27 czerwca 2011

Anielica... dedykowany Gamce - Anielicy z Eioba :)

Spójrz na siebie i na innych ludzi oczami aniołów z bezwarunkową miłością i akceptacją. W ten sposób inspirujesz i wyzwalasz w każdym człowieku jego najwyższy potencjał. D. Virtue


Ah, ten anioł… Anielica…

w powłóczystej szatce kroczy,
tkanej nićmi z marzeń sennych,
mgieł porannych, pragnień wietrznych…

Obdarzona półuśmiechem -
czułym, ciepłym, figli pełnym
aniołkuje po bezdrożach
w  rytm kostura zdarzeń dziennych.

Anioł wizji,  ptak cudaczny
co w człowieczej płonie duszy
milcząc, w swoich dłoniach niesie
pozbierane  myśl-okruchy…

Zatroskana, zadumana,
Anielica skrzydłolotna;
towarzyszy nam w podróżach
nieudolnych,  nieroztropnych.

Roześmiana, roztańczona
z przekrzywioną aureolką
frunie obok, gdy stąpamy
marzeń ścieżką nieskończoną.

Anielica rozzłocona
w kwietnych łąkach, słońca blasku
jest wędrowcem nie z przypadku,
towarzyszem bez poklasku.

Czasem czuję dotyk miękki
szatki mgielnej, deszczorosej,
dłoń gładzącą moje włosy,
czułe tchnienie wiatrobose.

Ah, ten anioł… Anielica,
w powłóczystej szatce z marzeń.
Spójrz dokoła, patrz uważnie
w uśmiech szczery ludzkich twarzy.


© Katarzyna Georgiou

Dziękuję za dedykację tego  pięknego wiersza Skalny Kwiecie....!

14 czerwca 2011

Wiersze spisane nocą ....

Właśnie spotkałam na swej drodze Anioła Stróża..
Otworzył dla mnie nie tylko skrzydła, ale i  serce swe raczył otworzyć....
Jego delikatny  dotyk dał mi całkowitą rozkosz.
Moje ciało w skrzydła tak słodko wtulone.
Zaglądam w jego oczy i widzę blask nadziei.
Przy nim czuję się całkowicie bezpieczna
I tylko błagam Boga by tak już zostało
Bo nie zniosę bólu, jaki przyniesie rozstanie.
Wciąż nie mogę uwierzyć w to niebiańskie zjawienie.
Tak długo patrzyłam w gwiazdy i marzyłam.
Tyle moich łez wylanych nad losem srogim,
a z jedną piękną chwilą wszystko odeszło  nagle w zapomnienie,
...bo teraz mam przy sobie wyśnionego Anioła.
Nie wiem Aniele, kiedy, wyruszyć przyjdzie nam w drogę !
Jak długo tą drogą razem pójdziemy.
Życie! i choć w nim jest tak cierpień wiele,
Nie jest jednak bezdenna pustynią,
i są w nim przecież takie chwile,
dla których żyć i cierpieć warto…
A może chcesz Aniele to ja zabiorę Ciebie do nieba,
gdzie słońce nas  oświetli i ogrzeje,
i nie mów, że tego Ci nie trzeba,
bo warto  jakąś cząstkę swego życia ożywić.
A może zabiorę Cię w krainę marzeń,
gdzie szczęście nas otulić zechce
i nie mów, że jest to nie możliwe, 
że  nam nie może się to zdarzyć!
Przecież marzenia się spełniają, to  zawsze   jest możliwe, 
gdy tylko  zaczniesz znowuż marzyć!
A gdybym zabrała Cię do lasu,
gdzie cisza leśna nas delikatnie utuli
i nie mów mi, że brak Ci czasu,
bo warto tak posiedzieć razem i ciszę leśną tam usłyszeć.
To może  ja, jeśli zechcesz  zabiorę Cię nad  strumień,
gdzie woda zimna nas ochłodzi
i nie mów, że nie masz dziś  pragnienia,
bo warto tą wodą się uraczyć..
Wiem, że w naszym świecie zaznamy dziś wytchnienia.
Tam błękit nieba i złoto zachodów, przybliżyć nam mogę.
Po co dać się mamonie zaślepić i przed szczęściem uciekać?
Lepiej zjednoczyć się w uścisku i odciąć od ślepców tłumu.
Poczekaj proszę i oddaj cicho głos cierpliwości.
Wnet ujrzysz ten Raj bez wojen,
i radości łzy płynące po twarzach innych.
Zawiść zniknie, głodni najedzą się do syta...
... skąd tu tyle miłości? spytasz, gdy wejdziesz tam
a Twe serce się rozmarzy.
Zabiorę Ciebie do Raju, a choć daty tej dziś nie wymienię
to uwierz, będziemy tego miejsca najcenniejszym darem.
Już nic, co złe  nas nie zrani, nawet przykre wspomnienia...
Poznamy życie wolne od strachu nie zamącone serca głazem.
To kiedy pójdziemy  tam  już razem ?

12 czerwca 2011

Naucz mnie kochać, choć kocham szczerze naucz mnie słów którym uwierzę...

Naucz mnie słów, których nie słyszę,
naucz mnie hałas zamieniać w ciszę.
Naucz mnie kochać, choć kocham szczerze
naucz mnie słów którym uwierzę...
Zagubiona w słowach zagubiona w myśli,
zagubiona we śnie, który mi się przyśni
zagubiona w wierszach między literkami
błądzę po stronach między wierszami.
Przebudzona ze snu do komputera siadam,
w myślach swój wiersz układam
na stronicach piszę co serce czuje
a od tych myśli cały świat wiruje.
Raz jestem w górach, gdzie śniegiem pokryte
stoją dumnie szczyty nigdy nie zdobyte.
To doliną idę zielonymi łąkami
zbierając bukiety z czerwonymi makami.
To wzbijam się jak ptak wysoko
rozpościerając ręce szeroko
jakbym skrzydła a nie ręce miała
i w niebo błękitne się wzbijałem.
Lecz wciąż mi słów brakuje,
by wyrazić to co czuję.
Więc naucz mnie słów takich,
by zazdrościły mi ptaki,
kiedy świergotem budzą słońce
jeszcze zaspane i trochę śpiące.
Za każde słowo, które usłyszę
nowy wiersz dla Ciebie napiszę.
A może słowa, które zapomniałam
już w tym wierszu schowałam?
i jeśli go przeczytasz dokładnie
jego sens odgadniesz... Mój Skarbie :)

Oczko.......;)

Kobietą być! jeden dzień z życia współczesnej Polki ...;);)

Kobietą być wcale nie jest łatwo. Oj nie... nie !
Facet powie:  "A co taka ma do roboty przez cały dzień? Wypindrzy się, poplotkuje, kupi se kieckę i wrzuci kartofle do gara..i  ciągle gada przez telefon."

A i oto nadeszła chwila prawdy. Kochani mężczyźni, bycie kobietą jest najtrudniejszą rzeczą na świecie!
Oto jak wygląda dzień kobiety, jednej z nas........
Pobudka 6:30...och.. makabra, dzwonek budzika przeraźliwie wyje...wrr.... lewa rączka do góry ..prawa nóżka z łóżeczka ....i....biegiem do łazienki ......no i oczywiście trzeba dbać o linię ... to nasza codzienna mordęga ...odchudzanie za pomocą porannej gimnastyki, więc na dobry początek trzy przysiady, skłon w przód i wykop nogi do przodu.
Auć, bolą łydki! No tak, brak kondycji. Dobra, starczy dyscypliny jak na ten dzisiejszy raz .
 Radyjko włączamy... Ho ho , toż to śpiewa... Bobby McFerrin ... “Don't Worry Be Happy “  Ech, Bobbi ...... heppy, heppy, heppy ...     Oj Bobbi ......
Co? Już siódma? Jak ten czas leci! Trzeba podkręcić szybkość....
Łazienka, zęby..... T-shirt, spodnie., marynarka ...no elegancja musi być ...a teraz  szybko do kuchni.
Najpierw boski napój........ automat do kawy, kubek, mleczko, cukier... co jeszcze... a gdzie jest kawa?!
Kawa, kawa... kawo, gdzie jesteś?! sprawdzę tutaj... O matko, muszę wreszcie zrobić porządek w tej szafce. ...o!.... wszędzie szukałam tego pędzelka do pudru... Kawa!!! O, tu jesteś. Ukryłaś się pod durszlakiem. Spryciara....:) ......hahahaha

Dobra!  ..... no to  śniadanko. Chlebek ciemny  jest? Jest. Ojojoj, kamień, nie chleb. Nic to, chlebuś przaśny, ale własny, he he. Masło, masło... Co ono robi w zamrażarce! Ogrzać by wypadało ... Mikrofalówka, o. Dobra, top się, masło, a ja wtrząchnę coś... coś... Co my tu w lodówce mamy... Ha, pomidor! Pomidory mają dużo potasu i magnezu.,,,, kocham pomidorki ... Dobry potas nie jest zły.
Kawa, u-uu, ale gorąca! Szlag, już kwadrans po siódmej ! Łazienka, zęby, fryzura... Puder, korektor, okularki ...są ...no to jaki cień dzisiaj? Hm... Szary nie, zielony był wczoraj...  Beż. Beż dobry jest też, he He.....“Don't Worry Be Happy “.....happy ,happy, happy...jeszcze troszkę rózu ....Kurczę, tusz się kończy. Muszę kupić nowy, dobra, gotowe. ups, szybciej!  Klucze! Gdzie są... O, są. Cicho zamykam drzwi, bo sąsiadka z dołu nerwowa. Już za dwadzieścia?! Klucze... TRZASK!!!
Cholerne drzwi... Aaa, dzień dobry, pani Goździkowa....  Nie, nic, przeciąg jest. Tak, tak... Co pani nie powie, u Malinowskich ? Awantura była?  No patrz pani... Malinowska , Malinowskiego?... wałkiem ! no no no .. przepraszam Panią ale muszę lecieć, do widzenia. Do widzenia, o kurczę i sie spóźnię... 
Sprint po schodach do samochodu . Po drodze czapka, szalik.  Kluczyki ...Uff... no odpalaj. Na szczęście odpalił. Gdzie się pchasz, dziadku....uważaj jak idziesz !!!
No ruszył.... światła jeszcze... no to zakręt i jadę ...Kurcze ..wczoraj jeszcze tędy można było przejechać a dziś Szmigiel ...no tak ...wodociągi ! Objazd. Uff... nawet pusto.... orzesz ty ...znowuż dziura, o jeszcze jedna ..światło...No tak jak zwykle korek ... o tej godzinie? Oj spóźnię się dziś ...wrrr
Jak jedziesz patałachu... migacz się włącza ... i takim ludziom dają prawo jazdy ...ej, światło czerwone! nie widzisz! jak jedziesz tym rowerem ..boże co za ludziska.....Jeszcze kawałek i będę na miejscu. No nie jeszcze autobus się wchrzanił  jakby nie widział! .. i stanął ! No jeszcze jeden zakręt i ojojoj  8:10 .... d..... blada jestem załatwiona. Ale auta prezesa jeszcze nie ma ... to dobrze:)
Trzask drzwiami i  galop do biura... No, tylko kwadrans spóźnienia. Cicho... Na paluszkach do biurka...... Dzień dobry, panie prezesie....Kurcze, gdzie on dziś zaparkował?...  Co? Przepraszam, ale rura pękła i zalało sąsiadów... Tak, tak... Potop, można by powiedzieć...lało się u sąsiadów a  Pani Goździkowa  ma reumatyzm i trzeba było odwieźć do przychodni. Tak, tak ... już w porządku, tak.....
No i już jestem przy biurku . Dobra... kompa włączam. Mam nadzieję, że się zawiesi... O, zawiesił się.
-Hej, Krzyś ! Pomóż mi, bo grat znów padł. Czekaj, co się tak kulisz, puszczę cię na moje miejsce. Ależ ty jesteś inteligentny.
Hej, przestań się gapić na mój biust, bo do reszty zepsujesz twardy dysk. Komp zapalił!
Spojrzyj jeszcze raz na mój tyłek, to nie naprawisz już żadnego komputera.
Dzięki, Krzysiu, ale już możesz odejść ... Wreszcie mogę rozłożyć papiery i ... bilans czas zacząć.......
Osiemset tysięcy koma sto dwa i cztery dziesiąte złotego w pierwszym kwartale bieżącym... Tra la la, sześćset  tysięcy zero dwadzieścia osiem złotego w drugim kwartale bieżącym... osiemdziesiąt tysięcy trzysta i dwie dziesiąte zło... oj ziewa mi się jakie to nudne ...radyjko w kompie gra ..., “Don't Worry Be Happy “... ha ha ha happy och Bobbi ....... a z tobą osiem tysięcy koma pięćset czternaście złotych i pięćdziesiąt groszy w kwartale bieżącym...
No ... Już południe? Ależ ten czas leci... O!  Dzień dobry!  Nie, Panie Prezesie, nic nie mówiłam. Przerwę sobie robię, ...kawkę zaparzę ..a może dla Pana Prezesa też  ?.. nie ! a co? zebranie pracowników w konferencyjnym ?Tak, tak już idę, Panie Prezesie.
O, cześć, Helenka , co oni tam wymyślili z tym zebraniem? Nie wiesz? Co? Nie, nie płacz, na pewno nie będą zwalniać.
Nie, ciebie na pewno nie zwolnią. Pracowałaś rzetelnie. No, już.... Uważaj, drzwi. Popraw makijaż.
Puk puk....
Co... Ooo, jak miło! Dzień Kobiet, koledzy nie zapomnieli! Cóż za niespodzianka.
Dziękuję, ach, cmok cmok, dziękuję, panie Wacławie ... Dzięki, Krzyś ... nie, nie całuj, bo chora jestem.
Tak, tak... Muszę iść do łazienki. Nie, Krzyś , poradzę sobie sama . Hm... co my tu mamy... Co to za badyl? Aha, goździk. A ta paczuszka? Oo... rajstopy. Choroba, mogliby im powiedzieć, że komuna się skończyła i rajstopy są w każdym sklepie! Wolałabym nowy tusz do rzęs albo płytę  Sharleen Spiteri ...lepsze to niż te rajstopy ....
I po przerwie..... Do pracy, rodacy. Bilans, bilans fajny nie jest, bo .. don’t worry be happy ... siedemnaście tysięęęę... ziew...sto... Mogliby kupić wygodniejsze krzesła, boli mnie kark, a nie, my się na surowych deskach gnieciemy, a Prezes  ma nowego Saaba ..... zero pół procenta... trzydzieści dziewięć złociszy...
Ciekawe, co ta Anka taka wesolutka, podwyżki nie dostanie i tak. A  Adaś  coś zgaszony,... zieew... na dwa... sto sześćdziesiąt trzy tysiące zero dwanaście... o, już szósta? No i znowuż po godzinach ..... Spadam stąd.
Co to ja jeszcze muszę zrobić ... A, zakupy.... Powrót do domu ,ciekawe jakie niespodzianki znowuż na drodze będą ?! Sklepik jeszcze otwarty ,wskoczę zrobić zakupy ...O, jak tu ładnie... Kapitalizm fajna rzecz. Hm... Chleb, masełko. Odchudzam się, ominiemy więc słodycze...Hm, a co to? Jakieś nowe chipsy? I to w  promocji? E, spróbować można, diecie nie zaszkodzi.
Mała ta paczka....Nie wolę wrzucić sałatę ,rzodkiewki ..i do kasy... he he, tu bilans też robią.

No nareszcie w domu.... Ech... wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.... Okno otworzę, bo strasznie duszno ...
Co my tam mamy w telewizji... O " Majka" ..... jaki piekny bobas ...hihihi.....Wiadomości?  Marudzą nam w tym  rządzie, marudzą i nic z tego nie wynika. A podatki trzeba płacić.
Ale ten Jasiu P. jest jednak przystojny... Tak z profilu podobny do jest bardzo do agenta Tomka. Ma też takie atrybuty władzy,jest elegancki, ma drogie stroje, samochody, pieniądze, więc niczym się nie różnią - mówiła o nim w programie „Prosto w oczy"  Elżbieta J  z Moniką O.   Hihihihi ... Prognoza pogody... no wreszcie upały .......Klima w pracy ciekawe czy się sprawdzi ?.
Och nareszcie ...dobra, kąpiel z dużą ilością piany, wino i  " Nostalgia Anioła” mmm  ...Tak to jest w życiu.....oj jest! Skomplikowane, ale nie tak jak bilans w moim biurze.  Północ?  Jak ten czas galopuje. Jeszcze maseczka z błota  z morza martwego ... Ha, wyglądam jak żona Frankensteina, ale przynajmniej odstraszę włamywacza.
Nastawiamy budzik i spatki.... papatki .... oj miałam ciężki dzień.. Jutro ...a gdzie już dziś ! 
.....nowy piękny dzień ...!

Nie przegap szczęścia ! ono jest obok Ciebie ...

Przeczytaj aby to zrozumieć....

Słyszałem, że świat jest piękny” - rzekł niewidomy.
„Podobno” - odpowiedział widzący.
- Stanisław Jerzy Lec


Spotkanie ...

... Byłem sam w całym przedziale pociągu. Potem wsiadła jakaś dziewczyna - opowiadał pewien niewidomy hinduski chłopiec. - Mężczyzna i kobieta, którzy ją odprowadzali, musieli być jej rodzicami. Dawali jej mnóstwo rad i wskazówek. Nie widziałem jak wyglądała dziewczyna, ale podobała mi się barwa jej głosu. - Czy jedzie do Dehra Dun? - pytałem się siebie, kiedy pociąg ruszał ze stacji. Zastanawiałem się, jak mogę nie dać po sobie poznać, że jestem niewidomym. Pomyślałem sobie: jeśli nie będę się ruszał z mojego miejsca powinno mi się udać.
- Jadę do Saharanpur - powiedziała dziewczyna. - Tam wyjdzie po mnie moja ciocia. A pan, dokąd jedzie, można wiedzieć?
- Dehra Dun, a potem do Mussoorie - odpowiedziałem.
- O, jaki pan szczęśliwy! Pragnęłabym bardzo pojechać do Mussoorie. Uwielbiam góry. Szczególnie w październiku, kiedy jest tam pięknie.
-Tak, to najlepszy sezon - odpowiedziałem, sięgając pamięcią do czasów, kiedy jeszcze widziałem. - Wzgórza usłane są dzikimi daliami, słońce jest łagodne, a wieczorem można siedzieć wokół ogniska i rozmyślać popijając brandy. Większa część letników już wtedy odjeżdża, ulice są bezludne i ciche.
Milczała, a ja zadawałem sobie pytanie czy moje słowa zrobiły na niej jakieś wrażenie, czy jedynie myślała, że jestem sentymentalny. Potem popełniłem błąd i zapytałem:
- Jak jest na zewnątrz?
Ona jednak w moim pytaniu nie zauważyła nic dziwnego. Czyżby już spostrzegła, że nie widzę? Jednak słowa, które zaraz po tym wypowiedziała, pozbawiły mnie wszelkich wątpliwości.
- Dlaczego pan nie spojrzy w okno? - zapytała mnie z największą naturalnością.
Przesunąłem się wzdłuż siedzenia, starając się z uwagą odszukać okno. Było otwarte, odwróciłem się w jego stronę, robiąc wrażenie, że przyglądam się mijanym widokom. Oczyma wyobraźni widziałem telegraficzne słupy, które przesuwały się w biegu.
- Zauważyła pani - ośmieliłem się powiedzieć - że te drzewa wydają się poruszać?
- Zawsze tak się wydaje - odpowiedziała.
Odwróciłem się znów w stronę dziewczyny i przez pewien czas siedzieliśmy w milczeniu. Potem powiedziałem.
- Ma pani bardzo interesującą twarz.
Zaśmiała się miło wibrującym i jasnym głosem.
- Przyjemnie to usłyszeć - rzekła. - Nudzą mnie ci, którzy mówią, że moja twarz jest ładna!
Musisz mieć naprawdę ładną twarz pomyślałem sobie, a po chwili dodałem pewnym głosem:
- Hm, interesująca twarz może być również bardzo piękna.
- Jest pan bardzo miły - powiedziała. - Ale dlaczego jest pan taki poważny?
- Już niedługo będzie pani na miejscu, stwierdziłem dość nieoczekiwanie.
- Dzięki Bogu. Nie lubię długich podróży pociągiem.

Ja natomiast byłbym gotów siedzieć tak nieskończenie długo, byleby tylko usłyszeć jak ona mówi. Jej głos posiadał tak srebrzysty dźwięk jak górski strumień. Zaraz po wyjściu z pociągu zapomni pewnie o naszym spotkaniu; ja jednak zachowam ją w swojej pamięci przez pozostałą część podróży a może i dłużej. Pociąg wjechał na stację. Ktoś zawołał i zabrał ze sobą dziewczynę. Pozostał po niej jedynie zapach.

Mrucząc coś pod nosem wszedł do przedziału jakiś mężczyzna. Pociąg ruszył ponownie. Odszukałem po omacku okno i usadowiłem się naprzeciwko wpatrując się w światło, które było dla mnie ciemnością. Jeszcze raz mogłem powtórzyć moją grę z nowym towarzyszem podróży.
- Szkoda, że nie mogę być tak interesującym towarzyszem w podróży, jak ta dziewczyna, która dopiero, co wyszła - powiedział do mnie, starając się nawiązać rozmowę.
- To bardzo interesująca dziewczyna - stwierdziłem. - Czy mógłby mi pan powiedzieć... czy jej włosy były długie, czy krótkie?
- Nie pamiętam - odpowiedział zdawkowym tonem. - Przyglądałem się jedynie jej oczom a nie włosom. Były rzeczywiście piękne! Szkoda, że nie mogły jej do niczego służyć... była niewidoma. Nie zauważył pan tego?
Dwoje niewidomych, którzy udają, że widzą. Ileż ludzkich spotkań jest podobnych do tego. Ze strachu, by nie objawić tego, jacy jesteśmy naprawdę zaprzepaszczamy nieraz najważniejsze spotkanie naszego życia. A niektóre spotkania zdarzają się jedynie raz w życiu...

Bruno Ferrero


Niestety, nic dwa razy takiego samego nam się w życiu nie zdarza!
Przegapimy - tracimy !... a ludzie, zdarzenia, pojawiające się na naszej drodze są po coś!...
My niestety ... zabiegani, ślepi, głusi, przestraszeni....zapatrzeni w siebie, gonimy za karierą, pieniędzmi, sławą, dobrobytem....a potem ! ... a potem... nagle... no cóż....pozostaje nam tylko...głosem i wzrokiem malować w powietrzu obrazy...obrazy, które pozostają nam tylko we wspomnieniach.
Trzeba być w każdej sytuacji sobą - nie warte są zakładane maski - to nie ma sensu.

11 czerwca 2011

Motyle sa wolne !





Marzenia !

 Marzyciele ...
…”Marzyciele to ludzie prości-
Tylko mają bliżej do nieba i potrzebują wiele miłości,
Jak powietrze jest im potrzebna.
…Marzyciele otuleni archaizmem swych uczuć,
wirują, niczym liście niesione przez wiatr.
Drzewa podziwiają lekkość ich piruetów,
tak, jakby widziały ten taniec pierwszy raz.
Każdy nosiłby głowę w chmurach
By zapomnieć o tym, co było….marzyciele…
Marzyciele piszą wiersze o różnych bzdurach
Na papierze z różami lub stokrotkami... pachnące konwalią ...
Niesieni oceanem wspomnień, żeglują po niebie,
kołysząc się w rytm spadających gwiazd.
Lecz gdy sztorm zerwie z nich nadzieję,
zburzy ich fikcyjny świat…
Marzyciele zapatrzeni w zachody słońca
Z duszą dziecka, co nie chce dorosnąć
Mogą słuchać ptaków bez końca
I odradzać się z każdą wiosną.
Marzyciele powstaną z nienaruszonym sumieniem
i zatańczą jeszcze raz….. marzyciele…
Czasem dobrze z szarej nicości
Przenieść duszę w krainę czarów….marzyciele … na szczęście jest NAS wielu >>

Choćby raz w życiu sięgnąć ręką chmur, głową sięgnąć nieba, zanurzyć się w obłokach i spojrzeć w dół, na zachwycający krajobraz pełen wspaniałych form i soczystych kształtów. Piękne marzenie, prawda?
 A każdy ma taki szczyt marzeń, jaki sam sobie w wyobraźni stworzy.


Chcesz pozbyć się marzeń? Realizuj je!  
- Moliere

Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki.
  - Paul Zulehner

Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku. 
- Janusz Leon Wiśniewski

Moim prawdziwym obowiązkiem jest ocalić własne marzenia
.- Arthur Schopenhauer

Wierz w marzenia, bo w nich ukryte są bramy do wieczności. 
- Khalil Gibran

I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką.
- Paulo Coelho

Smutek ...

O zasmuconym smutku Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?"
"A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?"
"Ja ... jestem smutny." odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...", powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową.
"A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać?
Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem, "najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas, ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez, albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."


"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.
Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera.
A jak to boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem, albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia.

" Smutek"  zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił, ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko.

    "JA  JESTEM NADZIEJA!"

Moje słowa, moje wiersze ...obrazy sercem zapisane


Czasem, kiedy idę spokojnie ulicą
na tej ulicy często zwalniam
i zaglądam ludziom w ich oczy
poszukując skrawków błękitnego nieba
tam, gdzie spotykają się zaprzyjaźnione Anioły.
Może w cieniu dłoni mojego dobrego Anioła
znalazłabym zapomniany spokój.
Może umiałabym odkryć
gdzie moje własne miejsce w tym gęstniejącym mroku.
Może w oczach błękitnych przyjaznego Anioła
odnalazłabym Jego, tego ciągle jednego,
który błądzi gdzieś w nocy poszukując
własnego niewidocznego cienia,
zawsze tego samego.... niepokornego Anioła.
Kiedy idę ulicą często staję i patrzę
w głąb mijającego czasu.
Patrzę jak mijają mnie obcy ...
ale wśród nich nie ma tego Mojego Jedynego Anioła.
Ja się nigdzie nie spieszę.
Ja za niczym nie gonię
bo są rzeczy ważniejsze,
bo wśród nich nie ma Ciebie,
Anioła Stróża mego, który mnie zna
Który o mnie dba.....
Bo kiedy idę ulicą to muzyka mnie niesie
Te dźwięki zawsze słyszę
To muzyka zza chmur , to Aniołowie grają
skocznego niebiańskiego walczyka......
A ja idę ulicą ,bo muzyka mnie niesie.......













Jawa to czy sen?

Moja wyspa marzeń
Jest daleko pośród wysp
Tak daleko, że aż blisko
Wśród wspaniałych pięknych wzgórz.
Ty zapewne nigdy już
Nie zawitasz pośród nich
Bo jej nie ma ,bo to zwidy
Bo tak ciężko dla mnie jest,
Aby ktoś w mą ciszę wszedł.
Tam wodospad piękny jest
Pod nim białe konie
Biegną aby wieści do mnie nieść..
Czyś daleko czy też blisko
Tak bym chciała wiedzieć to.
Na tej wyspie piękna chata
A w niej coś co miłość splata
Coś co blaskiem ciepło daje
To kominek, a w nim ognie
Dziś gorętsze niż me serce.
Tyś daleko i tak blisko .....
Ciągle we mgle ginie wszystko.
To są zwidy?
To są mrzonki?
Wszak otwieram serce swe
I otwieram też swe oczy
Znikło wszystko.....cisza brzmi.
Gra muzyka w ciszy swej,
Tak to tylko piękny sen.....
Nie ma mojej wyspy marzeń
Chyba pójdę dalej śnić...


10 czerwca 2011

Miłość!


Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
"Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci".
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: "Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!". Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
- Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta.
- Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj.
Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć