6 kwietnia 2012

Atlantyda XX wieku

50 ginących cudów świata
 
Nie ujrzymy już oryginału Kapellbrücke w Lucernie, najstarszego w Europie - zbudowanego w 1333 r. - drewnianego mostu. Niedawno runęła dzwonnica San Dalmazio w Pawii. Kwaśne deszcze i sól morska zniszczyły posąg konny Verrocchia w Wenecji. Niewiele brakowałoby, a "poszukiwacze pamiątek" do końca rozłupaliby w Namibii jeden z największych meteorytów świata. Musimy się spieszyć, by zobaczyć krzywą wieżę w Pizie - co roku odchyla się od pionu o 1,5 mm. W parku Yosemite nie spotkamy niedźwiedzia grizzly, a w rezerwacie Ujung Kulon na Jawie - tygrysa jawajskiego. W ostatnich latach wymarły trzy z pięciu gatunków tygrysa, a w ciągu ostatniego stulecia ich populacja zmniejszyła się o 95 proc. Spośród jedenastu gatunków wielorybów sześć jest na wymarciu. Żyje tylko 300 górskich goryli. Nie wiadomo, czy uda się powstrzymać wysychanie delty Okawango, degradację Wielkiej Rafy Koralowej, wycinanie Puszczy Białowieskiej.
W Polsce na zawsze straciliśmy okazję zobaczenia żyjącego wśród wysokich traw strepeta i pustułeczki, siewki złotej i kureczki karliczki. Zanieczyszczone polskie wody przestały być ostoją jesiotra zachodniego. Rabunkowa gospodarka leśna i osuszanie bagien sprawiły, że nasze dzieci nie zobaczą powszechnej niegdyś norki europejskiej - podzieliła los tura i tarpanów. Przyrodnicy obawiają się, iż zginęły dropie, jaszczurki zielone i susły pręgowane. W Polsce wymiera lub silnie jest zagrożonych 140 gatunków zwierząt, na wyginięcie narażonych jest kolejnych 1300 gatunków, w tym 105 kręgowców.
Czy nasz świat jest światem destrukcji? Niejako na przekór historii i naturze wznosimy kopalnie uranu na najwartościowszych dla paleontologii terenach, prowadzimy autostrady przez ścisłe rezerwaty chroniące endemity - ginące gatunki roślin, których przyrodnicy nie będą w stanie odtworzyć, choć mogą zawierać rzadki materiał genetyczny, niezbędny do wyprodukowania szczepionek. Niczym konkwistadorzy budujemy potęgę naszego pokolenia na gruzach tego, co postawiono wcześniej. Cmentarze na pagórkach okazują się najlepszym miejscem do wznoszenia masztów przekaźników telewizyjnych, a na świętych górach wyznaczamy narciarskie trasy zjazdowe. Bawimy się też jak nasi przodkowie: w Chile urządzamy polowania na lwy morskie, w Azji - na niedźwiedzie, w Chinach - na tygrysy. Najbardziej ekskluzywne zegarki muszą mieć pasek z krokodylej skóry. Jesteśmy panami świata.
Obok nas wymierają całe plemiona - nie można już dotrzeć do autochtonów z Tasmanii, Indian Arawaków z Antyli czy Indian Beothuk z Nowej Fundlandii. Małe grupy etniczne są przesiedlane, a ich środowisko ulega gwałtownym przeobrażeniom. Wycinanie drzew w Malezji powoduje głód w plemieniu Penan. Saharyjscy Tuaregowie zmienili tryb życia z koczowniczego na osiadły - spotykani przez turystów przeliczają miejscową walutę na dolary i franki. Zanik toż- samości kulturowej często jednak prowadzi do frustracji i społecznej degradacji.
Na sporządzonej ostatnio przez UNESCO liście "ginącego świata" znajdują się 23 rejony, z których przynaj- mniej kilkanaście jest godnych najwyższej uwagi. Kolejne wyjątkowo cenne, a zagrożone zagładą miejsca wskazują autorzy raportów World Monuments Watch, następne wyliczają etnografowie, archeolodzy, ekolodzy, antropolodzy kultury, działacze Earth First! Jeśli chcemy zwiedzać świat, zacznijmy od miejsc i obiektów, które znikną w ciągu najbliższych 10-20 lat, do których nie zdążą dotrzeć nasze dzieci, a tym bardziej wnuki. Pamiętajmy o szacunku dla ludzi, miejsc, wartości przyrody. Musimy się spieszyć - czasu mamy niezwykle mało.
 
1. Sfinks
- monumentalny posąg, wykuty z budulca wrażliwego na erozję i następstwa chemicznego skażenia atmosfery, w ciągu ostatnich 40 lat stracił więcej niż przez co najmniej 40 wieków swojego istnienia. Odpadło kilka dużych fragmentów, ostatnio - bark. Dwutlenek siarki z pobliskiego Kairu (16 mln mieszkańców, przemysł i motoryzacja) powoduje kwaśne deszcze. Rzeźbie z piaskowca zawalenie grozi też z powodu obniżania się poziomu wód gruntowych, wibracji wywoływanych przez autokary. Japończycy proponują pokrycie piramid i Sfinksa ochronną warstwą plastiku, Amerykanie - otoczenie monumentu przezroczystym ekranem lub jak najszybsze ponowne zakopanie rzeźby w piasku. Niejednolita struktura Sfinksa jest szczególnie wrażliwa w miejscu, gdzie ludzka głowa łączy się z tułowiem lwa. Upadek Sfinksa - jeśli nie przeprowadzi się szybko skutecznych prac ratunkowych - jest kwestią kilku lat. 

2. Jeździec madarski - wspaniałą płaskorzeźbę wyrytą na wysokości ponad 23 m w skałach twierdzy madarskiej w pobliżu miejscowości Szumen (Bułgaria) zaliczono ostatnio do najbardziej zagrożonych zabytków świata. Relief, któremu zagrażają kwaśne deszcze, mikroorganizmy i ruchy skorupy ziemskiej, pochodzi z I w. n.e. Coraz słabiej widać, że przedstawia jeźdźca na koniu, trzymającego w jednej ręce cugle, w drugiej zaś kopię wbitą w grzbiet umierającego lwa.
 
3. Bazylika neopitagorejska w Rzymie - znajduje się zaledwie 20 m od Porta Maggiore, tuż przy stacji kolejowej Stazione Termini. Rzymskie pismo "La Stampa" od lat prowadzi kampanię w obronie obiektu, którego nawom i trzem absydom szkodzą drgania powodowane przez przejeżdżające pociągi. Bazylika pochodzi z I w. n.e. i jest wyjątkowo ważnym pośrednim ogniwem między kulturą chrześcijańską a pogańską.
 
4. Arco di Traiano - Łuk Triumfalny cesarza Trajana w Ankonie z 115 r. Zabytkowi znajdującemu się w pobliżu dzielnicy portowej, narażonemu na wstrząsy, kwaśne deszcze i zanieczyszczenia z pobliskiej cementowni i huty, grozi zawalenie.
 
5. Wenecja
- od czasu katastrofalnej powodzi w 1966 r. z pomocą całego świata stara się powstrzymać osuwanie się ziemi. Budowane są kolejne śluzy, bez przerwy wypompowywane są wody gruntowe. Nocne przypływy oblizują jednak chodniki, krawędzie drzwi wejściowych w wielu domach znajdują się kilkanaście centymetrów pod wodą. Plac św. Marka zamienia się w sadzawkę, odpadają tynki, pękają domy. Zanieczyszczenia przemysłowe dopełniają obrazu zniszczeń. 


6. Torre Pendente
- krzywa wieża w Pizie odchylona jest od pionu o ponad 5,4 m, waży 14,5 tys. t, wywierając dziesięciokrotnie większy nacisk na podłoże od dopuszczalnego. Wybudowano ją na wilgotnym, niestabilnym podłożu. By powstrzymać przechylanie się, poniżej fundamentów wywiercono ponad 350 otworów i wpompowano do nich niemal 100 t cementu - wieża przekrzywiła się jednak o kolejne 7,5 mm. Spodziewanych rezultatów nie przyniosło zeskalanie gruntów. Ostatnio zainstalowano 18 naciągów zakotwiczonych wokół pierwszej galerii wieży. Można jedynie opóźniać moment runięcia budowli - odchylenie od pionu zwiększa się o 1,5 mm rocznie.

7. Koloseum
- zbudowany w I w. przez Flawiuszów amfiteatr z 80 wejściami i czterema balkonami, z widownią mogącą pomieścić 50 tys. widzów. Toczyły się tam walki gladiatorów. Dziś trudno uwierzyć w dawną świetność tego obiektu. Zniszczony przez trzęsienie ziemi, eksplozje i wojny, częściowo rozebrany, sprawia przygnębiające wrażenie.


8. Partenon w Atenach
- z marmurowymi doryckimi kolumnami w doskonałych proporcjach był największą świętością Akropolu - znajdował się tam posąg Ateny dłuta Fidiasza. Rozpada się - podobnie jak Erechtejon i monumentalna brama Propyleje - z powodu emisji zanieczyszczeń, coraz większego ruchu samochodowego. Schronienie w muzeach znajdują kolejne rzeźby z Akropolu. Zarządzający kompleksem przed sezonem turystycznym dostarczają tu kilka ciężarówek kamieni, by zwiedzający mogli zabrać na pamiątkę kamyk z Akropolu.
9. Butrini
- w założonej ok. 1 r. n.e. osadzie w dzisiejszej Albanii odnajdujemy ruiny kolonii greckiej i miasteczka rzymskiego, term, świątyni Eskulapa, akropolu. Przed dziesięciu laty Butrini znalazło się na opracowanej przez UNESCO liście 23 szczególnie wartościowych, zagrożonych obiektów.



10. Trodenheim w Norwegii
- przyciąga drewnianą architekturą: pałacem królewskim Stiftsgarden z ok. 1775 r., magazynami portowymi, spichlerzami, domami mieszkalnymi. Społeczność świata chce zachować dla przyszłych pokoleń architekturę tego miasta poddanego sile upływającego czasu.



11. Musseden
- cylindryczną świątynię w północnej Irlandii (niedaleko Castlerock) wzniesiono pod koniec XVIII w. na bazaltowym, klifowym wybrzeżu, 50 m powyżej piętrzących się fal. Erozja brzegu powoduje, że wkrótce budowlę pochłonie ocean. Specjaliści uważają, że jedynym ratunkiem dla świątyni jest przesunięcie jej 20 m w głąb lądu. Czy zdążą ją ocalić?

12. Pałac Jelagina i zespół pałacowo-parkowy na wyspie w Sankt Petersburgu - zbudowany w latach 1818-1822. Znajduje się tam Muzeum Sztuki Dekoracyjnej XIX i XX w. Fundamenty i ściany nośne pałacu są w katastrofalnym stanie.
13. Ławra Kijowsko-Peczerska z XI w.
- jeden z najważniejszych obiektów religijnych prawosławia. Degradowana przez dziesięciolecia władzy rad, zamieniana w magazyny i obiekty użyteczności publicznej niedawno zaczęła wracać do poprzednich funkcji. Degradacja środowiska na Ukrainie ma także wpływ na los najważniejszych zabytków.



14. Hagia Sophia w Stambule
- kościół pałacowy był najbardziej reprezentatywną budowlą Bizancjum; po zdobyciu miasta przez Turków został zamieniony na jeden z największych meczetów. Świątynia znalazła się na liście 100 najbardziej zagrożonych obiektów świata, do czego przyczyniło się zagrożenie wodami podziemnymi i narastający ruch turystyczny. Podtrzymujące dach belki stropowe są w kiepskim stanie. Nieszczelny dach sprawia, że niszczeją freski i mozaiki. 

15. Petra
- wykute w górach południowej Jordanii skalne miasto ma cechy zarówno arabskie, jak i hellenistyczne. Zachowane grobowce, teatr oraz świątynię odkryto dla współczesnego świata dopiero w 1812 r. Zabytki Petry niszczy nadmierny, wręcz masowy ruch turystyczny. Zadepczemy to, co chcielibyśmy, by zobaczyły nasze wnuki.


16. Timbuktu
- miasto w Mali będące jednym z najważniejszych ośrodków handlu na obrzeżach Sahary. Zachwyca charakterystyczna gliniana architektura (w tym meczet Sankore z minaretem w kształcie piramidy, stanowiący pierwowzór islamskich budowli Afryki, uniwersytet, pałace).



17. Nubijskie budowle od Abu Simbel po Philae
- giną, gdyż Arabowie nie są zainteresowani ich konserwacją, ponieważ są to obiekty chrześcijańskie. Pochodzące z XIII w. świątynie zniszczyła ubiegłoroczna, największa od kilkuset lat powódź. Po ustąpieniu wód zniszczeń dopełniły korniki i inne insekty. Zagrożone są malowidła ścienne w klasztorze w Starej Dongoli, który od kilku już lat ratuje Polska Misja Archeologiczna Uniwersytetu Warszawskiego i PAN.

18. Skalne kościoły Lalibela w Etiopii
- wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO - znajdują się na wysokości 2600 m n.p.m. Powstawały od końca XII w. Jedenaście świątyń łączy system drążonych w skałach tuneli.




19. Fort Bahla
- między XII a XV w. przeżywał okres świetności - wówczas w oazie Bahla (na terytorium obecnego Omanu) powstała fortyfikacja otoczona murem i górującymi nad okolicą wieżami z wypalanej cegły. Przyciąga tych, którzy chcą zobaczyć ślady dawnej świetności, nim wiatry pustyni zetrą fort z powierzchni ziemi.




20. Starówka Heratu, miasta w północno-zachodniej części Afganistanu
- słynie z cytadeli Arg z XIV w., medresy Husajna Bajkry i wielkiego meczetu zbudowanego w XII stuleciu. Nieskuteczna konserwacja obiektów i narastające zanieczyszczenie powietrza sprawiają, że ginie jeden z najbardziej interesujących kompleksów staromiejskich.



21. Masaka - katedra we wsi Kitowu w Ugandzie. Pierwszy na Czarnym Lądzie duży kościół katolicki wybudowano w 1927 r. z materiałów lokalnych, głównie z drewna i szybko kruszejących cegieł. Afrykański klimat, trzęsienia ziemi, pospieszne wznoszenie obiektu i słaby budulec sprawiają, iż budowli grozi dewastacja. Ostatnio trafiła na listę 100 zagrożonych obiektów zabytkowych World Monuments Watch.
 
22. Angkor w Kambodży
- zarastający chaszczami kompleks świątynny o powierzchni niemal 400 km2, jedno z największych ar- cheologicznych bogactw Azji Południowo-Wschodniej. Ofiarami Czerwonych Khmerów, zabijających wrogich ludowi intelektualistów, było 1200 specjalistów dbających o świątynie zbudowane między IX a XV w. i dziś w zastraszającym tempie zarastające tropikalną roślinnością. Piaskowiec kruszy się pod dotykiem palców coraz liczniej przybywających tu turystów. 


23. Tadż Mahal
- symbol wiecznej miłości, jeden z najpiękniejszych i najbardziej romantycznych grobowców świata, najsłynniejsza osobliwość Indii. Budowlę niszczą wiatry, kwaśne deszcze i narastający ruch turystyczny. W misterne marmurowe kraty grobowca wstawiono 43 rodzaje kamieni szlachetnych, między innymi nefryty, kryształy górskie, szafiry i diamenty, po których ślad już dawno zaginął. Pękają mury, osypują się tynki. Przy rozpoczętej w 1632 r. i trwającej 22 lata budowie grobowca dla ukochanej żony szacha pracowało 20 tys. ludzi. Wzniesiono go na pustyni niszczącej dziś jego piękno.

24. Kadżuraho
- kompleks świątynny ze znanymi na całym świecie rzeźbami przedstawiającymi sceny erotyczne, symbolizujące płodność i ciągłą odnowę świata, staje się ofiarą deszczów monsunowych i degradacji środowiska.




25. Fort Dżesalmer w Radżasthanie w Indiach
- zbudowany ze złocistych kamieni na pustynnym skrzyżowaniu szlaków karawan. Budowla pęka i traci pion, gdyż stoi na niepewnym podłożu.






26. My Son
- obecny stan kompleksu świątynnego w Wietnamie nie jest w stanie zaświadczyć o dawnej świetności. Amerykańskie bombardowania zniszczyły część budowli. Dewastacji ulegają ocalałe, lecz słabo konserwowane i wystawione na działanie monsunów fragmenty rzeźb, przetrzebiane przez "kolekcjonerów zabytków". Tropikalna roślinność zarasta stolicę starożytnego królestwa Champa. 

27. Jufu Hall - świątynia chińska zbudowana ok. 1420 r., bogato zdobiona złotymi smokami. Drewniane elementy budowli gniją. Zapadły się prowadzące do niej schody. Na rekonstrukcję budowli brakuje funduszy.
 
28. Dwór Namseling w Tybecie
- to symbol ginącego świata buddyzmu. Niszczeją zabytkowe pałace, warownie, dwory. Kulturę Tybetańczyków niszczą okupacyjne wojska chińskie, protesty w tej sprawie prowadzone są przed ambasadami ChRL na całym świecie.




29. Lo Manthang
- świątynię wzniesioną w XV w. w pobliżu nepalskiego miasta do niedawna uznawano za przykład najlepiej zachowanej tradycyjnej architektury klasztornej regionu. Dziś katalog strat liczy kilkanaście punktów: podsiąkające posadzki, niszczejące freski, pękające ściany.


30. Stalowa bazylika St. Sebastian w Manili na Filipinach - została wzniesiona po trzęsieniu ziemi w 1863 r. Jest jedynym zachowanym obiektem tego typu na świecie. Budulca nie dostosowano jednak do tamtejszego klimatu. Szczególnie zagrożone są fundamenty, stal koroduje w przyspieszonym tempie wskutek narastającego zanieczyszczenia powietrza.
 
http://whc.unesco.org/uploads/thumbs/site_0323_0001-469-0-20090924162950.jpg31. Królewskie pałace w Abomey - między 1625 a 1900 r. każdy z dwunastu władców pozostawiał po sobie pałac, piękniejszy niż poprzedników i wzniesiony z droższych materiałów. Popadające w ruinę pałace wpisane są na listę ginących, najbardziej wartościowych zabytków świata.
 
32. Casa Grande
- budynki naskalne w okolicach tego meksykańskiego miasta pochodzą z VI w. i są największym zachowanym skupiskiem tego typu budowli. Nie zabezpieczone i nie konserwowane niszczeją.




33. Fort Apache w Arizonie
- miejsce kaźni Apaczów, baza wypadowa kawalerii amerykańskiej, symbol podboju nowego świata. Wciąż pojawiają się pomysły ochrony 29 budynków, w których do 1922 r. stacjonowała armia amerykańska. Od tego czasu fort niszczeje.



34. Chan Chan
- stolica Inków była największym miastem Ameryki prekolumbijskiej. Do dziś zachował się podział na dziewięć dzielnic, w każdej znajduje się cytadela i pałac. Kryteria dostępu do poszczególnych obiektów określały linie podziałów ówczesnego społeczeństwa. UNESCO już piętnaście lat temu uznało strefę archeologiczną Chan Chan w Peru za miejsce, które należy chronić. 

35. Grota Altamira w Hiszpanii
- zdewastował ją narastający ruch turystyczny. Można tu zobaczyć niszczejące jedno z najważniejszych malowideł naskalnych. Wizytę w grocie należy umotywować i zaanonsować kilka miesięcy wcześniej.




36. Ahu Tongariki
- centrum ceremonialne na leżącej na Oceanie Spokojnym Wyspie Wielkanocnej. Gigantyczne kamienne posągi niszczeją nie tyle wskutek kolejnych fal tsunami, ile coraz silniej zanieczyszczonego powietrza - także tutaj, na krańcach świata. Figury próbują ratować specjaliści z Zakładu Konserwacji Elementów Architektonicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. 

37. Delta Okawango
- do niedawna największa śródlądowa delta o powierzchni 15,5 tys. km2. Straty spowodowane silnym parowaniem nie są uzupełniane przyborem wód. Ginie rzeka, od której uzależnione jest życie milionów mieszkańców Angoli, Botswany i Namibii. To ostatnia ostoja 80 gatunków ryb i kilkudziesięciu gatunków roślin wodnych.



38. Amazonia
- przetrwało zaledwie 25 proc. pierwotnych, naturalnych lasów planety. Amazonia ginie dwukrotnie szybciej niż dziesięć lat temu. Jeśli tempo eksploatacji utrzyma się, puszcza przyciągająca swą tajemnicą zamieni się w ciągu najbliższych kilku dziesięcioleci w las gospodarczy. Przestaną wówczas istnieć nierozerwalnie z nią związane tubylcze społeczności. W tym stuleciu w samej Brazylii wyginęło 90 odrębnych kulturowo plemion. Od 1992 r. wycięto ponad 3 mln ha tropikalnej dżungli. Działacze Earth First! przypominają, że jedną z największych kompanii niszczących puszcze jest koncern Mitsubishi - prowadzi jedne z największych wycinek w Brazylii, Azji Południowo-Wschodniej, na Syberii, w Kanadzie i USA. 

39. Park Serengeti
- olbrzymi ogród zoologiczny (14 750 km2), słynący z gigantycznej liczby gatunków drapieżników z wolna zamienia się w pustą, płaską równinę, po której rzadko przemyka w popłochu zwierzę. Czarny nosorożec wyginął za sprawą kłusowników. Choroby dziesiątkują lwie rodziny, turyści wypłaszają ptaki. Pojawiają się ogrodzenia utrudniające sezonowe wędrówki zwierząt.


40. Kilimandżaro
- trzy wierzchołki góry są uśpionymi wulkanami, pod nimi rozpościera się jeden z najważniejszych rejonów przyrodniczych afrykańskiego buszu. Żyją tu słonie, bawoły, lamparty i elandy. Faunę i florę degraduje narastający ruch turystyczny wokół szczytu.




41. Air i Tenere
- narodowy rezerwat przyrody w Nigrze (7,7 mln ha) chroni strusie, oryksy, gazele. Można tu zobaczyć także ostatnie arui i adaksy (zagrożony gatunek antylopy saharyjskiej). Ginie gorąca i jałowa kraina gór i pustyń.



42. Tsigny de Bemaraha
- ginący rezerwat przyrody na zachodnim wybrzeżu Madagaskaru, w kanionie rzeki Manambolo. Do niedawna zamieszkiwany przez wymierające lemury, wiele gatunków ptaków. Kolonizacja wyspy, polowania, karczowanie i palenie lasów, na których miejscu powstają tereny rolnicze, niszczą enklawę przyrody, chronioną kolejnymi rezolucjami UNESCO.


43. Great Bear
- największa puszcza klimatu umiarkowanego znajduje się w Kolumbii Brytyjskiej (Kanada). Kształtowała się przez 10 tys. lat. Żyją tu niedźwiedzie grizzly, których populacja w Ameryce Północnej zmalała w ciągu ostatnich dziesięciu lat o połowę, a w USA o 99 proc. Co drugi kanadyjski grizzly żyje w Great Bear. Można tu także zobaczyć ginące gatunki ptaków. Niestety, większa część puszczy wciąż nie jest chroniona. Przed wycinką próbują ją chronić Indianie Nuxalk i działacze Greenpeace, którzy podczas otwarcia Canadian House w Londynie (w uroczystości uczestniczyli premier Kanady i królowa Anglii) weszli na 50-metrową kolumnę Nelsona i rozwiesili 25-metrowy napis: "Boże, ocal kanadyjską puszczę".

44. Yellowstone
- najstarszy na świecie park narodowy. Skamieniałe lasy, ponad 200 aktywnych gejzerów, jeziora z wrzącą wodą. Zagrożeniem są poszukiwania górnicze i budowa kolejnych obiektów przemysłowych. Populacji niedźwiedzi grizzly (poniżej 200 zwierząt) grozi zagłada. Wcześniej wytępiono je w innym amerykańskim parku - Yosemite.


45. Park Everglades
- jeszcze do niedawna dzikie, podzwrotnikowe mokradła Florydy były ostoją rzadkich gatunków zwierząt: florydzkiej pumy i żółwi karety. Dziś także ten rejon jest zagrożony z powodu postępującej industrializacji, intensywnego rozwoju rolnictwa, wzmożonego połowu ryb i rosnącego zapotrzebowania na wodę pitną w okolicznych miastach. Przez ostatnich 50 lat wymarło tu 90 proc. gatunków ptaków i 80 proc. gatunków ryb.


46. Puszcza Białowieska
- ostatni skrawek puszczy, która przed wiekami rozpościerała się od Atlantyku po Ural. Dom dzięciołów białogrzbietych i trójpalczastych, sóweczek, włochatek, puchaczy oraz ostatnie naturalne miejsce bytowania jerzyków. Występuje tu ponad 5 tys. gatunków roślin naczyniowych i zarodnikowych oraz niemal 12, 5 tys. gatunków zwierząt. Puszcza podlega całkowitej ochronie po stronie białoruskiej, po stronie polskiej wciąż jest eksploatowana gospodarczo. Dzięki kampanii ekologów i mediów wicepremier Leszek Balcerowicz przyznał 20 mln zł na jej powiększenie. Ekolodzy przewidują jednak, że jedynie 6,25 mln zł trafi do parku. Szef MOŚZNiL, poddany presji drwali, nie potrafił w godzinnym wystąpieniu na temat Białowieży ani razu użyć zwrotu "park narodowy". Na naszych oczach i za przyzwoleniem reprezentujących nas polityków ginie ostatnia naturalna puszcza Europy. 
http://whc.unesco.org/uploads/sites/site_338.jpg47. Sanktuarium dzikiego życia Manas - jeden z najcenniejszych obszarów przyrodniczych świata rozciąga się pomiędzy równinnymi terenami trawiastymi w Indiach a tropikalnymi lasami Bhutanu. Choć ochroną objęto go w 1928 r., rezultaty nie są zadowalające: zmniejsza się liczba tygrysów (niegdyś były ich tu tysiące, dziś jest ich mniej niż sto). Wyginięciem są zagrożone populacje nosorożców, kotów bengalskich, czarnych langurów.
Rafa Koralowa Belize 
48. Wielka Rafa Koralowa
- do niedawna niezniszczalny podwodny ogród, rozkwitający od 8 tys. lat w tropikalnych wodach szelfu kontynentalnego. 4 tys. gatunków ryb, ponad 350 gatunków koralowców, dziesiątki gatunków węży morskich, małże, glony i skorupiaki to bogaty, złożony ekosystem porównywalny jedynie z tropikalnym lasem deszczowym. Karczowanie lasów, powodując erozję gleb, zmniejsza przejrzystość wód, ogranicza dostęp światła, przyczynia się do wymierania kolejnych gatunków. Koralowe szkielety niszczone są również przez turystów, natomiast ekosystem
  • Rafa Koralowa Belize
zaburzają gatunki, które pojawiły się w zmienionym, zniszczonym środowisku. Mniej lub bardziej intensywnej degradacji uległo 70 proc. raf koralowych. Aż w 93 ze 109 krajów, w których znajdują się rafy, zaobserwowano ich umieranie. Według "People and the Planet", z gwałtownie rozwijających się przybrzeżnych metropolii dociera do mórz 35 mln ton azotu rocznie, 4 mln ton związków fosforu, metale ciężkie, DDT. Podmorskie pustynie stają się faktem już w naszym pokoleniu.




49. Ziemia Atnhemm w północnej Australii
- należy do Parku Narodowego Kakadu. Znajduje się tu 190 stanowisk sztuki pierwotnej; najstarsze datowane są na 20-10 tys. lat p.n.e. Niedawno odkryto w tym rejonie jedne z największych na świecie złóż uranu. Wbrew protestom zaczęto je eksploatować - po wyłączeniu terenu kopalni spod administracji parku.



50. Krakatau
- cztery wyspy między Jawą a Sumatrą przyciągają turystów oczekujących dnia, gdy archipelag nagle pogrąży się w morzu. W 1883 r. nastąpiła tu najpotężniejsza z odnotowanych erupcji - w powietrze wyleciało niemal 21 km3 skał, huk słyszano w odległości ponad 4,8 tys. km, pyły wzniosły się na wysokość kilkudziesięciu kilometrów, a fale tsunami zniszczyły wioski i miasta nad Morzem Jawajskim. Z wysp pozostały niewielkie skrawki oblane morzem. Energia wybuchu była 2 tys. razy większa niż moc bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę. Następna erupcja zmiecie archipelag z powierzchni ziemi. Człowiek nie może ani przewidzieć działania natury, ani przeszkodzić jej siłom - pozostała mu rola obserwatora. 

Źródło : Eryk Mistewicz, Tygodnik "Wprost", Nr 819 (09 sierpnia 1998)

2 kwietnia 2012

Kobieta wyzwolona, czyli jaka?

Jak zdefiniować kobietę wyzwoloną? 
Niewątpliwie jest to kobieta pewna siebie, pewna swej seksualności, niebojąca się przeciwności losu i zawsze broniąca swojego zdania.

Dzięki sufrażystkom i emancypantkom, mamy prawo wyborcze, możemy robić polityczną karierę. Możemy bez oporów domagać się przyjemności cielesnych i o nich mówić.

Żyjemy w dobie wyzwolenia. Jednakże jak to bywa w przypadku każdej „wolności” i tutaj nastąpił pewien rozłam i pewne sprawy wymknęły się spod kontroli. Za sprawą niektórych przedstawicielek płci pięknej, ugrupowań rzekomo walczących o prawa kobiet, ale przede wszystkim mediów, kobieta wyzwolona stała się kobietą…rozwiązłą. Taki przynajmniej, stworzono wizerunek kobiet wyzwolonych, wprowadzając dziwaczne mody i zasady.

Stałyśmy się kobietami drapieżnymi, wampami. Często zbyt mocno afiszującymi się swoją seksualnością. Kobietami modliszkami. W ślepej pogoni za wytyczonymi trendami od pseudo speców, poddajemy się ich wpływowi. Zmieniamy partnerów niczym rękawiczki. Konsumpcja ponad wszystko. Im bardziej wulgarne i odważne zachowanie tym lepiej. W końcu jako kobieta wyzwolona, mogę mieć swoje zdanie i mówić co chcę. Media wmawiają mi, że posiadanie tylko jednego partnera, oznacza, że jestem zacofana. Bycie dziewicą w wieku 20 lat to zboczenie.

Telewizja raczy nas serialami, w których bohaterki nimfomanki afiszują się swoją seksualną swobodą. Mężczyzna w tychże filmach ogranicza się jedynie do „przedmiotu” muszącego dawać przyjemność. W przypadku nie sprawdzenia się jest zamieniany nowym, lepszym egzemplarzem.

Okładki kolorowych gazet krzyczą do nas tytułami: „Jak osiągnąć całodobowy orgazm”, „Jak usidlić super kochanka”, Stań się lwicą w sypialni”. Mam takie odczucie, że jeżeli nie wbiję się w ogólno przyjęte ramy zachowań, zostanę wykluczona z grona kobiet, ogólnie zwanych: „wyzwolonymi”.

Czy jeżeli założę wibrator na łańcuszku, niczym wisiorek i będę epatować swoją seksualnością, to czy dopiero wtedy będę stuprocentową kobietą? Chyba coś tu nie tak. Nie o to w wolności kobiet chodzi. Naszym prababkom, babkom na pewno nie chodziło oto, by nasza wolność wiązała się ze swoistego rodzaju ekshibicjonizmem. Chciały, byśmy miały prawo wyboru i umiejętnie i z rozwagą z niego korzystały. A my co? Cóż z tego, że mamy prawo i wolność, jeżeli poddajemy się narzucanym trendom? Czyż obecnie panującą moda kobiety drapieżnej, nie jest to pewien rodzaj nakładanych na nas „kajdan” zachowań?

Jesteśmy kobietami wyzwolonymi i korzystajmy z tego! Ale na swój indywidualny sposób. Chcę, to zmieniam partnerów, ale nikt mi nie będzie narzucał, że tak muszę robić, by udowodnić swoją wartość. Chcę być drapieżna? Dobrze, ale w przypadku, gdy to ja taka chcę być, a nie bo muszę.

Kobieta wyzwolona zna swoją wartość i umie walczyć o swoje prawa. 

Bynajmniej nie musi dla podkreślenia swojej wartości, zakładać bluzki z dekoltem do pępka.



Katarzyna Redmerska - http://kobieta30.pl/artykuly/kobieta_wyzwolona__czyli_jaka_





Dla mnie kobieta wyzwolona ....to kobieta, żyjąca pełnią życia. 
To kobieta pewna siebie, która wie czego chce i nie boi się po to sięgać, pewna swej seksualności, niebojąca się przeciwności losu i zawsze broniąca swojego zdania.
Kobieta ta pozostaje  w harmonii z samą sobą. 
Kobieta, która promieniuje kobiecością i naturalnym pięknem
Taka kobieta czuje sie spełniona.....bo wie czego chce, a jej wewnętrzna siła daje jej zdolność inspirowania innych. 
Kobieta wyzwolona ze społecznych barier, chce decydować o sobie i podążać włąsną i wybraną drogą. 
Wyzwoliłyśmy się z utartego u nas od wieków patriarchatu...możemy się uczyć, pracować, głosować, a gary, mąż i dzieci to już nie jest jedyny nasz świat...to nie feminizm! ....  to równouprawnienie...
.... a wyzwolenie to nie tylko samodzielne stanowisko i niezalezność finansowa ale też wyzwolenie ducha!

 Audaces fortuna iuvat timidosque repellit 
Śmiałym los sprzyja i bojaźliwych odtrąca. 
Horacy

Obraz  1 -  Kobieta wyzwolona 
Elżbieta Mozyro -http://www.elie-galeria.cdx.pl/f.php5


1 kwietnia 2012

Lubię czasem mieć w czubie


Lubię czasem mieć w czubie
Lubię iść aż się zgubię
Gdzieś pejzaż otwiera tam zabieram z sobą Tetmajera
Lubię gdy mnie nie minie przeciąg wiatru w kominie
Mieć pod ręką się przyda Słowackiego wtedy i Norwida
Słowackiego i Norwida

Jeszcze bardziej lubię

To nie moja wina
Czytać ci Puszkina
Jeszcze bardziej lubię
Gdy mi świat doskwiera
Czytać ci Moliera

Chciałbym być z tobą zawsze

Miałbym znaczenie zbawcze
Tylko pieśń nad pieśniami słychać wciąż by było między nami
Chciałbym na suchej łące leżeć
Patrzeć na słońce gdy nas mocno opala to ochłody szukać u Mistrala
Szukać u Mistrala

Jeszcze bardziej chciałbym

Aż mnie ktoś zatrzyma
Czytać ci Tuwima
Jeszcze bardziej chciałbym
Czy w tym jest coś złego
Czytać ci Goethego

Duchy duchy krążą tu

Szepcą cicho we mgle
Słowo po słowie wywołujemy je
Duchów duchów nie bój się
Nie ma co się ich bać
Nie chcą wystraszyć takich jak ty i ja

Jeszcze chciałbym byś moja miła nigdy

Mną już nie pogardziła bardzo byłoby szkoda
Stracić i Verlaine'a i Rimbaud'a
I Verlaine'a i Rimbaud'a

Lecz najbardziej chciałbym

Co komu do tego
Czytać ci Dantego
Lecz najbardziej chciałbym
Gdy na płacz się zbiera
Czytać ci Homera


Michał Zabłocki

31 marca 2012

Jest fantastycznie!

For me.. For me...Formidable 


Nie mówię, że jest źle
Bo jest, bo jest fantastycznie!
Nie czepiam się, bo patrzę dziś
Na świat bezkrytycznie
Nie mądrzę się, bo można od
Zbyt uczonych tyrad dostać świra
Wolę w mowie rzec Szekspira:
Jest nice, jest nice, jest nice, jest najsympatyczniej
Cudownie jest - do siebie sama mówię
Powtarzam tak wciąż
Bo w życiu dętym, smętnym, mętnym, pokrętnym
Pogadać z kimś inteligentnym chcę
Więc mówię sama sobie
Że mi jest fantastycznie!
Nie mówię: "szaro jest"
Lecz, że jest cudownie szaro
Uśmiecham się do marzeń mych
Z nadzieją i wiarą
I mam ten luz, że z sobą raz
Potrafię być szczera
Jak cholera i w języku rzec Moliera:
Quel bonheur, bo ner- bo nerwy napięte
Tak mówią mi: kochana, ciepła, czuła
Dla siebie raz bądź
Bo w życiu dętym, mętnym, smętnym, pokrętnym
Pogadać z kimś inteligentnym chcę
Więc mówię sobie: jesteś świetna
Jest fantastycznie!
Bo jednak mnie i tobie się przydarzyło
Coś, co bardzo przypomina miłość
Dlatego mówię sobie dziś
Że jest fantastycznie!



Charles Aznavour
słowa polskie - Wojciech Młynarski


Euforia


Siedzisz w ogrodzie sam z notatnikiem, kanapką, flaszką i fajką.
Jest noc, ale tak spokojna – że świeca płonie nie migocząc
i rzuca blask na stół z nieheblowanych desek,
i lśni na butelce i szklance.
Pijesz łyk, zjadasz kęs, nabijasz i zapalasz fajkę.
Piszesz linijkę albo dwie, robisz przerwę i dumasz
o cienkiej smudze zorzy wieczornej zmierzającej ku jutrzence,
o morzu dzikiego bzu, zielono – białej pianie w ciemnościach letniej nocy;
ani jednej ćmy wokół świecy, ale chór komarów w gałązkach dębu,
nieruchome liście na tle nieba…I osika szeleści w ciszy:
cała natura dokoła silna miłością i śmiercią.
Jakby to był ostatni wieczór przed długą, długą podróżą:
masz bilet w kieszeni, spakowane walizki.

I możesz siedzieć i czuć bliskość dalekich lądów;
czuć jak wszystko jest wszystkim – zarówno swym początkiem jak i końcem,
czuć, że tu i teraz odjeżdża się i wraca,
a śmierć i życie są w nas mocne jak wino.

Tak, połączyć się z nocą, z samym sobą, z płomieniem świecy,
który patrzy mi w oczy milcząc, niezgłębiony i milczący,
z osiką co drży i szepce,
z tłumem kwiatów, wychylających się z ciemności by usłyszeć
to, co miałem już na końcu języka, lecz nigdy nie wypowiedziałem,
to, czego nie chciałbym zdradzić, nawet gdybym mógł,
a co szumi we mnie najczystszym szczęściem!
A płomień rośnie we mnie…jak gdyby kwiaty cisnęły się bliżej,
bliżej i bliżej światła, tęczą migocących punkcików.
Osina drży i muzykuje, zorza wieczorna stąpa
i wszystko, co było niewypowiedziane i bliskie,
jest niewypowiedziane i bliskie.

Śpiewam o tym jedynym – co godzi wszystkich,
jedynym pożytecznym, jednakim dla wszystkich.

Gunnar Ekelöf

30 marca 2012

Modlitwa



Dopóki nam ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak
Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak
Mędrca obdaruj głową, tchórzowi dać konia chciej
Sypnij grosza szczęściarzom ... i mnie w opiece swej miej

Dopóki ziemia obraca się, O Panie nasz, na Twój znak

Tym, którzy pragną władzy, niech władza ta pójdzie w smak
Daj szczodrobliwym odetchnąć, niech raz zapłacą mniej
Daj Kainowi skruchę ... i mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że Ty wszystko możesz, ja wierzę w Twą moc i gest

Jak wierzy zabity żołnierz, że w siódmym niebie jest
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą, Twój ledwo słyszalny głos
Jak wszyscy wierzymy w Ciebie, nie wiedząc, co niesie los ...

Panie zielonooki, mój Boże, Jedyny, spraw -

Dopóki ta ziemia toczy się, zdumiona obrotem spraw
Dopóki nam czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej -
Daj każdemu po trochu ... i mnie w opiece swej miej. 

 Bułat Okudżawa



Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
do Ciebie dzisiaj krzyczę w głos.
Ty jesteś wszędzie, wszystkim jesteś dziś,
lecz kamieniem nie bądź mi.

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
bo ponoć wszystko możesz dać,
więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
daj mi ją ostatni raz.

Już nie zmarnuję ani chwili,
bo dni straconych gorycz znam,
więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
daj mi ją ostatni raz.

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
do Ciebie dzisiaj krzyczę w głos.
Daj mi raz jeszcze od początku iść,
daj mi szansę jeszcze raz.

A jeśli życia dać nie możesz,
to spraw bym przeżył jeszcze raz
tę miłość, która już wygasła w nas,
spraw bym ją przeżył jeszcze raz.

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
do Ciebie wznoszę mój błagalny głos.
Ty , ptakiem, chlebem wszystkim jesteś dziś,
lecz kamieniem nie bądź mi...
SŁOWA: Bogdan Loebl
MUZYKA: Tadeusz Nalepa


Bajka ...


Pomnę dzieciństwa sny niewysłowne,
Baśń lat minionych wstaje jak żywa,
Bajki czarowne, bajki cudowne
Opowiadała mi niania siwa:

O złotym smoku, śpiącej królewnie,
O tym, jak walczył rycerzy huf,
A gdy kończyła, płakałem rzewnie,
Prosząc: "Nianiusiu, ach, dalej mów!

Mów dalej, o nianiu, mów jeszcze,
Aż usnę i dalej śnić będę,
Niech we śnie spokojnym wypieszczę
Złocistą, tajemną legendę!

Złóż z czarów wzorzystą mozaikę,
Niech przyjdą rycerze tu do mnie!
Mów dalej czarowną swą bajkę!
Ja bajki tak lubię ogromnie..."

Dziś czar dzieciństwa jeno wspominam,
I często, kiedy siedzę samotnie,
Marzeń przędziwo znów snuć zaczynam,
Czar, który minął tak niepowrotnie.

Znów przeszłość całą mam przed oczyma,
I kiedy cisza nastanie w krąg,
Po Andersena sięgam lub Grimma
I dawne bajki czerpię dziś z ksiąg.

I czytam, aż sen oczy zmruży
I przymknie zmęczone powieki,
Zaznaję cudownej podróży,
W kraj mglisty, bezbrzeżnie daleki...

Znużony do snu chylę głowę,
Upaja mnie sen oszołomnie...
W samotne wieczory zimowe
Ja bajki tak lubię ogromnie...

A czasem smętne moje dumanie
Przerywa nagle cudna dziewczyna,
Usta mi daje na przywitanie,
A potem czule szeptać zaczyna:

Że nie opuści mnie nigdy w życiu,
W szczęścia godzinie ni w doli złej,
Że kocha mocno, tęskni w ukryciu,
A ja cichutko tak nucę jej:

"Mów dalej, mów dalej, dziewczyno,
Że wiecznie mnie będziesz kochała,
Że chwile miłosne nie miną,
Żeś moja na zawsze i cała,

Że miłość twa tak jest bezmierną,
Że będziesz tęskniła wciąż do mnie...
Mów dalej, że będziesz mi wierną:
Ja bajki tak lubię ogromnie!...

[sł. Julian Tuwim]

29 marca 2012

Charles Baudelaire - "poeta przeklęty"

Niepotrzebny, nieśmiertelny ...

   Kolebka moja stała gdzieś u drzwi biblioteki,
   Gdzie dochodził mnie szept baśni, zgiełk powieści, rozpraw głos uczony,
   I ze spiżowym tonem się mieszał ksiąg greckich i rzymskich (...).
   Jak na dnie wieży Babel, sam, mały jak książka
   Sam jeden pośród śpiewu kusicielskich głosów,
   do rozkoszy, szaleństwa, trwogi i do śmierci gotów.
 
 Śmierć kochanków
Zapachów lekkich pełne będą nasze łoża,
Łoża jak grób głębokie - a w środku komnaty
Będą dla nas w wazonach kwitły dziwne kwiaty,
Rozkwitłe pod jaśniejszym błękitem przestworza.

Wśród mdlejących upałów ich woni ostatnich
Dwa nasze serca będą jako dwie pochodnie,                             
Co odbiją swe blaski szeroko i zgodnie
W duchach naszych złączonych, tych zwierciadłach bratnich.
W mistyczny zmierzch, przez róże i błękity senne,
Niby łkanie przeciągłe, żegnaniem brzemienne,
Zamienimy jedynej błyskawicy lśnienie...

A potem drzwi otworzy lekka dłoń anioła,
Co radosny i wierny do życia powoła
Zamącone zwierciadła i martwe płomienie.

tłumaczenie Bronisława Ostrowska


Leta

Przyjdź do mnie, duszo głucha w okrucieństwie,
Boski tygrysie, potworze wspaniały,
Chcę, by się drżące me palce nurzały
W twych ciężkich, wonnych włosów grzywie gęstej.

Zbolałą głowę swą zagrzebać pragnę
W sukniach twych, co są pełne twojej woni,
Ażeby wdychać, niby kwiat w agonii,
Słodką stęchliznę miłości umarłej.

Chcę spać! Sen raczej milszy mi niż życie.
W śnie, co jest śmierci słodką zapowiedzią,
Będę twe piękne ciało lśniące miedzią
Pocałunkami okrywał w zachwycie.

Otchłanie łóżka twojego jedynie
Mogą pochłonąć mój lęk i westchnienia,
W twych ustach jest potęga zapomnienia,
Przez pocałunki twoje Leta płynie.

Odtąd zmieniwszy w rozkosz przeznaczenie,
Swojemu fatum uległy bez granic,
Męczennik korny, niewinny skazaniec,
Którego płomień podnieca cierpienie,

Ssać będę, by utopić swoje krzywdy,
Sok łagniewnicy i dobrą cykutę
Z twych ostrych, oszałamiających sutek,
Z piersi, co serca nie więziły nigdy.

tłumaczenie - Mieczysław Jastrun 


 Wzlot

Nad doliny, nad góry, jeziora i morza,
Nad chmury, poza kręgi słonecznych promieni,
Poza kres wypełnionej eterem przestrzeni,
Dalej niźli sięgają sferyczne przestworza,

Unosisz się, mój duchu, i lżejszy od tchnienia
— Jak doświadczony pływak niesiony na falach —
Nurzasz się w bezgranicznych i bezdennych dalach
Z samczą pożądliwością nie do wysłowienia.

Unieś się ponad ziemię owiniętą morem
— Duch tym czystszy się staje, im wyżej ulata —
I ogniem, który płonie w kielichu wszechświata,
Zachłyśnij się i upij jak boskim likworem.

Kres jałowym marnościom, kres wszelkim niedolom,
Pod których się ciężarem istnienie ugina;
Szczęśliwy ten, co skrzydła szeroko rozpina
Szybując ku świetlistym pozaziemskim polom!

Szczęśliwy, czyje myśli zdolne są do lotów,
Kto z chyżością skowronka wznosi się nad chmury
Na życie spoglądając z wysoka i który
Rozumie mowę kwiatów i niemych przedmiotów!

tłumaczenie - Wisława Szymborska 

 Koty

Kochankowie namiętni i sawanci chłodni,
Kiedy czas ich dojrzewa, jednako sprzyjają
Pysznym kotom łagodnym, co mieszkań są chwałą,
Jak oni zasiędziałe u domowych ogni.

Przyjacioły nauki i lubieżnych chęci
W ciszę się pogrążają przez grozę ciemności;
Ereb gońców żałobnych dałby im godności,
Gdyby dumę swą służbie umiały poświęcić.

W zamyśleniu majestat mają niedościgły
wielkich sfinksów, co w głębi pustyni zastygły,
Jakby w wieczny zapadły sen odrętwiający.

Po ich lędźwiach rodzajnych płyną skry magiczne
I gwiezdnymi pyłami, jak piach migoczący,
Połyskują ich błędne źrenice mistyczne.

tłumaczenie - Artur Międzyrzecki 


 De profundis clamavi

Jedynie, ukochana, błagam twej litości
Z głębi przepaści mrocznej, gdzie serce me kona!
Wszechświat to czarny, nad nim z ołowiu opona,
Tam przestrach i bluźnierstwo nurza się w ciemności.

Słońce bez żaru nad nim wznosi się pół roku,
Drugie pół roku ziemię okrywa noc czarna.
Jest to kraj bardziej nagi niż ziemia polarna;
Ni zwierza, ni zieleni, ni drzew, ni potoku!

I nie ma zgrozy większej, straszniejszej na ziemi
Nad zimną srogość słońca z blaski lodowemi
I ową noc bezmierną wiecznego chaosu.

Zwierzętom najpodlejszym zazdroszczę więc losu,
Bo sen je w odrętwiałość bezmyślną spowija:
Tak z wrzeciona się wolno nić czasu odwija!

tłumaczenie - Stanisław Korab Brzozowski 


 Odwracalność

Aniele pełen chwały, czy możesz znać ten lęk,
Winę, wstyd, płacz, umieranie,
Niejasny koszmar tych okrutnych nocy
Które ściskają serce tak jak mnie się papier?
Aniele pełen chwały, czy możesz znać ten lęk?

Aniele pełen dobra, czy wiesz czym jest nienawiść,
Pięść wbita w ciemność albo łzy goryczy,
Gdy zemsta gra swoje wezwanie z piekła
I naszym władcą staje się możliwość siły?
Aniele pełen dobra, czy wiesz czym jest nienawiść?

Aniele pełen zdrowia, czy wiesz co to być chorym,
I wzdłuż wysokich murów bladego hospicjum
Wlec się, jak wygnańcy, ciągnąc stopy,
Szukając ustami szybko znikającego słońca,
Aniele pełen zdrowia, czy wiesz co to być chorym?

Aniele pełen piękna, czy już poznałeś starość,
Strach starzenia się i nieznośny zamęt
Czytania tajemnic skrytego poświęcenia
W oczach, z których moje się nie wycofały?
Aniele pełen piękna, czy już poznałeś starość?

Aniele pełen szczęścia, światła i radości,
Umierający Dawid będzie prosił o zdrowie
Płynące z twojej pełnej cudów obecności;
Ja o nic nie proszę, aniele, oprócz twoich modlitw,
Aniele pełen szczęścia, światła i radości.

tłumaczenie - Maciej Niemiec 

 
Charles Pierre Baudelaire (
Taki mityczny obraz początków swojego życia tworzy Baudelaire w jednym z wierszy. Poeta przyszedł na świat w 1821 roku w zasobnym domu w Paryżu, a jego ojciec, w owym czasie liczący sobie już 60 lat, był człowiekiem gruntownie wykształconym, oczytanym, przyjaźniącym się z ludźmi pióra i pędzla, z wybitnymi umysłami tamtej epoki. To po ojcu odziedziczył poeta miłość do książek, obrazów, antyków, które jak on usiłował potem gromadzić w swym mieszkaniu, w okresie kiedy krótko miał dostęp do większych pieniędzy. Niestety, ten wspaniały ojciec umiera, gdy Charles ma zaledwie 6 lat, a matka, Karolina Baudelaire, jest jeszcze dość młoda, aby powtórnie wyjść za mąż. Ojczym przyszłego poety, major Aupick, jest w niczym niepodobny do utraconego ojca. Chłopiec traci teraz po części miłość matki, która swoje uczucia angażuje w nowe małżeństwo. Krótkie chwile wielkiej z nią zażyłości będzie Charles wspominał po latach jako najpiękniejszy okres swego dzieciństwa, były to dni po śmierci ojca, gdy oboje mieli na świecie tylko siebie wzajemnie. Rodzinna katastrofa niewątpliwie zachwiała emocjami wrażliwego chłopca. Musiał on opuścić dom przyjazny artystom i sztuce i poddać się surowej oficerskiej dyscyplinie, której hołdował ojczym. Już w jedenastym roku życia został umieszczony w ponurym internacie z dala od matki, wcześnie więc doświadczył tęsknoty i samotności. Mimo to długo był dzieckiem pogodnym, serdecznym synem, ambitnym uczniem, co podkreślają biografowie. Gdy jednak rozpoczęły się kryzysy okresu młodzieńczego, charakter przyszłego poety uległ metamorfozie. Zuchwałe maniery, cyniczna postawa, ekstrawaganckie zachowania kilkunastoletniego chłopca, który w taki sposób mocował się ze sobą i światem kryjąc swoją wielką nadwrażliwość, bulwersowały nauczycieli i uczniów liceum. Młody Baudelaire jest jednak uczniem wybitnie zdolnym i pomimo że wyrzuconego ze szkoły, zdaje maturę. Nie ma ochoty na studiowanie prawa i karierę dyplomaty, interesuje go poezja, chce dyskutować o literaturze i prowadzić swobodne życie towarzyskie. Major Aupick, w trosce o przyszłość pasierba, chcąc przeciąć jego kontakty z młodymi utracjuszami, wysyła go w podróż morską do Indii. Charles ze swoim trudnym charakterem i amoralnymi poglądami, które rozgłaszał na lewo i prawo, znalazł na statku tylko wrogów. Opuszcza więc pokład już na wyspie Mauritius i wraca z ulgą w swoje środowisko. Potrzebuje swobody i pieniędzy. Wszystko to staje się dostępne w Paryżu 9 kwietnia 1842 roku. Baudelaire osiąga wówczas pełnoletność i wchodzi w posiadanie spadku po ojcu, wartego 75 tysięcy franków. Stać go wreszcie na życie prawdziwego dandysa. Mieszkanie mebluje ze smakiem, zdobi sztychami wartościowymi bibelotami, ubiera się wyjątkowo elegancko i wyszukanie. Zawsze dbał o strój, teraz jednak dobiera elementy w sposób szczególnie wyrafinowany. Nosi specjalnie szyty frak i spodnie wąskie jak getry. Czasami dla kaprysu wkładał podobno na ów frak błękitną furmańską bluzę... Do 1844 roku Charles Baudelaire jest prawdziwym królem życia. Zna już Wiktora Hugo, Balzaca i Gerarda de Nervala oraz Teofila Gautier, któremu po latach zadedykuje swoje "Kwiaty zła". Prowadzi życie kawiarniano-artystyczne, pisze sonety, pije wino i dyskutuje zawzięcie o sztuce. Jest słuchany, podziwiany; jest wyjątkowy. Może sobie pozwolić na odrzucenie wszelkich konformizmów społecznych, wdać się w romans z Mulatką, Jeanne Duval, aktorką podrzędnych paryskich teatrzyków, która w dalszych latach będzie jego rozkoszą i przekleństwem. Biografowie Baudelaire'a nie są zgodni co do roli, jaką owa kobieta odegrała w życiu poety. Jedni twierdzą, że była jego złym duchem, brzydka, głupia i chciwa; inni, że była piękna, dumna i bezinteresowna. Sam poeta nigdy jej nie zapomniał, kochał ją i "w niej tylko znajdował odpoczynek". Wracał do niej po dramatycznych rozstaniach i do końca życia spieszył jej z pomocą. Napisał wiele wierszy, prawdziwych hymnów miłosnych, w których odbija się jej postać. Być może była to jedyna osoba na świecie, która, choć z pewnością go nie rozumiała, przyjmowała go takiego jakim był, pełnego sprzeczności: dobrego i wściekłego na przemian, silnego, mściwego i delikatnego, wrażliwego, cierpiącego. Matka Baudelaire'a nie mogła akceptować ani takiego stylu 'rycia syna, ani jego związku z ciemnoskórą aktorką. Charles w dwa lata przepuścił połowę majątku! Rok 1844, kiedy to w wyniku rozprawy sądowej rodzina przejęła nadzór prawny nad finansami poety, stał się cezurą w jego życiu. On, dla którego wolność i niezależność stanowiły wartość największą, został potraktowany jak nieodpowiedzialny birbant, którego trzeba objąć kuratelą, aby ratować przed upadkiem. "Uwierz nareszcie w to - wołał w liście do matki - o czym nigdy chyba niewiedziałaś, że naprawdę i na moje nieszczęście, nie jestem taki jak inni ludzie!" Uważał, że ów akt prawny złamał na zawsze jego życie. Po miesiącach szarpania się w rozpaczy i nienawiści młody Baudelaire podejmuje nieskuteczną próbę samobójczą. "Zabijam się, bo jestem niepotrzebny innym - a niebezpieczny dla siebie samego" pisze w liście pożegnalnym 30 czerwca 1845 roku. Po latach w innej sytuacji powie: "zabijam się, bo czuję, że jestem nieśmiertelny". I dopiero te słowa będą wyrażały jego wewnętrzną najprawdziwszą prawdę. Reszta jego życia wygląda jak katalog porażek i klęsk. Mieszkał kolejno aż w czterdziestu czterech mieszkaniach, nie mogąc nigdzie zagrzać miejsca, a w spadku po krótkiej jak błysk młodości pozostał mu syfilis, choroba, która niewyleczona niszczy podstępnie system nerwowy, skazując po latach na ogromne cierpienie i ciało i umysł. Ona to, wraz z narkotykami, które pozwalały mu i odgradzać się od rzeczywistości i przekraczać jej granice, oraz bieda, brak porządnego jedzenia, sprawiły,że jego organizm starzał się i słabł w bardzo szybkim tempie. Dandys? Wymuskany esteta, który chciał "nieustannie żyć i spać przed lustrem dążąc do doskonałości", zawsze na progu serca? Ten, który miał "od czasu do czasu egoistyczne Szczęście brać za włosy i wpychającego pysk w krew i plugastwo mówić: Oto twoje dzieło, masz, pij to teraz!" Sartre, który chętnie utożsamiał się z Baudelaire'em, ponieważ i on, straciwszy wcześnie ojca, żył z poczuciem wyobcowania i pustki uczuciowej nie dającej się niczym wypełnić, twierdził, że Baudelaire sam prowokował swoje nieszczęście, że zasłużył na taki los i taką śmierć. Po latach powstało wiele rozpraw na temat choroby poety, jego narkotycznych doświadczeń i skomplikowanej psychiki. Jakie jednak mogą mieć dziś znaczenie te liczne potępienia złych wyborów życiowych i sadomasochistycznych skłonności autora "Kwiatów zła", skoro stworzył on poezję "nieustępliwą jak marmur i przenikającą jak mgła angielska"? Skoro przeprowadził poezję europejską od romantyzmu ku nowoczesności, kładąc jak most własne życie? Jest więcej niż pewne, że gdyby poeta Baudelaire był szczęściarzem i przyzwoitym Paryżaninem, nigdy by się to nie udało. Był wściekły z nieszczęścia, miał poczucie, że żyje w piekle schyłkowej ludzkości, nigdy nie pokochany przez nikogo, kto byłby mu równy. Wewnętrznie napięty pomiędzy sprzecznościami, pyszny, pełen wzgardy, ironiczny, agresywny i zarazem umęczony poczuciem winy, grzechu; samotny, kryjący głęboko wstyd uczuć i wielką wrażliwość. Poeta przeklęty.Nie zamierzał czarować czytelników swoimi wierszami. Chciał wstrząsać nimi do głębi i używał w tym celu "wszystkich środków, jakimi rozporządza sztuka". Urywał w poezji prozaizmów, wulgaryzmów; pospolitych zwrotów na przemian z klasycznymi lub romantycznymi figurami stylistycznymi; przywoływał szlachetne mity i demoniczne, makabryczne obrazy z piekła rodem. Łączył słowa w całkiem nowe, odświeżające i magiczne kombinacje. Któż przed nim śmiałby powiedzieć: "oto wieczór czarowny, przyjaciel zbrodniarza"? Twierdził, że "poezja pokrewna jest sztuce malarskiej, kulinarnej i kosmetycznej przez swą umiejętność wyrażania wszelkich wrażeń słodyczy i goryczy, błogości i grozy". Nadzwyczaj często używał słów abstrakcyjnych: Wieczność, Piękno, Duma, Nieśmiertelność i pisywał je wielką literą. Przykładał wielką wagę do muzyczności poetyckiej frazy. W trosce o brzmienie wielokrotnie poprawiał "nuty" swoich utworów. Przejęli to po nim symboliści. Za uczniów Baudelaire'a uważali się Verlaine i Rimbaud, a Mallarme i Paul Valery mieli mu bardzo wiele do zawdzięczenia. To Baudelaire "uruchomił dla poezji wewnętrzną potęgę języka", wyzwolił wyobraźnię twórczą, którą uważał za "królową władz umysłowych", a sztukę wyjął spod prawa moralnego w tym sensie, że postawił ją poza dobrem i złem. Chciał, aby uznano, iż poeta ukazując w wierszach brzydotę, upodlenie, grzech, przyczynia się do naprawy świata, bowiem budzi w czytelniku wstręt do zła. O "Kwiatach zła" mówił: "w tej książce okrutnej zamknąłem całe moje serce, całe uczucie, całą moją(zamaskowaną) religijność, całą nienawiść". "Kwiatów zła" nie przestawał pisać właściwie przez całe życie. Najpierw długo ociągał się z ich opublikowaniem, precyzyjnie układał owe sto wierszy w dramatycznie uzasadnioną całość. Zarówno układ tekstów w książce jak i jej tytuł stanowiły dla niego rzecz pierwszorzędnej wagi. Celebrował motta i dedykacje, do końca nie mając pewności co do kształtu i wartości tomu. Gdy wreszcie książka ukazała się drukiem, Baudelaire miał już 36 lat (był rok 1857). Natychmiast został zaatakowany przez wpływowych krytyków z "Le Figaro", potępiony przez tzw. opinię publiczną i zmuszony sądownie do wycofania sześciu najbardziej amoralnych utworów (m.in. "Leta" i "Przemiany wampira"), co pokornie uczynił, bo ów nieprzejednany nonkonformista przez całe życie nosił w sobie poczucie winy i nie zawsze miał dość sił, aby ponosić konsekwencje swego buntu. W następnym wydaniu (1861 rok) nie powtórzył już wierszy "potępionych", za to wzbogacił tom o trzydzieści pięć utworów nowych.Nieustannie pracował nad całością książki. Baudelaire nie bardzo wierzył w tzw. natchnienie. Śmiał się, że zależy ono od solidnego jedzenia i regularnego siadania do biurka. Na jedzenie nie zawsze było go stać, a  codzienna praca literacka szła mu na ogół opornie. Nie pisał łatwo i zazdrościł płodnym autorom obfitego, różnorodnego dzieła. Sam napisał wiele fachowych artykułów o sztuce, tłumaczył i publikował opowiadania swego ulubionego amerykańskiego pisarza Edgara Poe, zebrał własne i cudze doświadczenia z narkotykami w "Sztucznych rajach", które ukazały się za jego życia, napisał też nie nadającą się do druku w całości "Biedną Belgię" - ponad trzysta stron krytycznych na temat kraju, w którym spędził ostatnie przytomne lata swego życia. Wszystko to jednak nie zadowalało go.Ostatecznie najważniejsza była poezja i do wielu utworów powracał wielokrotnie nie mogąc się z nimi rozstać, poprawiał je, uwyraźniał myśl,szlifował język - pracował w głąb wiersza, pragnąc osiągnąć doskonałość,ideał.Dla poezji potrafił też latami uwodzić kobietę. Słał żarliwe listy do niejakiej Apolonii Sabatier, damy z towarzystwa, z której uczynił swą literacką miłość. Pisał: "Wyznam pani, że kiedy moja istota stacza się w noc wrodzonej złości i głupoty, gdzieś w głębi swoich marzeń widzi równocześnie panią. (...) Jestem egoistą, pani mi jest potrzebna". Gdy jednak ona w końcu zechciała mu ulec, przeraził się i listownie szybko zakończył romans: "Jeszcze parę dni temu - pisał - byłaś bóstwem, co jest tak wygodne, tak piękne, tak nieskalane. A teraz jesteś kobietą!"Czyżby zadziałał mechanizm samozniszczenia? Może powstrzymała go świadomość zaawansowanej już choroby? Albo niegdysiejszy dandy o nieruchomym spojrzeniu, z grymasem goryczy na wąskich wargach, zagrał wszystko od początku do końca dla rozpalenia swych sonetów, a teraz był znużony i nieskory "do odnalezienia młodości"? Przecież od zawsze gardził kobietami. Budziły pożądanie, kusiły, dawały rozkosz i niszczyły,skłaniały do grzechu, były wcieleniem zła. On nigdy nie uznałby, jak Musset, że miłość jest wszystkim. A George Sand, w której ten tak bardzo się kochał, Baudelaire po prostu nienawidził, obdarzając ją najwstrętniejszymi epitetami. Kobieta myśląca? Taka w ogóle nie mieściła się w jego wyobrażeniu.Do wszystkich nieszczęść Baudelaire'a trzeba więc dołączyć i to, że nie zaznał nigdy wtajemniczenia prawdziwej miłości i nie dany mu był uszczęśliwiający wgląd w światło świata przez bliską duszę...Na koniec niesiony odrazą do całej Francji i samo stwarzającym się gniewem, a także uciekając przed wierzycielami, znalazł się w Belgii. Sam,z odrobiną nadziei na niewielką chociaż poprawę losu. Może odczyty?Może nowe wydanie "Sztucznych rajów"? Albo przygotuje dodruku "Paryskie spleeny", poematy prozą, które pisuje od dawna? Może będzie mógł znów tworzyć wiersze? I wróci, zamieszka z matką, dla której miał zawsze tyle skrywanej czułości (major Aupick od dziesięciu lat nie żyje). Może jego szczęście tli się gdzieś jeszcze, choć on deptał je wytrwale od wczesnej młodości..."Straszliwy ciężar czasu", który odczuwał zawsze, jest jednak teraz nie do udźwignięcia. Depresja, lęki, okropne bóle żołądka, głowy i odrętwienia całego ciała uniemożliwiają realizację jakichkolwiek planów. Powtarzają się omdlenia, nie pomagają leki, narkotyki, ani alkohol. "Sam jeden pośród kusicielskich głosów, do rozkoszy, szaleństwa, trwogi i do śmierci gotów" -napisał niegdyś. Rozkosz i szaleństwo miał już za sobą.W marcu 1866 roku, podczas wycieczki, traci przytomność, doznaje paraliżu, traci mowę. W lipcu matka zabiera go do Paryża. Jego stan niepoprawia się już ani na chwilę.Ostatnie dni Baudelaire'a... Jest wreszcie trochę sławny. Młodzi poeci francuscy, Verlaine i Mallarme uznali go za swojego mistrza; popijając absynt po kawiarniach recytują "Kwiaty zła". Chcieliby go poznać i wielbić osobiście. Ale on nie zaufał tej nagłej sławie jeszcze w Belgii, gdzie doniesiono mu o tym, gdy wydawało się, że ma przed sobą jeszcze jakąś przyszłość, jakiś czas... Tyle lat pragnął, aby doceniono w nim genialnego poetę, aby go podziwiano i kochano. Nawet, krótko, łudził się, że przyjmą go do Akademii Literatury! Bluźnierca i gorszyciel... Czy to, co napisał, w ogóle jest coś warte? Miał w pogardzie wszelkie laury, wszelkie ludzkie szczęście. Nic dobrego nie spotkało go w życiu, bo on sam tego nie chciał.Od lat żywił się tylko gniewem. Teraz, od miesięcy, leży w szpitalnym łóżku sparaliżowany, niezdolny wymówić ani słowa. Nikt nie wie, czy czuje cokolwiek; czy zawsze mu wierne: nieznośna tęsknota, gniewny smutek,dławiący ból istnienia odstąpiły już, czy też wciąż mają nad nim władzę.Gdy przez okno otwarte na oścież w ciepłe sierpniowe południe wpadają dźwięki muzyki Wagnera, którą zawsze podziwiał, w oczach tego 46-letniego starca widać przez chwilę wzruszenie."Zabijam się, bo czuję, że jestem nieśmiertelny", tak napisał już dawniej,gdy wysiłkiem wyobraźni i za pomocą opium usiłował przekraczać czas iprzestrzeń. Nie wierzył, że śmierć jest furtką, przez którą da się wyjść ze świata; czuł się na zawsze uwięziony w egzystencji.Ale oto, 31 sierpnia 1867 roku, przyszła wyzwolicielska śmierć i przerwała wreszcie ten "przerażający związek człowieka z samym sobą". A nieśmiertelność okazała się lekką i upragnioną sławą poety, autora wiecznotrwałych "Kwiatów zła".

źródło : poema.art

Zdjęcia :Ivan Slavinsky
Wiecej  wierszy  Charlesa Baudelairea na stonie : http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&kto=Baudelaire&ak=pokaz

Tęsknoto ma ....

 Wiersz ten  Hymn do Miłości - Kazimierza Przerwy Tetmajera pozostawiam dla   PRZYJACIELA ... jako 100 post na moim blogu  ...:)
Przyjacielu ...jesteś  wspaniałym i mądrym człowiekiem  i nigdy Cię nie zapomnę !


Tyś jest najwyższą z sił, wszystko ulega tobie,
miłości!
Życie jest żądzą, a tyś z żądz największą,
prócz samej żądzy życia; duszą duszy
i sercem serca życia tyś jest,
miłości!
Jeśli największym szczęściem zapomnienie,
bezwiedza i niepamięć własnego istnienia;
toś ty jest szczęściem szczęścia, ty, co dajesz
omdlenie duszy i omdlenie zmysłom
i myśli kładziesz kres upajający,
miłości!
Jeśli złudzenia są jedynym dobrem,
toś ty największym dobrem, najsilniejsze
ze wszystkich złudzeń ty, moc mocy,
pierwotna, dzika, nie znająca kiełzań,
święta potęgo,
miłości!
Jeśli pragnienia są jedyną ową
poręczą, która chroni
od upadnięcia w przepaść rozpaczy i wstrętu;
jeśli są jedynym
mostem, po którym można iść nad odmęt nudy;
jeśli jedynym są lekarstwem, które
broni od cierpień zwątpienia i zbrzydzeń,
pogardy świata i od samowzgardy:
to ty, o matko pragnień, jesteś ową
poręczą, mostem i lekarstwem, jesteś
zbawczynią ludzi,
miłości!
Czas idzie i zmieniają się wiary,
bóstwa w proch upadają jedne po drugich,
dziś czczone, jutro deptane,
przechodzą przed oczyma ludzkości,
by więcej nie powrócić:
ty trwasz wieczysta, jak strach, głód i zawiść,
pierwotna, tak jak one,
jak one tryumfalna,
nad wszystko wyniesiona, niepokonana
niczym i nigdy, tak jak one,
pierwotna, dzika potęgo
miłości!
Wdzięku, piękności natury,
kędyś jest wobec wdzięku i piękna miłości?
Jesteś jak rama
do obrazu, jak otęcz promieni
skrzącemu kręgowi słońca.
Kędyś jest, liściu róży,
wobec ust ukochanej?
Kędyś, szafirze niebios, morza błękicie,
wobec ócz ukochanej?
Kędyś, szumie jaworów i śpiewie ptaków
w wiosenne rano,
wobec głosu ukochanej?
Kędyś, ciszo grot pośród paproci
pod gęstymi zaplotami bluszczów,
wobec milczenia ukochanej?
Kędyś jest, śniegu, różowiony blado
od blasku słońca,
wobec koloru ciała ukochanej?
Kędyście, linie cudowne
gór i skał, kędy łuk tęczy świetlisty,
kędy przepysznych wodospadów wstęgi,
smukłe narcyzy, palmy wybujałe,
kędy obłoki lotne i powiewne
wobec kształtów ciała ukochanej?
Kędyś, mchu miękki, liściu aksamitny,
wobec jej piersi dotknięcia i dłoni?
Kędyś, marmurze gładki, grzany słońcem,
wobec jej białych bioder, spływających
cudowną linią
w odurzający wzrok, dech wstrzymujący
kształt, który rękę przykuwa do siebie?
Kędyś jest, czarze nocy księżycowej,
czarze poranku, kiedy słońce wschodzi
zza gór dalekich;
uroku jezior, co się nagle jawią
pośród skał senne,
i tej zieleni złocistej, ze szczytów
widzianej w dali:
wobec czaru ukochanej?
Kędyś jest, melancholio wieczorów jesiennych,
wobec jej smutku?
Kędyś, wesele letniego południa,
przy jej radości?
Kędy o sławie sny, sny o potędze,
zwycięstwach dumy, odpłaceniu krzywdy,
o nieznoszeniu niesprawiedliwości:
wobec snów o ukochanej?
Kędyś, pragnienie posiadania złota,
przy posiadania jej ciała pragnieniu?
Kędyś jest, żądzo poznania wszystkiego,
co jest poznanym albo nim być może,
wobec pragnienia poznania wskroś duszy
ukochanej kobiety?
Tak, tyś największą z sił, tyś życiem życia,
miłości!
Najsłodszą rozkosz i najsroższą boleść
ty sprawiasz; tyś jest, tak jak śmierć, królową
wszechistnień ziemskich, pierwotna potęgo,
miłości!

27 marca 2012

Ujrzałam Cię ....


Ujrzałam cię po raz pierwszy w życiu
I serce me w ukryciu
Cicho szepnęło: to jest on!
I nie wiem dlaczego, wszak byłeś obcy,
Są w mieście inni chłopcy.
Ciebie pamiętam z tamtych stron.
Kupiłeś „Ergo” i w mym sklepiku,
Zawsze tak pełnym krzyku
Wszystko ucichło, nawet ja!
Mówiąc „adieu” ty się śmiałeś do mnie,
Ach jak mi żal ogromnie,
Że cię nie znałam tego dnia...

O mój wymarzony,

O mój wytęskniony,
Nie wiesz przecież o tym Ty,
Że w małym miasteczku za tobą ktoś
Wypłakał z oczu łzy...
Że jedna Rebeka
W zamyśleniu czeka
Aż przyjedziesz po nią sam,
I zabierzesz ją jako żonę swą,
Hen, do pałacu bram...
Ten gwałt, ten blask, ten cud,
Ja sobie wyobrażam, Boże Ty mój!
Na rynku cały tłum,
A na mnie błyszczy biały, weselny strój!...
O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Czy ktoś kochał cię jak ja?
Lecz ja jestem biedna i to mój sen,
Co całe życie trwa...

Pamiętam dzień, było popołudnie,

Szłam umyć się pod studnię...
Tyś samochodem przybył wraz,
Przy Tobie siedziała ona,
Żona czy narzeczona,
Jakby przez mgłę widziałam was...
Coś zakręciło się w mojej głowie...
Mam takie słabe zdrowie...
W sercu ścisnęło coś na dnie
Padłam na bruk, tobie wprost pod nogi...
Cucąc mnie, pełen trwogi,
Co pani jest? spytałeś mnie...

O mój wymarzony,

O mój wytęskniony,
Nie wiesz przecież o tym Ty,
Że w małym miasteczku za tobą ktoś
Wypłakał z oczu łzy...
Że jedna Rebeka
W zamyśleniu czeka
Aż przyjedziesz po nią sam,
I zabierzesz ją, jako żonę swą,
Hen, do pałacu bram...
Ten gwałt, ten blask, ten cud,
Ja sobie wyobrażam, Boże Ty mój!
Na rynku cały tłum,
A na mnie błyszczy biały, weselny strój!...
O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Czy ktoś kochał cię jak ja?
Lecz ja jestem biedna i to mój sen,
Co całe życie trwa...


Andrzej Włast