23 listopada 2012

Patrząc oczyma Miłości

 
Jeśli zastanowisz się nad ciałem, przypomnisz sobie, że składa się ono z miliardów komórek.
Każda komórka jest żywą, zależną od ciebie istotą. Jesteś odpowiedzialny za wszystkie te istnienia.
Dla tych wszystkich bytów, jakimi są komórki twojego ciała, ty jesteś Bogiem. Ty im dostarczasz wszystkiego, czego potrzebują, możesz je kochać, być wobec nich szczodry albo bardzo skąpy.
Komórki twojego ciała są całkowicie lojalne względem ciebie i pracują dla ciebie w idealnej harmonii.
Jeśli uznasz tę prawdę, powiesz: „Przepraszam, że o tobie zapomniałem, będę się o ciebie troszczyć”. Układ między tobą a twoim ciałem, między tobą a tymi miliardami żywych, zależnych od ciebie komórek, może stać się najpiękniejszym związkiem.
Twoje ciało wraz ze wszystkimi żywymi komórkami jest doskonałe dla tej połowy związku, która go dotyczy. Dokładnie tak jak pies jest doskonałym partnerem w swojej połówce związku.
Drugą połową jest twój umysł.
Twoje ciało troszczy się o swoją połowę związku, natomiast umysł jest tą częścią, która skąpi ciału swoich względów, obraża je, wykorzystuje i nadużywa.
Spójrz, jak traktujesz swego psa lub kota. Gdybyś potrafił traktować swoje ciało tak samo jak swego pupila, zobaczyłbyś, że to jest rodzaj miłości. Twoje ciało bardzo pragnie miłości ze strony twego umysłu, ale umysł mówi: „Nie. Nie lubię tego fragmentu mojego ciała. Popatrz na mój nos, nie cierpię swego nosa. A moje uszy! – są za duże. Jestem za gruby. Mam za krótkie nogi”. Umysł potrafi wymyślać najprzeróżniejsze rzeczy na temat swego ciała.
Tymczasem twoje ciało jest doskonałe takie, jakie jest. Niestety, mamy wpojone poglądy na temat tego, co jest słuszne, a co niesłuszne, dobre i złe, ładne i brzydkie. To są tylko poglądy, ale my w nie wierzymy i w tym tkwi problem. Z powodu wyobrażenia o doskonałości, jakie nam przekazano, spodziewamy się, że ciało będzie wyglądać w pewien szczególny sposób i tak samo działać. Odrzucamy swoje ciało, choć jest ono całkowicie lojalne wobec nas.
Nawet jeśli nasze ciało czegoś nie może z powodu swych ograniczeń, poszturchujemy je, przymuszamy i ono stara się nam dogodzić.
Popatrz tylko, co wyprawiasz ze swoim własnym ciałem! Jeśli odrzucasz nawet swoje ciało, to czego mogą się po tobie spodziewać inni ludzie? Jeśli akceptujesz swoje własne ciało, będziesz mógł zaakceptować niemal każdego i niemal wszystko.
To bardzo ważna zasada w sztuce budowania związków. Związek, jaki masz z samym sobą, odzwierciedla się w twoich związkach z innymi. Jeśli odrzucasz swoje ciało, dzieląc miłość ze swym partnerem, stajesz się nieśmiały. Myślisz: „Wystarczy spojrzeć na moje ciało… Jak mógłby mnie kochać, skoro jest takie, jakie jest…” Odrzucasz siebie i spodziewasz się, że inni też cię odrzucą z tego samego powodu, dla którego ty się nie akceptujesz. Także kiedy odrzucasz kogoś innego, robisz to głównie dlatego, że dostrzegasz w nim „wady”, których nie lubisz w sobie.
Aby zbudować związek, który zabierze was oboje do nieba, musisz całkowicie akceptować swoje ciało. Musisz kochać je i dać mu swobodę, aby mogło po prostu być, miało możność dawania i brania bez onieśmielenia, ponieważ nieśmiałość jest rodzajem lęku.
Pomyśl o tym, jak patrzysz na swego psa. Widzisz go oczyma miłości i cieszysz się jego urodą. Nie ma żadnego znaczenia, czy ten pies rzeczywiście jest piękny. Nawet patrzenie na niego sprawia ci przyjemność, ponieważ nie chodzi o piękno. Już stwierdziliśmy, że piękno to tylko jedna z koncepcji; zawsze jest względne.
Czy uważasz, że żółw albo żaba są brzydkie? Spójrz na żabę, a stwierdzisz, że żaba jest piękna, a nawet zachwycająca. Popatrzysz na żółwia – on także jest piękny. Wszystko, co istnieje, jest piękne. Absolutnie wszystko.
Ty jednak myślisz: „Och, to jest takie brzydkie!”, tylko dlatego że ktoś ci wmówił i ty teraz wiesz, co jest piękne, a co brzydkie, dokładnie tak samo jak narzucił ci swoje pojęcia o tym, co jest dobre, a co złe.
Problem nie leży w tym, że się jest pięknym czy brzydkim, wysokim czy niskim, chudym czy grubym. Nie ma problemu w tym, że się jest wspaniałym. Jeśli idziesz ulicą i tłum ludzi mówi ci: „Och, jesteś piękny!”, odpowiadasz: „Dziękuję, wiem”.
I idziesz dalej. Nie robi to na tobie wrażenia.
Jest ci to obojętne. Ale nie jest obojętne, kiedy nie wierzysz, że jesteś piękny, a ktoś ci to powie. Wtedy rumienisz się: „Naprawdę?” Miłe słowa, dobra ocena tego kogoś, wywierają na tobie wrażenie i oczywiście stajesz się łatwą zdobyczą.
Pozytywna ocena jest tym, czego, jak ci się wydaje, potrzebujesz, ponieważ wierzysz, że nie jesteś piękny. Czy pamiętasz opowieść o magicznej kuchni? Jeśli masz dość pożywienia, a ktoś zaproponuje ci jedzenie w zamian za władzę nad tobą, powiesz: „Nie. Dziękuję”. Jeżeli chcesz być piękny, a nie wierzysz, że jesteś, i ktoś zaproponuje: „Będę ci stale powtarzać, jaki jesteś piękny, w zamian za władzę nad tobą”, odpowiadasz: „Tak, proszę, mów mi, jaki jestem piękny”.
Zgodzisz się na to, ponieważ wydaje ci się, że potrzebujesz pozytywnej oceny.
Tymczasem nie są ważne opinie innych ludzi, lecz twoja samoocena. Jesteś piękny, bez względu na to, co twierdzi twój umysł. To fakt. Nie musisz niczego robić, ponieważ już masz całe piękno, jakiego potrzebujesz. Aby być pięknym, nie musisz nikomu podlegać. Inni mają prawo widzieć, co zechcą. Czy uważają, że jesteś piękny czy nie, nie ma to żadnego wpływu na ciebie, jeśli masz świadomość swojej własnej urody i jeśli ją akceptujesz.
Mogło się zdarzyć, że wyrosłeś w przekonaniu o swej nieatrakcyjności i zazdrościsz innym urody. Wtedy, aby usprawiedliwić swoją zawiść, mówisz sobie: „Wcale nie chcę być piękny”. Możesz nawet bać się piękna. Ten lęk może przychodzić z różnych stron, nie będzie taki sam dla każdego, ale często jest to lęk przed swoją własną potęgą. Piękne kobiety mają władzę nad mężczyznami i nie tylko nad nimi. Mają władzę także nad innymi kobietami. Inne kobiety, które nie są tak piękne jak ty, mogą ci zazdrościć powodzenia u mężczyzn. Jeśli ubierasz się w pewien sposób i mężczyźni szaleją za tobą, co powiedzą o tobie inne kobiety? „Ona prowadzi zbyt lekki tryb życia”.
Tak oto zaczynasz bać się tych wszystkich ocen. A przecież to znowu tylko puste słowa, fałszywe wyobrażenia, które ranią twoje uczucia i emocje. Potem nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przykrywać owe rany kłamstwami i systemem negacji.
Zawiść również jest poglądem, który łatwo rozbić za pomocą świadomości. Naucz się radzić sobie z zawiścią w stosunku do innych kobiet czy mężczyzn, ponieważ prawda jest taka, że każdy jest piękny. Jedyną różnicą pomiędzy pięknem tej a tamtej osoby jest ogólna, przyjmowana przez ludzi koncepcja urody.
Piękno jest tylko abstrakcją, przekonaniem, koncepcją, możesz w nią jednak wierzyć i budować na jej fundamencie swoją potęgę. Mija czas i widzisz, że się starzejesz. Prawdopodobnie z twojego punktu widzenia nie jesteś już tak piękna, jak byłaś kiedyś.
Pojawia się młodsza kobieta i teraz ona jest tą piękną. Czas na operację plastyczną! Za wszelką cenę próbujesz utrzymać władzę, ponieważ wierzysz, że piękno to potęga. Starzenie się staje się bolesne. „Boże, moja uroda przemija! Czyż mój mężczyzna będzie mnie nadal kochał, skoro już nie jestem atrakcyjna? Nie, przecież widzi inne kobiety, które są bardziej pociągające ode mnie”.
Staramy się przeciwdziałać starzeniu. Myślimy, że jeśli ktoś jest stary, to już nie może być piękny. To nieprawda. Patrząc na nowo narodzone, pomarszczone, sinoczerwone dziecko, wiemy, że jest piękne. Stary człowiek też jest piękny. Błędy tkwią w emocjach, które rządzą naszymi oczyma i które klasyfikują, co jest piękne, a co nie.
Za dużo jest tych wszystkich opinii i sądów, tych wszystkich koncepcji, które ograniczają nasze szczęście, prowadzą do samoodrzucenia i do odtrącania również innych ludzi. Czy widzisz, w jaki sposób rozgrywamy swój dramat, jak kierując się takimi przekonaniami, zmierzamy do porażki?
Starzenie się jest tak samo piękne jak dorastanie. Wyrastamy, rozwijamy się od dziecka poprzez nastolatka do młodego mężczyzny czy kobiety. To jest piękne. Stanie się starą kobietą lub starym mężczyzną też jest piękne. W życiu ludzkim jest parę lat, kiedy pragniemy potomstwa. W ciągu tych lat chcemy być atrakcyjni seksualnie, ponieważ natura tak nas ukształtowała. Po tym okresie nie musimy już być seksualnie atrakcyjni z tego punktu widzenia, ale to nie znaczy, że przestaliśmy być piękni.
Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś. I nie musisz robić nic więcej. Wystarczy, że jesteś, czym jesteś. Masz prawo czuć się pięknym i cieszyć się z tego. Powinieneś szanować swoje ciało i zaakceptować je takie, jakie jest. Nie potrzebujesz nikogo, żeby cię kochał. Miłość przychodzi od wewnątrz. Żyje wewnątrz nas i jest tam zawsze, ale nie czujemy tego poprzez zasłonę z dymu i mgły fałszywych przekonań. Możesz odbierać piękno, które jest poza tobą, i czuć piękno, które żyje w tobie.
Wiesz, co jest piękne, a co brzydkie, i jeśli się sobie nie podobasz, możesz zmienić poglądy, a twoje życie również się zmieni. Łatwo napisać takie zdanie, ale wiem, że realizacja wcale nie jest prosta. Każdy, kto rządzi przekonaniami, włada też snem. Kiedy śniący przejmie w końcu kontrolę nad swoim własnym snem, sen stanie się dziełem sztuki.



Ruiz Don Miguel – Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków


ADAM I EWA


Że człowiek potomkiem małp doskonalonych,
teoria choć  mądra, ma też słabe strony,
bo chętniej książęce woli mieć korzenie,
niżeli od małpy swoje pochodzenie.
    W to, że Bóg zaś stworzył: Adama i Ewę,
    nie wszyscy chcą wierzyć, i widzą w tym Krewę,
    bo do czego Bogu, jeden człowiek marny,
    w dodatku skazany na swój żywot karny.
Ja znam inną tezę, taką bez rozgłosu,
w której Adam z Ewą pochodzą z kosmosu,
przybyli tu, z którejś pobliskiej planety,
przed jej rozwaleniem, przez diabły niestety.
    Jak było dokładnie, opowiem to w skrócie:
    przysłano Adama, by sprawdził czy trucie,
    nie grozi na Ziemi, albo inna plaga,
    oraz jakich starań życie tu wymaga.
Pomieszkał więc Adam, lecz mu się nudziło,
zadzwonił do swoich, że lepiej by było,
gdyby miał kobietę, jakąś Ewę, Franię,
co by jeść zrobiła, czasami sprzątanie.
    Przysłano mu Ewę, która była miła,
    lecz chętniej od pracy, figle z nim stroiła,
    dała mu potrzymać jabłko zakazane,
    i bawiła wężem, łaskocząc kolanem.
Nie wiadomo ile sielanka by trwała,
gdyby łączność z bazą im się nie urwała,
trzeba było zacząć o "papu" staranie,
o dom, odzież, inne, walkę o przetrwanie.
    W dodatku z figielków im się urodziła,
    czwórka synów silnych, która wciąż walczyła,
    kto weźmie po starych: spadek, ziemską schedę,
    kto otrzyma rządy, a kto tylko biedę.
Adam aby wiedzieć, co porabia który -
bo byli podobni - pomalował skóry:
na czarno, czerwono, żółto, oraz biało,
i w świat wskazał drogę jak ojcu przystało.
    Jeszcze wyposażył ich też w testamenty:
     stary, nowy, nowszy i czwarty zaczęty,
    poszli w świat synowie przez góry i lasy -
    miast wówczas nie było, takie były czasy.
Kiedy polowaniem w lesie się znudzili.
bywało czasami na małpy chodzili,
by z nimi figlować i wyprawiać harce,
z czego się rodziły człeko - małpne malce.
    Zwyczaj ten do dzisiaj żony pamiętają
    i niektórym mężom go wypominają,
    mówiąc do mężusia: znów u małpy byłeś,
    prawie całą pensję z małpami przepiłeś.
Z człeko - małpnych malcy, po czasie i trudzie.
bywało czasami, wyrastali ludzie,
którzy zakładali królestwa i rody,
znaczniejsi wśród nich: szlachta, wojewody.
    Moje wyjaśnienia jedynie dowodzą,
    że ci od Adama, też od małp pochodzą,
    nie ma się czym martwić, tu nad stroną prawną,
    bo wszystkim wiadomo że to było dawno.
Jeśli podobieństwo jakieś pozostało
u człowieka z małpy, to pewno za mało:
uczył się, pracował, kształtował kulturę,
albo zbijał bąki, zamiast zdać maturę.
    Po synach Adama są dziś kontynenty:
    czarny, żółty, biały - czerwony wycięty,
    są też testamenty: Stary oraz Nowy,
    znalezione dawno w sposób przypadkowy.
Mowa w całym świecie choć wszystkim usłużna,
nie ma pnia wspólnego i jest taka różna,
że mogła być w buszu, gdzieś ustanawiana,
a nie od Adama i Ewy nam dana.
    Wszystko więc wskazuje, jest prawdą niezbitą,
     że ród zaczął Adam ze swoją kobietą,
    w dalszym zaś rozwoju rody rozmnażali,
    synowie z małpkami z którymi fikali.
Jednak się nie troszczmy naszym pochodzeniem,
patrzmy aby życie nie było dążeniem,
które ludzi do małp, by upodobniało
 i zamiast kształtować, rozwój hamowało.

 Wiersz -  Krzysztofa  Roszczyka
 Obraz Olejny Kopie mistrzów - Tamara Łępicka -  Adam i Ewa

13 listopada 2012

Miłość jest droższa niż życie!.

- Dlaczego więc tak trudno kochać? - wykrzyknąłem po długim milczeniu.
- Ponieważ kochać to jednoczyć - powiedział - a świat wokół nas jest rozdarty na mnóstwo kawałków. Gigantyczna układanka, którą trzeba nam odtworzyć, aby uczynić jeden świat. Miliardy rozrzuconych cząstek, które trzeba ponownie zjednoczyć, aby uczynić z ludzkości jedno wielkie Ciało.
To przedziwna i zarazem trudna przygoda, w której stają naprzeciw siebie dwie energie: siła podziału, czyli egoizm i pycha, oraz siła jedności, czyli miłość.
Skutkiem egoizmu jest śmierć.
Skutkiem miłości jest życie.
Otóż ta walka jest w tobie i we mnie, i w każdym człowieku, a wartość naszego życia mierzy się siłą jedności, jaką każdy z nas i wszyscy razem wprowadzamy w świat.
A ja ci mówię: „kochaj czynem i prawdą”, ponieważ sama miłość może zwyciężyć cierpienie, a ciężar miłości, który wnosisz w świat, nawet gdybyś nie widział jej owocu, wlewa nową krew w wykrwawione ciało ludzkości.
O źródle Miłości   

 Zauważ:
promienie Słońca nie są Słońcem.
Rzeka nie jest źródłem, ale bez Słońca nie byłoby światła, ani rzeki bez Źródła, które ofiarowują się, a potem dają siebie.
Podobnie Miłość jest większa niż twoje serce i oczywiście większa niż twoje ciało.
Miłość jest tchnieniem Boga, która ogarnia ziemię.
Przenika twoje serce i twoje ciało, jak przenika całego człowieka, który kocha.
Ponieważ „każda prawdziwa miłość pochodzi od Boga” i kieruje się ku Bogu, przechodząc przez wolnego człowieka, który otwiera się, przyjmuje i z kolei przekazuje.

Miłość jest droższa niż życie!

 Wychyliwszy się przez okno, spoglądałem jeszcze na ulicę... dostrzegłem dziecko, które nierozważnie przechodziło przez jezdnię, a jego matka rzuciła się za nim, by je zatrzymać i ochronić. 
Zdawało mi się, że słyszę jej szept: - ale był to głos w moim sercu - „Oddam za ciebie swoje życie!”.

Dostrzegłem jak zakochani całowali się czule. Teraz uśmiechali się i cicho do siebie mówili. Zdawało mi się, że słyszę ich szept: - ale był to głos w moim sercu - „Oddam dla ciebie moje życie!”.

Dostrzegłem mężczyznę, który wczytał w gazecie: „Drugi uczestnik strajku głodowego niedawno umarł...”. Zdawało mi się, że słyszę jego szept: - ale to był głos w moim sercu - „Oddaję swoje życie dla sprawiedliwości i pokoju...”.

Przyjąłem nareszcie milczenie, lecz w jego głębi, czy w to uwierzycie, słyszałem wyraźnie pewien głos, a był to głos Mędrca:
Widzisz - mówił - Miłość jest droższa niż życie!.

 Rozważania o miłości -  Michel Quoist 


100 najważniejszych polskich zdań

według profesora Jerzego Bralczyka 

 
1. Aaa kotki dwa, szare, bure obydwa.
2. Ala ma kota
3. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i swój język znają.
4. Bagnet na broń!
5. Bardziej boli zły sąsiad niż rany.
6. Bar wzięty!
7. Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
8. Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały.
9. Bóg mi powierzył honor Polaków i Bogu go tylko oddam!
10. Bóg się rodzi, moc truchleje.
11. Cały naród buduje swoją stolicę.
12. Chcieliście Polski, no to ją macie.
13. Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
14. Chrząszcz brzmi w trzcinie.
15. Ciszej nad tą trumną!
16. Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.
17. Czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę, kręcąc mordą.
18. Czerwone maki pod Monte Cassino zamiast rosy piły polską krew.
19. Czyń w swoim kółku, co każe duch Boży, a całość sama się złoży.
20. Czy się stoi, czy się leży, dwa patyki się należy.
21. Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj.
22. Dla Polaków można czasem coś dobrego zrobić, z Polakami - nigdy.
23. Dobrze, dobrze być cesarzem.
24. Ej, ty, na szybkim koniu, gdzie pędzisz Kozacze?
25. Góralu, czy ci nie żal odchodzić od stron ojczystych?
26. Hej, kto Polak, na bagnety!
27. Ideał sięgnął bruku.
28. Idzie żołnierz borem, lasem, przymierając z głodu czasem.
29. Idź złoto do złota, my Polacy w żelazie się kochamy!
30. I ja tam byłem, miód i wino piłem.
31. Jak się da, to się zrobi.
32. Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie!
33. Ja nie z soli ani z roli, jeno z tego, co mnie boli.
34. Jaś nie doczekał.
35. Jest źle, będzie gorzej.
36. Jeszcze jeden Mazur dzisiaj, choć poranek świta.
37. Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy.
38. Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie.
39. Już był w ogródku, już witał się z gąską.
40. Kiedy ranne wstaną zorze...
41. Kończ waść! Wstydu oszczędź!
42. Koń jaki jest, każdy widzi.
43. Krew naszą długo leją katy.
44. Kto ty jesteś? Polak mały.
45. Kup pan cegłę.
46. Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie.
47. Ludzie ludziom zgotowali ten los.
48. Łatwiej kijek zacienkować, niż go później pogrubić.
49. Miałaś chamie złoty róg!
50. Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję, jako wróżbę zwycięstwa!
51. Miej serce i patrzaj w serce.
52. Mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił.
53. Miłe złego początki, lecz koniec żałosny.
54. Młodości, dodaj mi skrzydła!
55. Młoty w dłoń, kujmy broń!
56. Myślenie ma kolosalną przyszłość.
57. Nam strzelać nie kazano.
58. Nędza z biedą z Polski idą.
59. Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość - sprawiedliwość.
60. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.
61. Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera.
62. Nie oddamy płaszcza, nawet guzika nie oddamy.
63. Nie pieprz, Pietrze, pieprzem wieprza.
64. Nie rusz, Andziu, tego kwiatka.
65. Nierządem Polska stoi.
66. Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród.
67. Ogary poszły w las.
68. O cześć wam, panowie magnaci, za naszą niewolę, kajdany.
69. Odwaga staniała, rozum podrożał.
70. Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.
71. Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.
72. Patrz, Kościuszko, na nas z nieba!
73. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
74. Precz, precz smutek od nas wszelki!
75. Przebaczamy i prosimy o przebaczenie.
76. Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać będziemy.
77. Rozdziobią kruki, wrony.
78. Rżnij karabinem w bruk ulicy!
79. Smutno mi, Boże!
80. Sprawujcie się tak, aby czuli, że umierają.
81. Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!
82. Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz.
83. Szła dzieweczka do laseczka, do zielonego.
84. Śmierć frajerom.
85. Święta miłości kochanej ojczyzny, czują cię tylko umysły poczciwe.
86. Tam na błoniu błyszczy kwiecie.
87. Tą rzeczą jest honor.
88. Trzeba z żywymi naprzód iść.
89. Wlazł kotek na płotek i mruga.
90. Władzy raz zdobytej nigdy nie oddamy.
91. Wolnoć, Tomku, w swoim domku.
92. W pierwszych słowach mojego listu niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
93. Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie go wydało plemię.
94. Wszystko, co nasze, Polsce oddamy.
95. Zachodźże, słoneczko, skoro masz zachodzić.
96. Zastał Polskę drewnianą, zostawił murowaną.
97. Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie.
98. Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej, do Ciebie, Panie, bije ten głos.
99. Zwycięży Orzeł Biały, zwycięży polski ród.
100. Żebyśmy tylko zdrowi byli.

21 października 2012

Sprawiedliwość ...

 
Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość
ks. Jan Twardowski

Ten galop pędzących dzikich koni widzą i przeżywają  wszyscy, mają ten obraz, niepokój w głowie i przed oczyma, zarówno,  i mężczyźni jak  i kobiety... 
Kobiety budzą się ze snu, ze zniewolenia, już nie tak łatwo zagonić je do garów i rodzenia dzieci  ....
Męzczyźni coraz częściej  podwijają rękawy nie wstydząc się wykonywać różne  czynności domowe.
Sprawiedliwość ... sprawiedliwością - w końcu musi być, panowie....panie...
 
Ukrytą  tutaj w tych słowach  prawdziwą prawdę dedykuję wszystkim kobietom i mężczyznom. 
Kobiety, żony, matki, córki  .... pamiętajcie, że to co czasem niewidoczne dla innych jest dzięki Wam i chwała  za Wasze poświęcenie, heroizm, miłość i nieustaną "walk z wiatrakami"
A Wy  nasi mężczyźni, małżonkowie, ojcowie, synowie - zacznijcie szanować to co macie i kochajcie swoje kobiety, bo często są one Aniołami.
 
Kiedy Kobieta idzie spać … 
Rodzice oglądali telewizje i mama powiedziała: 
„Jest już późno, jestem zmęczona, pójdę spać”. 
Poszła do kuchni zrobić kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wypłukała kolby kukurydzy, wyjęła mięso z lodówki na dzisiejszą kolację, sprawdziła ile jest płatków śniadaniowych w puszce, nasypała cukru do cukierniczki, położyła łyżki i miseczki na stole i przygotowała ekspres do zaparzenia kawy na jutro rano. 
 

Obraz

Potem włożyła już upraną odzież do suszarki, załadowała nową partię do pralki, uprasowała koszulę i przyszyła guzik 
Sprzątnęła ze stołu pozostawioną grę, postawiła telefon na ładowarkę i odłożyła na półkę książkę, powiesiła ręcznik do wysuszenia. 
Potem ziewnęła, przeciągnęła się i poszła do sypialni. 
Zatrzymała się przy biurku i napisała kartkę do nauczycielki, odliczyła trochę kasy na wycieczkę w teren i wyciągnęła podręcznik schowany pod krzesłem. 



Podpisała kartkę urodzinową dla przyjaciółki, zaadresowała kopertę i nakleiła znaczek oraz zapisała co kupić w sklepie spożywczym, obie kartki położyła obok torebki. 
Potem zmyła twarz mleczkiem „trzy w jednym”, posmarowała się kremem „na noc i przeciw starzeniu”, umyła zęby i opiłowała paznokcie. 
Ojciec zawołał: „Myślałem, że poszłaś do łóżka”. 
„Właśnie idę” – odpowiedziała. 
Wlała trochę wody do miski psa i wypuściła kota na dwór, a potem sprawdziła czy drzwi są zamknięte i czy światło na zewnątrz jest zapalone. 


Obraz


Zajrzała do pokoju każdego dziecka, wyłączyła lampki i telewizory, powiesiła koszulki, wrzuciła brudne skarpety do kosza i krótko pogadała z jednym z dzieci, jeszcze odrabiającym lekcje. W swoim pokoju kobieta nastawiła budzenie, wyłożyła ubranie na jutro, naprawiła stojak na buty.  
Dopisała 3 rzeczy do listy 6 najważniejszych czynności do wykonania. Pomodliła się i wyobraziła sobie, że osiągnęła swoje cele. 
W tym samym czasie mężczyzna wyłączył telewizor i oznajmił „w powietrze”: „Idę spać”. 
Co też bez namysłu uczynił. 



Co nadzwyczajnego jest w tej historii? 
Zastanawiasz się dlaczego kobiety żyją dłużej?
 „BO JESTEŚMY SKONSTRUOWANE NA DŁUGI PRZEBIEG…” 
i nie możemy umrzeć wcześniej bo tyle mamy jeszcze do zrobienia!


 www.marolex.pl/relax/video/kobieta-idzie-spac.pps



http://render.vide.pl/vide_R40686.jpg


Kiedy Kobieta odpoczywa  …

....a gdy ich mężczyźni, mężowie, ojcowie, synowie - twierdzą, że prace w domu  to "nic takiego"


Mężczyzna wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem,ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. 

Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie.
Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.
Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę.
Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby.

W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku.

                    http://render.vide.pl/vide_R40723.jpg 


Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to,tylko szukał swojej żony. 
Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.
Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.
Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.


Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę,leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę.
Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień.
Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
- Co tu się dzisiaj działo?
Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
- Tak - odpowiedział z niechęcią
- Więc dziś tego nie zrobiłam.

 

Obrazy : Willem Haenraets

17 października 2012

The End

 

Oto koniec, moja przyjaciółko.
Oto koniec, moja jedyna przyjaciółko
Koniec starannie obmyślanych planów
Koniec wszystkiego co trwa w bezruchu
Koniec

Żadnego bezpieczeństwa, bez niespodzianek
Koniec
Nasze spojrzenia już nigdy więcej nie spotkają się

Czy wyobrażasz sobie co będzie
Bezgranicznie i swobodnie
Rozpaczliwie szukając ręki nieznajomego
W kraju rozpaczy

Zagubieni w romańskim pustkowiu cierpienia
Gdzie wszystkie dzieci są szalone
Gdzie wszystkie szalone dzieci
Czekają na letni deszcz
Niebezpieczeństwo czyha na granicy miasta
Pojedź autostradą królów
W kopalni złota straszy
Pojedź autostradą na zachód, kochanie

Dosiądź węża
Pojedź na nim
Nad jezioro
Nad jezioro

Nad starożytne jezioro, kochanie
Wąż jest długi
Ma siedem mil
Pojedź na nim

Jest stary
Jego skóra jest zimna
Na Zachodzie jest najlepiej
Na Zachodzie jest najlepiej
Przyjedź tu, a ny załatwimy resztę

Wzywa nas błękitny autobus
Wzywa nas błękitny autobus
Kierowcom dokąd nas zabierasz?

Morderca zbudził się przed świtem
Założył buty
Wybrał twarz ze starej galerii
I ruszył korytarzem

Wszedł do pokoju swojej siostry
potem odwiedził brata
I znów ruszył korytarzem

Podszedł do drzwi
Zajrzał do środka
"Ojcze"
"Tak, synu?"
"Chciałbym cię zabić
Mamo, chciałbym..."

Chodź z nami kochanie, nie przegap tej szansy
Chodź z nami kochanie, nie przegap tej szansy
Chodź z nami kochanie, nie przegap tej szansy
Spotkamy się z tyłu błękitnego autobusu
Wiesz gdzie...
Niebieski odjazd
Tak,...
Chodź, tak
Tak, tak,
Tak, tak
Tak, tak

Oto koniec, piękna przyjaciółko
Koniec, moja jedyna przyjaciółko
Koniec

Boli, gdy pozwalam ci odejść
Ale ty i tak nie poszłabyś za mną

Koniec śmiechu i niewinnych kłamstw
Koniec conocnych zmagań ze śmiercią

Oto koniec

Może jednak nie koniec...



The Doors - The End


http://www.tekstowo.pl/drukuj,the_doors,the_end.html
Obrazy : Zdzisław Beksiński 

2 października 2012

Modlitwa Hioba

http://www.reprogramacion.com/upload/vladimir-kush.jpg
Panie naucz mnie milczeć
naucz milczeć mój język
i moje wargi
Naucz milczeć moje serce
Naucz mnie nie odpowiadać
na źle postawione pytania
i fałszywe oskarżenia
Naucz mnie milczeć
nawet kiedy mówię

Naucz mnie milczeć
kiedy chcę krzyczeć
kiedy milczenie boli
Naucz mnie nie skarżyć się
nie mówić o zmienności życia
jak ciężkie ono
jak mało w nim wszelkiego sensu

Naucz mnie sensu milczenia
i milczenia sensu

Naucz mnie abym i w śmierci milczał
bo są tacy których śmierć
krzyczy zawczasu do samego nieba

Naucz mnie modlitwy
która jest tęsknotą
i o nic nie prosi

Naucz mnie milczeć
zwłaszcza wobec tych
których kocham
niech nigdy słowo
od nich mnie nie rozdzieli

Naucz mnie milczenia
chorego zwierzęcia
milczenia chmury deszczu trawy
milczenia wieczoru i nocy
milczenia dobroci
i wdzięczności
Panie naucz mnie milczenia snu
milczenia wszystkich moich umarłych

Naucz mnie Panie
swojego
najgłębszego milczenia

Wiersz : Anna Kamieńska
 
                   Obrazy  :  Vladimir Kush

List do pozostałych




Umieram
za winy moje i niewinność moją
za brak, który czuję każdą cząstkę ciała i każdą cząstkę duszy,
za brak rozdzierający mnie na strzępy jak gazetę zapisaną
hałaśliwymi nic nie mówiącymi słowami
za możliwość zjednoczenia się z Bezimiennym, z Pozasłownym,
Nieznanym
za nowy dzień
za cudne manowce
za widok nad widoki
za zjawę realną
za kropkę nad ypsylonem
za tajemnicę śmierci
w lęku, w grozie i pocie czoła
za zagubione oczywistości
za zagubione klucze rozumienia
z malutką iskierką ufności, że jeżeli ziarno
obumrze, to wyda owoce
za samotność umierania
bo trupem jest wszelkie ciało
bo ciężkie, straszne i nie do zniesienia
za możliwość przemienienia
za nieszczęście ludzi i moje własne, które dźwigam na sobie
i w sobie
bo to wszystko wygląda, że snem jest tylko, koszmarem
bo to wszystko wygląda, że nieprawdą jest
bo to wszystko wygląda, że absurdem jest
bo wszystko tu niszczeje, gnije i nie masz tu nic trwałego
poza tęsknotą za trwałością
bo już nie jestem z tego świata i może nigdy z niego nie byłem
bo wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunk
bo już nie potrafię kochać ziemską miłością
bo noli me tangere
bo jestem bardzo zmęczony, nieopisanie wycieńczony
bo już wycierpiałem
bo już zostałem, choć to się działo w obłędzie, najdosłowniej
i najcieleśniej ukrzyżowany i jakże bardzo
i realnie mnie to bolało
bo chciałem zbawić od wszelkiego złego ludzi wszystkich
i świat cały i jeżeli się tak nie stało, to winy mojej w tym
nie umiem znaleźć
bo wygląda, że już nic tu po mnie
bo nie czuję się oszukany, co by mi pozwoliło raczej trwać
niż umierać; trwać i szukać winnego, może w sobie;
ale nie czuję się oszukany
bo kto może trwać w tym świecie - niechaj trwa i ja mu życzę
zdrowia, a kiedy przyjdzie mu umierać - niechaj śmierć
ma lekką
bo co do mnie, to idę do ciebie Ojcze pastewny
żeby może wreszcie znaleźć uspokojenie,
zasłużone jak mniemam, zasłużone jak mniemam,
bo nawet obłęd nie został mi zaoszczędzony
bo wszystko mnie boli straszliwie
bo duszę się w tej klatce
bo samotna jest dusza moja aż do śmierci
bo kończy się w porę ostatni papier i już tylko krok i niech
Żyje Życie
bo stanąłem na początku, bo pociągnął mnie Ojciec i stanę na
końcu i nie skosztuję śmierci.

Edward Stachura

29 września 2012

Powiesz im, że to jest piękne

. 
http://www.artefuoricentro.it/css_image/eventi/rilievo/4/160x90_FIGURA_DA_LEGGERE.jpg    

Powiesz im, że to jest piękne
 Powiesz im, zanim obudzi się w nich pragnienie, gdy życie wpłynie łagodnie w ich spokojne żyły, że to życie przychodząc z dala narodziło się w nich pewnego dnia z pragnienia ich ojca i pragnienia ich matki, kiedy serca powiedziały „tak”, a ciała połączyły się w uścisku



Powiesz im, że to piękne

Kiedy pędy wystrzelają pod naporem krążących soków wówczas będą z niepokojem szukać, skąd pochodzą te rozdarcia.
Gdy ich serce dotąd zbyt zimne i zbyt smutne poszuka innego serca, innego niż serce ojca czy matki



Powiesz im, że to piękne

Kiedy ciało odczuwa niepokój, gdy krwawi upływem życia.
Zapytają po co i dla kogo stracone życie, zanim zrodziło innego życie.
I kiedy rozgorączkowani poszukiwacze zwiedzając wyspę swoich ciał i usiłując zrywać na niej wszelkie przyjemne owoce  będą wyobrażali inne ciała śniąc o wyprawach po skarby.



Powiesz im, że to piękne

Kiedy ich myśli, ich sny, ich noce zostaną nagle oświecone światłem jakiejś twarzy i dyskretnie nawiedzone sylwetką jakiegoś ciała.
Kiedy ich niewinne palce nagle ogarnie dreszcz i będą szukać, żeby sprawdzić, czy to nie złudzenie



Powiesz im, że to piękne

Kiedy obudzą się w nich pragnienia jedno za drugim jak ogień, który zapala się po długiej nocy i kiedy nie zaspokojeni, choć kuszeni przez płomień odkryją, że podsycanie ognia może doprowadzić do pożaru

 
Powiem im, że to piękne

Ponieważ w nich jest rzeka życia, płynąca z głębi czasów, która dzisiaj szuka swego ujścia w ich ciasnych ciałach.
Ponieważ tchnienie Miłości, przychodząc z nieskończoności, sprawiło, że bije ich serce i szuka innego serca, żeby bić tym samym rytmem.
Ponieważ młody człowiek staje się źródłem, a nie tylko rzeką, gdy ustępuje dziecko, rodzi się dojrzały człowiek.
I przede wszystkim dlatego, że w tych tajemniczych głodach ciał i serc, które ich tak niepokoją zadając ból słychać szept Boga, który cicho mówi:
 „Stworzyłem cię na mój obraz, kochane dziecko mojego serca.
Nie tłum więc pragnień w sobie, nawet jeśli powodują lęk, bo zagłuszysz mój głos w głębi twych wezwań.
Słuchaj bez rumieńców. Dlaczego tak się czerwienisz?
Słuchaj bez drżenia. Dlaczego masz się lękać?
To ja wzywam ciebie, nawet podczas burzy.
Wsiadłem wraz z tobą i jestem tu, by cię wspomagać...."




***
O tak!
Jak piękny jest młody człowiek, gdy powoli otwiera się na miłość i po omacku szuka swej drogi w nocy!
Jak piękne są kroki chłopców i dziewcząt, którzy patrząc na siebie, przybliżają się, dotykają, starając się wzajemnie poznać, zaproszeni zawsze do zjednoczenia dla upragnionego dziecka!
Po co widzieć najpierw tylko ich fałszywe kroki, błędy i upadki?
Po co uśmiechać się, wyśmiewać czy potępiać, gdy należałoby podziwiać, celebrować, dziękować, aby potem móc właściwie pokierować?

…ale, mój Boże, kim ja jestem, że chciałbym być piewcą miłości! Czy nie powinienem zamilknąć!

Potem Mędrzec zwrócił się do mnie:
- Kiedy wreszcie zrozumiesz, że w miłości błyszczy nieskończone piękno Boga, bo ona jest w człowieku Jego żywym odblaskiem, wtedy będziesz mógł powiedzieć swoim dzieciom, że ich młodzieńcze poszukiwanie jest wspaniałe i będziesz mógł wówczas nie tylko powiedzieć im: „to zakazane”, „tego nie wolno”, ale że Przygoda jest tak piękna, że nie wolno niczego zepsuć, ani niczego zniszczyć i że kochać jest rzeczą bardzo trudną, ponieważ jest to długa walka człowieka, którą on powinien wygrać.



Fragment książki   Rozmowy o miłości”  Michel Quoist
Obrazy Pier Toffoletti
 http://www.piertoffoletti.com/index.php/en/

24 września 2012

Ciało ludzkie w rzeźbie i poezji

 Dłutem  Jacques Le Nanteca  i  piórem Haliny Poświatowskiej

Ciało ludzkie – fizyczny komponent organizmu ludzkiego. 
W filozofii idealistycznej i wielu religiach drugi obok duszy element tworzący człowieka (wg Platona "więzienie duszy"). 


Zafascynowanie ciałem jest znamienną cechą sztuki współczesnej.
W wielu pracach ciało jest materią, którą się obrabia po to, by wytworzyć produkt i sprzedać go. Wszelkie napięcia, jakie rodzą się przy „używaniu” ciała są spowodowane tym, że w centrum tych sporów znajduje się człowiek.
Pod przykrywką, egzystencjonalnej troski o przyszłość człowieka pokazuje się biologiczne ciało.
W fizyczny sposób obrabia się je i wystawia na widok publiczny. 
W ten sposób przedstawiane ciała odsyłają nas do ego artysty, a wykonane prace należy odczytywać przez pryzmat wrażliwości twórcy.
Główne części ciała to: głowa, szyja, tułów oraz kończyny: górna i dolna.
Rzeźba jest środkiem wypowiedzi, w tradycyjnym nurcie opartym na rzetelnym warsztacie a nawet rzemiośle, tak bardzo teraz niemodnym we współczesnej sztuce.
W dzisiejszej rzeczywistości sztuka jest coraz bardziej brutalna, wciąż mniej jest tematów tabu.
 Większość artystów chce zaistnieć poprzez zaszokowanie widza.

Współcześni twórcy wciąż przesiąknięci są ideologią romantyków i uważają się za wybitne jednostki, a ich prace mają zbawienny wyraz. W ten sposób przedstawiane ciała odsyłają nas do ego artysty, a wykonane prace należy odczytywać przez pryzmat wrażliwości twórcy. 
W spotykanej tutaj rzeźbie, ciało człowieka stało się najpiękniejszym  materiałem rzeźbiarskim.
Jacques Le Nantec  nie zapomniał o pięknie ciała ludzkiego, które kiedyś było jednym z wyznaczników sztuki.

Halina Poświatowska  ubolewała nad niedoskonałością ludzkiego ciała, ale i umiała wykorzystać każdy moment przemijającego życia. W swych utworach nie pomijała także swojej kobiecości, pisała o sobie i innych kobietach, kobietach-bohaterkach.
Wszystko to osadzone było w głębokich przemyśleniach filozoficznych.
Poezja Haliny Poświatowskiej stanowi studium natury ludzkiej, kobiety pragnącej miłości i kobiety świadomej swej śmierci.


Jacques Le Nantec

Urodził się  28 grudnia 1940 w Nantes,we Francji.
W wieku 13 lat rozpoczął naukę rzeźby w szkole średniej - tzw. studia klasyczne.
Pierwszą samodzielną  wystawę miał jako szesnastolatek, w Galerie Peuple et Culture, Annecy, we Francji.
W  latach 1963 -1973,  będąc  samoukiem, pracował  nad studium rzeźby ciała człowieka. 
Pracował  w różnych zawodach : jako  projektant wnętrz, rysował kreskówki, tworzył postacie woskowe do muzeów.



Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół.
 A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką - drżeniem liści, które garną się do twoich rąk. Tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce i nie chcesz schwytać czasu.
 I kiedy cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.

 
"w twoich doskonałych palcach
jestem tylko drżeniem śpiewem
liści pod dotykiem twoich ciepłych
ust

zapach drażni — mówi: istniejesz
zapach drażni — roztrąca noc w
twoich doskonałych palcach
jestem światłem

zielonymi księżycami płonę
nad umarłym ociemniałym dniem
nagle wiesz — że mam usta czerwone
— słonym smakiem nadpływa krew — "
  

   

„umarłe włosy nie tańczą
nie sprzeczają się z wiatrem
nie opadają na zmarznięte oczy
nie wabią palców ani ptaków

 rozsypane na chłodnej poduszce
nie płoszą snu szelestem
w srebrnym deszczu nie mokną
nie drżą

na białym łóżku
leżą wystygłe głuche

i jeśli kwiat – to obco
jeśli uśmiech – obojętnie
słońce z nieba odeszło na palcach
to już noc”
( Hymn bałwochwalczy)

Jacques LE NANTEC, SAINTE CHERIE


Jacques LE NANTEC, LA DEMOISELLEJacques LE NANTEC, LOTUS

     
„jaki to piękny szkielet
gdyby przycisnąć usta
odpowiedziałby pocałunkiem
kość misternie związana z kością
owinięta w elastyczne włókna
kiedy idzie ulicą
demonstruje dokładność
z jaką staw się zgina rozgina
(…)”
(Oda do rąk

bo w końcu mam tylko ciało
i moje ciało jest miękkie
i włosy są miękkie
i usta
bo mieszka we mnie chwiejny chronometr
serca (…)

 

 
„(…) ocieram usta
ciepłą wilgotną ręką
zakrywam usta
za mną
idzie wieczność
(…)
jak rozpięty na strunie krzyk
łapczywie chwytamy oddech
liczymy raz… dwa… trzy…(…)”
(Dysonans, Hymn Bałwochwalczy)

 
„ja minę
ty miniesz
on minie
 (…)
minąłeś
minęłam
już nas nie ma
a ten szum wyżej
to wiatr
on tak będzie jeszcze wieczność wiał
nad nami
nad wodą
nad ziemią”
(Koniugacja, Jeszcze jedno wspomnienie)  

 
„nie mam dawnej czułości dla mojego ciała (…)
znam jego korytarze kręte
wiem którędy przychodzi zmęczenie
jakie ścięgna napina śmiech (…)”
( Oda do rąk)
       
- z czego powstałam, z czego się składam? :

„z połączenia pierwiastków
powstaje drobina białka
z drobin białka
powstaje żywy organizm
kwiat
drzewo
małpka
człowiek”
- jak daleko sięga moje ciało? jakie są jego granice, gdzie jest jego miejsce, co się kryje za tym, że mam ciało? : 
„mam ręce stopy usta i całą resztę
balast który przez chwilę trzyma mnie w okolicy życia” 

„sięgam nie dalej niż moje wyciągnięte ręce
i nie wyżej niż mogą mnie unieść wspięte palce u nóg”
(Rzecz najmniejsza, Jeszcze jedno wspomnienie)


„(…) jesteś w moim tętnie
odkrzykującym sobie
powracającym do siebie
wiecznie pamiętającym
we mnie powstajesz
najgłębiej (…)”
(Jeszcze jedno wspomnienie)   

    
" rozgryzłeś sznurek
ustami
chwytasz korale rozsypane po szyi
w zagłębieniu
pomiędzy piersią a piersią
zakwitło pole
jagód czerwonych
zrywasz je ustami
kiedy potoczą się w dół
zawiśniesz nade mną "
„najpierw
trzeba się rodzić
wiecznie rodzić
płodność jest tą jabłonią
pod którą
zakwitło pierwsze nasycenie
(…)
trzeba się rodzić
rodzić
wiecznie rodzić
uparta ziemia krąży
obciążona owocem
trwa”
( Hymn bałwochwalczy)

„(…)
głód głód
pełne wargi głodu
skościałe głodem palce
nachylam je rozginam
na słoneczne promienie wabię
spełnienia tarcze okrągłą

i ciało moje
smagane przez wiatr
dojrzałe
kołyszące się na gałęzi życia
jak zielona papuga
chwiejnie
podaję
miękkim rękom obłoków

w ciągłym obrocie
chichocze pode mną ziemia”
( Hymn Bałwochwalczy)



 
„…
witaj ziemio
przyszłam żeby się paść
przyszłam żeby zgarniać
moim ciałem twoją mądrość rozkwitu
przyszłam żeby odchodzić
w każdym błysku
w każdym zmierzchu
…”
( Dzień dzisiejszy


                 
„w środku mnie
rozrasta się drzewo
gałęzie ciasno
przylegają do moich żył
korzenie
krew moją piją
brunatnieją zaschłe usta moje
w środku mnie
panoszy się głód
jak żołnierz pośród zdobytego miasta (…)”
( Dzień dzisiejszy)


"mówiłeś: masz rzęsy
stąd do nieba
nie lubię takich rzęs
— a ja się śmiałam —

mówiłeś: masz stopy które w dłoni
kryją się wąsko
nie trzeba
— a ja się śmiałam —

mówiłeś: masz uśmiech
jak skrzydła świerszcza
nie wolno
— a ja się śmiałam —

mówiłeś: spódniczkę masz cienką i
w ogóle wiatr
— a ja się śmiałam —
potem
na żółtym promyku jaskra
poprowadziłam cię ścieżką
ciężkiego niedźwiedzia
w zadąsanym futrze
uklękłam na trawie
i nie mówiłeś nic".

„(…) moje wnętrzności
o których nic nie wiem
mogą się splątać w hesperyjską różę
o ostrych kolcach
róża może wyróść aż ponad przełyk
zatkać
otwór tchawicy wąski

i nagle
płuca pełne drobnych kłujących bólów
i powietrze trzepocące bezradnie po przeciwnej stronie ulicy
ani podbiec ani go dosięgnąć
sygnał czerwony w oczach
strach jak milicjant na rogu (…)”
(Jeszcze jedno wspomnienie)

                
„Kiedy kocham
to kocham
to wiem że kocham
całe moje ciało oddane miłości
i obserwując najdrobniejsze drgnienia
włókien delikatnych
w samowiedzy się pogrążam
jak w stawie
i ta sama wzburzona krew
karmi mój mózg
i moje piersi
i moje myśli wzbierają tak samo jak piersi
i myślą przywieram do twego imienia
tak
jak rękoma przywieram do twej szyi (…)”
     

   
 


















 „Beatryx
dotknij swego ciała
idąca na rusztowanie
czujesz
ten zgrzyt ten zgrzyt
to mięśnie
napięte do ostatka
na smagłych ścięgnach dzwonią
rytm rytm (…)

 
      

 „modlę się do zieleni
  korzenie proszę
  żeby tkliwie objęły
  moje nagie ramiona

  z rozśpiewanych żeber
  i giętkich napięstków
  buduję kościół
  dla egipskich zielonych chrabąszczy”
  ( Oda do rąk)

 

 
„(…) nietoperz przysiadł na włosach
w puste oczy zagląda – myśli
człowiek – myśli
a to Nina umarła
na sznurku od bielizny zawisła

kiedy biodrem jedwab potrąca
patrzą na nią i ściskają pięści
mężczyźni o chmurnych mięśniach
o twarzach jak negatyw słońca
które światłem rozbłyśnie
zalśni

na wysokich obcasach wspięta
w powietrzu na palcach
idzie i trzyma w rękach
jakiś śpiew jakiś wiatr
na palcach wspięta
tańczy

piersi
każda osobno
głębiej
wycięty trójkąt serca
kręte drogi krwi
odpływa
przypływa
wygina szyję

biodra
rozkołysane senne
biodra
wstające wiecznie    
i wiecznie
zasypiające
w tym samym ruchu
brzuch
opowieść o brzuchu
uniesiona ciemna
głos
głos który wabi
głos który odpycha
głos który mięśnie napręża
opowiada o smagłej powierzchni ciała
o nagłych przegięciach skrętach
zdławiony milionem pocałunków
łkający zwierzęcy
głos

usta wypukłe
sukienka wzdęta
ręce zaciśnięte
usta otwarte – ręce
i stopy stopy – właśnie
jak duszny wąski sen (…)
(Tańcząca Nina, Hymn bałwochwalczy)







„więc jesteś jesteś jesteś
daj niech sprawdzę
niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami
niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę
oślepłym ze zdumienia oczom

jeszcze głos twój usłyszeć chcę
zapachem się zaciągnąć
pojąć cię raz i na zawsze wszystkimi zmysłami
i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo
dochodzić prawdy pocałunkami”
( Jeszcze jedno wspomnienie)


Te przepiękne obrazy rzeźb  Jacques Le Nanteca poprzeplatałam melancholijnymi, uroczymy acz jakże wymownymi i tak odrobinę pasującymi wierszami -
Haliny Poświatowskiej
 Poswiatowska

.... odrobinę balsamu  nie tylko dla oczy ale i serca i ducha


http://poswiatowska.org/hymn-balwochwalczy-1958-wiersze-halina-poswiatowska.html