4 stycznia 2012

Szczęście ......


Szczęście jest tak blisko

Dzisiaj jest dzień aby być szczęśliwym
Właśnie dziś, nie jest Ci dany żaden inny, tylko dzisiejszy, dany po to, aby żyć, być zadowolonym i szczęśliwym.
Wczoraj: już przeminęło
Jutro: dopiero nadejdzie
Dzisiejszy dzień jest jedyny, niepowtarzalny, masz go w swoich rękach.
Uczyń ten dzień swoim najlepszym, jeśli go dziś tak nie przeżyjesz będzie stracony.
Nie zasępiaj swojej twarzy niepokojami i kłopotami jutra.
Nie obciążaj swego serca wczorajszym dniem
Żyj świadomie tym dniem.
Dniem dzisiejszym!


Jeśli dziś nie potrafisz być szczęśliwy, nie spodziewaj się, że jutro zdarzy się cud.
Żeby rzeczywiście żyć, musisz żyć już !
To właśnie dziś bądź szczęśliwa.
Znajdź czas, by być szczęśliwym.
Jesteś cudem, który zaistniał,
Który żyje, który jest jedyny na tym świecie.
Jesteś niepowtarzalny i niezastąpiony.
Dlaczego Cię to nie zachwyca?
Dlaczego nie cieszysz się samym sobą i wszystkimi innymi wokół?
Czyżby dla ciebie było aż tak oczywiste to, że żyjesz, że został Ci czas podarowany?
Czas, by śpiewać, tańczyć i być szczęśliwym?
Kawałek życia został Ci włożony w ręce.
Twojego własnego życia.
Twoje umykające istnienie każdego dnia dawane jest Ci od nowa.
Czy naprawdę chętnie przeżywasz dzisiejszy dzień?
Czy go rozpoczynasz z ochotą?
Czy przyjmujesz niczym ołowiany ciężar, który Cię przygniata?
Nikt z ludzi nie potrafi tego zmienić, jedynie ty sama.
Nie ma bowiem na świecie nikogo, kto mógłby ten dzień przeżyć za ciebie.
Przyjmij ten podarunek, a nie zapomnij, że każdy dzień dany Ci jest jak wieczność.
Abyś była szczęśliwa...
Każdego dnia zaczynaj życie od nowa!!!
Życie znowu wstępuje w ciebie, gdy się dziwisz, że każdego poranka pojawia się światło.
Jesteś szczęśliwa, ponieważ twoje oczy widzą, twoje dłonie czują, a twoje serce bije.
Jesteś jak nowo narodzona, gdy zdajesz sobie sprawę, że żyjesz.
Jesteś nowym człowiekiem, gdy czystym spojrzeniem patrzysz na ludzi i sprawy, gdy potrafisz cieszyć się kwiatami na drodze swojego życia. Ten, którego nic już nie potrafi zachwycić, nigdy nie przeżyje cudu.
Przyjmij, co ci ten dzień przyniesie: światło, powietrze i życie, uśmiech, płacz i zabawę
Cały cud tego dnia....



Aby być szczęśliwym, nie jest ważne, by wiele posiadać. Istotnym jest, by mniej pożądać.
Wielu myśli inaczej. Są niezadowoleni z tym co posiadają. Dlatego kupują kolejne rzeczy. Rzeczy, których tak naprawdę wcale nie potrzebują.
Nie czyń tego!!
Będziesz miała jedynie coraz to więcej niepotrzebnych przedmiotów i wcześniej czy później zauważysz, że to wszystko nie uczyniło Cię jednak szczęśliwym.
Bogata i szczęśliwa nie jesteś wtedy, kiedy wiele posiadasz, lecz wyłącznie wówczas, gdy potrafisz obejść się bez wielu rzeczy.

Szczęścia nie można kupić.
Miłości doznaje się bezpłatnie.
Bardziej niż pieniędzy potrzebujemy miłości, bo dzięki niej można być szczęśliwym.

Dlaczego spoglądasz zawsze  w tą drugą stronę?
Dlaczego ciągle myślisz, że inni mają więcej szczęścia?
Tak łatwo twierdzisz, że innym się powodzi o wiele lepiej ...
Ten drugi brzeg wydaje Ci się zawsze piękniejszy.
Może dlatego, że jest od ciebie oddalony, a ty patrzysz, jak skamieniały, zauroczony tym pięknym widokiem.
Czy przyszło Ci kiedyś na myśl, że na tym drugim brzegu inni  także na ciebie patrzą i sądzą, że to Ty masz więcej szczęścia?
Oni też zauważają wyłącznie twoją lukrowaną stronę. Mniejszych i większych trosk, i kłopotów nie znają.
Szczęście nie leży na drugim brzegu. Twoje szczęście znajduje się w Tobie.
Istnieje na tym świecie jeden człowiek, którego musisz naprawdę bliżej poznać.
Również wtedy, kiedy go całkowicie nie zrozumiesz.
Nie rozumiesz, dlaczego on robi to, a nie tamto, dlaczego raz tak odczuwa, a kiedy indziej zupełnie inaczej.
Jest to człowiek, z którym musisz żyć na co dzień.
Ten człowiek siedzi w twojej własnej skórze.
Ty sam jesteś tym człowiekiem.
W sprawie szczęścia ogromne, a nawet największe znaczenie ma fakt, by dobrze czuć się we własnej skórze.
Aby być szczęśliwym, musisz być wolnym.
Wolnym także od patrzenia i myślenia wyłącznie o sobie, od chorobliwego przewrażliwienia, od niecierpliwości i pożądania.

Najlepszym nauczycielem jest zwyczajne, codzienne życie.
Długie monotonne godziny, ciągle ta sama męcząca praca, nieporozumienia i rozczarowania, choroby i kłopoty, nie spełnione marzenia i nieuniknione starcia.
Wszystko to oszlifuje cię niczym diament.
Pod warunkiem, że potrafisz pogodzić się z tym.
Czasami jest to bolesne,  ale nie ma innej drogi do prawdziwego szczęścia.
Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi.
Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu.
Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy.
W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność.
Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nad istotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia.
Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych.
Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych.
Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć.
Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnie w kontaktach.
Człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy nie ugania się za szczęściem jak za motylem, lecz jest wdzięczny za wszystko, co dostaje.
Jeśli poszukuje szczęścia zbyt daleko, to ma sytuację podobną jak z okularami.
Nie widzi ich, a ma je przecież na nosie. Tak blisko!

Jakże możemy być kiedykolwiek szczęśliwi, jeżeli zawsze wszystkiego oczekujemy od innych?

Bóg dał każdemu człowieku coś, czym potrafi innych uszczęśliwić.

Szczęśliwy człowiek wznosi światło tam, gdzie panują ciemności.

Czas to nie droga szybkiego ruchu pomiędzy kołyską a grobem...

Czas - to miejsce na zaparkowanie pod słońcem.


Żyjemy w ciągłym pośpiechu, dzisiaj wszystko musi szybko iść.
W czasach, gdy nikt nie ma czasu, spróbuj pozostać człowiekiem.
Nie pozwól zapędzić się w bezsensownej gonitwie!
Ślimak także dotarł do arki Noego
.

Szczęścia nie musisz szukać.
Szczęście jest jak cień: podąża za tobą, jeśli nawet o tym nie myślisz.

Tęsknota za utraconym rajem jest wyryta w sercu człowieka.

 
Zacznij poniedziałkowy ranek w nastroju jaki miałeś w piątek po pracy.
Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, odwrócić kartę i zaczynać na nowo.


Miej odwagę!
Patrz jak słońce,
mimo wszelkich nieszczęść,
tragedii i biedy
w świecie
wstaje
każdego poranka
od nowa.






Tekst zebrany z książek Phila Bosmansa
Słoneczne promyki szczęścia,
Być wolnym,
Z sercem przez cały rok,
Człowieku lubię cię

30 grudnia 2011

Irlandzkie życzenia


 ....... dla przyjaciół......

Nazywał się Fleming i był biednym szkockim farmerem. Pewnego dnia, gdy ciężko pracował w polu usłyszał wołanie o pomoc dobiegające z pobliskich bagien. Pobiegł tam i znalazł przestraszonego chłopca, którego uratował od śmierci. Następnego dnia przed dom farmera zajechał powóz, z którego wysiadł elegancki gentleman, który przedstawił się jako ojciec uratowanego chłopca. Powiedział do farmera, ze chce mu zapłacić za uratowanie syna.Farmer odrzekł, ze zapłaty nie przyjmie gdyż uratował chłopca nie dla pieniędzy. W tym momencie do domu wszedł syn farmera Alexander.
Czy to twój syn?- zapytał genetelman.
Tak to mój syn- odrzekł dumnie farmer.
Mam ofertę dla ciebie. Opłacę naukę dla twojego syna tak, aby zdobył to samo wykształcenie jak mój syn. I jeśli chłopak jest taki jak jego ojciec nie zmarnuje okazji i obaj będziemy z niego dumni. I tak się stało. Syn farmera ukończył najlepsze szkoły i stal się znany na całym świecie jako sir Alexander Fleming, odkrywca penicyliny.
Wiele lat później ten sam chłopiec, który został uratowany z bagien zachorował na zapalenie płuc.
Co uratowało jego życie? Penicylina. Nazwisko chłopca: sir Winston Churchill.
Ktoś kiedyś powiedział: wszystko powraca...

Pracuj tak jakbyś nie potrzebował pieniędzy.
Kochaj tak jakby nikt nigdy ciebie nie zranił.
Tańcz jakby nikt na ciebie nie patrzył.
Śpiewaj jakby nikt cię nie słuchał.
Żyj jakby był raj na ziemi.
Irlandzkie życzenie dla przyjaciela mówi:
Niech zawsze będzie praca dla twoich rak,
Niech w twoim portfelu zawsze będzie moneta albo dwie,
Niech zawsze świeci słonce w twoim oknie,
Niech przyjaciel zawsze będzie przy tobie,
Niech po każdym deszczu pojawia się tęcza,
Niech Bóg napełni twe serce radością...
Autor nieznany

 .......życzę Wam aby te życzenia się spełniły....
 Szczęśliwego Nowego 2012 Roku  !!!

29 grudnia 2011

Najdroższy, jak to jest?


Najdroższy, jak to jest?
Me serce jest w ciągłym transie.
moje myśli ciągle krążą wokół Ciebie,
a niespokojne ręce wędrują wszędzie,
szukając Cię.
Gdy Ciebie nie ma,
moje serce wyrywa się.
Pragnie biec do Ciebie na oślep,
niczym zwierzę w popłochu.
Bez Ciebie jest tak ciemno,
a ja jestem taka samotna
w otchłani tego okrutnego świata.
Gdzie jesteś ukochany?
Nie zostawiaj mnie nigdy.
Bo me serce wpadnie w narkozę
i już nigdy się nie obudzi.
Utonie,
zostawiając za sobą smutną swa pieśń.
Czy miłość to dwa serca sklejone ze sobą?
Nie.
Miłość to dwa wiecznie niezaspokojone serca,
które ciągle się pragną...

***

Ciche szepty nad ranem
czyjeś zdjęcie na ścianie
czy to miłość?

Listy pełne tęsknoty
w wyobraźni czyjś dotyk
czy to miłość?

W duszy tysiąc motyli
kiedy zechcesz dać chwilę
czy to miłość?

Serca ciche pacierze
bym zechciała uwierzyć
że to miłość!

***

Stale uchylam drzwi mojej duszy
Aż mnie w gardle suszy.
kiedy przyjdziesz?
Dlaczego jeszcze Cię tu nie ma?

Dobrze, jeżeli Ty nie przychodzisz
ja odejdę,
a jednak przyszedłeś
teraz ginę cała w twoim spojrzeniu.

Cicho stąpasz po moim istnieniu
dziękuję, że zagrodziłeś drogę nadchodzącemu cierpieniu
już nic nie mów
wszystko rozumiem, jesteś teraz.
Tylko to się liczy ...

Jak żyć ....
Nie kocham Cię za to kim jesteś , ale za to, jaki jesteś kiedy przebywam z Tobą.
Nikt nie zasługuje na Twoje łzy, a ten, kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu. Jeżeli ktoś nie kocha Cię tak, jakbyś tego chciał, nie oznacza to, że nie kocha Cię on z całego serca i ponad życie. Prawdziwy przyjaciel jest z Tobą na dobre i na złe. Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie Twoja. Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w Twoim uśmiechu. Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla kogoś możesz być całym światem. Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go, aby go spędzić z Tobą. Być może Bóg chciał, abyś poznał wielu złych ludzi, zanim poznasz tę dobrą, abyś mógł ją rozpoznać, kiedy ona się w końcu pojawi. Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że Ci się to przytrafiło. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię skrytykuje. Zdobywaj zaufanie ludzi i uważaj na tych, których zaufanie już raz straciłeś. Stań się lepszym człowiekiem. I zanim poznasz kogoś, upewnij się, że znasz siebie i nie będziesz chciał być takim, jak ona chce, ale będziesz sobą. Nie biegnij za szybko przez życie, ponieważ najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, kiedy najmniej się ich spodziewamy.



Mów do mnie jeszcze ...
Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową tęskniłem lata... Każde twoje słowo słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze - mów do mnie jeszcze... Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą, słowa twe dziwnie poją i kołyszą, jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę mów do mnie jeszcze...


Jesteś ...
Jesteś gwiazdą co w noc lśni i chmurą co nosi me łzy... Jesteś księżycem - największym światłem w nocy i słońcem co daje ciepło w sercu mym...
Jak krew szaleje gdy Cię widzi i jak oczy napełniają łzy Gdy Cię nie ma... nie umiem wyrazić tego co czuję, nie umiem tego powiedzieć wprost, ale kocham Cię...
Jesteś muzyką, nadzieją, światem, słońcem co ogrzewa latem, księżycem co największą gwiazdę jest w nocy...
Nie chcę żyć bez Ciebie bo nie umiem tak żyć chcę żyć tylko z Tobą i nie chcę więcej nic...
Dla Ciebie żyję, dla Ciebie serce bije.

28 grudnia 2011

Dajmy się zaskoczyć miłości


Nie kupujmy
marzeń
jak mebli,
nie bądźmy
zanadto
przebiegli,
nie wstydźmy się własnej nagości,
tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
Nie paktujmy
z panem Bogiem,
z panem diabłem,
nie mówmy,
że jest głupie,
to co nagłe,
zamknijmy stare życie
na klucz, na dwa,
wystarczy spuścić ze smyczy
to słowo "ja", "ja", "ja"...
Nie kupujmy
nieba
na kredyt,
nie planujmy
szczęścia
ni biedy,
nie grajmy w dwa życia jak w kości,
tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
Niech przyjdzie
zbyt nagle
zdyszana,
niech nie da
dotrwać
do rana,
niech przyjdzie nie na czas,
nie w porę,
niech krzyknie: "Gore... gore, gore, gore..."
Zamknijmy stare życie
na klucz, na dwa, na trzy,
wystarczy spuścić ze smyczy
to słowo, jedno słowo: "my", "my", "my"...
Niech przyjdzie
znienacka
zdyszana,
niech nie da
doczekać
do rana,
niech przyjdzie
nie na czas,
nie w porę,

  




Agnieszka Osiecka - Dajmy się zaskoczyć miłości

18 grudnia 2011

..... do wszystkich urodzonych przed 1980


... reszta nie ma czego tu szukać ! paszoł wont !!


Coś w tym jest...
Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 40; 50; 60 i 70-tych XX wieku - nie możecie dziś uwierzyć, że w ogóle mogliście przeżyć!

Dlaczego? A dlatego, że:

- jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych,

- nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pełnymi kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę...),

- buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z "Wyborową" na czele dały się przecież bez trudu otworzyć a ciekawość to przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?

- drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla każdego z nas, zwłaszcza, że nikt nie słyszał o zamkach anty-dziecięcych...

- do jazdy na rowerze nikt w życiu nie włożył kasku ochronnego (podobnie na nartach albo wrotkach)

- wodę piło się z kranu a nie hermetycznych butelek i tym podobnych...

- wodę z sokiem piło się także na ulicy z tak zwanych "gruźliczanek", a szklanki były tylko opłukane wodą

- pierwsze samochody budowaliśmy z pudeł albo skrzynek po kartoflach i podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach...

- rano wychodziliśmy z domu by pójść się pobawić, musieliśmy wrócić wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie

- nikt nie wiedział gdzie nas nosi, bo nikt nie miał przy sobie komórki a sprawne budki telefoniczne można było policzyć na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy sobie...)

- człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego powodu nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni...

- jedliśmy keksy, czekoladę (często czekoladopodobną), oranżadę w proszku, chleb grubo posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co - i co? - i nikt nie był przesadnie gruby...

- piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł...

- nie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 100 programów w telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, komputera

- mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki! - po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodziców (oni nie musieli nas przywozić i odwozić) -jak to było możliwe?

- wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i temu podobne - i co?

- przepowiednie też się nie sprawdziły - robaki nie żyły w naszych żołądkach a kijami nie wyłupaliśmy rówieśnikom zbyt wielu oczu...

- niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych nauczycielskich narad...

- jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego może się bardzo marnie skończyć...

To były czasy... Aż się łezka w oku kręci, no nie?
Nasze pokolenia stworzyły tak wiele.... może właśnie dlatego, o czym piszę powyżej , że bez obaw, z wolnością, siłą, konsekwencją, sukcesem i klęską, gotowością na ryzyko i wiarą w drugiego. To właśnie zawdzięczamy naszym rodzicom i rodzicom naszych rodziców - i czasom naszego dzieciństwa i młodości...

I Ty też do nas należysz!


17 grudnia 2011

W pociągu życia ...


Nasze życie przypomina podróż pociągiem…

składa się z wsiadania i wysiadania, przyjemnych zdarzeń, głębokich smutków…zawsze się gdzieś spieszy i zawsze jest spóźnione…

Rodząc się, wsiadamy do pociągu i znajdujemy tam osoby, z którymi myślimy być zawsze: naszych rodziców. 
Ale prawda jest inna.

Oni wysiadają na jakiejś stacji, pozbawiając nas swojej miłości, czułości, troski, niezastąpionego towarzystwa…

Z biegiem czasu do pociągu wsiadają inne osoby, które stają się dla nas szczególne: nasi bracia, siostry,przyjaciele, miłości…

Wśród osób jadących pociągiem są takie, które robią sobie zwykłą przejażdżkę ale są też takie, które długo podróżują i często odwiedzają zajmowany przez nas przedział.

Wielu wysiadając pozostawi ciągłą tęsknotę…

Inni przejdą tak niezauważenie, że nawet nie spostrzeżemy kiedy zwolnili swoje miejsca.

Ciekawe jest, ze niektórzy pasażerowie, którzy są przez nas najbardziej ukochani, zajmą miejsca w wagonach najbardziej oddalonych od naszego. Dlatego będziemy musieli włożyć dużo trudu aby do nich dotrzeć.

Trzeba odszukać ich w porę, gdyż miejsce obok nich może być już zajęte przez inną osobę…

Nasza podróż właśnie tak wygląda: pełna wyzwań, marzeń, oczekiwań, wzruszeń i pożegnań…

ale nigdy powrotów…

Zatem podróżujmy jak można najlepiej…

Zawierajmy znajomości z każdym pasażerem szukając w nim jego najpiękniejszych cech.

Pamiętajmy, że czasem towarzysze naszej podróży mogą bełkotać ale mimo tego starajmy się ich zrozumieć, ponieważ nam też wiele razy będzie się plątał język i na pewno znajdzie się ktoś, kto nas wysłucha.

Wielka tajemnica na końcu polega na tym, że nigdy nie będziemy wiedzieć na jakiej stacji wysiadamy, ani gdzie wysiadają nasi towarzysze, ani nawet ten, który zajmuje miejsce przy naszym boku…

Wysiadając z pociągu na pewno poczujemy nostalgię…

Oddzielić się od najbliższych będzie bardzo smutne i bolesne.

Pozostaje jednak nadzieja, że kiedy przybędziemy na stację główną, to spotkamy ich z bagażem, którego nie posiadali przy wsiadaniu.

Uszczęśliwi nas to, że współpracowaliśmy przy tym, aby ich bagaż rósł i stawał się bardziej wartościowy.

Dlatego sprawmy by nasz pobyt w pociągu był spokojny i wart starań, a gdy nadejdzie chwila wysiadania niech na naszym pustym miejscu pozostanie tęsknota i miłe wspomnienie, dla tych, którzy kontynuują podróż.


Wsiadłam do mojego

„Pociągu ŻYCIA „
ON pędzi po szynach
po szynach pędzi
pędzi i gna
przed siebie szaleńczo
szybko i w dal
po torach wąskich ...
po torach szerokich

ciasnych i przestrzennych

i wciąż ... i wciąż on gna

A koła turkocą

Tur.. tur .. tur ... tu

Pośpiesznie mija
stacyjki po drodze...
po drodze mija
stacyjki samotności
stacyjki dotyków
i czułych spojrzeń
stacyjki szeptów
stacyjki łez
uśmiechów
stacyjki dnia
stacyjki nocy
serce nasze, dusze nasze
LOKOMOTYWA .... duża i mała
tur... tur... tur .. tu ..

Tak ...tak ...tu ...
jedzie pociąg Życia ...
ani chwali nie czeka .....
semafor - tunel - most ....
jedzie pociąg ..Mojego ŻYCIA ....

po szynach ...

po szynach ...
przed siebie wciąż gna !.....

Tak trochę już świątecznie


Kiedy mama się dzieliła ze mną tym opłatkiem,
Miała w oczach łzy, widziałem
Otarła ukradkiem.
Nie wiem, co też mama chciała
Szepnąć mi do ucha:
Bym na meczach nie darł spodni
Nauczyciela w szkole słuchał...
Niedojrzałych jabłek nie jadł,
Butów tak nie brudził...
Nagle słyszę mama szepcze:
-BĄDŹ DOBRY DLA LUDZI.
 Tadeusz Kubiak =Wieczór wigilijny



 Trzy stare kobiety
Usiadły przy stole
Przy białym obrusie
Na gwiazdkę czekają

Młodzi nie czekali
Wódkę już wypili
Słodkie ryby zjedli
Ości zostawili

A jedna kobieta
Nad pustym nakryciem
To dla syna- mówi-
Co uciekł od życia

A druga powiada
Mój syn w Ameryce
Przysłał piękną suknię
Późno dzisiaj wstałam

A trzecia powiada
Jestem stara panna
Towar dziś nie znany
Dawniej pospolity

I ŁAMIĄ OPŁATEK
Nad białym obrusem
Młodzi się po kątach
Śmieją ze starości

A one źdźbła siana
Spod płótna wyciągną
Wróżby sobie wróżą
Choć nic ich nie czeka

To za nasze dzieci
Dzieci zbuntowane
Lub nie narodzone
Lub zamordowane

Trzy stare kobiety
Usiadły przy stole
Czarne wino piją
Na gwiazdkę czekają....
  Jarosław Iwaszkiewicz = Stare Kobiety 


Ś W I Ą T E C Z N E    Ż Y C Z E N I A

By ta maleńka miłość
co się w Betlejem zrodziła
spokojem i radością
niebo i świat wypełniła
By dłoń człowieka była
tak wielka jak wszechświat cały
aby mógł się w niej schować
bezpiecznie Jezus mały
Aby pokój nam dany
w ten wigilijny czas
pozostał już na zawsze
w sercu każdego z nas........

Tym razem na wesoło .... :)


Bajka...
Bardzo dawno temu, w pewnej mieścinie
Idealna kobieta spotkała się z idealnym mężczyzną.
Po idealnych zaręczynach mieli idealny ślub.
Ich wspólne życie było oczywiście... Idealne.
Podczas pewnej śnieżnej i burzliwej Wigilii
Ta idealna para jechała krętą drogą
Swym idealnym samochodem,
Wtem dostrzegli kogoś w oddali.
Jako perfekcyjni ludzie,
Zatrzymali się by zaoferować pomoc.
Stał tam Święty Mikołaj
Z ogromnym workiem zabawek.
Nie chcąc zawieść dzieci w Wigilię,
Zabrali Mikołaja razem z workiem do samochodu
I zaczęli rozwozić prezenty.
Niestety, warunki drogowe pogorszyły się
Idealna para oraz święty Mikołaj rozbili się.
Przeżyła tylko jedna osoba. Kto więc ocalał?
Święty Mikołaj? Idealny mężczyzna? Idealna kobieta?
Wiadomo...
Idealna kobieta przetrwała.
Ona była jedyną osobą, która naprawdę istniała.
Przecież wszyscy wiedzą, że nie ma świętego Mikołaja,
Ani kogoś takiego, jak idealny mężczyzna..


Dla inteligentnych kobiet... 
Pewne małżeństwo pojechało na weekend nad jezioro,
Gdzie można było łowić ryby.
Mąż uwielbiał wczesnym świtem wypływać na ryby
I chętnie zostawiał wtedy swoją żonę.
Pewnego ranka, kiedy mężczyzna wrócił po wielu godzinach,
Chciał mieć trochę świętego spokoju.
Chociaż niekoniecznie się na tym znała,
Kobieta postanowiła popływać łodzią.
Odpłynęła kawałeczek, rzuciła kotwicę i zajęła się lekturą.
Po pewnym czasie podpłynął do niej swoją motorówką Strażnik.
-Dzień dobry szanowna Pani! Co Pani tutaj robi? Zaczął rozmowę.
-Czytam odpowiedziała kobieta i pomyślała sobie
"Czy to nie jest oczywiste?"
-Ale znajduje się Pani w strefie, gdzie łowienie ryb jest zabronione!
-Przecież Pan widzi, że ja nie łowię ryb!
-No cóż, ale ma Pani przy sobie całe potrzebne do tego wyposażenie!
-Zarekwiruję je i muszę wystawić Pani mandat!
-Jeśli Pan to zrobi, oskarżę Pana o gwałt!
Odpowiedziała rozgniewana kobieta.
-Ale przecież ja Pani nawet nie tknąłem!
-No cóż, ale ma Pan przy sobie całe potrzebne do tego wyposażenie!
Morał z tego taki...
Nigdy nie rób inteligentnej kobiecie draki!

Kocham cię jak nie wiem co ..
Kocham Cię jak Alaskę jak Always podpaskę, jak traktora maskę
I golaskę z bobaskiem przed brzaskiem, z krzykiem i wrzaskiem
Z zarazkiem i bez, jak pies jak anioła - bies i jak koń owies.
Kocham Cię w locie na płocie w samolocie po robocie i przed,
Jak kret, jak Szwed, jak Motorhead i jak stary babciny pled,
Jak Jima - Ted, jak nostalgie Sted i jak Flinstona - Fred.
Kocham Cię niestrudzenie przez uwielbienie i roztargnienie
Przez zapomnienie też, jak wiesz jak perz, jak chcesz i jak nie chcesz,
Kiedy jesz, gotujesz, plujesz na mnie i pomstujesz, kiedy całujesz wiesz?
Kocham Cię jak moją życia drogę, jak posadzkarz podłogę
I jak ksiądz zmartwioną niebogę, jezioro Ładogę jak joga - jodę...
Do diabła już bardziej Cię kochać nie mogę!!!
Kocham Cię niestrudzenie przez uwielbienie i roztargnienie
Przez zapomnienie też, jak wiesz jak perz, jak chcesz i jak nie chcesz,
Kiedy jesz, gotujesz, plujesz na mnie i pomstujesz, kiedy całujesz wiesz?

Wynalazki, a sprawa płci
Mężczyzna odkrył broń, wynalazł polowanie.
Kobieta odkryła polowanie, wynalazła futra.
Mężczyzna odkrył mowę, wynalazł konwersację.
Kobieta odkryła konwersację, wynalazła plotkę.
Mężczyzna odkrył kolory, wynalazł malarstwo.
Kobieta odkryła malarstwo, wynalazła makijaż.
Mężczyzna odkrył rolnictwo, wynalazł jedzenie.
Kobieta odkryła jedzenie, wynalazła dietę.
Mężczyzna odkrył przyjaźń, wynalazł miłość.
Kobieta odkryła miłość, wynalazła małżeństwo.
Mężczyzna odkrył kobietę, wynalazł sex.
Kobieta odkryła sex, wynalazła ból głowy.
Mężczyzna odkrył handel, wynalazł pieniądze.
Kobieta odkryła pieniądze i to zrujnowało mężczyznę

,,Kopciuszek,,
Pewna rozwódka dosyć puszysta, nie miała męża - rzecz oczywista,
Lecz miała za to dwie głupie córki, co malowały sobie pazurki.
Nie myły garów, nie słały łóżka, więc wynajęły sobie Kopciuszka.
Była to całkiem fajna dzieweczka, figurka owszem, biuścik czwóreczka.
Kopciuszek często przycinał oko, bo krzywą cukru miał dość wysoką.
Wtedy Kopciuszka niewiasty wredne, kopały celnie w nocy i we dnie.
Raz w swojej willi wydawał party, sam król sedesów - Leperuk czwarty,
Bo Sedesowicz - syn Leperuka od lat dziewicy na żonę szukał,
A był to łysy, przystojny młodzian w czarne gustowne dresy przyodzian.
- Słuchaj Kopciuszku, rzekły babsztyle, masz nam usmażyć z powietrza filet!
I trzy puszyste, rozchichotane wyszły na party w tiule ubrane.
Sen w chwilę potem zmorzył Kopciuszka, we śnie zjawiła się Dobra Wróżka.
- Masz tu Kopciuszku niecałą stówkę, jedź na przyjęcie i weź taksówkę,
Nie dam Ci więcej, bo nie mam kasy, takie na wróżki przyszły dziś czasy.
Wróć przed taryfą nocną, idiotko, później drałować będziesz piechotką.
Tam, na przyjęciu młody Leperuk wyznał jej miłość... W takim był szoku.
Tutaj się wytnie sceny z prywatki, ze względu na Was kochane Dziatki.
Ale do rzeczy. Wróćmy do chwili, kiedy Kopciuszek wybiega z willi.
Wersja dla dzieci o tym nie mówi, co tak naprawdę Kopciuszek zgubił.
Zgubił on, bowiem biegnąc z imprezki, srebrzyste stringi, w dodatku ,,eski,,
Papa Leperuk wysłał nazajutrz Emisariuszy po całym kraju,
Żeby znaleźli jedną z dzieweczek, która pasuje do tych majteczek.
Tysiące panien doznało stresu, przy naciąganiu ciasnego dresu,
Założyć stringów nie dały rady, bo wszystkie miały za tęgie wkłady.
Ale zdębieli Emisariusze, kiedy założył stringi... Kopciuszek.
Potem odbyło się weselisko, gdzie wielu gości upadło nisko,
Były prezenty i czek od Papy i noc poślubna całkiem od czapy,
Bo, choć pan młody był nie wyżyty, śpiący Kopciuszek spał jak zabity.
Teraz, dziewczęta nadeszła pora, na coś mądrego, czyli na morał.
Niech Was nie zwiedzie przykład Kopciuszka,
Kiedy wskoczycie komuś do..... Łóżka.
Bo nie wystarczy gdzieś majtki zgubić,
By księcia z bajki zaraz poślubić.
Raj
Rzekł Adam, Ewo kochanie,
Mam takie głupie pytanie:
Czy kochasz mnie, jak ja ciebie?
A Ewa zarżała jak źrebię,
- Jasne! Masz przypływ humoru?
- Kocham, wszak nie mam wyboru!
Adam uspokojony,
Mówi do Ewy, swej żony:
- Jest nas tu tylko dwoje,
Więc zdrady się nie boję.
- I tu się mylisz kochany,
Są węże, i są banany!

14 grudnia 2011

Ś W I Ę T A .... Święta ... Święta ....

Wesołe Święta
Gdy byłam dzieckiem chyba nie zauważałam tego świątecznego rozpędu.
Zdaje się, że byłam w jego centrum tak bardzo, że nawet o tym nie wiem.
A może ów rozpęd był mniejszy?
Nie wiem.
Dziś, w przededniu święta przyglądałam się ludziom.
Większość biega od jednego sklepu do drugiego wciąż się śpiesząc.
Obładowani  jak zwierzęta pociągowe.
Widziałam nawet kilku uśmiechniętych  ludzi.
Ciekawe, że wszyscy oni chodzili wolniej,  jakby bez pośpiechu.
Mieli jakoś bardziej „świadome oczy”. 
Z  jednej strony wiem, że  ludzie szykują się do Świąt, chcą, aby wszystko było piękne, ale z drugiej strony, gdy widzę kłócących się o miejsce na parkingu lub w kolejce, to zadaję sobie  pytanie:
„Do jakich Świąt się tak chcą przygotować?”
Przecież Miłość nie rodzi się gdziekolwiek.
Potrzebuje otwartego serca.

Chwilami wydaje mi się  , że zgubiliśmy główne przesłanie tego czasu. Umyka nam cały sens
tej chwili.
Kiedy  patrzyłam  przed  siebie miałam wrażenie,  że większość  przechodniów  już ma  dość
tych  świąt. 
Pomyślałam  sobie,  że  niektórzy widocznie muszą  się  naprawdę  sfrustrować, zmęczyć, aby później poczuć, że były  jakieś Święta – czas odpoczynku.
Tyle, że Święta nie mają być odpoczynkiem po przygotowaniach do Świąt.
Przez moment wpadłam w zadumę, ale … 

Jakiś  człowiek,  który  się  zatrzymał  obok mnie,  przed  sklepem,  rzucił  słowa: 
„Za  moich  czasów…”.
(Na pewno znasz ten ton głosu.)
Był strasznie zaskoczony, gdy usłyszał moje pytanie:
 „ Kiedy Pan umarł?”
„ Jak to? Co pan gada, Panie? Przecież tu jestem.” – rzucił pospiesznie.
" Wiem, wiem, ale skoro Pan mówi, że „ za Pana czasów…” , to pomyślałam, że już minęły i że  nikt poza mną Pana nie widzi – wie Pan, taki  „Duch w  odwiedzinach”.
Chyba nie do końca załapał, o co mi chodzi, bo jakoś dziwnie popatrzył i zamilkł. 
Więc dodałam:
„Skoro Pan tu jest i jest Pan żywy, to są to również Pana czasy. Nie ma rady,  takie są fakty.”
Uśmiechnęliśmy się do siebie, on poszedł, a ja zostałam w ciszy.

Co się z nami stało?
Gdzie zagubiliśmy to piękno, ten splendor?
Dokąd my biegniemy?

Do  Świąt Bożego Narodzenia  ?

Jeślibyśmy nie zabili Boga w sobie, to by się nie musiał wciąż na nowo „rodzić”. 
Nam naprawdę się chyba wydaje, że Bóg za chwilę się narodzi.
Lecz Bóg  jest wieczny, bez początku  i końca.
Jedyne, co się może wydarzyć, to narodziny Boga w nas, ale do tego nie potrzeba  żadnych  szczególnych  Świąt.
Wystarczy  kolejka  po  chleb, wystarczy  zatłoczony parking, wystarczy cicha chwila.
Wesołych Świąt  :-)

Miej Święta pełne Miłości, Dobroci i Piękna.
Miej Święta Pełni.
          Miej Jedność.
Niech Wszechświat Ci sprzyja. 
Spotkaj Siebie w Świętej Ciszy – spotkasz Boga.
          Te Święta po to są.


Grzeszne ciało?

Czemu większość religii potępia ciało albo je neguje? Poszuki­wacze duchowi zawsze chyba traktowali je jako przeszkodę lub wręcz naczynie grzechu.
A czemu tak niewielu poszukiwaczy znalazło to, czego szukało? Na poziomie fizycznym ludzie bardzo przypominają zwierzęta. Wszystkie podstawowe funkcje fizyczne – odczuwanie przy­jemności i bólu, oddychanie, jedzenie, picie, wydalanie, sen, popęd rozrodczy – są u nas takie same, jak u zwierząt. Kiedy ludzie utracili stan „łaski” i jedności, aby popaść we władzę iluzji, po dłuższym czasie zbudzili się nagle w ciele, które sprawiało wrażenie zwierzęcego. Bardzo ich to zaniepokoiło. „Nie oszu­kuj się. Jesteś tylko zwierzęciem”.
Wydawało się, że muszą spojrzeć w oczy tej właśnie prawdzie. Była ona jednak zbyt niepokojąca, aby dało się ją znieść. Mitologiczni Adam i Ewa(pierwsi ludzie którzy mieli świadomość) zobaczyli, że są nadzy, i przestraszyli się. Wkrótce zaczęli bezwiednie nego­wać swoją zwierzęcą naturę. Istniało bowiem całkiem realne niebezpieczeństwo, że pod wpływem potężnych instynktów cofną się do stadium zupełnej nieświadomości.
Pojawił się wstyd i rozmaite tabu, związane z pewnymi częściami ciała i jego funkcjami, zwłaszcza płciowymi.
Nasi przodkowie mieli nie dość jasną świadomość, żeby zaprzyjaźnić się ze swoją zwie­rzęcą naturą, pozwolić jej  b y ć , a  nawet cieszyć się owym aspektem siebie. Tym bardziej nie umieli wniknąć głębiej w zwierzęcą naturę, aby odnaleźć ukrytą w niej boskość – rze­czywistość w oplocie iluzji.
Zrobili więc to, co zrobić musieli. Zaczęli się oddalać od własnego ciała. Doszli do przekonania, że nie tyle s ą ciałem, ile je mają.
Kiedy powstały religie, to oddalenie od ciała stało się jesz­cze wyraźniejsze i przybrało formę przeświadczenia, ujętego w słowach „nie jesteś swoim ciałem”. W ciągu stuleci mnóstwo ludzi na Wschodzie i na Zachodzie usiłowało znaleźć Boga, zbawienie bądź oświecenie dzięki negacji ciała.
Wyrzekali się uciech zmysłowych, a zwłaszcza wszystkiego, co seksualne, uprawiali post i wszelkiego rodzaju ascezę.
Zadawali nawet ciału ból, żeby je osłabić czy też ukarać, ponieważ uważali, że jest grzeszne. W kulturze chrześcijańskiej nazywano to umar­twieniem cielesnym.
Inni próbowali uciec z ciała, wpadając w trans lub poza ciało wychodząc.
Wielu nadal to robi. Podobno nawet Budda przez sześć lat starał się zanegować ciało za po­mocą postu i skrajnych praktyk ascetycznych, lecz oświecenia doznał dopiero wtedy, gdy metody te porzucił.
Faktem jest, że jeszcze nikt nie osiągnął oświecenia, negu­jąc ciało lub walcząc z nim, ani też z niego wychodząc. Doświad­czenie wyjścia poza ciało potrafi być, owszem, fascynujące, i może dać człowiekowi krótkotrwały posmak wyzwolenia z formy materialnej, prędzej czy później trzeba jednak wrócić do ciała, bo to w nim dokonuje się zasadnicza praca nad przeobraże­niem. To ostatnie odbywa się bowiem poprzez ciało, a nie z dala od niego.  
Właśnie dlatego nigdy żaden prawdziwy mistrz nie radził walczyć z ciałem ani go porzucać, chociaż ich następcy, traktujący umysł jako podstawę, często sposoby ta­kie zalecali.
Z pradawnych nauk o ciele ocalały jedynie fragmenty (na przykład zdanie, w którym Jezus mówi, że „całe twoje ciało świat­łem się napełni”) i mity, takie jak choćby wiara, że Jezus nigdy nie wyzbył się ciała, lecz pozostał z nim scalony i „wniebowstą­pił” wraz z ciałem. Aż do dziś prawie nikt nie zdołał zrozumieć tych fragmentów ani przeniknąć ukrytego znaczenia pew­nych mitów. Powszechnie uznano słuszność poglądu, zawartego w słowach „nie jesteś swoim ciałem”, co doprowadziło do negacji ciała i do prób ucieczki z niego.
Uniemożliwiło to nie­zliczonym poszukiwaczom duchowym osiągnięcie celu i awans do kategorii duchowych mistrzów.
Nie walcz z ciałem, ale naucz się je akceptować i szanować.
Zaakceptuj także i zrozum jego pragnienia.
One nie znikną gdy będziesz siebie potępiał i nienawidził za ich doznawanie.
Kiedy walczysz z ciałem – walczysz wtedy z prawdziwym sobą.
Jesteś wszak także swoim ciałem. To, które możesz zobaczyć, którego możesz dotknąć, stanowi zaledwie cienką, złudną przesłonę, na głębszym poziomie jest niewidzialne ciało wewnętrzne — brama Istnie­nia, Życia Nieprzejawionego.
Poprzez ciało wewnętrzne jesteś nierozerwalnie związany z nieprzejawionym Jednym Życiem, emanującym świadomością – nigdy nie narodzonym, nieśmiertelnym, wiecznie obecnym.
Mo­żesz zachowywać obecną postać, wiedząc zarazem, że masz w so­bie bezpostaciową, nieśmiertelną głębię.

Fragmenty z „Potęga teraźniejszosci, E. Tolle”

 [...] to znaczyło być człowiekiem, nie ciałem albo duszą, a właśnie tą nierozdzielną całością, tym ciągłym potykaniem się o własne braki, o to wszystko, co skradziono poetom, wraz z gwałtowną nostalgią za jakimś krajem, gdzie życie wymagałoby innych kompasów, zaczynało się od innych imion
Julio Cortaza


I ci, którzy ciała zapładniać by radzi, do kobiet się więcej zwracają; tam każdy z nich swoją miłość zaspokaja, bo myśli, że płodząc dzieci „nieśmiertelność i pamięć, i szczęście” sobie zdobędzie. [...] Ale są też tacy [...], co wolą zapładniać dusze, tacy, których dusze jeszcze bardziej są pełne nasienia, aniżeli ciała: nasienia, które się w duszy rodzić winno i w dusze ludzkie trafiać.
Platon 

Powiedz swojemu ciału: Wolę mieć w tobie niewolnika, niż być twoim niewolnikiem
Josemaria Escriva de Balaguer

Ciało pozostaje zawsze dla człowieka tajemnicą. Ono jest źródłem przyjemności i bólu, świadomość czekającej człowieka śmierci wiąże się z jego rozpadem. Ono sprawia, że człowiek czuje się z życia zadowolony lub jest złamany bólem i cierpieniem. Od niego zależy w znacznej mierze obraz własnej osoby. Ono przyciąga lub odpycha innych ludzi. Od niego zależy dobór naturalny. Ono nadaje realność życiu; jako istoty bezcielesne stalibyśmy się nierzeczywiści.
***
Umiera człowiek, ale pozostaje po nim słowo, specyficzny dla niego gest, klimat uczuciowy, który wokół siebie roztaczał, a więc jego jakby symbole, które zostały swego czasu rzucone w świat otaczający i w tym świecie się zatrzymały, podczas gdy ciało przestało istnieć.
Antoni Kępiński

 Nie jestem ciałem, w którym mieszka dusza. Jestem duszą, która ma widzialną część zwaną ciałem.
Paulo Coelho
 
 Ludziom nigdy nie sprawia problemu pozbycie się przeszłości, gdy ta staje się zbyt trudna. Ciało spłonie, fotografie spłoną, a pamięć, cóż to takiego? Pozbawione ładu i składu wędrówki głupców, którzy nie widza potrzeby zapominania. 
Jeanette Winterson
 
 
 


 

13 grudnia 2011

Bo miłość mój drogi to:

Wiersz ten dedykuję wszystkim, którzy zwątpili w miłość najbliższej osoby, którą mają obok siebie, z którą żyją od kilku lat, dzielą troski i radości, aby przemyślały i zrozumiały, że jedyną 
WIELKĄ MIŁOŚĆ mają OBOK SIEBIE ! 
Nic i nikt takiej MIŁOŚCI zburzyć i zniszczyć NIE MOŻE !


 Bo miłość mój drogi to:
To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",
nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
zrywanych na skarpie,
Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to
"ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
według swoich marzeń.

Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż
tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
jeśli ona przez moment się wzbrania
To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
innym to, co przyrzekła tobie.

Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
wyrównania drogi.

To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
powiedziano i jeszcze więcej,
Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
to pozwolić się kochać, być przejrzystym
wobec tej MIŁOŚCI, która zawszę w porę.

To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
kochać tego, którego ty w sposób wolny
decydujesz się kochać!

Michael Quist