Black Swan

"Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry i zostają po nich serca złamane, jak jakieś drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba, by wszystko mogło ma czas kwitnąć i owocować i to właśnie po tych zostaje piękno naszego świata...." Krystyna Siesicka

28 kwietnia 2012

Podręcznik Mądrości Tego Świata

Jak mówi autor w przedmowie:"Zestawiłem w tym podręczniku niektóre przykazania mądrości, których nauczyłem się w ciągu mojego długiego życia od dawnych mędrców. (...) Z faktu, iż jest się wyznawcą jednej wiary, nie wynika, by nie należało znać innych. Przeciwnie: kto odrzuca jakiś pogląd, powinien wiedzieć, co odrzuca (...) 
Podręcznik Mądrości Tego Świata 
Spis przykazań
v     Bądź, o ile to możliwe, niezależny w czynie fizycznym.
v     Bądź ostrożny w stosunkach z innymi ludźmi.
v     Bądź ostrożny – w swoich sądach.
v     Bądź roztropny.
v     Bądź szczególnie uprzejmy dla ludzi bogatych i możnych.
v     Bądź twoim przyjaciołom wierny.
v     Bądź umiarkowanie solidarny z grupą do której należysz.
v     Bądź uprzejmy.
v     Daj rozmówcy jak najwięcej mówić o nim i jego sprawach.
v     Dawaj innym możliwie mało informacji o sobie.
v     Dbaj o to, aby twoje życie miało zawsze sens.
v     Dbaj o to byś miał jak najwięcej przyjemności i jak i najmniej przykrości.
v     Dbaj o zabezpieczenie twojej przyszłości.
v     Dbaj o życzliwość ludzi.
v     Dbaj przede wszystkim o twoje życie i zdrowie.
v     Do każdego spotkanego człowieka podchodź z uśmiechem.
v     Dopóki go lepiej nie poznasz, uważaj każdego spotkanego człowieka za złośliwego głupca.
v     Dotrzymuj twoich obietnic.
v     Gdy dalsze życie wydaje ci się na pewno i bezwzględnie nieznośne popełń samobójstwo.
v     Gdy grozi ci niebezpieczny spór, uciekaj.
v     Ile możesz tego uniknąć nie mów nikomu rzeczy nieprzyjemnych.
v     Ile możesz unikaj sporów.
v     Jak ognia unikaj sporu z ludźmi mającymi władzę nad tobą.
v     Korzystaj z dóbr i przyjemności umiarkowanie.
 „Cóż milszego niż łono pięknej, kochającej kobiety? Kto zaprzeczy, że mało czynności ludzkich daje tyle radości co wyczyn sportowy? A jednak kobieciarz przesadzający w miłości zniszczy swoje zdrowie, a sportowiec zapominający o odpoczynku długo nie pożyje. Dobre wino pije się małymi łykami. Mądrość uczy, że z przyjemności należy korzystać, ale używać ich z umiarem.”
v     Miej paru przyjaciół.
v     Miej zawsze przed sobą cel do osiągnięcia.
v     Mów sobie codziennie rano: „Świetnie jest”.
v     Myśl i czuj niezależnie od innych.
v     Nie bądź głupi, nie daj się zabić.
v     Nie bój się śmierci.
v     Nie kłam i nie wprowadzaj w błąd, o ile możesz.
v     Nie krytykuj niczyjego narodu, wyznania, zawodu w jego obecności.
v     Nie patrz na siebie w zwierciadle społeczeństwa.
v     Nie popadaj w nałóg.
v     Nie porywaj się na rzeczy, które przekraczają twoje możliwości.
v     Nie przejmuj się tym, na co nie masz wpływu.
v     Nie przywiązuj się zbytnio do nikogo i niczego.
v     Nie przywiązuj wagi do czci i zniewagi, jak długo nie jesteś pewny, że one mogą być bardzo pożyteczne, albo bardzo szkodliwe dla ciebie.
v     Nie rozczulaj się nad sobą.
v     Nie uznawaj za prawdę żadnego twierdzenia tylko dlatego, że jest wydrukowane, albo wypowiedziane w środkach masowego przekazu.
v     Nie uznawaj żadnego zdania bez sumiennego przekonania się o jego prawdzie albo przynajmniej o jego prawdopodobieństwie.
v     Nie wartościuj niepotrzebnie.
v     Nie wierz nikomu dopóki nie przekonasz się, że on zna się na tym, o czym mówi, i że jest prawdomówny.
v     Nie wyrządzaj nikomu krzywdy, gdy cię to nic, albo mało kosztuje.
v     Nie zrażaj sobie ludzi, jeśli możesz.
v     Niech twoja obecność i mowa będzie miła dla partnera.
v     Niech twoim przyjacielem będzie tylko człowiek o wypróbowanej uczciwości i inteligencji.
v     Niech twój rozmówca wie, że się nim interesujesz.
v     Nigdy nie powoduj się strachem.
v     Oddawaj chętnie przysługi, które cię nic nie kosztują, albo kosztują cię niewiele.
v     Odłóż do jutra decyzję w ważnej sprawie.
v     Patrz na siebie, na innych ludzi i na świat okiem przyrodnika.
v     Pochlebiaj rozmówcy.
v     Pojmuj przeciwności jako wydarzenia naturalne.
v     Postępuj tak, abyś był uważany za człowieka, na którym można polegać.
v     Postępuj tak, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło.
v     Postępuj zgodnie z twoim własnym ideałem.
v     Powziętą decyzję wykonaj mocno i wytrwale.
v     Poza wyjątkowymi okolicznościami stawiaj twoje życie i zdrowie ponad wszystko inne.
v     Poznaj siebie.
v     Pracuj systematycznie i wytrwale nad zdobyciem życzliwości ludzi, z którymi ci żyć wypada.
v     Przedkładaj samotność nad towarzystwo.
v     Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich.
v     Przy pierwszym spotkaniu obcego nie bądź zbyt uprzejmy.
v     Rządź swoim życiem.
v     Rządź twoją myślą, uczuciami i nastrojami.
v     Sprawdź przed ważną decyzją czy nie bierzesz twoich życzeń za rzeczywistość.
v     Staraj się pojmować środki jako cele.
v     Staraj się przedstawić sobie wypadki przyszłe w sposób przyjemny.
v     Staraj się uważać ludzi, którymi nie masz się zajmować za twory twojej wyobraźni.
v     Staraj się zyskać sympatię każdego spotkanego człowieka.
v     Stosuj się do grupy, w której jesteś.
v     Stosuj się w zachowaniu do otoczenia.
v     Umiej używać małych przyjemności.
v     Umiej żyć w teraźniejszości.
v     Unikaj twierdzeń całkiem ogólnych.
v     Uważaj twój stosunek do innych ludzi za nadzwyczaj ważny dla twojego życia.
v     Używaj chwili.
v     Używaj życia.
v     W każdej sprawie zasięgaj rady ludzi doświadczonych.
v     W miejscach publicznych staraj się być jak najbardziej anonimowy.
v     W okolicznościach mniej więcej równych daj pierwszeństwo członkowi twojej grupy przed obcym.
v     Wyjąwszy gdy chodzi o przyjaciół i bliskich unikaj poufałości.
v     Wykonuj wszystko, co czynisz możliwie najlepiej.
v     Zachowaj pogodę ducha.
v     Zachowuj spokój wewnętrzny.
v     Zachowaj umiar w poglądach.
v     Zachowuj umiarkowanie zasady moralności.
v     Zachowaj we wszystkim umiar.
v     Zajmuj się sprawami, które od ciebie zależą a nie tymi, które od ciebie nie zależą.
v     Zanim coś ważniejszego powiesz albo zrobisz zadaj sobie pytanie: Czy warto?
v     Znajdź codziennie chwilę do namysłu nad sobą.
v     Żyj dla swojego dzieła.
 Cytat z książki:
Ogłaszając rzecz o mądrości narażam się na zarzut, że uczę bezecności i psuję młodzież. Mądrość, o której tu jest mowa, wielce różni się, w rzeczy samej, od tradycyjnej moralności i od chrześcijańskiej bogobojności. Odpowiem, że (pomijając fakt, iż wiele przykazań mądrości znajdujemy w moralności tradycyjnej) chodzi tu o mądrość tego świata, filozoficzną, o której święty Paweł powiedział (I Kor. 1, 20), że: "Chrystus uczynił ją głupią", i że odwrotnie, nauka chrześcijańska jest głupotą w oczach pogan (tamże w 18). Jeśli o mnie chodzi, jestem chrześcijaninem, więc przyznaję się do ewangelicznej głupoty i bynajmniej nie zamierzam zalecać mądrości tego świata.

Ale jeśli tak jest, to dlaczego ogłaszam tę książkę? Dlatego, że z faktu, iż się jest wyznawcą jednej wiary, nie wynika, by nie należało znać innych. Przeciwnie: kto odrzuca jakiś pogląd, powinien wiedzieć, co odrzuca, czym ten pogląd jest i nie żywić złudzeń co do znaczenia wyboru, jakiego dokonał. Otóż wydaje mi się, że zbyt wielu chrześcijan robi sobie iluzje właśnie w tej sprawie i żyje według zasady: "i wilk syty, i owca cała". Chciałem sprowokować ich do myślenia. Taka prowokacja należy do podstawowych zadań filozofa. Książeczka, którą oto oddaję w ręce czytelnika jest książeczką prowokacyjną/
Józef Franciszek Emanuel Innocenty Maria Bocheński OP (ur. 30 sierpnia 1902 w miejscowości Czuszów, zm. 8 lutego 1995 we Fryburgu, Szwajcaria), starszy brat Adolfa Marii, Aleksandra i Olgi, logik i filozof, sowietolog, dominikanin (imię zakonne Innocenty).
 Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Po ukończeniu gimnazjum we Lwowie (1920) jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, walcząc w 8 Pułku Ułanów. Od 1920 studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, po dwóch latach przeniósł się do Poznania, gdzie przez 4 lata studiował ekonomię i ekonomię polityczną pod kierunkiem m.in. Floriana Znanieckiego i Czesława Znamierowskiego. Podczas studiów był związany z ugrupowaniami monarchistycznymi. W 1926, podczas przewrotu majowego, opowiedział się po stronie legalnego rządu. W tym samym roku, za namową o. Jacka Woronieckiego, wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu (święcenia kapłańskie otrzymał 6 lat później), a w roku następnym wstąpił do nowicjatu Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika, mimo iż uważał się jeszcze za agnostyka. W latach 1928-1931 studiował filozofię w uniwersytecie we Fryburgu. Następnie odbył studia teologiczne w Rzymie, które ukończył z tytułem doktora. Od 1934 uczył logiki na Collegium Angelicum w Rzymie (w latach 1934 - 1940 był tam profesorem). Uczestniczył w kampanii włoskiej i bitwie o Monte Cassino (1944). Dwukrotnie (w 1932 i 1934) brał udział w Międzynarodowych Kongresach Tomistycznych. W 1938 habilitował się na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie pracy Z historii logiki zdań modalnych.

W czasie II wojny światowej był kapelanem Wojska Polskiego w 80. Pułku Piechoty z Samodzielnej Grupy Operacyjnej Polesie generała Franciszka Kleeberga podczas kampanii wrześniowej (brał udział w bitwie pod Kockiem) oraz w II Korpusie we Włoszech, m.in. pod Monte Cassino.

Od 1945 profesor filozofii współczesnej na uniwersytecie we Fryburgu, gdzie w latach 1964-66 był rektorem; kierownik Instytutu Europy Wschodniej (Osteuropa-Institut in Freiburg) we Fryburgu, redaktor czasopisma "Studies in Soviet Thought" i serii wydawniczej "Sovietica".

Znany z niespożytej energii i niekonwencjonalnych form zachowania; mając już prawie 70 lat, uzyskał dyplom pilota.
Bezkompromisowo ganił intelektualistów kolaborujących z komunizmem (nazywał ich "zgniłkami"), a po 1989 domagał się nie tylko konsekwentnej dekomunizacji, ale również eliminacji z życia politycznego "lizusów, ludzi bez charakteru, bez kręgosłupa". Pod koniec życia ogłosił Wspomnienia (Kraków 1993), a także "prowokacyjny" i "wielce różniący się" (jak sam przyznawał) "od tradycyjnej moralności i chrześcijańskiej bogobojności" Podręcznik mądrości tego świata (Kraków 1992) z pierwszym i naczelnym przykazaniem: "Postępuj tak, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło".

W 1990 Uniwersytet Jagielloński przyznał mu tytuł doktora honoris causa.

W czasie swojego życia wielokrotnie zmieniał poglądy filozoficzne. W młodości był zadeklarowanym kantystą, później został zwolennikiem tomizmu. Starał się łączyć filozofię analityczną z tradycją scholastyczną, z czasem jednak coraz bardziej zbliżał się do zagadnień filozofii analitycznej. Krytyk oświecenia i pozytywizmu, które obwiniał o bałwochwalczy kult rozumu i bezzasadną wiarę w stały postęp ludzkości oraz pewność wyników nauk przyrodniczych, jak również filozofii nowożytnej, której zarzucał nienaukowy charakter, zajmowanie się pseudoproblemami i, często, operowanie bełkotem. J. M. Bocheński był wybitnym znawcą logiki średniowiecznej i logiki formalnej.

Ideologię marksistowską uważał za jeden z groźniejszych zabobonów XX wieku. W latach 1955-56 uczestniczył w procesie Komunistycznej Partii Niemiec, który toczył się przed Trybunałem Konstytucyjnym w Karlsruhe (ostatecznie stronnictwo zostało zdelegalizowane).

W dziedzinie ekonomii J.M.Bocheński opracował logiczną analizę współczesnego przedsiębiorstwa. W tej analizie wyodrębnił czynniki zewnętrzne mające wpływ na działanie przedsiębiorstwa, a przede wszystkim wyeksponował rolę przedsiębiorcy, którego inwencja, pracowitość i zaangażowanie warunkują rozwój przedsiębiorstwa. Podał rozróżnienie przedsiębiorcy od kapitalisty (uznał, że zwykle są to różne osoby). W dziedzinie filozofii opracował pojęcie Autorytetu.
Podał rozróżnienie na Autorytet epistemiczny i Autorytet deontyczny.


Źródło:
http://www.scribd.com/doc/3764774/J-M-Bocheski-Porcznik-mdroci-tego-wiata
http://haggard.w.interia.pl/jmbochenski.html
http://www.mysl.pl/?m=5&art_id=64&more=more
http://www.facebook.com/group.php?gid=117736181579782&ref=ts
http://www.polskieradio.pl/8/195/Artykul/166388,Alfabet-filozofow-O-Jozef-Maria-Bochenski
Autor: Black Swan o sobota, kwietnia 28, 2012 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

Seks u Motyli ...czyli ....miłość od pierwszego zapachu :)






 Wkrótce  nadejdzie wiosna, a wraz z nią pojawią się motyle -śmiałkowie, którzy jako pierwsi poszybują w powietrze, bo  przeczekali u nas zimę w dorosłej postaci ...
Jeżeli codzienne zajęcia nużą cię i męczą, pomyśl przez chwilę o nieustannie krzątających się motylach. Ich rozkład dnia może na pierwszy rzut oka przypominać wymarzony urlop — fruwają z kwiatka na kwiatek, tu i ówdzie popijają nektar i do woli zażywają kąpieli w słońcu.
Prowadząc takie życie, motyl wydaje się ucieleśnieniem beztroski.
Jednakże w świecie owadów pozory czasem mylą. Motyle to pracowite stworzenia, które wykonują ważne zadania, bezustannie walcząc z upływającym czasem.
Jak wygląda motyli dzień?
Haust słońca na śniadanie
Czy tuż po przebudzeniu nie czujesz się osłabiony?
Motyle zwykle nachodzi poranna apatia. Niejednego ranka dosłownie nie mogą się rozruszać. Rzecz w tym, że temperatura ich ciała zależy od temperatury otoczenia. Kiedy spędzą chłodną noc przyczepione do liścia, ich krew tak się oziębia, że ledwo się ruszają, nie mówiąc już o lataniu.
Muszą więc czekać na słońce.
O brzasku motyl rozkłada  skrzydła i wystawia je ku ciepłym promieniom  słonecznym. Rozpostarte skrzydełka działają jak miniaturowe płytki baterii słonecznej, pochłaniają potrzebne ciepło i wkrótce motyl jest gotowy do żeglowania.
A co się z nim dzieje, gdy niebo jest zachmurzone? W chłodniejszych rejonach musi siedzieć nieruchomo na wygodnej gałązce albo na kwiatku aż do momentu, gdy zaświeci słońce.
Nie robi tego z lenistwa, lecz z konieczności.
Jeżeli dzień nie jest zbyt upalny, motyl od czasu do czasu przysiada, by ponownie skorzystać ze słonecznej terapii.
Owo pobieranie potrzebnej dawki energii słonecznej przypomina uzupełnianie paliwa w samochodzie na stacji benzynowej.

W tropikach motyl musi się wygrzewać jedynie wczesnym rankiem albo zaraz po deszczu. Ogólnie biorąc, im jest zimniej, tym więcej czasu zajmuje mu rozgrzewka. Kiedy już odzyska energię, natychmiast zabiera się do pracy.

 Miłość od pierwszego zapachu

Najważniejsze zadanie motyla polega na znalezieniu partnerki. Owady te żyją zwykle tylko kilka tygodni, nie mają więc czasu do stracenia. W motylim świecie wyszukanie partnerki nie jest proste — wymaga ogromnej cierpliwości i niesłychanego uporu.
Motyle nie wiedzą, czym jest „miłość od pierwszego wejrzenia”.
Znane są z krótkowzroczności i nieraz nie zauważają, iż interesują się przedstawicielką innego gatunku.
Dlatego ich zaloty są często bezowocne i kończą się, gdy konkurent sobie uświadomi, iż zawiodły go oczy.

Na domiar złego samiczka zazwyczaj nie jest ustosunkowana przychylnie.
Podniecony samiec fruwa wokół niej wytrwale, wykonując coś w rodzaju przyśpieszonego walca powietrznego, i ma nadzieję, że samiczka w końcu ustąpi.
Ale ten widowiskowy spektakl taneczny niejednokrotnie zostaje nagle przerwany odlotem samiczki.
Niepocieszony samczyk nie ma innego wyjścia, jak udać się na dalsze poszukiwania.

Jest rzeczą dość zaskakującą, że wspaniałe ubarwienie zalotnika nie robi na samiczce specjalnego wrażenia.
Chociaż Darwin pochopnie twierdził, jakoby żywe barwy motyli stanowiły „ewolucyjne ułatwienie”, to jednak dowody tego nie potwierdzają.
Pewien eksperyment wykazał, że samiczki północnoamerykańskiego gatunku Anartia amathea z powodzeniem dobierały się w pary z samcami, których jaskrawe, szkarłatno-czarne skrzydła całkowicie zamalowano na czarno.
Chyba najbardziej liczy się styl lotu, wytrwałość, a przede wszystkim jedyny w swoim rodzaju „pył miłosny”.
Ów miłosny pyłek zawiera feromon, będący największym atutem samczyka. Jest to zniewalający zapach, wytwarzany specjalnie dla zwabienia partnerki tego samego gatunku. W czasie zalotów, motyl stara się ją upoić tym odurzającym „specjałem”. Chociaż pył miłosny nie daje gwarancji powodzenia, czyni cuda, gdy w końcu znajdzie się chętna samiczka.
Smak nektaru
Motyl musi w jakiś sposób uzupełniać energię zużytą na poszukiwanie partnerki. Stąd jego apetyt na nektar. To wysokokaloryczne pożywienie kwiaty reklamują swymi przepięknymi kształtami i kolorami. Motyl przysiada na kwiatku, sprytnie wbija w jego podstawę podłużną trąbkę i wysysa nektar.
W czasie nektarowej uczty do owłosionego ciała owada przylepia się pyłek, przenoszony później na kolejne kwiatki. Codzienna praca motyla polega właśnie na odwiedzaniu i zapylaniu setek kwiatów.


Ale w lasach tropikalnych nie ma ich zbyt dużo. Czym więc zwykle żywią się tamtejsze motyle?
Tropikalnym motylom największą przyjemność sprawia objadanie się gnijącymi owocami. Przejrzały owoc, który spada na ziemię, jest słodki i bogaty w energię. Motyle lubią też sól. Często się widzi, jak ją wysysają z wilgotnej gleby, a niekiedy spijają pot z ręki podziwiającego je człowieka. Zauważono nawet motyla Dryas iulia odważnie osuszającego łzy kajmana.
Nasz uskrzydlony przyjaciel nie tylko musi pilnie szukać partnerki, zapylać kwiaty i dobrze się odżywiać, ale też wystrzegać się wrogów. Może wygląda na bezbronnego, potrafi jednak kilkoma sposobami uniknąć schwytania.

Unikanie niebezpieczeństwa
Jaskrawy motyl fruwający nad łąką byłby zapewne łakomym kąskiem dla każdego owadożernego ptaka.
Ale zygzakowaty i szybki lot owada sprawia, że pochwycenie go wcale nie jest łatwe. Większość ptaków rezygnuje już po kilku próbach. A jeśli nawet uda się go złapać, motyl może uciec, zostawiając w dziobie napastnika kawałek skrzydełka.
Również wzrok jest dla motyli ochroną.
Chociaż są krótkowzroczne, ich złożone oczy niezwykle szybko reagują na ruch. Wystarczy najmniejsza oznaka niebezpieczeństwa, a owad odlatuje. Doskonale wiedzą o tym wszyscy, którzy próbowali go sfotografować.
Dla motyli, które latają wolno, zabezpieczeniem jest jeszcze coś innego — ich okropny smak. Bierze się to stąd, że jako gąsienice żywiły się trującymi roślinami. Jeżeli ptak raz ugryzł takiego motyla, zwykle unika następnego spotkania Te niesmaczne motyle, na przykład Danaus plexippus, często mają jaskrawe ubarwienie. Stanowi ono dla ptaka wyraźne ostrzeżenie, przypominające mu, że ma się trzymać z daleka.

 Koniec podróży
The World Book Encyclopedia informuje, że większość motyli żyje nie dłużej niż kilka tygodni, ale pewne gatunki mogą dożyć nawet 18 miesięcy.
Niektóre zapadają w sen na czas zimowych chłodów, a w rejonach tropikalnych — na okres długiej suszy. Pomimo krótkiego życia motyle potrafią jednak dokonać zadziwiających wyczynów.
W ubiegłym stuleciu duża liczba motyli z gatunku Danaus plexippus przeleciała przez Atlantyk, by się osiedlić na Wyspach Kanaryjskich u wybrzeży Afryki. Inny wielki podróżnik, rusałka osetnik, każdego lata przenosi się z Afryki Północnej w północne rejony Europy.
Podczas swego niedługiego życia motyle niezmordowanie wykonują ważną pracę, zapylając kwiaty, krzewy oraz drzewa owocowe. Ale to jeszcze nie wszystko — upiększają krajobraz i budzą zachwyt. 
Lato bez motyli nie byłoby latem.
 


CIEKAWOSTKA
Motyl, który żyje wyłącznie dla seksu ... :)  


W Motylarnii  łódzkiego ZOO od czerwca można podziwiać największego motyla świata.

 

Pawica atlas  żyje tylko po to, by się rozmnożyć - ginie wkrótce po złożeniu jaj.

Z początkiem czerwca wykluły się długo wyczekiwane pawice atlasy (Attacus atlas).
Po pierwszych osobnikach nie pozostał już nawet ślad, bowiem motyle w postaci dorosłej żyją jedynie 2-3 dni.
Dokładnie tyle zajmuje im rozmnożenie.
Pawica atlas nie posiada przewodu pokarmowego, korzysta jedynie z zapasów zgromadzonych w ciele w czasie stadium larwalnego, a jedynym celem życia jest znalezienie partnera do rozmnożenia. Samice wysyłają tak silne feromony płciowe, że samce przy pomocy swoich pierzastych czułków potrafią znaleźć partnerkę seksualną z odległości nawet do 5km!
Po kopulacji i złożeniu jaj motyle umierają.
Fenomenem jest także ich wielkość. Pawice atlasy są największymi ćmami świata – samice (większe od samców) mogą mieć rozpiętość skrzydeł nawet do  35  cm.
Owady te cechują się pięknymi pastelowymi kolorami: czerwieni, brązu, bieli i czerni oraz przepiękny kształt skrzydeł, co sprawia, że naprawdę warto je zobaczyć.


Okazy ...... z ostatniego pobytu w łódzkiej Motylarni :)





Źródła :
Zdjęcia z własnego archiwum i zapożyczone poniektóre z googli.
http://www.mmlodz.pl/
http://www.naluz.net/2009/08/03/pawica-atlas/
http://wyborcza.pl/1,75476,2606985.html
http://www.rumburak.friko.pl/swiat/zwierzeta/owady/motyl.php
http://www.learnaboutbutterflies.com/Book%20Review%20-%20Nomads%20of%20the%20Wind.htm
Autor: Black Swan o sobota, kwietnia 28, 2012 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

25 kwietnia 2012

Ewa .... Tuwim jakiego nie znałam ...



      

Zaczęło się to dawno, dawno

Najdawniej jak pamięć sięga,
Tam, skąd bierze początek
Rodzaju ludzkiego księga.
Pod modrym niebem, w cudnym ogrodzie,
Pod słynnym drzewem, w przewiewnym chłodzie,
Pierwszą wiosną, w pierwszym maju,
Zresztą każdy o tym wie:

Kiedy Adam mieszkał w raju
Bardzo często nudził się,
Spać tam było we zwyczaju,
Więc spoczywał w błogim śnie...

Dalszy ciąg każdy sam sobie dośpiewa.
Słowem: EWA.
I zaraz potem zerwała owoc z drzewa, co nęcił wonią
i blaskiem świecił. Ach, przypadła doń pożądliwymi usty:

Patrz Genezis, rozdział trzeci, ustęp szósty:
Widząc tedy niewiasta, iż dobre drzewo ku jedzeniu, a iż
było wdzięczne ust wejrzeniu a pożądliwe drzewo, dla
nabycia umiejętności wzięła z owocu jego i jadła, i dała
też mężowi swemu, który z nią był i on też jadł.

Od grzechu zaczął się jej świat,
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I gołąb i żmija, i piołun i miód,
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
Początek i koniec - kobieta, acha!

Luli, mój syneczku, luli, luli,
Matka cię do piersi tuli, tuli,
Choćbyś nawet cały świat przemierzył,
Choćbyś nawet bezmiar szczęścia przeżył,
Nikt ci nie zaśpiewa czulej: luli,
Luli, mój syneczku, luli, luli.

Lu ją w mordę, a co, psiamać,
To ty mi będziesz gościa brać!
A ja tu chodzę cały rok,
A ty przychodzisz, szarpana w bok,
I szkandał robisz na cały róg,
Rozkwaszę mordę, skarz mnie Bóg!
Bujać mnie będzie! Ja ci pobujam!
Policja! Na pomoc! Gwałtu! Mordujom!

Gdyby nie ty, nie świeciłyby gwiazdy na niebie,
Gdyby nie ty, nie pachniałyby kwiaty na wiosnę,
A z moich ust wykwitają jedynie dla ciebie
Te słowa najsłodsze... miłosne.
Jeśli nie ty, nikt mnie inny w ramionach nie zawrze,
Jeśli nie ty, to kto spełni upojne me sny?
Przytul mnie, weź! Będę kochać jak nigdy, bo zawsze,
Bo wszystko na świecie - to Ty, to Ty!

Hallo? To ty, Stasiu? Będę mogła... Tak. Idzie. Ja też.
Co? Nie, nie! Nigdy przed północą nie wraca. Co? Ach, ty
świntuszku. No, dobrze, dobrze. Że co? Sumienie? No,
jeszcze trochę dokucza. Ja go doprawdy bardzo kochałam.
Zdawało mi się, że to moja pierwsza i ostatnia miłość.
Zdawało mi się, że gdyby nie on, nie świeciłyby gwiazdy
na niebie... Ale od czasu jak ciebie zobaczyłam, cicho...
Muszę przerwać rozmowę. Więc o siódmej. Całuję...

Od pokus i grzechów świata
W cichym zamknięta klasztorze
Ręce w modlitwie splatam,
Klęczę przed tobą w pokorze,
Umartwiam grzeszne ciało
Postem surowym i biciem,
Ale to wszystko mało
Przed twym obliczem.
Wczoraj ptak, zwiastun wiosny,
Wpadł do samotnej mej celi,
Niech mi wybaczą tę chwilę radości
Twoi anieli...

Chodzi o to, proszę pani, żeby sukienka była prosta,
najprostsza, ale szalenie dystyngowana. I ta dystynkcja
ma być właśnie w prostocie. Ta prostota w dystynkcji.
Chodzi o zwykłą, wizytową sukienkę. Z przodu zupełnie
gładko, tylko tutaj pani troszeczkę sfałduje, ale ledwo,
ledwo... Żeby było widać i jednocześnie żeby nie
było widać. Z boku pliska, tutaj zmarszczona, tutaj
podniesiona, tutaj opuszczona, tutaj fałda, tu rozcięta,
tu zamknięta, tu upięta: rękaw z pampelotką, tu mereżka,
tu walensjenka, tu guziczki, tu entliczki, tu pentliczki,
kołnierzyczek biały w ząbki, w trąbki, w pompki... Pani
wie. Jak najprościej, a co do wstążeczki, to jest
w "Maison Chiffon" - sama kupię, a zresztą niech pani
kupi, metr: złoty dziewięćdziesiąt...

91, 92, 93, 94, 95, 96... Tętno 96, no to już lepiej...
A temperatura? Sama zobaczę: 38,8. Świetnie. Wczoraj
o tej porze było blisko 40. Wszystko będzie dobrze,
droga pani, niech pani nie płacze....
A teraz proszę wziąć lekarstwo i spać... spać.

Prężąc biodra i piersi bezwstydnie,
Błyskiem oczu noc ciemną rozwidnię,
I upałem rozkosznej pieszczoty
Wzniecę pożar czerwony we krwi.
Ośmiornicą oplotę kochanka,
Tajemnicą upoję do ranka,
Kto raz wpadnie w te straszne oploty,
W tym się żądza na zawsze tli.

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.


Początek i koniec - kobieta - to ja ;)) 



Ot i cały Tuwim ...którego uwielbiam .....


Autor: Black Swan o środa, kwietnia 25, 2012 2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

24 kwietnia 2012

István Sándorfi - malarz hiperrealistyczny



István Sándorfi 
fr. Étienne Sandorfi, ur. 12 czerwca 1948 w Budapeszcie,
 zmarł 26 grudnia 2007 w Paryżu – węgierski malarz hiperrealistyczny.
Jego ojciec pracował dla amerykańskiego przedsiębiorstwa, dlatego w 1950 roku trafił do więzienia na pięć lat, zwolniono go kilka dni po rewolucji węgierskiej.
W 1956 roku  István Sándorfi  wraz z rodziną opuścił Węgry, jadąc do Austrii, później Niemiec Zachodnich oraz Francji, gdzie trafił w 1958 roku.
István Sándorfi  zaczął rysować w wieku ośmiu lat, a malować obrazy olejne cztery lata później.
Ukończył École nationale supérieure des Beaux-Arts oraz École nationale supérieure des arts décoratifs.
Miał dwie córki, Ange (ur. 1974) i Eve (ur. 1979).
Zmarł 26 grudnia 2007 w Paryżu i został pochowany w Budapeszcie.

         



  •                                                   









     István Sándorfi niesamowity malarz niesamowite obrazy ...
    Autor: Black Swan o wtorek, kwietnia 24, 2012 Brak komentarzy:
    Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
    Nowsze posty Starsze posty Strona główna
    Subskrybuj: Posty (Atom)

    Archiwum bloga

    • ▼  2013 (17)
      • ▼  września 2013 (2)
        • Pierwszy jesienny dzień tego roku ..... piekny ! ...
        • "Modlitwa Żaby"
      • ►  maja 2013 (1)
      • ►  lutego 2013 (7)
      • ►  stycznia 2013 (7)
    • ►  2012 (139)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (4)
      • ►  października 2012 (4)
      • ►  września 2012 (6)
      • ►  sierpnia 2012 (11)
      • ►  lipca 2012 (16)
      • ►  czerwca 2012 (16)
      • ►  maja 2012 (17)
      • ►  kwietnia 2012 (20)
      • ►  marca 2012 (19)
      • ►  lutego 2012 (11)
      • ►  stycznia 2012 (12)
    • ►  2011 (55)
      • ►  grudnia 2011 (12)
      • ►  listopada 2011 (7)
      • ►  października 2011 (7)
      • ►  września 2011 (1)
      • ►  sierpnia 2011 (8)
      • ►  lipca 2011 (6)
      • ►  czerwca 2011 (14)

    Popularne posty

    • ...od dupnej strony ;))
    • Kazimierz Przerwa-Tetmajer
    • Cisza
    • Dziedzictwa UNESCO w Indiach
    • Marilyn Monroe ....Nie ważne co o mnie sądzą, ważne żeby mnie kochali.
    • Wiersze spisane nocą ....
    • NAGOŚĆ. PIĘKNA CZY WULGARNA?
    • ..... do wszystkich urodzonych przed 1980
    • Łza

    Translate

    .... "ogniem białym, płonącym, nieugaszalnym zatracić się w ciemnościach i więcej się nie odnaleźć, według pojmowania człowieczego." (Ruybrock)

    Obserwatorzy - Przyjaciele

    http://www.eioba.pl/gamka/articles

    • Strona główna

    Byliście moimi gośćmi....

    Gamka Bal. Motyw Okno obrazu. Autor obrazów motywu: simonox. Obsługiwane przez usługę Blogger.