E-mailowy erotyk Zbigniew Matyjaszczyk
Posiadasz mnie e-mailem
nie znam twoich rąk ani ust
znam tylko słowa
W pajęczej sieci siedzisz
wysysasz mnie
wypluwasz
i tak wciąż od nowa
Nie znasz moich ramion ani ud
drżenie ekranu czujesz
drżenie liter
Internet to jest taki cud
tu różne ciała płyną swym korytem
A ja bez przerwy
wiszę
i się ślinię
na internetowej linie.AphroditeOpuszkami dotyków wyrzeźbiłem kształt najpowabniejszych piersi,
ramiona jak konary rajskich drzew, biodra fale niespokojnego morza,
wiatr wpleciony między kosmykami słoneczno-księżycowych włosów,
tyle w nich dnia, tyle w nich nocy...
Tańczyłaś odziana w bieliznę rozpiętych oddechem żagli,
jak kołysanka morskich fal pędziłaś w otchłań świata wyobraźni,
a ja byłem zapachem połączonych niebios i błękitnych,
nieskończonych przestrzeni.
Słuchałem, byłem echem najcichszych głosów, szeptów niesionych ponad czas;
byłem cząstką nieśmiertelności - rozbujaną, nieistniejącą rzeczywiście.
Jak różnoimienny byt doganiałem ciebie i traciłem jednocześnie;
nadzieja tętniła we mnie galopem niepokornych,
wolnych na zawsze mustangów.
Piłem krople burz lejące się przepychem z ciebie,
na wargach smak kobiecości wypalał i układał poezje, parzył rozkoszą,
której nigdy nie będę potrafił najpełniej wypowiedzieć.
Niosłem kosmyk, kształt błękitnego tiulu i płakałem.
Wejrzałaś w największą tajemnicę rozwartych szczerością źrenic,
nabrałaś miodu, skosztowałaś ze mnie...
Jednym gestem nadałaś skrzydła i pozwoliłaś,
bym uleciał w motyle kwiaty ciszy.
Jedność była tak blisko, przepełniła wszystko,
nawet przeszłość, z której poznałem - jaką ciebie pragnę.
Imię nadałem pięknu, zapatrzony w tę jedną chwilę,
która przetrwa, aż do końca świata.Poziomkowa mgłaZnam te myśli o kobietach
poruszają męskość ilekroć je przywołam
są o smaku poziomek
przykucam i zbieram je do kubka
po to aby zbroczyć wargi sokiem
dać pić smakować
nim Ona zaśnie syta z moich dłoni
wijąc się i jęcząc
dalej szybciej
płomień w krater wcisnąć
odetchnąć nim
językiem jego wylizać wnętrze całe
i z duchem samym iść do łóżka
a pościel cielesna mokra niech zostanie
z pocałunków deszczu
poziomki toczyć kołem słów
i jeszcze podniebienie drażnić a przy tym upajać
lawą wulkaniczną topić rzeźbę ud
piersi niesione prądem erupcji
nową falą głosów i oddechów zalać
niech się tysiąc doznań wspólnie naraz kłóci
w jednej chwili wyrwie płodne drżenie z ciała
w ciszy stygnąc wolno kształtne rzeźby tworzy
krągłe chmury różu kłębi we wspomnieniu
jakby mgła na łące kładła się upojnie
mając w sobie wilgoć
zakochanych wielu.Wiatr i róża Zbigniew Herbert
W ogrodzie rosła róża.Zakochał się w niej wiatr.
Byli zupełnie różni,on-lekki i jasny,
Ona- nieruchoma i ciężka jak krew.
Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach
I gołymi rękami zerwał różę.
Wiatr skoczył za nim, ale tamten
zatrzasnął przed nim drzwi.
-Obym skamieniał- zapłakał nieszczęśliwy.
Mogłem obejść cały świat,
mogłem nie wracać wiele lat.
Ale wiedziałem,że na zawsze czeka.
Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć ,trzeba być wiernym.
Miłość Czesław Miłosz
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy
Ptak mu i drzewo mówią:przyjacielu.
Wtedy i siebie , i rzeczy chce użyć
Żeby stanęły w wypełnienia łunie,
To nic, że czasem nie wie czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.Myślałem, że to sen... Adam Asnyk
Myślałem, że to sen, lecz to prawda była:
Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstąpiła,
Przyniosła dziwny blask w swoich modrych oczach,
Przyniosła kwiatów woń na złotych warkoczach.
Podała rączkę swą - szliśmy z sobą razem,
Przed nami jaśniał świat cudnym krajobrazem,
Pośród rozkosznych łąk i gajów mirtowych,
Wiecznie zielonych wzgórz i wód szafirowych
Szliśmy, nie mówiąc nic - a mnie się wydało,
Żem życia mego pieśń wypowiedział całą,
Że z jej różanych ust jak z otwartej księgi
Czerpałem tajny skarb wiedzy i potęgi.
Wtem nagle przyszła myśl dziwna i szalona,
Żeby koniecznie dojść, skąd i kto jest ona.
I gdy zacząłem tak i ważyć, i badać,
Kwiaty zaczęły schnąć, a liście opadać,
I nastał szary mrok... a ja w swoim biegu
Stanąłem w gęstej mgle na przepaści brzegu.
Strwożony zmianą tą, zwróciłem się do niej;
Niestety, już jej dłoń nie była w mej dłoni.
Słyszałem tylko głos ginący w ciemności:
"Byłam natchnieniem twym, marą twej młodości!"
I pozostałem sam - i noc świat pokryła!
Myślałem, że to sen - lecz to prawda była!
Hymn do miłości Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Szukałem Ciebie pośród kobiet roju,
czekałem Ciebie o każdej godzinie,
i pełen byłem trwóg i niepokoju,
że zanim przyjdziesz, życie moje minie.
Bo nie wątpiłem, że jesteś, że moje
oczekiwanie nie jest czczym złudzeniem,
że niedaleko gdzieś od Ciebie stoję
z moją tęsknotą, nadzieją, pragnieniem.
Od lat już całych niewidzialnym cieniem
byłem przy Tobie, szukając daremnie
w kobietach Ciebie, coś istniała w mnie.
Ciebie poczułem przed dawnemi laty,
gdy głos w noc cichą zabrzmiał mi nad głową,
a mnie się zdało, że się sypią kwiaty,
że kwiatem na mnie pada każde słowo...
Lata tęskniłem za taką rozmową
i latam czekał, aż się znów powtórzy...
Przyszła - przebrzmiała, jak więdnie liść róży
z kochanej ręki, który barwą bladą
długo swój dawny szkarłat przypomina,
z którym się kończy dzień i dzień zaczyna
i z którym wreszcie na sercu w grób kładą
Znasz to uczucieKiedy jakaś osoba, staje się częścią Twojego życia
I zaczynasz zastanawiać się, dlaczego nie znaliście się wcześniej?
Wtedy, potrafisz zmienić się tylko dla niej,
Odliczasz godziny do następnego spotkania,
A twoje życie staje się oczekiwaniem ...
Znasz to uczucie? Uwierz mi nie ma nic lepszego ...
Kiedy po godzinach spędzonych w pustym pokoju,
Możesz wreszcie zobaczyć tą jedyna osobę,
Usłyszeć jej głos
I po prostu cieszyć się życiem ...
Razem z nią. Uwierz mi, to jest to ...
Są ludzie, dla których życie jest tylko teatrem,
A każdy dzień kolejna rola do odegrania ...
Patrząc Ci w oczy potrafią skłamać,
Za cenę Twych uczuć szczerość udawać,
Choć tak naprawdę czuja obojętność
i jest im wszystko jedno.
Sprzedają Ci swoja sztuczność,
A Ty naiwnie myślisz, ze są prawdziwymi przyjaciółmi...
Az pewnego dnia budzisz się i otwierasz oczy,
Na ten cały fałszywy świat,
Który jeszcze nieraz Cie zaskoczy ...
Znasz to uczucie?
Gdy ludzie spotykają się przypadkiem,
A okazuje się, ze czekali na siebie cale życie
Potem wszystko się plącze,
Nadchodzi koniec
Nie ma ich już
Wiec po co w ogóle zaczynać ....Taki sobie erotyk
Pierwsze kochanie
Uklęknęli w ciszy
Stykając myśli chłonne poznawania
śmieli się pragnąć
kochania
Usłyszał Bóg
jak mówił do niej chłopak drżącym głosem
zapisał sobie kilka jego słów
lecz sam przenigdy
sam ich nie wypowie
Nazwał mężczyzną jego męską myśl
w kobietę zmienił tę dziewczynę młodą
z połówek dwojga stworzył jedną część
samego siebie nazwał ich
połową.
Ciągle, jeszcze, więcej
Tak piekielny jest ten żar osobliwie palących warg
aż się w ustach topi smak
lawą śliny wcieka w krtań
więzi krzyk zachłanny tak
wydostania się na świat.
Miłość –
ta roznieca gwiezdny szlak w pocałunku istny czar
barwi otchłań w karmin słów rozgorzałych
ognia tchem
spala już przygasłą treść
nowe życie wkłada w cierń.
Płomień –
daje wieczny ból aż się wżera w skórę ciał
ostrzem swych języków tnie
pieszczotliwie liże kark
zachłannością duszę żre
na źrenicy toczy blask.
Ciągle chce
jeszcze chce
więcej chce
dobrze tak...
"Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry i zostają po nich serca złamane, jak jakieś drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba, by wszystko mogło ma czas kwitnąć i owocować i to właśnie po tych zostaje piękno naszego świata...." Krystyna Siesicka
21 marca 2012
Trochę erotyki ... mniej znanej
19 marca 2012
Kobieta mówi o swoim życiu
Wiatr mnie pędzi po drogach,
wiatr, bóstwo odmiany
o dmuchających policzkach.
Kocham ten wiatr,
cieszę się
odmianom.Chodzę po świecie
we dwoje albo sama
i miłe mi są jednakowo
tęsknota i śmierć tęsknoty,
która nazywa się spełnienie.
Czegoś jest we mnie za dużo.
Przelewam się przez brzegi
jak drożdże. Drożdże mają
swój własny rodzaj szczęścia.
Idę, ciągle idę,
czasami przyłącza się do mnie mężczyzna.
Idziemy razem,
on mówi, że to do śmierci,
potem gubi się o zmroku
jak rzecz nieważna.
Idę sama,
potem znów na zakręcie
zjawia się nowy towarzysz.
Idę, ciągle idę,
wiatr mnie pędzi po drogach.
Na moich drogach
zawsze wieje wiatr
Anna Świrszczyńska
18 marca 2012
Gdybym był młodszy!
Gdybym był młodszy, dziewczyno,Gdybym był młodszy!Piłbym, ach, wtenczas nie wino,Lecz spojrzeń twoich najsłodszyNektar, dziewczyno!
Ty byś mnie może kochała,Jasny aniele...Na tę myśl pierś mi zadrżała,Bo widzę szczęścia za wiele,Gdybyś kochała!
Gwiazd bym nie szukał na niebieAni miesiąca,Ale bym patrzał na ciebie,Boś więcej promieniejącaOd gwiazd na niebie!
Wzgardziłbym słońca jasnościąI wiosny tchnieniem,A żyłbym twoją miłością,Boś ty jest moim natchnieniemI słońc jasnością.
Ale już jestem za stary,Bym mógł, dzieweczko,Zażądać serca ofiary;Więc bawię tylko piosneczką,Bom już za stary!
Uciekam od ciebie z dala,Motylu złoty!Bo duma mi nie pozwalaCierpieć, więc pełen tęsknotyUciekam z dala.
Śmieję się i piję winoMieszane z łzami,I patrzę, piękna dziewczyno,W swą przeszłość pokrytą mgłami,I piję wino...Adam Asnyk
13 marca 2012
"Ubi vita, ibi poesis ....
Poezja jest stara jak świat i skończy się dopiero z nim razem.
Wynaleziono pług, aby zaspokoić głód chleba, i wynaleziono poezję,
aby zaspokoić głód piękna.
Jan Parandowski
Leśmian jest baśniowy w obrazowaniu i niełatwy, ależ jak wymowny i piękny !
Strój
Miała w sadzie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując - wędrowała.
Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego -
Murawego - dla murawy,
Złocistego - dla zabawy.
Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników,
Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.
Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę:
"Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!"
Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:
"Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!"
Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:
"Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!"
Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę:
"Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!"
Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,
Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał.
Kto oddawał - dech chwytał, a kto brał - dech tracił,
A kto czekał za długo - rozumem przypłacił!
Sad oszalał i stał się nie znany nikomu,
Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.
Miała w oczach ich zamęt, w piersi - ich oddechy,
I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!
"Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?"
"Ach, to strzelec - postrzelec w polu mnie ogłuszył!"
"Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?"
"Śniła mi się w śródleciu burza i pieszczota!"
Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił,
Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.
A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,
I nie było nikogo, kto by jej nie zabił.
I nie było nikogo, kto by nie był dumny,
Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.
Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył
I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.
"Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu,
A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!
Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,
A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.
Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,
I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!"
Miała w trumnie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując - wędrowała.
Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego -
Murawego - dla murawy,
Złocistego - dla zabawy.
http://www.youtube.com/watch?v=XE_htiN2vhU&feature=BFp&list=WL9F4F05006DFE3FCE
Strumień
Mrok się z mrokiem porównał, żałoba - z żałobą.
Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu.
Zbył się strumień swych brzegów, powstał całym sobą,
Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu.
Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna
Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty -
I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna
I zawisł, z dobrawoli na krzyżu rozklęty.
Po co ci Senna Falo, na krzyżu noclegi ?
Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć ?
Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi -
Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć
Aniołowie ~ Bolesław Leśmian
Anioł ~ Bolesław Leśmian
Czemu leciał tak nisko ten anioł, ten duch,Sięgający piersiami skoszonego siana?Wiatr rozgarniał mu skrzydeł świeżący się puch,A od kurzu miał ciemne, jak murzyn, kolana...
Artur Hutnikiewicz, autor monografii Młodej Polski o poezji Leśmiana napisał:
U podstaw liryki Leśmianowskiej zdaje się kryć subiektywny idealizm i ekspresjonizm.
Nie był poetą odtwarzającym zjawiskową postać i wygląd rzeczywistości, lecz jakby z najgłębszego, wewnętrznego impulsu kreacjonistą, który sobie stwarzał swój własny świat, fantastyczny, alogiczny jak sen, widmowy, nierealny, niesamowity, choć pulsujący zarazem biologiczna potęgą sił witalnych, świat odczłowieczony, zamieszkany przez dziwne, osobliwe, kalekie stwory (...)
Przyroda nie była dla niego krajobrazowym elementem rzeczywistości, który pozuje poecie i staje się dla niego przedmiotem estetycznego przeżycia, lecz potężnym niesamowitym żywiołem, który go opanowuje, ujarzmia, wciąga w swoją tajemniczą, niedocieczoną i otchłanną głębię, pogrąża w topiel biologicznego trwania aż do najdalszych granic, do początku istnienia.
Przyroda nie była dla niego krajobrazowym elementem rzeczywistości, który pozuje poecie i staje się dla niego przedmiotem estetycznego przeżycia, lecz potężnym niesamowitym żywiołem, który go opanowuje, ujarzmia, wciąga w swoją tajemniczą, niedocieczoną i otchłanną głębię, pogrąża w topiel biologicznego trwania aż do najdalszych granic, do początku istnienia.
11 marca 2012
Psalm dla Ciebie
Żona twoja jak winorośl płodna w zaciszu twego domostwa,Synowie twoi jak gałązki oliwne dookoła twego stołu.Psalm 128,3
Choć nie masz oczu bardziej błękitnych niż tamta miała
Tamta co kiedyś dla żartów niebo w strzępy porwała
Choć nie masz oczu chmurnych jak burza pod koniec lata
Ty każdym latem i każdą burzą Mojego świata
Pytam się gwiazdy co drogę wskazać błądzącym miała
Czemu ze wszystkich pragnień na świecie to ty mnie wybrałaś
Gwiazda co w rzece wciąż się przegląda też tego nie wie
Czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałem ciebie
Połóż mnie na swym ramieniu, połóż jak pieczęć na sercu
Poczuj smak mego pragnienia, jak pieczęć proszę połóż mnie
Choć nie masz dłoni, która policzek jak ogień pali
Dłoni chłopaka, po którym został w komodzie szalik
Choć nie masz dłoni jak ta co w sercu klawiszem stuka
To twojej dłoni przecież dłoń moja od zawsze szuka
Pytam się gwiazdy co drogę wskazać błądzącym miała
Czemu ze wszystkich pragnień na świecie to ty mnie wybrałaś
Gwiazda co w rzece wciąż się przegląda też tego nie wie
Czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałem ciebie
Połóż mnie na swym ramieniu, połóż jak pieczęć na sercu
Poczuj smak mego pragnienia, jak pieczęć proszę połóż mnie
Janusz Radek
Modlitwa przyrody
Ojcze niebieski! Światła Boże! Czy Cię dochodzi głos rozpaczy? Czy skrucha Cię przebłagać może? Czy zbrodnie ludziom Bóg przebaczy? Ojcze Światłości, wzywam Ciebie! Ty, co przenikasz duszy ciemnię I wspierasz wróbla lot w potrzebie, Odwróć zbyt grzeszną śmierć ode mnie. Żadnej nie szukam dziś kaplicy, Obcy sekciarskiej zaciekłości: Znam wszechpotęgę twej prawicy- Napraw, lecz oszczędź błąd młodości! Niech Cię świętoszek czci obiatą, Niechaj wzniecają stos przesądy, Niech nas kapłani zwodzą na to, By mroczne swe utrwalić rządy. Chcąc zawrzeć Twórcy moc w ciasnotę Gotyckich murów - próżno roim; Świątynią Twoją słońce złote, Ziemia i niebo domem Twoim. Czyż wieczna noc zapłatą będzie Temu, kto innym bogom służy? I przez jednego, co był w błędzie, Czy wszyscy zginąć mają w burzy? Czyż twierdzić mam, żem zdobył raje, Na piekło zaś skazywać braci Za to, że inne obyczaje Na innym oprzeć chcą dogmacie? Choć nie pojmują własnej wiary, Szafarzą przyszłym szczęściem śmiele! Robaczek nikły, pyłek szary Mniema, że zgłębił Stwórcy cele? Czyż wiarą swe okupią zbrodnie I pozyskają wieczność w niebie Ci, co tu pośród win niegodnie Żyją dla samych tylko siebie? Nie chcę proroków. Twoje prawo Czytam w przyrodzie. Żyłem podle, Duszę mam grzeszną i niemrawą, Lecz Ty mnie słuchasz - więc się modlę. Ty, co przez eter znaczysz drogi Wędrownym gwiazdom, bladej Lunie, Ukrócasz bój żywiołów srogi I kładziesz rękę na biegunie; Ty, przez którego mądrą wolę Jestem na ziemi urodzony Ach! póki kroczę po padole, Użycz skutecznej mi obrony. Ciebie, mój Boże, Ciebie wzywam! Czy to w radości, czy w żałobie- Z Twej woli tonę lub wypływam, Moja ucieczka tylko w Tobie. Jeśli gdy proch do prochu wróci, Mój duch zanurzy skrzydła w niebie, Jakąż dziękczynną pieśń zanuci, Znikomym głosem wielbiąc Ciebie! Jeśli zaś duszy tej sądzono Podzielić z ciałem grobu łoże- Dopóki dyszy moje łono, Póty się będę modlił, Boże. Za wszystko Tobie dzięki czynię, Ku Tobie śpiew pokorny rwie się W nadziei, że ku Twej wyżynie Wreszcie mój grzeszny duch się wzniesie.Byron Lord George 29 grudnia 1806 Przełożył Czesław Jastrzębiec - Kozłowski Stworzył G.G.N.Lord Byron 2002-08-03 15:10:32 http://byron.blog.pl/archiwum/index.php?nid=1190208
9 marca 2012
Dziś "Gotuje" On !....czyli Książka Kucharska dla Mężczyzn :)
Szarlotka
Przepis na ciasto ....
- Z lodówki weź 10 jajek - połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym razem uważaj!
- Weź sporą miskę i wbij jajka rozbijając je o brzeg naczynia.
- Wytrzyj podłogę, następnym razem bardzie uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.
- Weź mikser i wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka.
- Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.
- Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu pozostały 2 żółtka, a dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę.
- Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę.
- Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.
- Sprawdź czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.
- Weź szybciutko prysznic!
- Weź 4 jabłka i ostry nóż.
- Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk!
- Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek, więc nie wolno zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.
- Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj wodą.
- Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę bo jak zaschnie to nie domyjesz!
- Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika.
- Po godzinie, jeśli nie widać żadnych zmian włącz piekarnik.
- Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Po prostu otwórz okno i piekarnik.
- Po tych traumatycznych przeżyciach pozostaje tylko schłodzona żubrówka i sok jabłkowy - SMACZNEGO !
Tak jasno i precyzyjnie powinny być pisane wszystkie przepisy dla panów.
To teraz Panowie niebawem nasze święto czas zakupić produkty i zabrać się do pieczenia :)))
Ile kobiety, a ile mężczyzny w człowieku
Chłopiec i dziewczynka.
Kobieta i mężczyzna.
Dwie płci jak dwie połówki jabłka.
Czy jednak owoc złożony z takich części będzie symetryczny?
Na ile kobiety i mężczyźni są do siebie podobni?
Stanowimy dwa osobne światy?
A może pierwiastek męski i kobiecy tkwi po trochu w każdym z nas...
Ten artykuł zaczyna się w chwili, w której plemnik łączy się z jajeczkiem.....:)
Gdzieś na świecie właśnie się to dzieje.
Dlaczego wybrałam sobie akurat taką chwilę?
Bo w tym momencie decyduje się, jakiej płci będzie istota, która teraz rozpoczyna życie.
Popatrzmy, jak do tego dochodzi.
Zarówno jajeczko, jak i plemnik, które zaraz się spotkają, są jak połówki przedartego banknotu – zyskują wartość po połączeniu. Dzieje się tak dlatego, że każde z nich niesie w sobie tylko 23 chromosomy (te można sobie wyobrazić jako kłębki genów), czyli po „pół informacji o człowieku” – od mamy i od taty.
Gdy zleją się ze sobą, chromosomy z jajeczka i plemnika dobiorą się w pary. Zawarte w nich geny wymieszają się – tak powstanie kompletna, 46-chromosomowa instrukcja stworzenia konkretnej istoty.
To będzie chłopiec czy dziewczynka?
Szanse są pół na pół.
Decyzja należy do plemnika, który w swoim materiale genetycznym może nieść albo instrukcję stworzenia chłopaka (jeśli posiada zawierający „męskie geny” chromosom Y), albo dziewczynki (gdy wśród 23 chromosomów znajdujących się w plemniku jeden to niosący informację o płci żeńskiej – X).
Kobiece jajeczko oczekujące na mającego zapłodnić je plemnika ma w swoim zestawie zawsze tylko i wyłącznie chromosom determinujący powstanie kobiety.
Czy więc to tatuś decyduje o płci dziecka?
Nie do końca.
Okazuje się, że jajeczka bywają wybredne. Z nie bardzo jeszcze zrozumiałych powodów mogą nie wpuszczać do siebie plemników niosących informację o określonej płci.
Bezpłciowy embrion
Setki lat problem płci zaprzątał przede wszystkim głowy teologów i filozofów. Biorąc pod uwagę, że w ogromnej większości byli to mężczyźni, dla kobiet wypadało to raczej mało korzystnie. Mniej tendencyjne pytania o podobieństwa i różnice pomiędzy płciami psychologowie zaczęli stawiać niedawno – trochę ponad sto lat temu. Za nimi poszli socjologowie, biolodzy, antropolodzy, fizjolodzy, lekarze. I tak zrodziła się całkiem nowa nauka nazywana często z angielska gender studies, czyli studia nad rodzajem. Co przynosi ta nowa gałąź wiedzy?
By to zrozumieć, wróćmy znów do plemnika i jajeczka. Dwie komórki zdążyły się już na dobre połączyć. Popchnę trochę biologiczny zegar – oto powstał z nich całkiem przyzwoity zarodek człowieka. Jednak w najbliższym czasie nic w jego wyglądzie nie zdradzi, czy wyrośnie z tego dziewczyna, czy chłopak. Przez pierwsze tygodnie rozwoju pomiędzy embrionami męskimi i żeńskimi nie ma żadnych różnic. Przygotowane są na dwa scenariusze – mają struktury, z których w odpowiednich okolicznościach mogą wykształcić się męskie narządy płciowe (to system Wolffa) lub które przekształcą się w macicę, jajniki i całą resztę damskiego wyposażenia (system Müllera). Zaczyna się to dziać w trzecim miesiącu życia płodowego.
Jak?
Pułapka męskości
Przyjmijmy, że zarodek powstał przez zapłodnienie jaja plemnikiem z chromosomem Y. To mały chromosom. Upchanych jest w nim tylko kilkadziesiąt genów. Niemal wszystkie odpowiadają za męską płeć. Najważniejszy – ten, który zaczyna działać w dziewiątym tygodniu życia – nazywa się SRY. Bez niego trudno być facetem.
Pstryk! - Włączył się. - W maleńkim embrionie coś się dzieje. Ze struktur Wolffa wyodrębniają się jądra. Zaczynają produkować hormon, który na poważnie weźmie się do rzeźbienia męskiego ciała i umysłu – testosteron. Pod jego wpływem zaniknie dziewczyński system Müllera. Powstaną za to nasieniowody, pęcherzyk nasienny, siusiak i cała reszta.
Chłopiec zacznie pomału wyglądać jak chłopiec.
A gdyby była to dziewczynka?
To jej organizm odczekałby dłużej. Gdy w 11. tygodniu życia upewniłby się, że nie posiada żadnych męskich genów, żadnego chromosomu Y, tylko dwa duże, opasłe chromosomy X, rozpocząłby stopniową feminizację. Do tego celu nie potrzebowałby jednak żadnego hormonu. Po prostu brak sygnału, że ma powstać chłopiec, jest znakiem, że robimy dziewczynkę.
Dla wielu badaczy jest to argument, że „podstawową” płcią człowieka jest żeńska, bo trzeba specjalnych hormonalnych zabiegów, by ten stan rzeczy zmienić.Twierdzenie to zdają się wspierać rozmaite genetyczne nieprawidłowości w rozwoju płodu. Gdy bowiem zdarzy się, że z jakiegoś powodu z chromosomu Y wypadnie jego męski gen – SRY – mimo że pozostanie tam sporo innych genów, embrion rozwija się w dziewczynkę.
To przydarzyło się na przykład słynnej polskiej biegaczce z okresu międzywojennego Stanisławie Walasiewiczównie. Jej kłopoty z płcią odkryto dopiero po jej śmierci w 1980 roku. Okazało się, że posiadała żeńskie i męskie narządy płciowe – i jedne, i drugie nie w pełni rozwinięte. Dalsze badania wykazały, że miała również chromosom Y charakterystyczny dla mężczyzn. Walasiewicz sama siebie uważała za kobietę. I do śmierci żyła jako kobieta. Gdy zmarła i ujawniono informacje dotyczące jej płci, zaczęto żądać skreślenia z rejestrów jej rekordów i odebrania medali. Nie zrobiono tego.
Płynna płeć
Podobne problemy pojawiają się, gdy wskutek genetycznego błędu plemnik zapładniający jajo w ogóle nie będzie miał chromosomu płci (zdarza się to raz na 10 tysięcy zapłodnień). Wtedy też powstanie dziewczynka – oznaczana przez genetyków jako X0. U takiej osoby wykształcą się co prawda zewnętrzne narządy kobiece, będzie jednak bezpłodna.
Skoro jednak możliwe są takie sytuacje, to czy może się zdarzyć, że ktoś posiadający dwa chromosomy XX (zatem chromosomalnie będący kobietą) będzie wyglądał jak facet?
Skoro jednak możliwe są takie sytuacje, to czy może się zdarzyć, że ktoś posiadający dwa chromosomy XX (zatem chromosomalnie będący kobietą) będzie wyglądał jak facet?
Może. Gdy jakimś dziwnym trafem na jeden z iksów zawędruje ów słynny „męski” gen SRY. W odpowiednim momencie życia płodowego sprawi on, że powstaną jądra, które zaczną wytwarzać testosteron, który... Wiadomo, co dalej. Dlatego by móc jakoś opisać tę sytuację, naukowcy ukuli termin „płeć chromosomalna”. Może być ona różna od płci gonadalnej (czyli związanej z narządami płciowymi) czy płci psychologicznej (to jest tej, do której wewnętrznie się poczuwamy).
Kombinacji chromosomów płci może być całkiem sporo. Są więc osoby, które mają XXY (zdarza się to u dwóch na tysiąc płodów. Po urodzeniu ludzie ci mają męskie narządy płciowe wewnętrzne i zewnętrzne, ale ich jądra są małe i niezdolne do wytwarzania plemników. Czasem podczas dojrzewania rosną im piersi, często zdarza się upośledzenie umysłowe) i XYY (to też mężczyźni – na początku lat 60. nazywano ich nawet supersamcami i uważano, że są wyjątkowo agresywni i mają skłonności przestępcze. Późniejsze badania tego nie potwierdziły. Mężczyźni ci są jednak zwykle wyżsi od przeciętnej i czasem łagodnie upośledzeni).
W większości przypadków problemy z określeniem płci genetycznej należą do prywatnej sfery osób nimi dotkniętych. Jednak w latach 90. problem ten pojawił się w sporcie. Zaczęto sprawdzać płeć zawodników za pomocą oględzin i testów genetycznych. Władze MKOl zaniechały tych praktyk dopiero w 2000 roku przy okazji igrzysk w Sydney. Uznano bowiem, że granica między płciami, pozornie oczywista, z punktu widzenia genetyki jest dość płynna.
Ni kobieta, ni mężczyzna
Zdarzają się osoby, u których z genami wszystko jest w porządku, ale na skutek innych zaburzeń (na przykład hormonalnych czy enzymatycznych) występują u nich cechy obu płci. To zaburzenie rozwoju nazywa się hermafrodytyzmem (czasem też obojnactwem czy interseksualizmem). Zwykle w takich sytuacjach lekarze i rodzice podejmują arbitralnie decyzję o nadaniu dziecku jakiejś konkretnej płci i robią to operacyjnie oraz przez odpowiednie wychowanie. Nierzadko zdarza się jednak, że nie trafiają z wyborem, i jako dorosły taka osoba może nie czuć się dobrze w roli, jaką dla niej wybrano. Będzie się ona bowiem różnić od posiadanej przez nią płci psychologicznej.
Ciekawostką jest to, że istnieją na świecie rejony, w których przypadków hermafrodytyzmu jest więcej niż gdzie indziej. Jest to na przykład Dominikana i Papua-Nowa Gwinea. Tutaj osoby takie zaliczane są do tak zwanej trzeciej płci. Jest dla niej nawet specjalne określenie, które w wolnym tłumaczeniu oznacza „istotę żeńską-przemieniającą-się-w-męską”. Warto o tym pamiętać, bo niektórzy naukowcy i społeczni działacze także w krajach bardziej rozwiniętych domagają się dla osób z abberacjami chromosomalnymi stworzenia osobnych kategorii płci.
My zostańmy przy tradycyjnym podziale.
My zostańmy przy tradycyjnym podziale.
Jejku, jestem dziewczyną!
Tak więc oto na skutek działania genów i hormonów rodzi się chłopiec lub dziewczynka.
Tylko jak długo trwa, zanim oni sami nauczą się określać swoją płeć?
Czy gdyby dziewczynki wychowywać jak chłopców i na odwrót, można by zamącić im w głowach?
Skąd bierze się w nas przekonanie, że jesteśmy, kim jesteśmy?
Wiele wskazuje na to, że nie wiemy tego od samego początku. Dzieci zaczynają rozróżniać rodzaje dopiero w wieku około trzech lat, a i tak wtedy nie są do końca przekonane, że bycie dziewczynką czy chłopcem jest stałe i nieodwołalne.
Amerykańska psycholożka Linda Brandon, autorka książki „Psychologia rodzaju. Kobiety i mężczyźni: podobni czy różni”, opisuje na przykład taką historię:
„Pewna kobieta wiedziała, że jej synkowi nie podoba się strój, w którym miał wystąpić na rodzinnym weselu, toteż przebierając go, starała się odwrócić jego uwagę. Podstęp się udał, ale kiedy chłopczyk spojrzał wreszcie w dół i zobaczył końcowy efekt, ze zdumieniem i wstrętem wykrzyknął: »Jejku, jestem dziewczyną!«. Kiedy na zajęciach na uczelni omawialiśmy zagadnienia kształtowania się rodzaju, kobieta stwierdziła, że dopiero teraz naprawdę rozumie zdenerwowanie synka. Wcześniej sądziła, iż mały chciał powiedzieć, że wygląda jak dziewczynka. Teraz jednak dotarło do niej, że chłopiec nie rozumiał jeszcze stabilności rodzaju i był przekonany, że matka, wkładając mu koszulę z falbanami i aksamitne ubranko, faktycznie zmieniła go w dziewczynkę”.
Badania psychologów pokazują, że wszystkie aspekty rodzaju, łącznie z jego stabilnością i stałością, rozumieją w pełni dopiero sześcio - siedmiolatki.
Jak się tego uczą? Teorii jest wiele.
Po pierwsze, dzieci na pewno uczą się przez naśladownictwo dorosłych – widzą, jak zachowują się kobiety, jak mężczyźni, i na tej podstawie tworzą sobie w głowie schemat związany z daną płcią.
Po drugie, nieco „przerabiają” je dorośli. Przecież już od urodzenia trochę inaczej traktuje się chłopców, a inaczej dziewczynki. Co zresztą ciekawe, okazuje się, że to na chłopców wywiera się większą presję, by przyjęli typowe role odpowiadające ich płci. Dziewczynki mają w tej kwestii więcej swobody. Innymi słowy – dziewczynki chłopczyce tolerowane są lepiej niż chłopcy baby.
Po trzecie zaś, są także dowody na to, że w jakiś sposób poczucie przynależności do określonej płci wpisane jest w naszą psychikę. To zasługa hormonów, które już w życiu płodowym wpływają na rozwój naszego ciała, w tym także mózgu.
Po trzecie zaś, są także dowody na to, że w jakiś sposób poczucie przynależności do określonej płci wpisane jest w naszą psychikę. To zasługa hormonów, które już w życiu płodowym wpływają na rozwój naszego ciała, w tym także mózgu.
Niebezpieczne eksperymenty
Tę ostatnią tezę potwierdza głośna niedawno historia braci bliźniaków, na których przeprowadzono okrutny eksperyment psychologiczny mający dowieść, że o naszej płci nie decyduje biologia, ale wychowanie.
Chłopcy Bruce i Brian urodzili się w USA w 1966 roku. Podczas rutynowej operacji obrzezania (które w Stanach wielu ludzi uważa za zabieg higieniczny, a nie religijny) jeden z nich doznał nieodwracalnego uszkodzenia penisa. Wtedy „pomógł” mu doktor John Money, psycholog i seksuolog z Uniwersytetu w Baltimore, który uważał, że dzieci rodzą się bez płci i za pomocą odpowiedniego wychowania można z nich „zrobić” chłopców lub dziewczynki. Bliźniaki jednojajowe były dla niego idealnym materiałem eksperymentalnym – za jego radą okaleczonego Bruce’a miano wychowywać jako dziewczynkę, dając mu na imię Brenda, zaś Brian miał pozostać chłopcem.
Chłopcy Bruce i Brian urodzili się w USA w 1966 roku. Podczas rutynowej operacji obrzezania (które w Stanach wielu ludzi uważa za zabieg higieniczny, a nie religijny) jeden z nich doznał nieodwracalnego uszkodzenia penisa. Wtedy „pomógł” mu doktor John Money, psycholog i seksuolog z Uniwersytetu w Baltimore, który uważał, że dzieci rodzą się bez płci i za pomocą odpowiedniego wychowania można z nich „zrobić” chłopców lub dziewczynki. Bliźniaki jednojajowe były dla niego idealnym materiałem eksperymentalnym – za jego radą okaleczonego Bruce’a miano wychowywać jako dziewczynkę, dając mu na imię Brenda, zaś Brian miał pozostać chłopcem.
Przeprowadzono odpowiednią operację. Raporty Moneya opisują, że rozwój dzieci przebiegał bez zakłoceń – Brian miał być żywym i pogodnym chłopcem, Brenda subtelną, grzeczną dziewczynką. Ale tak dobrze wyglądało to tylko w raportach.
Brenda nie chciała ubierać się w sukienki. W szkole sprawiała kłopoty. Wdawała się w bójki, sikała na stojąco – zachowywała się jak chłopak. Czując, że coś jest nie tak, próbowała samobójstwa, nie chciała zgodzić się na kolejną operację, odmawiała przyjmowania hormonów, które powodowały wzrost piersi. Przełom nastąpił, gdy jako 14-latka dowiedziała się prawdy. W ciągu kilku tygodni podjęła decyzję o przywróceniu dawnej płci. Zmiana imienia na David, operacja, terapia hormonalna – to miało zapewnić normalność. Jednak lata manipulacji tak odbiły się na psychice Bruce’a-Davida-Brendy, że w końcu, nie mogąc odnaleźć dla siebie miejsca w życiu, popełnił(-a) samobójstwo.
Brenda nie chciała ubierać się w sukienki. W szkole sprawiała kłopoty. Wdawała się w bójki, sikała na stojąco – zachowywała się jak chłopak. Czując, że coś jest nie tak, próbowała samobójstwa, nie chciała zgodzić się na kolejną operację, odmawiała przyjmowania hormonów, które powodowały wzrost piersi. Przełom nastąpił, gdy jako 14-latka dowiedziała się prawdy. W ciągu kilku tygodni podjęła decyzję o przywróceniu dawnej płci. Zmiana imienia na David, operacja, terapia hormonalna – to miało zapewnić normalność. Jednak lata manipulacji tak odbiły się na psychice Bruce’a-Davida-Brendy, że w końcu, nie mogąc odnaleźć dla siebie miejsca w życiu, popełnił(-a) samobójstwo.
Rzeźbienie mózgu
Skoro jednak wiemy, że przekonanie o własnym rodzaju tkwi w mózgu, naukowcy nie byliby sobą, gdyby nie starali się przekonać, gdzie ono właściwie jest.
Czy posiadamy „ośrodek płci” odpowiedzialny za to, kim się czujemy? Mózgi kobiet i mężczyzn wzięto pod lupę. Wiele badań wskazuje, że statystycznie kobiety mają nieco mniejsze mózgi od mężczyzn, co jeszcze niedawno wykorzystywano jako argument dowodzący niższości umysłowej kobiet. Dziś wiadomo jednak, że proporcja ta zależy w głównej mierze od wielkości i masy ciała. Może się więc zdarzyć, że duża kobieta będzie mieć mózg większy od małego mężczyzny i płeć nie będzie tu odgrywać żadnej roli. Specjaliści twierdzą, że pod względem ogólnych możliwości intelektualnych kobiety i mężczyźni nie różnią się od siebie.
Nie znaczy to jednak wcale, że mózgi męskie i żeńskie faktycznie nie różnią się od siebie anatomią. Naukowcy nie są jednak zgodni co do tego, czy różnice te powodują, że mężczyźni i kobiety nieco inaczej rozumują i inaczej się zachowują, czy na odwrót – inny sposób zachowania i myślenia obu płci narzucany im przez normy społeczne powoduje zmiany w ich mózgach.
Fakty są takie: kobiety mają gęściej upakowane komórki nerwowe (neurony) w obszarach odpowiedzialnych za mowę.
Nie znaczy to jednak wcale, że mózgi męskie i żeńskie faktycznie nie różnią się od siebie anatomią. Naukowcy nie są jednak zgodni co do tego, czy różnice te powodują, że mężczyźni i kobiety nieco inaczej rozumują i inaczej się zachowują, czy na odwrót – inny sposób zachowania i myślenia obu płci narzucany im przez normy społeczne powoduje zmiany w ich mózgach.
Fakty są takie: kobiety mają gęściej upakowane komórki nerwowe (neurony) w obszarach odpowiedzialnych za mowę.
U kobiet więcej niż u mężczyzn jest w mózgu substancji szarej, u mężczyzn zaś dodatkowo jest ona rozłożona asymetrycznie – więcej jest jej w lewej półkuli. Okazuje się także, że półkule mózgowe kobiet są nieco bardziej symetryczne niż mężczyzn i że lepiej ze sobą współpracują. Trochę inaczej zbudowana jest struktura łącząca obie kobiece półkule mózgowe, jednak znaczenie tego faktu jest dla naukowców niejasne. Niewielkie różnice w budowie u obu płci zauważa się też w częściach mózgu odpowiedzialnych za zachowania seksualne.
Mimo intensywnych wysiłków jak do tej pory naukowcom nie udało się odnaleźć w mózgu ośrodka tożsamości płciowej.
Mimo intensywnych wysiłków jak do tej pory naukowcom nie udało się odnaleźć w mózgu ośrodka tożsamości płciowej.
Co zatem sprawia, że mężczyźni i kobiety różnią się nieco rozumowaniem?
Hormony. Wydaje się, że wszystkie drogi prowadzą właśnie do nich. Stwierdzono na przykład, że gdy z pewnych przyczyn na mózg żeńskiego płodu działać będzie więcej hormonów męskich, to później kobieta ta będzie przejawiać typowo chłopięce zachowania.
Podejrzewa się też, choć jednoznacznie tego nie potwierdzono, że hormony działające na mózg w okresie płodowym mogą potem wpływać na orientację seksualną danej osoby. Wpływem hormonów na mózg tłumaczy się także większą u mężczyzn skłonność do agresji i dominacji oraz ich lepsze wyniki w testach wzrokowo-przestrzennych (kobiety nie dość, że wypadają w nich statystycznie gorzej, to jeszcze ich wyniki pogarszają się w okresie przedowulacyjnym, kiedy poziom „kobiecego hormonu” – estradiolu – w ich organizmie jest najwyższy. Lepiej za to radzą sobie z orientacją wzrokowo-przestrzenną podczas miesiączki). Żeńskie hormony nie skazują nas jednak na przegraną. Pomagają w osiąganiu dobrych wyników w testach werbalnych, w których panowie radzą sobie gorzej. Estrogen sprzyja też lepszej pamięci i uwadze.
Podejrzewa się też, choć jednoznacznie tego nie potwierdzono, że hormony działające na mózg w okresie płodowym mogą potem wpływać na orientację seksualną danej osoby. Wpływem hormonów na mózg tłumaczy się także większą u mężczyzn skłonność do agresji i dominacji oraz ich lepsze wyniki w testach wzrokowo-przestrzennych (kobiety nie dość, że wypadają w nich statystycznie gorzej, to jeszcze ich wyniki pogarszają się w okresie przedowulacyjnym, kiedy poziom „kobiecego hormonu” – estradiolu – w ich organizmie jest najwyższy. Lepiej za to radzą sobie z orientacją wzrokowo-przestrzenną podczas miesiączki). Żeńskie hormony nie skazują nas jednak na przegraną. Pomagają w osiąganiu dobrych wyników w testach werbalnych, w których panowie radzą sobie gorzej. Estrogen sprzyja też lepszej pamięci i uwadze.
Zatem to hormony płciowe, których rolę do niedawna ograniczano do strefy rozrodczej, mają wpływ zarówno na to, jak kształtuje się nasz mózg w czasie okresu płodowego, jak i na jego funkcjonowanie w wieku dorosłym. Substancje te w pewnym stopniu odpowiadają za różnice postrzegania, oceny i reakcji, jakie cechują kobiety i mężczyzn.
Więc to właśnie owe hormony nas różnią? Otóż nie. Gdyby sprawę rozpatrywać z tego punktu widzenia, okazałoby się, że w kobiecie tkwi trochę mężczyzny i na odwrót.
Dwa główne typy hormonów płciowych to androgeny – uważane powszechnie za męskie – i estrogeny – stereotypowo traktowane jako żeńskie.
Więc to właśnie owe hormony nas różnią? Otóż nie. Gdyby sprawę rozpatrywać z tego punktu widzenia, okazałoby się, że w kobiecie tkwi trochę mężczyzny i na odwrót.
Dwa główne typy hormonów płciowych to androgeny – uważane powszechnie za męskie – i estrogeny – stereotypowo traktowane jako żeńskie.
Choć utarło się tak o nich mówić, to nie do końca prawdziwe określenia. Oba typy tych hormonów produkowane są bowiem zarówno w organizmach kobiet, jak i mężczyzn, różni się tylko ich poziom i niektóre funkcje (choć na przykład funkcja progesteronu – hormonu odpowiedzialnego u kobiet za podtrzymanie ciąży – w organizmach męskich wciąż nie jest poznana).
Różnice kosmetyczne
Wiadomo już zatem, że kobiety i mężczyźni różnią się układem hormonalnym, który wpływa na rozwój układu rozrodczego, układ nerwowy i zdolności poznawcze.
Czy są także inne różnice w funkcjonowaniu i budowie organizmów obu płci?
– Mnóstwo! – wykrzyknie zapewne ten i ów. – Wystarczy popatrzeć. Skóra i włosy kobiet są miękkie i jedwabiste – tak inne od tego, co okrywa gruboskórnych i łysiejących mężczyzn. – To pozory – odpowiada profesor Lidia Rudnicka, specjalista dermatolog. – Różnice skóry, jeśli w ogóle od czegoś zależą, to w najmniejszym stopniu jest to płeć. Znaczenie mają tu przede wszystkim czynniki zewnętrzne. To, czy ktoś lubi się opalać, pali papierosy, dużo przebywa na świeżym powietrzu, no i na ile o swoją skórę dba. Zdarzają się więc mężczyźni, którzy mają znacznie bardziej miękką i delikatną skórę od wielu kobiet i odwrotnie.
– To znaczy, że osobne kosmetyki do skóry dla mężczyzn i kobiet nie mają racji bytu?
– Różnią się w zasadzie tylko substancjami zapachowymi.
– A włosy?
– Sprawa wygląda podobnie. Kobiety z przyczyn kulturowych po prostu bardziej o niej dbają.
– To dlaczego mężczyźni łysieją, a kobiety nie?
– Kobiety też łysieją z tych samych powodów co mężczyźni. Może tylko u nich nie powstają zakola, a wypadanie włosów dotyczy całej głowy. Dzieje się to pod wpływem hormonów – androgenów. Nie znaczy to jednak, że osoby łysiejące mają tych hormonów więcej. Po prostu ich mieszki włosowe są na te hormony bardziej wrażliwe – tłumaczy profesor Rudnicka.
– Mnóstwo! – wykrzyknie zapewne ten i ów. – Wystarczy popatrzeć. Skóra i włosy kobiet są miękkie i jedwabiste – tak inne od tego, co okrywa gruboskórnych i łysiejących mężczyzn. – To pozory – odpowiada profesor Lidia Rudnicka, specjalista dermatolog. – Różnice skóry, jeśli w ogóle od czegoś zależą, to w najmniejszym stopniu jest to płeć. Znaczenie mają tu przede wszystkim czynniki zewnętrzne. To, czy ktoś lubi się opalać, pali papierosy, dużo przebywa na świeżym powietrzu, no i na ile o swoją skórę dba. Zdarzają się więc mężczyźni, którzy mają znacznie bardziej miękką i delikatną skórę od wielu kobiet i odwrotnie.
– To znaczy, że osobne kosmetyki do skóry dla mężczyzn i kobiet nie mają racji bytu?
– Różnią się w zasadzie tylko substancjami zapachowymi.
– A włosy?
– Sprawa wygląda podobnie. Kobiety z przyczyn kulturowych po prostu bardziej o niej dbają.
– To dlaczego mężczyźni łysieją, a kobiety nie?
– Kobiety też łysieją z tych samych powodów co mężczyźni. Może tylko u nich nie powstają zakola, a wypadanie włosów dotyczy całej głowy. Dzieje się to pod wpływem hormonów – androgenów. Nie znaczy to jednak, że osoby łysiejące mają tych hormonów więcej. Po prostu ich mieszki włosowe są na te hormony bardziej wrażliwe – tłumaczy profesor Rudnicka.
Nauka nauką, a jednak trudno pogodzić się z tym, że kobiece włosy w niczym nie odbiegają od męskich. Dlaczego więc za kobiece uważa się długie fale okrywające ramiona, a fryzura męska to stereotypowo „krótko na jeża”? Znalazłam winnego. To święty Paweł. Od niego wszystko się zaczęło. On to dwa tysiące lat temu doszedł do wniosku, że mężczyźni noszą krótkie włosy na chwałę Boga, a kobiety długie na chwałę mężczyzny. Trzeba przyznać, że święty nie przebierał w słowach: „Czyż sama natura nie uczy, że mężczyzna, jeśli zapuszcza włos, okrywa się niesławą, a kobiecie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to chlubę, gdyż włosy są jej dane jako przykrycie?”. Tak oto na naukach świętego Pawła po dziś dzień robią kasę firmy kosmetyczne.
No dobrze, ale także inne cechy wyglądu kobiet i mężczyzn wyraźnie przeczą tezie o podobieństwie rodzajów.
W ciele przeciętnego mężczyzny mięśnie ważą 28 kilogramów, a kobiety tylko 15 kilogramów – pisze antropolog Desmond Morris w książce „Naga kobieta”.
Typowy mężczyzna jest o 30 procent silniejszy, 10 procent cięższy i 7 procent wyższy od typowej kobiety.
Ciało kobiece zawiera 25 procent tłuszczu (to on właśnie nadaje kobiecej skórze pozór większej miękkości), a męskie ma go tylko 12,5 procent.
Także głos kobiet jest przeciętnie wyższy – ma częstość 230–255 cykli na minutę, męski zaś tylko 130–145 cykli.
Także głos kobiet jest przeciętnie wyższy – ma częstość 230–255 cykli na minutę, męski zaś tylko 130–145 cykli.
Co zrobią z tym wszystkim piewcy równości płciowej?
Antropolodzy nie mają wątpliwości: „Różnice między kobietami i mężczyznami są jak najbardziej rzeczywiste i interesujące, ale pozostają stosunkowo niewielkie”.
Antropolodzy nie mają wątpliwości: „Różnice między kobietami i mężczyznami są jak najbardziej rzeczywiste i interesujące, ale pozostają stosunkowo niewielkie”.
Można powiedzieć, że zmiany są kosmetyczne.
Człowiek jako gatunek jest naprawdę dość jednolity. To samo dotyczy „środka”. Serca, wątroby, śledziony, płuca, wyrostki robaczkowe – jeśli różnią się między płciami, to zależy to bardziej od wielkości i masy ciała niż hormonów , choć i te czasem wtrącają tam swoje trzy grosze.Z ich powodu na przykład kobiety później zapadają na choroby układu krążenia, choć mści się to na nich, bo lekarze często lekceważą ich sercowe dolegliwości.
Także z punktu widzenia psychologii jesteśmy bardziej spójni, niż nam się wydaje.
– W każdym z nas tkwi trochę cech stereotypowo kobiecych i męskich – mówi psycholog profesor Bogdan Wojciszke zajmujący się badaniem różnic między płciowych. – To od sytuacji zależy, jak i kiedy się one ujawnią. – Ludzką psychikę, osobowość można pod tym względem porównać do bryły lodu niesionej nurtem rzeki: woda będzie ją obracać i raz na wierzchu będzie jedna, raz inna jej część.
Czy to oznacza, że nie można mówić o stuprocentowych kobietach i takich mężczyznach?
– W każdym z nas tkwi trochę cech stereotypowo kobiecych i męskich – mówi psycholog profesor Bogdan Wojciszke zajmujący się badaniem różnic między płciowych. – To od sytuacji zależy, jak i kiedy się one ujawnią. – Ludzką psychikę, osobowość można pod tym względem porównać do bryły lodu niesionej nurtem rzeki: woda będzie ją obracać i raz na wierzchu będzie jedna, raz inna jej część.
Czy to oznacza, że nie można mówić o stuprocentowych kobietach i takich mężczyznach?
„Kobieta i mężczyzna są jak dwie strony medalu” – mówi ludowa mądrość.
Stop metalu ten sam, różni się tylko rysunek na rewersie i awersie.
Słaba płeć
Panowie to płeć delikatna. Narażona na szereg niebezpieczeństw już od chwili poczęcia. „Na starcie” chłopcy mają przewagę. Przy zapłodnieniu tworzy się statystycznie 115 męskich embrionów na 100 dziewczynek.
Jednak męskie embriony są wrażliwsze niż żeńskie.
Jednak męskie embriony są wrażliwsze niż żeńskie.
Podczas życia płodowego częściej dochodzi do ich poronienia, pojawiają się u nich częściej wady mózgu i rdzenia kręgowego. W chwili porodu stosunek chłopców do dziewczynek wynosi już 105:100.
Więcej chłopców jest wcześniakami – co jest nie bez wpływu na ich późniejszy stan zdrowia.
Jako dzieci są bardziej podatni na różne choroby. A na domiar wszystkiego ich opóźnienie w rozwoju w stosunku do dziewczynek wynosi cztery do sześciu tygodni.
Z czasem najsłabsi faceci się wykruszają i – gdy dobiegają 30. urodzin – jest ich już tyle samo co dziewczyn.
Tu jednak problemy się nie kończą.
Z czasem najsłabsi faceci się wykruszają i – gdy dobiegają 30. urodzin – jest ich już tyle samo co dziewczyn.
Tu jednak problemy się nie kończą.
Mężczyźni mają chromosomy X i Y niezabezpieczone dodatkowymi kopiami. To prawdziwa genetyczna pułapka.
Na igreku niewiele się może popsuć – są tam bowiem głównie geny odpowiedzialne za rozwój jąder i plemników.
Na igreku niewiele się może popsuć – są tam bowiem głównie geny odpowiedzialne za rozwój jąder i plemników.
Gdy tu coś nawali, wynikiem jest najczęściej męska bezpłodność.
To oczywiście sprawa niebagatelna, bo 30 procent bezpłodnych par nie może mieć dzieci właśnie z powodu problemów mężczyzny.
Jednak to naprawdę nic w porównaniu z tym, co grozi panom, gdy coś zepsuje się w ich chromosomie X.
– X jest bardziej złożoną strukturą i odpowiada za wiele funkcji. Znajduje się tu aż 200 miejsc, których defekt powoduje jakieś choroby.
– X jest bardziej złożoną strukturą i odpowiada za wiele funkcji. Znajduje się tu aż 200 miejsc, których defekt powoduje jakieś choroby.
Chorują na nie mężczyźni, kobiety są „ubezpieczone” drugim iksem i tylko przenoszą chorobę na swoich synów – mówi profesor Jadwiga Jaruzelska z Instytutu Genetyki Człowieka w Poznaniu.
Lista chorób, które można dostać w spadku od mamy wraz z iksem, jest naprawdę imponująca i różnorodna.
Lista chorób, które można dostać w spadku od mamy wraz z iksem, jest naprawdę imponująca i różnorodna.
To między innymi: nieprawidłowości rozwoju oka, opóźnienie umysłowe, choroby krwi, niedobory odpornościowe, dystrofia mięśniowa, choroby skóry, nowotwory, większa podatność na choroby układu krążenia, mniejsza odporność na stres. Prawdopodobnie nawet krótszy czas życia mężczyzny jest związany z brakiem kopii zapasowej chromosomów płci.
W wieku 80 lat na jednego pana przypadają już trzy panie.
Źródło:Olga Woźniak - Przekrój
Tekst dostępny również :
Plemnik - to jest gość!
Nie zobaczysz ich na Animal Planet.
Nikt nie piśnie nawet o nich w wiadomościach.
Żaden ekolog nie wymieni ich w swoim wystąpieniu.
A jednak… plemniki to najważniejszy gatunek, któremu grozi wyginięcie.
O ironio, że też najmniejsza komórka w ciele mężczyzny jest jednocześnie tak istotna.
Sprawdź, co wiemy na temat plemników:
- Powstaje ich około 3 tysięcy na sekundę o każdej porze dnia i nocy. Kiedy nie mogą się wydostać „na zewnątrz” podczas wytrysku – umierają, dając miejsce następnym. W jednej porcji spermy znajduje się nawet 500 milionów plemników.
Każdy z nich ma wielkość ok. 0,006 mm.
- Pierwszy wypatrzył je holenderski kupiec Antonie van Leeuwenhoek. W XVII wieku skonstruował on mikroskop powiększający 270 razy i wnikliwie oglądał przez niego wodę, krew… i spermę, w której zaintrygowały go "paproszki z główką".
- Gruczoły płciowe chłopców nie produkują plemników. Taki stan trwa do okresu dojrzewania (w naszej strefie klimatycznej ok. 14. roku życia). Rozpoczyna się wtedy wytwarzanie męskich hormonów, które pobudzają gruczoły płciowe. Młody mężczyzna wchodzi w okres reprodukcyjny w wieku 17-19 lat, a jego jądra są zdolne do produkcji plemników.
- Dorosły mężczyzna może wyprodukować ponad 150 milionów plemników dziennie. Podczas wzwodu w penisie gromadzi się około 3 milionów plemników.
- Kolor ma znaczenie. Zdrowa sperma, która zawiera plemniki, ma białawy, mleczny kolor, a jest jałowa – jeśli ma kolor żółtawy i jest przezroczysta.
- Dobrze zbudowany – "normalny" plemnik musi mieć główkę, witkę i tzw. czapeczkę składającą się z enzymów umożliwiających przebicie ściany komórki jajowej.
- Z armii plemników wyścig wygra tylko jeden, ten który pierwszy dotrze do jajeczka.
- Dojrzały plemnik ludzki (spermatozoid) ma długość ok. 60 mikrometrów.
- Proces powstawania plemników zawsze zaczyna się od sygnału wysyłanego przez wyspecjalizowany obszar mózgu, nazywany podwzgórzem. Stąd pada rozkaz do wytwarzania hormonów, które nie tylko rozpoczynają, ale także podtrzymują produkcję plemników w jądrach. Nie bez powodu znajdują się one w worku mosznowym, na zewnątrz ciała. Dzięki temu panuje w nich nieco niższa temperatura. Normalna dla naszego organizmu (36,6 st. C) doprowadziłaby do ograniczenia, a nawet zatrzymania produkcji plemników.
- Mężczyzna wytwarza plemniki do końca życia. Zawsze, niezależnie od wieku, proces ten trwa 74 dni. Przyczyną zaburzeń tego procesu może być np. zażywanie leków, choroby, nieprawidłowości w strukturze chromosomów, stresy.
- Plemniki są bardzo szybkie – w ciągu sekundy potrafią przebyć drogę równą czterokrotnej długości ich ciała. Najlepsi sprinterzy na świecie biegają z prędkością około 36 km/godz., plemniki podczas wytrysku osiągają prędkość do 45 km/godz.
- Organizm mężczyzny wytwarza tyle samo plemników z chromosomami X i Y. Według dr. Franciszka Benendo plemniki z chromosomem Y są bardziej ruchliwe, ale krócej żyją. Z X poruszają się wolniej, ale mogą dłużej przetrwać w niesprzyjającym środowisku.
- Nasienie Polaków jest gorsze niż Kanadyjczyków. W całym ejakulacie Polaków jest od 40 do 50 mln plemników, czyli tyle, ile w jednym centymetrze sześciennym nasienia Kanadyjczyka czy Fina. Nasza sperma zawiera od trzech do pięciu razy mniej plemników. Przyczyną jest najprawdopodobniej zanieczyszczenie środowiska – Kanada i Finlandia to kraje czyste ekologicznie.
- Zespół prof. Lani J. Burkmana z University of Buffalo poddał testom spermę pobraną od 22 mężczyzn – palących marihuanę od 5 lat, średnio 14 razy w tygodniu. Wyniki porównywano z danymi uzyskanymi w badaniach spermy 59 płodnych mężczyzn. Analiza ujawniła, że w porównaniu z płodnymi mężczyznami, mężczyźni palący marihuanę mają znacznie mniejszą objętość nasienia i niższą całkowitą liczbę plemników. Niekorzystne zmiany dotyczyły też aktywacji i sposobu poruszania się plemników na ostatnim odcinku, jaki pokonują w drodze do jaja. Na tym ostatnim etapie plemniki nabierają przyspieszenia i zaczynają płynąć bardzo szybko. Badacze zaobserwowali jednak, że plemniki mężczyzn palących marihuanę przyspieszają gwałtownie w niewłaściwym momencie – dużo wcześniej niż powinny.
- Długość życia plemnika, a więc również jego zdolność do zapłodnienia, jest zależna od środowiska, w jakim się znajduje. Plemniki są najaktywniejsze, gdy otoczenie ma temperaturę 37 stopni Celsjusza. W takim ciepłym klimacie mogą przetrwać (poza organizmem) nawet 18 godzin. Ich żywotność może wzrosnąć trzykrotnie, jeśli obniżymy temperaturę do 20 stopni.
- Wstrzemięźliwość dobrze wpływa na plemniki, ale tylko do pewnego stopnia. Jakość plemników pogarsza się po 14 dniach postu. Jeśli jednak współżyje się częściej niż co trzy dni, to jakość nasienia się pogarsza. Plemniki są bowiem za wcześnie uwalniane z nadjądrza i w konsekwencji są coraz mniej dojrzałe.
- Plemniki preferują środowisko zasadowe (znajdujące się w szyjce bądź jamie macicy, jajowodach). W nim też mogą przeżyć najdłużej – do 48 godzin. W pochwie zaś występuje środowisko kwaśne i w nim plemnik może przeżyć do dwóch godzin.
- Początkowo sądzono, że plemniki są komórkami nerwowymi. Były też teorie, wedle których w każdym plemniku siedzi ludzik, który przeskakuje do komórki jajowej.
- Liczba plemników w nasieniu systematycznie maleje. Według oficjalnych norm w latach 90. nasienie uznawano za zdolne do zapłodnienia, gdy w jednym jego mililitrze znajdowało się co najmniej 20 mln plemników, w latach 70. – 40 mln, a w 50. – 60 mln. Tak więc co 20 lat Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) spuszcza z tonu aż o 20 milionów!
Dobrze to nie wróży.
- Rzucenie nałogu (palenia papierosów) powoduje czasem dwukrotny wzrost liczby zdrowych plemników w ciągu jednego roku.
- Zdolność do zapłodnienia i ruchliwość plemnik wykazuje przez wiele dni, ale jeśli nie doczeka się wytrysku, traci witalność i w końcu zanika. (1** )
Mężczyźni powstają... z brzydszych plemników!
Ich urodę oceniono pod mikroskopem .....
Czym się różnią plemniki z chromosomem X od tych z chromosomem Y?
- Nie bez powodu mówi się, że kobiety to płeć piękna. Już bowiem na poziomie komórkowym swoją urodą znacznie prześcigamy mężczyzn. Tak przynajmniej wynika z najnowszych badań brazylijskiej badaczki – Danieli Brag.
Uczona, przyglądając się pod mikroskopem męskiemu nasieniu, zauważyła, że gładkie, owalne i symetryczne plemniki zazwyczaj mają chromosom X, który jest potrzebny, by w wyniku zapłodnienia powstała dziewczynka.
Te mniej proporcjonalne i znacznie „brzydsze” to z kolei chromosomy Y – odpowiedzialne za poczęcie chłopca – relacjonuje newsweek.pl
Niestety, brazylijska ginekolog, nie zdradziła, w jaki sposób można wykorzystać tę wiedzę w planowaniu płci dziecka. Wydaje się więc, że w tej kwestii nadal musimy liczyć na pomyślny zbieg okoliczności.
( 2***)
- Płeć dziecka jest w dużej mierze dziełem przypadku.
Nie oznacza to jednak, że nie można próbować wpłynąć na naturę. Są sposoby zwiększające szansę na poczęcie córki bądź syna.
Jeśli chce się mieć syna, trzeba się kochać w trakcie owulacji.
By począć córkę, do stosunku musi dojść dzień, 4 dni przed owulacją.
Dlaczego?
Płeć dziecka zależy od rodzaju plemnika, który zapłodni komórkę jajową.
Wszystkie jajeczka zawierają chromosom X, natomiast plemniki - chromosom X lub Y. Jeżeli wyścig do komórki jajowej wygra plemnik z chromosomem X, urodzi się dziewczynka. Gdy zwycięży plemnik z chromosomem Y, na świat przyjdzie chłopiec. Medycyna i badania naukowe mówią tak: plemniki niosące chromosom Y są szybsze, lecz krócej zachowują zdolność zapłodnienia. Plemniki z chromosomem X są wolniejsze, ale za to bardziej wytrzymałe. Zdaniem lekarzy to najbardziej wiarygodna z naturalnych metod planowania płci dziecka. Oczywiście, nie daje ona całkowitej gwarancji, ale u części par się sprawdza.(3 *)
Czy wiecie że...
- Plemniki, aby dotrzeć do jaja, kierują się... zapachem.
- Płyną z szybkością około 1 cm na minutę.
- Największe plemniki ma pewien gatunek muchy.
Mają 2 cm (!) długości i są dłuższe od produkującego je owada.
- Ciepłe dni sprzyjają poczęciu chłopców, zaś zimne - dziewczynek.
- Mężczyzna produkuje 3000 plemników w ciągu sekundy. Czyli więcej niż kobieta jajeczek przez całe swoje życie.
- Plemniki są w stanie przetrwać w ciele kobiety nawet tydzień.
- Prawdopodobieństwo spłodzenia synów wzrasta z częstotliwością uprawiania seksu.
- Co ciekawe, nawet gdy plemnik, jako pierwszy dotrze do "mety" może natrafić ze strony jajeczka na - dosłownie - mur niechęci. Jeżeli nie przypadnie jajeczku do gustu, może ono wytworzyć tak silną osłonę, że plemnik nie będzie w stanie się przebić. Jak widać plemniki, tak jak ludzie, powinny mieć także trochę szczęścia
Jak utrzymać plemniki w formie?
Okazuje się, że najlepszym sposobem jest włoskie jedzenie.
Okazuje się, że najlepszym sposobem jest włoskie jedzenie.
Włoska kuchnia - w szczególności pizza z salami oraz spaghetti - bogata jest w kwas foliowy, który zmniejsza ryzyko zaburzenia produkcji materiału genetycznego (chromosomów).
Chromosomy zawarte w spermie i komórce jajowej są nośnikami genów, z których każdy odpowiedzialny jest za jakąś cechę nienarodzonego dziecka. W momencie zapłodnienia chromosomy łączą się w pary, a zawarte w nich geny decydują o wyglądzie, podatności na choroby i inteligencji potomka.
Mężczyźni powinni spożywać przynajmniej 0,3 miligrama kwasu foliowego dziennie. Zbyt mała jego ilość powoduje przede wszystkim powstawanie ciężkich zaburzeń rozwojowych u płodu, co w konsekwencji prowadzi do głębokiego niedorozwoju umysłowego i wad rozwojowych u dziecka.
Kwas foliowy zawarty jest m.in. sałacie, szpinaku, brukselce, brokułach, pomidorach, orzechach, słoneczniku, drożdżach piwnych, wątróbce, żółtku jajka, pomarańczach, bananach czy awokado. (4****)
Kwas foliowy zawarty jest m.in. sałacie, szpinaku, brukselce, brokułach, pomidorach, orzechach, słoneczniku, drożdżach piwnych, wątróbce, żółtku jajka, pomarańczach, bananach czy awokado. (4****)
Źródła :
( 1** ) http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/seksuolog-radzi-ulotny-zywot-plemnikow
( 2 ***) http://www.papilot.pl/ciekawostki/17018/Meczyzni-powstaja-z-brzydszych-plemnikow-Ich-urode-oceniono-pod-mikroskopem.html
( 3 *) http://agnieszka.com.pl/plec_dziecka.htm
( 4 ****) http://facet.dlastudenta.pl/artykul/W_sluzbie_Twoich_plemnikow,20528.html
8 marca 2012
Miłości, wytłumacz mi!
Twój kapelusz lekko powiewa, pozdrawia, płynie na wietrze,twa odsłonięta głowa oczarowuje chmury,a serce twoje za czymś innym tęskni,usta twe przemawiają nowymi językami —drżączka rozplenia się po polach,lato rozdmuchuje naokół okwiat gwiazdnicy,oślepiona płatkami podnosisz twarz,śmiejesz się i płaczesz i cała zamieraszna myśl, co ci się jeszcze może przydarzyć —
Miłości, wytłumacz mi!Paw uroczyście roztacza swój ogon budząc podziw wokół,gołąb stroszy swój kołnierz z piór,powietrze się wzdyma napełnione gruchaniem,kaczor głośno kwacze, dzikim miodem wioniecała ziemia, nawet w statecznym parkukażdy gazon obrzeża złoty pył.
Ryba czerwienieje, prześciga ławicęi poprzez groty dopada łoża z koralu.Skorpion tańczy lękliwie w takt muzyki srebrnych piasków.Chrząszcz z daleka węszy swą Najwspanialszą;gdybym miał jego zmysł, czułbym także,że skrzydła pod jej pancerzem lśnią i migocąi ruszyłbym ku dalekiej kępce poziomek!
Miłości, wytłumacz mi!Woda poczyna mówić,fala bierze falę w posiadanie,w winnicy nabrzmiewa grono, odskakuje i spada.Jak odważnie ślimak wysuwa się ze swego domku!
Kamień potrafi zmiękczyć inny głaz!
Miłości, wytłumacz mi, czego sam nie umiem sobie wytłumaczyć:Miał żebym więc przez ten krótki straszny czastylko z myślami obcować i samotnyni miłości nie zaznać, ni miłością darzyć?Czyżby ktokolwiek mógł jedynie myślą żyć? Nie odczułby braku?
Powiadasz: czeka na niego już duch inny.Nie tłumacz mi więc nic. Widzę salamandręjak mknie prosto w ogień.Żaden jej nie gna strach i nic jej bólu nie sprawia.
Ingeborg Bachmann
tłum. Wanda Markowska
Mniszka
Biel kornetu jej z dawien dawna serca łamie,
chrześcijanin jej wdziękom wzdraga oprzeć się,
za to byle ateusz, laik czy poganin
na jej widok głupieje i się ochrzcić chce.
A ministranci dalej brzęczeć dzwoneczkami...
chrześcijanin jej wdziękom wzdraga oprzeć się,
za to byle ateusz, laik czy poganin
na jej widok głupieje i się ochrzcić chce.
A ministranci dalej brzęczeć dzwoneczkami...
Zdaje się - mówią ci co na mszy blisko stali -
pod kornetem, co tak pobożnie za dnia lśni,
piękna siostra ukrywa (skandal nad skandale)
piękny koński ogon i filuterne loczki trzy.
A ministranci w nawach cali oniemiali...
Zdaje się - powiadają - pod zgrzebnym habitem
ma jedwabne pończoszki i wstążeczki dwie,
koronkowy dezabil, dessous przezroczyste,
tylko diabła tam nie ma - zresztą kto to wie?
A ministranci myśli mają już nieczyste...
Zdaje się, po komplecie, kiedy ciemną nocą
inne siostry cel swoich przekroczyły próg
i już śpią lub zmawiają modlitwę krzepiącą -
ona staje przed lustrem, jak ją stworzył Bóg.
A ministranci czują, że jest im gorąco...
Zdaje się, że swój strój - cóż za bezbożne wyście -
powiesiła na Krzyżu (wiem, że gorszę was)
i przegląda się sprawdzić chcąc, czy rzeczywiście
nagość jej lepsza jest z profilu niż en face.
A ministranci snują plan szatański iście...
Zdaje się szepcze, wzrok unosząc swój do góry:
"Ach jak amen w pacierzu, osiągnąłeś cel,
wszak udały Ci się, o Panie, te kontury,
linia bioder jest najpiękniejszym z Twoich dzieł".
A ministranci srogie cierpią już tortury...
Zdaje się na zegarze już dochodzi pierwsza -
co to wzdycha w ciemnościach, budząc dziwny lęk?
To anioły miłosne układają wiersze,
odpowiada im zaś siostrzyczki błogi jęk.
A ministrantom biednym tchu brakuje w piersiach...
Opat Piotr, rozbudzony przez lubieżne licho,
wyskakuje z pościeli, bez odzienia gna
mrucząc, odrażającą kierowany pychą:
"On na Krzyżu też tylko cierń na skroniach ma!..."
A ministranci z trwogi potakują cicho...
Nie, to tylko pogłoski, bujdy i bajędy,
niegodziwe kalumnie, Lucyfera głos,
nie ma loczków i koński ogon też obcięty,
pod kornetem jest krótko przystrzyżony włos.
A ministrantom już wyraźnie miny zrzedły...
Żaden popęd się w czystym ciele już nie chowa,
od wstążeczki nikomu się nie wzburzy krew,
nikt nie będzie przed Krzyżem z lancą paradować,
więc, o Boże, już możesz święty stłumić gniew.
A ministranci w smutku się onanizować...
Georges Brassens
przekład Filip Łobodziński
pod kornetem, co tak pobożnie za dnia lśni,
piękna siostra ukrywa (skandal nad skandale)
piękny koński ogon i filuterne loczki trzy.
A ministranci w nawach cali oniemiali...
Zdaje się - powiadają - pod zgrzebnym habitem
ma jedwabne pończoszki i wstążeczki dwie,
koronkowy dezabil, dessous przezroczyste,
tylko diabła tam nie ma - zresztą kto to wie?
A ministranci myśli mają już nieczyste...
Zdaje się, po komplecie, kiedy ciemną nocą
inne siostry cel swoich przekroczyły próg
i już śpią lub zmawiają modlitwę krzepiącą -
ona staje przed lustrem, jak ją stworzył Bóg.
A ministranci czują, że jest im gorąco...
Zdaje się, że swój strój - cóż za bezbożne wyście -
powiesiła na Krzyżu (wiem, że gorszę was)
i przegląda się sprawdzić chcąc, czy rzeczywiście
nagość jej lepsza jest z profilu niż en face.
A ministranci snują plan szatański iście...
Zdaje się szepcze, wzrok unosząc swój do góry:
"Ach jak amen w pacierzu, osiągnąłeś cel,
wszak udały Ci się, o Panie, te kontury,
linia bioder jest najpiękniejszym z Twoich dzieł".
A ministranci srogie cierpią już tortury...
Zdaje się na zegarze już dochodzi pierwsza -
co to wzdycha w ciemnościach, budząc dziwny lęk?
To anioły miłosne układają wiersze,
odpowiada im zaś siostrzyczki błogi jęk.
A ministrantom biednym tchu brakuje w piersiach...
Opat Piotr, rozbudzony przez lubieżne licho,
wyskakuje z pościeli, bez odzienia gna
mrucząc, odrażającą kierowany pychą:
"On na Krzyżu też tylko cierń na skroniach ma!..."
A ministranci z trwogi potakują cicho...
Nie, to tylko pogłoski, bujdy i bajędy,
niegodziwe kalumnie, Lucyfera głos,
nie ma loczków i koński ogon też obcięty,
pod kornetem jest krótko przystrzyżony włos.
A ministrantom już wyraźnie miny zrzedły...
Żaden popęd się w czystym ciele już nie chowa,
od wstążeczki nikomu się nie wzburzy krew,
nikt nie będzie przed Krzyżem z lancą paradować,
więc, o Boże, już możesz święty stłumić gniew.
A ministranci w smutku się onanizować...
Georges Brassens
przekład Filip Łobodziński
Subskrybuj:
Posty (Atom)












