typem osobowości się uganiają, każdy może być celem.
Podobnie jak narcyz, psychopata ma aroganckie, pogardliwe i protekcjonalne nastawienie; niech to jednak będzie jasne: często w początkowej fazie oczarowywania kogoś nowego jego prawdziwy charakter pozostaje oczywiście ukryty. To dlatego, kiedy jedna kobieta ostrzega drugą przed mężczyzną psychopatą, jego najnowsza ofiara nie będzie w stanie uwierzyć w niepochlebne o nim historie. „Ależ on jest taki czarujący, taki miły...” i tak dalej – będzie brzmiała jej odpowiedź. Tak. Dokładnie. On pogrywa także z tobą.
Psychopaci często kończą związując się z ludźmi takimi jak oni, chociaż nie zawsze dobrze sobie z tym radzą. Czasami wiążą się w pary z innymi psychopatami i stają się zgranym zespołem. Jak długo ich interesy się dopełniają, tworzą straszną parę. Niektórzy znajomi mogą nigdy nie odkryć ich prawdziwej ciemnej strony.

Jak postępować z psychopatami?
Jeśli odejdziesz od psychopaty, możesz spodziewać się, że albo będzie to typ, który „po cichu” zrujnuje twoją reputację rozpowszechniając kłamstwa, albo spotkasz się z dużą dawką otwartej manipulacji (ostatnia próba zdobycia władzy i kontroli). Jedna z ofiar psychopaty pisze tak: Ja na przykład opuściłam psychopatę i po dziś dzień, jeśli tylko jest okazja, mówi przyjaciołom, żeby mnie uprzedzili, iż jestem tylko owadem na jego szybie i że jest w stanie rozgnieść mnie jak robaka. Jednocześnie każdemu, kto zechciał słuchać, opowiadał fałszywe historie na mój temat.
Dlaczego to robi? Chociaż psychopaci nie potrafią naprawdę kochać drugiej osoby i pozbawieni są prawdziwych, głębokich uczuć, ustalają związki z innymi z pozycji siły i kontroli. Jeśli ktoś rzeczywiście próbowałby „zagrozić” (w jego oczach jest to bardzo realne) jego władzy i kontroli, będzie on reagował. „Psychopata ten utwierdzał się również w przekonaniu, że sprawuje kontrolę, twierdząc, że mnie „wykopał”, nawet wtedy, kiedy mieszkał u swojej matki. Później powiedział mojej przyjaciółce, że byłam dla niego tylko „eksperymentem”, po tym, jak straciłam pieniądze, czas i niezmiernie cierpiałam z powodu jego kłamstw i manipulacji. W wyniku cierpienia zaliczyłam również skrajną depresję, która trwała prawie dwa lata, ponieważ on nie przestał mnie atakować nawet dwa lata po tym, jak go opuściłam (robi to nawet teraz).” - pisze jedna z ofiar.
Wierzę, że niektórzy ludzie są na tyle silni, by stawić czoło psychopacie; niestety nie wszyscy i większości psychopatów udaje się permanentne krzywdzenie swoich ofiar. Dlatego właśnie w tak oczywisty sposób potrzebujemy więcej grup wsparcia dla ludzi, którzy byli w jakichś relacjach z psychopatami.
Jedyna reguła, jeśli chodzi o postępowanie z socjopatą/psychopatą, jest taka, że normalne reguły etykiety nie znajdują zastosowania. Masz do czynienia z kimś, kto nie zna empatii, nie ma sumienia, wyrzutów sumienia ani poczucia winy. To zupełnie odmienna umysłowość. Jeśli próbujesz postępować z psychopatą etycznie, odwoływać się do sumienia lub, nie daj Boże jego poczucia honoru lub godności - doznasz szoku.
Często się zdarza, że ofiara może przez jakiś czas tłumić swoją złość, ale później, nawet po wielu miesiącach, może przyjść nagłe uświadomienie sobie prawdy i ofiara zda sobie w końcu sprawę, że przez cały czas była terroryzowana przez psychopatę. To wtedy właśnie ofiarę nagle ogarnia wściekłość i ma motywację, by w jakiś sposób dochodzić sprawiedliwości. Ale próbując dojść sprawiedliwości w stosunku do psychopaty miej świadomość, że to ty zapłacisz, o ile nie przyjmiesz nieugiętej postawy; a doświadczenie to spowoduje, że będziesz bardziej zażenowany i zakłopotany i możesz nawet odczuć pokusę walki używając jego broni.
Bądź również z góry nastawiony, że psychopata będzie wydatkował sporo wysiłku (na koszt ofiary) na snucie planów, oczekiwań etc., nie dając w zamian nic albo prawie nic. Kiedy stwierdzi, że zrobił ci coś, na co nie możesz się zgodzić, będzie miał już przygotowaną drogę ucieczki.
Jaki jest więc sekret postępowania z psychopatami? Albo unikaj ich, albo kiedy już dowiesz się, czy spodziewasz się, kim oni są, unikaj ich.
Jakikolwiek dalszy kontakt z psychopatą będzie naprawdę szkodliwy. Kiedy już zostaliście uwikłani w relacje z kilkoma z nich, uczcie się także wypatrywać znaków ostrzegawczych. Nie znaczy to, że powinniście mieć paranoję w związku z ludźmi, po prostu bądźcie ostrożni. Wszyscy, a zwłaszcza kobiety, powinni nauczyć się rozpoznawać psychopatię i wypatrywać znaków ostrzegawczych. Nie oznacza to diagnozowania każdego człowieka, z którym się spotykacie, ale bycie świadomym istnienia takiego zaburzenia może sporo pomóc. 

A może on się zmieni?
Czy przeczytałaś podrozdział „Psychopatą się nie staje. Psychopatą się jest.”
Prawda jest taka, że niezależnie od wszystkich studiów i nowych terapii, psychopaci są „skazani” na wiecznie złe zachowanie. 
Wielu nie ujawnia zachowań kryminalnych, ale działają antyspołecznie w społecznie akceptowanych zawodach.
Psychopata nie widzi żadnych wad w swojej psychice, żadnej potrzeby zmiany.
W ich przypadku terapia może tylko pogarszać sprawę; większość z nich dzięki temu wiele się dowiaduje o ludzkich emocjach i chętnie przypisują swoje wady i problemy niewłaściwemu traktowaniu w dzieciństwie oraz uczą się jeszcze lepiej manipulować bliskimi. Są oni również nieźli w oszukiwaniu swoich psychiatrów. „Byłem obiektem badań, przypadkiem; nigdy nie potrafili się połapać, co jest ze mną nie tak, więc po prostu z nimi pogrywałem” – skomentował jeden z nich. Dzięki lekturze książek z zakresu psychiatrii oraz dzięki terapii nauczył się również, że aby się wymigać, może po prostu „obwinić kogoś innego”. „Po prostu obwiniałem kogoś innego”, powiedział nonszalancko.
Studia pokazały, że bez względu na to, czy oni mogą albo chcą się zmienić, czy też nie, ostatecznie w zasadzie oni się nie zmienią, nie trać więc czasu próbując im pomóc czy ich zmienić, ponieważ zawsze za pomoc, którą im oferujesz, odpłacą ci zdradą. Ofiary mogą obawiać się rewanżu czy potencjalnych konsekwencji, ale wydostanie się z uwłaczającej sytuacji jest często lepsze niż próba przetrwania w relacjach zbudowanych na zastraszeniu i przemocy. Naprawdę lepiej nie akceptować nędznych okruchów imitacji uczuć psychopaty. Nikomu nie jest potrzebne tego typu znieważanie. Jeśli będziesz w tym trwać, masz gwarancję, że długo będziesz za to płacić zarówno mentalnie jak i emocjonalnie. Ostateczny rezultat to stan, który jest określany jako psychiczne sponiewieranie.
Niektórzy ludzie odczuwający potrzebę ocalenia kogoś i może nieco butni w swojej potrzebie udowodnienia tego, często stają się ofiarą psychopatów, ponieważ nie chcą uwierzyć w prawdę. Zwłaszcza, jeżeli mają do czynienia z typem, który sprawnie umie składać samokrytykę i przeprowadzić pozorną ale logiczną analizę własnych wykroczeń i motywów.
Efekt obcowania z tymi indywiduami oraz proces Twojego zdrowienia może być procesem długim, powolnym i bolesnym – ale należy pamiętać, że jeśli byłaś jego ofiarą, jesteś zaledwie jednym elementem w długim szeregu ludzi, z którymi w ten sposób się zabawił. Będzie to prawdopodobnie robił przez całe życie.
Czy możesz się zorientować z kim masz do czynienia, zanim on się za ciebie zabierze?
Psychopaci nie tylko będą zaprzeczali przeszłości i będą ją trywializować, ale będą unikali odpowiedzi wprost na twoje pytania, a kiedy nawet wydaje się, że odpowiadają – możesz być pewna, że nie jest to odpowiedź, której oczekujesz. Nawet kiedy udzielają ci odpowiedzi wprost, zasadnicza kwestia nie zostanie przez nich poruszona.
Psychopaci czasem werbalizują wyrzuty sumienia, ale później zaprzeczają sobie słowami lub czynami. Mogą przepraszać albo okazywać wyrzuty sumienia tylko po to, żeby im się coś udało, ale w końcu dostaniesz nożem w plecy i zdasz sobie sprawę, jak bardzo powierzchowne były ich słowa.
Psychopaci nie są w stanie długo pamiętać, co powiedzieli czy obiecali. Sprawiają wrażenie, jakby zawsze żyli w czasie teraźniejszym. Dlatego często składają wielkie obietnice i nie potrafią żyć zgodnie z tym, co mówią. Raz jeszcze – to ofiara będzie musiała radzić sobie z następstwami wszystkich matactw i machinacji psychopaty, a kiedy już zostanie dostatecznie wkurzona, będzie przez niego zdyskredytowana jako „niedorozwinięta umysłowo”, a często to psychopata będzie siebie przedstawiał jako ofiarę.
Wykazują oni przede wszystkim niesamowity brak troski, jeśli chodzi o niszczące skutki, jakie ich działanie wywiera na innych. Często są zupełnie szczerzy w tej kwestii, stwierdzając chłodno, że nie mają poczucia winy, nie jest im przykro z powodu bólu i spustoszenia, które spowodowali, i że nie widzą powodu, żeby mieli się tym przejmować. Równie często jednak są w stanie odegrać spektakl wyrzutów sumienia i samokrytyki „nie jestem ciebie godzien, jestem ostatnim kretynem”, aby pozostawić wrażenie człowieka skrzywdzonego, a przez to mieć nadal wpływ na ciebie. Bo twoje sumienie będzie obciążone jego rzekomą krzywdą. Jego oczywiście nie.
W końcu poznasz ich „po ich owocach”. Z pewnością dadzą ci odczuć, kto tu rządzi. Jak w książce Hare’go Without Counscience... (Psychopaci są wśród nas, Znak, 2006) opowiada jedna z kobiet-ofiar, nie mogła ona zrozumieć, jak ktoś (psychopata, którego znała) mógł wkroczyć w jej życie, a potem z taką łatwością zniknąć. Tak właśnie działają. Oni po prostu gwiżdżą na wszystkich, poza sobą samym.
Inną bardzo charakterystyczną cechą, której należy wypatrywać (lub nasłuchiwać) jest to, co dr Hare nazywa „uciechą z oszustwa”. To tak jakby psychopata nie miał żadnej potrzeby ani celu, by kłamać, po prostu sprawia mu przyjemność naciągnięcie kogoś.
Co do nałogów psychopaci bywają bardzo podatni na uzależnienia, ale nie wszyscy, zależy to od typu psychopaty i jego mechanizmów kontroli.
Inne cechy, które powinny dać ci do myślenia, jeżeli pojawia się ich kilka naraz u jednej osoby:
- Ponadprzeciętny brak lęku czy innych „neurotycznych“ objawów, opanowanie, spokój i łatwość mówienia
- Niesolidność, ignorowanie zobowiązań, brak poczucia odpowiedzialności w sprawach zarówno małej, jak i dużej wagi
- Nieprawdomówność i nieszczerość
- Antyspołeczne zachowania, które są niedostatecznie umotywowane i słabo zaplanowane, jakby wynikające z niezrozumiałej porywczości
- Brak prawdziwej wdzięczności za okazane szczególne względy, serdeczność i zaufanie
- Dziwaczne i ekscentryczne zachowania po spożyciu alkoholu i nie tylko – wulgarność, opryskliwość, gwałtowne zmiany nastroju, wybryki
- Brak prawdziwych prób samobójczych

Nie ważne, jak wiele masz litości czy współczucia dla psychopatycznego osobnika, NIE PRÓBUJ GO OCALIĆ. W efekcie tylko cię to zrani. Tych ludzi po prostu nie obchodzi, że to co robią, może zrujnować ci życie! Oni rujnują ci życie!


Jedna z bajek filozoficznych (
przypowieść afrykańska) wspaniale oddaje naturę psychopaty i to, jak się kończą jego relacje z normalnymi ludźmi.  

Pewnego razu nad brzegiem rzeki spotkała się żaba i skorpion. 
Oboje chcieli przedostać się na drugą stronę. Dla żaby, która była świetną pływaczką przeprawa nie była niczym nadzwyczajnym. Skorpion jednak nie był stworzeniem wodnym postanowił więc przekonać żabę, aby mu pomogła. 
Długo ją namawiał jednak żaba twierdziła, że nie może mu pomóc, gdyż zna sztuczki skorpiona i obawia się, że ten ją ukąsi swoim śmiercionośnym żądłem w trakcie przeprawy. W końcu skorpion powiedział, że ukąszenie żaby kiedy płynęliby przez głęboką rzekę byłoby z jego strony bardzo głupim zachowaniem. Przecież wtedy on sam zginąłby w rwącym nurcie.  
Ten argument przekonał żabę. Pozwoliła skorpionowi wejść na swój grzbiet i wskoczyła do wody. Gdy byli na środku rzeki skorpion wykonał gwałtowny ruch odwłokiem i śmiertelnie ukąsił żabę. Gdy oboje zaczęli tonąć żaba z wyrzutem zapytała dlaczego skorpion to zrobił. Przecież przez to oboje zginą. Skorpion odrzekł krótko, że nic nie mógł na to poradzić taka już jest jego natura i musiał to zrobić.

Wniosek z tej przypowieści jest oczywisty.

Każdy chce wierzyć, że Ci z którymi mamy do czynienia mogą się zmienić. Zmiana taka jest jednak bardzo trudna i w większości przypadków kończy się porażką.

Powinniśmy o tym pamiętać zapominając o poprzednich nikczemnościach i słuchając obietnic ludzi, którzy już raz nas oszukali. Z drugiej strony nie ma sensu walczyć z czymś na co nie bardzo mamy wpływ. 

Lepiej wykorzystać to co mamy aktualnie do dyspozycji, rozwijać się i rosnąć w siłę, niż tracić energię na walkę i z tego powodu stać w miejscu.




Powyższy tekst jest opracowanym skrótem znacznie obszerniejszego materiału, zamieszczonego na stronie http://quantumfuture.net/pl/psyhopath.html
Tekst źródłowy jest opracowaniem materiałów i niedostępnych w Polsce książek na temat psychopatii i w nim znajduje się bogata bibliografia i odnośniki do źródeł.