9 listopada 2011

Porozmawiam z ....


Z kwiatami
Już środa.
Nie najlepsza pogoda.
I mokro, i zimno.
Ogólnie nie miło.
Kwiatuszki pod domem stojące,
Wyglądają za słońcem.
W tej życiowej potrzebie,
Szukają go na niebie.
Czy wiecie kwiatuszki drogie,
Słuchajcie pilnie,
Mówię przed Bogiem:
Kończy się piękne lato.
Co wy na to?
Wiemy, wiemy - kwiatuszki odpowiedzą.
Zbliżają się chłody.
Będzie więcej wody.
Nasze główki kolorowe,
Staną się brązowe.
No cóż, taka natury potrzeba.
Umierać trzeba.
Deszczem
Chciałbym mówić jeszcze.

Z deszczem
W jesieni,
W tej roku części,
Deszcz się szarogęsi -
Pada jak chce
I kiedy chce.
Jest nie taktowny. Nie wie
Co wypada, a co nie wypada.
Kiedy padać, a kiedy nie padać.
Jak krowę chmury doi
I nikogo się nie boi.
To już brak wychowania,
Aby nie przestać padania.
Wiem już, co zrobię poproszę.
Po prostu go poproszę:
Deszczyku nie padaj więcej,
Proszę najgoręcej.

Z ptakami
Porozmawiam z ptakami,
Bo szybują na niebie.
Dlaczego żegnają się z nami?
Dlaczego lecą za chlebem?
Co sprawia, że pozostawiacie gniazda?
Ptaki moje,
Co z planem jazdy?
Czym się kierujecie?
Dlaczego tyle odlotów na świecie?
Często ktoś odchodzi, odlatuje,
Po swoim niebie szybuje
Gdzieś w nieznane.
O ptaki kochane,
Czy nie żal wam kraju wylegania,
Wzrastania?
Kiedy i ja odlecę w nieznane,
Za wola mego Pana? 

Ze stworzeniami 
Całymi dniami
Rozmawiam ze stworzeniami.
O Boże stworzenia,
Boże byty
Wzywam was i się pytam
Jak się czujecie
Na niebie
I na świecie.
Czy bolą was nogo, głowy -
O ile takie macie.
Wyglądacie w waszej szacie
Na szczęśliwych,
Zadowolonych.
Ja też jestem jednym z was.
Krewnym po mamie lub tacie.
Jestem waszym bratem.
Z tej, czy innej przyczyny
Przyjdę na wasze imieniny.


Ze słońcem
O moje słońce,
Jeszcze wczoraj jasne,
Jeszcze wczoraj gorące,
A dzisiaj jakby chore,
Zgasłe.
Co się z tobą dzieje?
Nie wędrujesz jak po kniej.
Nie wstajesz wcześnie rano.
To prawda, że cię chmury
Zakrywają
Od dołu do góry.
Otulają wełną cienką,
Jak dziecko maleńki.
O słoneczko, pożegnać cię trzeba.
Wrócić do nieba,
Prześpisz parę miesięcy
I okrzepniesz.
I na wiosnę
Zaświecisz goręcej.

Z księżycem 
Porozmawiać z księżycem pragnę,
Teraz nagle,
Gdy go jeszcze widzę z gwiazdami,
Gdy go nie zakryje jesień chmurami.
Oj księżycu srebrny,
Podniebny.
Czy jeszcze chodzisz z gwiazdami,
Jak baca z owieczkami,
Gdy je pasiesz na niebieskiej łące.
Ty ponoć poruszasz morza,
Przy Tobie świeci zorza.
Zaciemniasz nieraz słońce.
Masz siłę przyciągania.
Zrywasz lunatyka ze spania
I trzymasz ich
Gdy chodzą po dachu,
Bez strachu.
Księżycu, znów spojrzę na ciebie,
Przy wiosennym niebie.

Z gwiazdami
 Tak między nami,
Lubię na gwiazdy spoglądać.
Lubię rozmawiasz z gwiazdami.
Często, gdy siadam na tarasie,
W długie letnie noce,
Widzę jak migocą
Jasne, błyszczące światełka,
Na mlecznej trasie,
Srebrem utkana mgiełka.
Powiedźcie mi gwiazdeczki,
Na której z was jest niebo?
Czy na tej dużej, czy na tej małej?
Gdzie jest miasto ucieczki?
Gdzie ludzie dążą z potrzebą
Zamieszkania w lazurze,
We wiecznym pokoju.
Na niebie jest was gwiazdek
Miliardy, miliony.
Tak nam bliskie oddalone.

Z niebem
My, którzy biegamy za chlebem,
Tęsknimy za niebem.
Za tym niebem górnym,
Słonecznym,
Chmurnym.
Z tym niebem chcę rozmawiać.
Niebo błękitem haftowane.
W lecie roześmiane,
W jesieni markotne,
Słotne.
Kryje mieszkanie Boga.
My tu na ziemi,
Z troskami swymi.
Daleka przed nami droga.
Oj niebo,
Trzeba będzie kiedyś oderwać się od ziemi
I skierować się z potrzebą
Do twoich podcieni.

Z chmurami
Rozmawiając z gwiazdami,
Pragnę także z chmurami
Powyrokować,
Podyskutować,
Jak kobieta z kobietami.
A więc jak mówią Włosi:
Chmury jesienią biegną,
Błękitne niebo zalegną
Parasolem.
Bez chmur wolę,
Ale to prawa natury,
Że na niebie chmury.
Czasem białe baranki,
Czasem kirem spowite -
Niesamowite.
Chmurki, chmureczki
Poczekajcie
Choćby na chwilę.
Słonka nam nie zasłaniajcie.

Z ludźmi 
Z ludźmi także rozmawiam.
Z codziennego tronu
Do nich przemawiam.
Oni tacy sami jak ja.
Trochę bardziej dzisiejsi,
Bardziej pierwsi
W robieniu kariery.
Chcę być szczery:
Kocham ludzi.
Oni tacy sami jak ja.
Trochę bardziej smutni,
Nierzadko obłudni.
Grają na scenie swoją rolę,
A ja dawno zszedłem ze sceny,
Zdjąłem maskę aktora.
Naprawdę wolę
Grać bez oklasków,
W codziennych cieniach i blaskach
Do tej pory.

Z biednymi
Porozmawiam z biednymi -
Piękne ich życie.
Ubogi, biedny, pełen niedostatku.
W takim wypadku
Bóg ich ma w szczególnej pieczy.
Bóg się przed nimi dobrocią mieni.
Na górze woła: Błogosławieni,
Błogosławieni ubodzy duchem.
Brakuje im na chleb i odzienie,
Na skromne żywienie,
Na bytowanie,
Na mieszkanie.
Ciągła troska o przeżyciu dnia nowego,
Chleba powszedniego.
Ubodzy! Musicie być takimi,
Z łaski Bożej ubogimi.
Bóg wam za to zapłaci.
Tam będziecie bogaci. 

Z bogatymi
Chcę rozmawiać z bogatymi.
Z wielkimi tej ziemi.
Przed nimi
Pieniądz się mieni
Wspaniałymi barwami.
Pozostali sami
Z żądzą dobywania i gromadzenia.
Z swoimi żądzami
Pójdą z wyrzutami sumienia,
Że nie dostrzegli większych wartości,
Że nie zauważyli bliźniego,
Że zagubili Boga swego.
Bogaci bez miłości.
Bogaci bez litości.
Zostaliście z błyszczącymi szkiełkami
Opuszczeni - zupełnie sami.
Jeżeli możecie zawrócić z tej drogi,
Porozmawiajcie z Bogiem.
Z Bogiem
Tej rozmowy nie zostawiam odłogiem.
Najczęściej rozmawiam z Bogiem.
Przemawiam rannym pacierzem
I wieczornym "Ojcze naszymi"
I w ciągu dnia nieustannie
Swoje serce odrywam od ziemi,
Aby je w modlitwie przemienić
I mówić Najświętszej Pannie,
O tym, że Matka Boga,
Że moja droga.
Chce iść jej szlakami,
Żeby modliła się za nami.
Boże usłysz mój głos stworzenia.
Bez Ciebie jestem tylko cieniem.
Dotknij mnie swoja dłonią,
Niech się schronię
Pod Twój płaszcz Ojcowski
I twojej Matki Boskiej.

Z ciszą
Teraz z ciszą porozmawiam sobie,
W nocnej dobie.
W tej ciszy wszystko słyszę
Natychmiast chwytam,
Dodatkowo się pytam
O wyjaśnienia.
Dlaczego Bóg tak postanowił?
Dlaczego świat się nie odnowił?
Co się teraz dzieje?
Nie mam wątpliwości cienia,
Że odżywają nasze nadzieje.
Zapytałem mojej woli,
W tej wieczornej ciszy,
Co ją boli,
Jakie są jej plany.
Boże kochany,
Jak ja wszystko słyszę.
 

Poezja - Ksiądza Jana Warchał

2 komentarze:

  1. Black Swan! Czy istnieje dno w studni Twej weny?!???? :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Lwie Nemejski! .. no cóż! .... uczę się od Mistrza! :))

    OdpowiedzUsuń