11 stycznia 2012

PAmięTAJ ..... !....




Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki . . . nie byłoby symfonii
Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy . . . nie byłoby książki
Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie tworzy muru . . . nie byłoby domu
Gdyby kropla wody powiedziała: jedna kropla nie może utworzyć rzeki . . . nie byłoby oceanu
Gdyby ziarno zboża powiedziało: jedno ziarno nie może obsiać pola . . . nie byłoby żniwa
Gdyby człowiek powiedział: jeden gest miłości nie ocali ludzkości
. . . nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności i szczęścia.

Jak symfonia potrzebuje każdej nuty
Jak książka potrzebuje każdego słowa
Jak dom potrzebuje każdej cegły
Jak ocean potrzebuje każdej kropli wody
Jak żniwo potrzebuje każdego ziarna zboża
tak cała ludzkość potrzebuje Ciebie,
tam, gdzie jesteś jedyny a wiec niezastąpiony.

Dlaczego jeszcze się ociągasz ?

10 stycznia 2012

Cudowny Świat Metafor .....

Metafora (gr. μεταφορά), inaczej przenośnia – językowy środek stylistyczny, w którym obce znaczeniowo wyrazy są ze sobą składniowo zestawione, tworząc związek frazeologiczny o innym znaczeniu niż dosłowny sens wyrazów, np. "od ust sobie odejmę", "podzielę się z wami wiadomością" lub "złote serce.

Metafory i analogie, poprzez zestawienie razem różnych kontekstów, prowadzą do powstawania nowych sposobów patrzenia. Prawie wszystko to, co wiemy, łącznie z poważną nauką, opiera się na metaforze. I dlatego nasza wiedza nie jest absolutna – profesor Joseph Weizenbaum (wg. Wikipedii )
Metafora jest to przeniesienie nazwy jednej rzeczy na inną: z rodzaju na gatunek, z gatunku na rodzaj, z jednego gatunku na inny, lub też przeniesienie nazwy z jakiejś rzeczy na inną na zasadzie analogii.   
wg. Arystotelesa- Poetyka,





Doskonały liść 
Do mistrza przyszedł z pretensjami uczeń. 
Według niego nauczyciel jest zbyt liberalny w egzekwowaniu zdobywanej wiedzy. Nie używa kija, nie strofuje za błędy, nie wymaga postępów. A młody człowiek pragnie by doskonały i oświecony – i to szybko. Potrzebuje intensywniejszej nauki. 
Mistrz ze zrozumieniem kiwnął głową i powiedział, że w takim razie postara się intensywniej prowadzi młodzieńca do doskonałości. 
I poprosił go, by najpierw poszedł do lasu i przyniósł jeden “doskonały” liść.
Legenda głosi, że uczeń nie wrócił do dzisiaj – przez cały czas szuka.


Wspólne działania mają większe korzyści

Pewnego dnia Rabbi rozmawiał z Panem o Niebie i Piekle.
- Pokażę Ci piekło - powiedział Pan i zaprowadził rabbiego do pokoju, w którym stał wielki, okrągły stół. Siedzący wokół stołu ludzie byli zrozpaczeni i bliscy śmierci głodowej.Na środku stołu stał ogromny kocioł z gulaszem, który pachniał tak wspaniale, że rabbiemu pociekła ślinka. Każda z osób siedzących przy stole trzymała łyżkę z bardzo długa rączką. Chociaż długie łyżki sięgały akurat do kotła, ich rączki były dłuższe niż ramiona biesiadników – w rezultacie nikt nie mógł sięgnąć łyżką do ust i wszyscy byli głodni. Rabbi widział jak bardzo cierpieli.
- Teraz pokażę Ci Niebo – powiedział Pan i weszli do innego pokoju, dokładnie takiego samego jak ten pierwszy. Był tam identyczny wielki, okrągły stół i identyczny kocioł z gulaszem. Ludzie, tak jak poprzednio, mieli takie same łyżki z długimi rączkami – ale tutaj wszyscy byli najedzeni, pulchni, śmiali się i rozmawiali. Rabbi nie mógł tego zrozumieć.
- To proste, ale wymaga pewnej umiejętności - powiedział Pan. – W tym pokoju oni nauczyli się karmić siebie nawzajem.

Nadzieja nic nie kosztuje…

Leżało dwóch mężczyzn w szpitalu. W jednym pokoju.  
Jeden z nich miał łóżko skierowane na okno, przez które mógł zobaczyć co się dzieje na zewnątrz. Drugi z nich niestety nie mógł tego widzieć. Mógł leżeć tylko w swoim łóżku i patrzeć w górę. Ten pierwszy opowiadał mu co się dzieje na zewnątrz szpitala. I tak mówił mu, jak pięknie tam jest, piękne drzewa, jezioro, bawiące się dzieci. Każdego dnia opowiadał mu o tych pięknych rzeczach.  
Pewnej nocy mężczyzna leżący przy oknie zaczął się dusić i nie mógł dosięgnąć przycisku za pomocą, którego wezwałby pielęgniarkę. 
Ten drugi to słysząc też nie przycisnął, chciał dostać jego łóżko i widzieć te wszystkie piękne rzeczy i krajobrazy. Z rana faktycznie dostał to łóżko, lecz gdy spojrzał za okno zobaczył tylko mur. Zapytał więc, gdzie jest to jezioro, te drzewa, te dzieci, o których mu sąsiad opowiadał. 
A pielęgniarka odpowiedziała mu tylko:
“Nadzieja nic nie kosztuje, proszę Pana”

Szukam człowieka
 

Był kiedyś filozof, który za dnia chodził z palącą się latarnią w ręku. Pewnego dnia przybył do wioski, w której nie było prądu. Kiedy szedł przez nią z lampą w ręku, ktoś powiedział
- Proszę pana, jest dzień, słońce świeci, dlaczego chodzi pan z zapaloną lampą w ręku?

Filozof odpowiedział – Szukam człowieka.
- Co? Szukasz człowieka? – zapytał mieszkaniec wioski. Filozof powtórzył – Tak, szukam człowieka. Kim jesteś?
- Jestem lekarzem – odpowiedział wieśniak.
- Rozumiem, jesteś lekarzem, nie człowiekiem - zauważył filozof. Zaczął pytać innych mieszkańców.
- Kim jesteś?
- Jestem cieślą – ktoś odpowiedział.
- Dziękuję. A ty, kim jesteś?
- Jestem panią domu. A ktoś inny – Jestem uczniem i idę do szkoły.  

- Kim ty jesteś?  
- Jestem tancerką, jestem artystą, prawnikiem, lekarzem, urzędnikiem, duchownym, policjantem. Jestem władzą, bogaczem, wszechwiedzącym itd.
Wszyscy odpowiadali podając swój zawód, swoją rolę, czyli… swoją maskę, grę? Nikt nie powiedział, że jest istotą ludzką. Człowiekiem. A człowiek jest istotą duchową. Nie pamiętamy tego? Czy może o tym nie wiemy? Czy wiemy, kim jesteśmy naprawdę? Jak to jest w naszym realnym życiu?

Głos stworzenia

Ojciec z synkiem byli na spacerze w górach. W pewnej chwili chłopiec potknął się i upadł krzycząc:
- AAhhhhhh!!!
Ku swemu zdziwieniu, usłyszał głos w górach, który odpowiedział:
- AAAhhhhhhhhhhh!!!
Zdziwiony krzyknął:
- Kim jesteś!?
Otrzymał odpowiedź:
- KIM JESTEŚ?
Rozzłoszczony krzyknął
- Tchórz!
Odpowiedz brzmiała:
TCHÓRZ !
Spojrzał na swojego ojca pytając:
- O co tu chodzi tato?
Ojciec śmiał się mówiąc:
- Posłuchaj uważnie – sam głośno krzyknął:
- Podziwiam Cię! – a głos odpowiedział:
“PODZIWIAM CIE!”
Znowu krzyknął:
- Jesteś najlepszy! – A głos odpowiedział: “Jesteś najlepszy!”
Zaskoczony malec nic nie rozumiał. Wtedy to ojciec wyjaśnił:
- Ludzie nazywają to ECHEM, lecz tak naprawdę to GŁOS STWORZENIA. Odpowiada Ci zawsze tym, co mówisz lub z siebie dajesz.
Twoje życie jest po prostu odbiciem Twoich słów i czynów i zawsze otrzymujesz zwielokrotnione wynagrodzenie. Jeśli pragniesz otrzymać więcej miłości, daj ja wpierw!
Jeśli pragniesz poprawić jakość swojego życia, zmień je.
Życie zapłaci Ci zawsze tym, co w nie sam wniosłeś.

Szczęśliwa kobieta

Pewna kobieta kupiła sobie dom.
Dom był cudowny i piękny, ale miał jedną wadę - do jednego z pokoi nie dochodziło słońce.
Dostęp ten był utrudniony przez wielki mur, który był tuż za oknem owego pokoju. 
Kobieta była bardzo szczęśliwą osobą, ale gdy tylko wchodziła czy też choćby podchodziła do tego pokoju od razu traciła humor.
Robiła się nieszczęśliwa, przygnębiona, gdy zaś opuszczała owe miejsce lub też oddalała się od niego ponownie stawała się szczęśliwa i beztroska. 
Pewnego dnia powiedziała, że nie ma zamiaru więcej żyć w domu gdzie jest miejsce, w którym tak bardzo czuje się nieszczęśliwa.
Postanowiła więc wziąć młotek i zburzyć mur.
Gdy tylko to zrobiła słońce pojawiło się w pokoju, a kobieta przebywając w nim czy też obok niego czuła się tak samo szczęśliwie jak wszędzie.

Woda i umysł

Mistrz przechadzał się pewnego popołudnia po lesie ze swoim uczniem.
Poprosił go, żeby przyniósł mu wodę ze strumyka, który minęli parę kilometrów wcześniej. 
Uczeń wrócił po pewnym czasie i oznajmił, że nie mógł przynieść wody, ponieważ strumyk nie był tak klarowny jak wtedy, gdy tamtędy przechodzili . Był czymś okropnie zmętniony.
Budda nalegał, aby wrócił i przyniósł mu z niego wodę.
Po pewnym czasie uczeń wrócił z wodą i padł do jego stóp dziękując za przesłanie, które dopiero co zrozumiał.
Gdy tak siedział wystarczająco długo i czekał aż osad opadnie na dno strumienia pojął, że jest to metafora do naszego umysłu, który miewa od czasu do czasu taki mętlik, gdy o czymś myślimy. 
Dopiero wtedy, kiedy potrafimy odpowiednio się wyciszyć, zamęt opada i pojawia się krystalicznie czysta idea.

Sokrates i uczeń

Pewnego dnia, zachowujący się dumnie i lekceważąco młody człowiek przychodzi do filozofa i, uśmiechając się z wyższością, mówi – O wielki Sokratesie, przyszedłem do ciebie po wiedzę
Sokrates przejrzał na tego płytkiego i próżnego młodego człowieka, poprowadził go na brzeg morza i wszedł z nim po pas do wody. Potem poprosił – Powiedz mi jeszcze raz, czego pragniesz?. Wiedzy – odrzekł z uśmiechem młody człowiek.

Sokrates złapał go za ramiona, wepchnął pod wodę i przytrzymał tam przez trzydzieści sekund. A teraz czego pragniesz?.
Mądrości, wielki Sokratesie – zacharczał młody człowiek.
Filozof wepchnął go ponownie pod wodę. Kiedy go puścił, zapytał znowu – Czego pragniesz?.
Wiedzy, o mądry i… – udało się wykrztusić młodzieńcowi, zanim Sokrates przytrzymał go znowu pod wodą, tym razem jeszcze dłużej.
Czego pragniesz? -  zapytał stary człowiek, pozwalając mu się wynurzyć. Młody człowiek kaszlał i z trudem łapał oddech.

Powietrza! – wrzasnął. – Potrzebuję powietrza!

Kiedy będziesz pragnął wiedzy tak bardzo, jak właśnie pragniesz powietrza, wtedy otrzymasz tę wiedzę – oświadczył stary człowiek i wrócił na brzeg.

Czarne nieznane drzwi

Na Dzikim Zachodzie żył pewien sędzia.
Miał on dziwny zwyczaj.
Każdemu kryminaliście, którego skazywał na powieszenie, dawał wybór: szubienica albo czarne, nieznane drzwi.  
Kiedy nadchodził czas egzekucji, sędzia ów zawsze kierował do skazanego takie słowa: “Co wybierasz – szubienicę czy czarne, nieznane drzwi?”
Prawie każdy, któremu to proponował wybierał sznur.  
Pewnego dnia szeryf zapytał: “Dlaczego wszyscy wybierają powieszenie, zamiast tych czarnych drzwi?”.
Sędzia odpowiedział: “Oni zawsze wybierają coś znanego, wolą to od nieznanego.  
Ludzie boją się czegoś, czego nie znają.
Ja dałem im wybór”.
“Co takiego jest za tymi drzwiami?” – zapytał się szeryf.
“Wolność” – odpowiedział sędzia – “ale bardzo mało ludzi jest dostatecznie odważna, aby wybrać drogę do nieznanego”.


Osiołek w studni

Było to dawno, dawno temu, daleko stąd, na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierze miało dużo szczęścia, bo przeżyło upadek bez jednego zadrapania. Studnia jednak była głęboka, a mężczyzna nie wiedział jak ma wydostać osiołka. Gdy farmer zastanawiał się, co zrobić, zwierzę żałośnie ryczało godzinami. Farmer zebrał najmądrzejszych ludzi z wioski i zapytał ich: Co robić?”.
Mędrcy nie znaleźli sposobu wydobycia osiołka, a ponieważ w studni było mało wody, a osiołek był już stary, polecili mężczyźnie zasypać studnię.W pierwszej chwili mężczyźnie trudno było pogodzić się ze stratą osiołka, ale skoro nie ma innego rozwiązania, to trudno, tak musi być.Mężczyzna wziął łopatę i zaczął zasypywać studnię. Gdy wrzucił dużą ilość ziemi, pomyślał, że już zasypał osiołka;
Gdy pochylił się nad studnią o mało nie wpadł do niej z wrażenia. Zobaczył, że osiołek jest cały na dnie i wesoło sobie tupie kopytkami.
Pomyślał ;
Jak to możliwe? Tyle ziemi wsypałem do studni, a jego całego ciągle widać. Czyżby cud?”.
Wrzucając kolejną łopatę ziemi zajrzał do studni. Zobaczył jak ziemia spada na grzbiet osiołka. Ten strząsa ją z siebie. Ziemia spada na dno, a osiołek ją udeptuje i jest kilka milimetrów wyżej. Wrzucił drugą łopatę. Osiołek strzepał ziemię z grzbietu, udeptał ją nogami i znów był kilka milimetrów wyżej.
Kilkadziesiąt łopat później, osiołek był już na wyciągnięcie ręki, a mężczyzna mógł go pogłaskać. Chwilę później osiołek z radością wyskoczył ze studni, a mężczyzna cieszył się, że udało mu się ocalić osiołka.
Pytanie: Kto uratował osiołka? Mężczyzna?
Nie.
Osiołek sam się uratował, bo wiedział, że życie będzie zasypywać go śmieciami i problemami. Sposób, aby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych kłopotów to jeden stopień ku wolności…
Jeśli słyszysz, że nie ma rozwiązania, to oznacza to, że rozwiązanie jest, tylko jeszcze nikt go nie wymyślił. Musisz zrobić to sam.

Banknot

Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:
- Kto chciałby dostać ten banknot?
Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:
- Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie, że coś zrobię… – i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:
- Kto w dalszym ciągu to chce?
Ręce znowu się podniosły…
– A gdybym zrobił to? – zapytał mówca…. i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł – był pomięty i brudny….
- A teraz kto chce te pieniądze?
Ręce podniosły się po raz trzeci!!!
- Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia, co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20 $!!!

Przypowieść o kwiatach


Dawno temu do królewskiego pałacu przybył człowiek z dwoma pięknymi bukietami kwiatów. Wielu mędrców i urzędników przebywało na królewskim dworze. Człowiek powiedział do króla, “Wasza wysokość, te dwa bukiety, pomimo, że wyglądają podobnie, nie są takie same; jeden jest z prawdziwych kwiatów, a drugi jest ze sztucznych. Czy ktoś tutaj może odróżnić, który jest prawdziwy, a który sztuczny?”
Wszyscy obecni sądzili, że było to proste pytanie. Uważali, że na pewno, gdy dotkną kwiatów, będą wiedzieli, który jest prawdziwy, a który sztuczny. Wszyscy podeszli, aby popatrzeć na bukiety, dotykali ich, czuli ich woń, ale nie potrafili odróżnić prawdziwego od sztucznego.
Nawet król był zaskoczony, że jeden był naturalnym bukietem, a drugi imitacją, ponieważ nie widział różnicy. Był jeden inteligentny człowiek, który wymyślił sposób, aby je odróżnić. Postawił bukiety przy oknie i po chwili bzykając wleciała do środka pszczoła. Podleciała do pierwszego bukietu, ale na nim nie usiadła; potem podleciała do drugiego z nich i na nim się zatrzymała. Nikt inny tego nie zauważył. Człowiek powiedział: “Wasza wysokość, znalazłem rozwiązanie. To są prawdziwe kwiaty, a to są sztuczne.”
Król był zaskoczony. Spojrzał na kwiaciarza i zapytał: czy to była prawda.
Kwiaciarz odpowiedział, “Tak wasza wysokość, on ma rację.” Będąc istotami ludzkimi, wszyscy jesteśmy kwiatami w ogrodzie Boga. Każdy musi zadać sobie pytanie, czy jesteśmy prawdziwymi kwiatami, czy nie. Na zewnątrz możemy wyglądać na pięknych, ale co jest wewnątrz nas?
Co leży w środku i za wieloma rodzajami ubrań, masek, które nosimy?


Metafora to umiejętnie dobrane obrazowe porównanie, przenośnia.
Metafory nas otaczają, towarzyszą nam przez całe życie, pomagając zrozumieć siebie i coraz bardziej skomplikowany świat.
Słowo „metafora” odnosi się do opowiadania, żartu, przypowieści, anegdoty, bajki, gdzie poprzez wyobrażenie odwołuje się bezpośrednio lub pośrednio do obrazu z życia.
Metafory niosą zrozumienie, są skuteczniejsze niż zwykły opis, ponieważ dzięki symbolice w nich zawartych, wywołują szybsze napięcie emocjonalne.
Interesująca historia, dobrze opowiedziana, potrafi poruszyć wyobraźnię i zainspirować nas do nowych działań.
Co ciekawe, możliwości interpretacji metafory są wieloznaczne, dzięki czemu możemy dopasować ją do obrazów i sytuacji w codzienności i życiu każdego z nas.
Konstruowanie metafor jest aktem twórczym, ponieważ wymaga tworzenia nowego znaczenia.
Zrozumienie metafor może być potężnym narzędziem do formowania kreatywnych myśli, innego spojrzenia na świat i życie!

Metafora jest mi bliska poprzez opowiadanie i czytanie ...... jak również obserwacje codziennych sytuacji i..........


 Metafory- Katarzyna Starula

9 stycznia 2012

Life !!!


Świat który kocham...świat najcudowniejszej muzyki ......





cudowne !!!!


Dziękuję Marcinie  ...... :)

 

 
Nie osiągalne :(

 
 
 

 

 

6 stycznia 2012

Wolność ......

Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest
Jak płynie sobie aż po nieba kres
Wiedz niebo bywa pełne wichrów i burz
A z lotu ptaka już nie widać róż
Bo wolność to nie cel lecz szansa by
Spełnić najpiękniejsze sny marzenia
Wolność to ta najjaśniejsza z gwiazd
Promyk słońca w gęsty las, nadzieja

Wolność to skrzypce, z których dźwięków cud
Potrafi wyczarować mistrza trud
Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz
To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz
A wolność to wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
Wolność to wśród życia gór i chmur
Poprzez każdy bór i mur znać przejście

Wolność lśni wśród gałęzi wielkich drzew,
Które pną się w słońce każda w swoją stronę
Wolność brzmi jak radosny ludzi śpiew,
Którzy wolność swą zdobyli na obronę
Zwycięstwa mądrości, prawdy i miłości,
Spokoju, szczęścia, zdrowia i godności
Wolność to diament do oszlifowania
A zabłyśnie blaskiem nie do opisania

Wolność to także i odporność serc,
By na złą drogę nie próbować zejść
Bo są i tacy, którzy wolności cud
Potrafią wmieszać w swoich sprawek brud
A wolność to królestwo dobrych słów,
Mądrych myśli, pięknych snów
To wiara w ludzi
Wolność - ją wymyślił dla nas Bóg,
Aby człowiek wreszcie mógł
W niebie się zbudzić
 Marek Grechuta -

5 stycznia 2012

Szczęśliwa kobieta

Jestem kobietą szczęśliwą.
Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy.
 Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły.
     Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki.
Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie.
    W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie swojego dziubdziusia.
Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. 
Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli.

    Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i  bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny..

    Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.

    Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.
Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją.

    Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. 
Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji.
Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać.

    Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. 

    Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia. 



 A teraz pytanie .... - co to .... jest ?

 Odpowiedź:

 Fragment książki  ---
 "Przygotowanie do życia w rodzinie" -  autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
Cena detaliczna 20zł

...... i co Ty na to ???

A bo to takie nie jest proste .... życie ...



Życie w innym świecie

W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty, żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by to miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią ...
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami!
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę, żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat, bo wiesz..., ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później. 
 
 Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia

Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.
Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem.
Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie.
Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią.
Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę.
Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż unikają miłości!
Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie.
Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).
Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi... Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.
Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze.
Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.
Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył.

Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz.
Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.
Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym "kocham cię", a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz.
Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie.
Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć "jak mi przykro", "przepraszam", "proszę", "dziękuję" i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz.
Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni.  
Gabriel Garcia Marquez,

To śmieszne
To śmieszne, jak śmiesznym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się dlaczego świat zmierza do piekła. To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co jest napisane w gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.
To śmieszne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć, mówić ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia.
To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć: "wierzę w Boga" - i nadal iść za szatanem który tak a propos również "wierzy", że jest Bóg.
To śmieszne, jak możesz wysłać tyle "dowcipów" przez e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełznany ogień, ale kiedy zaczynasz przesyłać rzeczy dotyczące Pana Jezusa ludzie dwa razy zastanawiają się, czy podzielić się nimi.
To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyberprzestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony do Chrystusa w niedzielę, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.
śmiejesz się?
To śmieszne, że kiedy przeczytasz tę wiadomość, nie pokażesz jej zbyt wielu osobom, ponieważ nie jesteś pewny, w co wierzą lub co pomyślą o Tobie, kiedy im to wyślesz. Czy myślisz?
Przekaż to dalej, jeżeli uważasz, że warto. Jeśli nie, to wyrzuć.... Nikt się o tym nie dowie.
Lecz jeśli to wyrzucisz, nie stój z boku i nie narzekaj na fatalny stan tego świata!


Pieniądze kręcą... ale szczęście może więcej

Pieniędzmi możesz kupić budynek, ale nie dom.
Możesz kupić pościel, ale nie sen.
Możesz kupić zegarek, ale nie czas.
Możesz kupić książkę, ale nie wiedzę.
Możesz kupić lekarstwo, ale nie zdrowie.
Możesz kupić stanowisko, ale nie uznanie.
Możesz kupić życie, ale nie duszę.
Możesz kupić krew, ale nie życie .
Możesz kupić seks, ale nie miłość.
Ale nie kupisz bliskich Ci osób !

Prawdziwe bogactwo  

W pewnej wsi jeden z jej mieszkańców zgromadził tyle bogactw, że mógł się uważać za najbogatszego ze wszystkich.
Ponieważ mógł dysponować pieniędzmi i kupił sobie muła, pomyślał więc o podróży Przybył do kraju o wiele większego niż jego kraina i ujrzał dom o wiele piękniejszy od własnego.
- Czyj to dom? - spytał. - Czyżby jakiegoś boga?
- Najbogatszego człowieka w tym kraju - brzmiała odpowiedź.
Wieśniak wrócił w swoje strony i tak ciężko pracował, harował, zapracowywał się, aż wreszcie mógł wybudować sobie siedzibę taką, jak tamta, którą podziwiał.
Tym razem nabył konia i karetę, po czym pojechał do miasta. Tam zaś domów takich, jak jego, były setki. Dziesiątki z nich były nieporównanie piękniejsze. A cóż powiedzieć o pałacu króla? Nawet pracując przez całe życie, w dzień i w nocy nie mógłby współzawodniczyć z takim bogactwem.
Kiedy wracał do domu, smutny i przybity, w wehikule złamało się koło, a koń padł z wyczerpania. Wieśniak musiał więc podróżować pieszo. Kiedy zapadła noc, ujrzał w oddali światełko; był to dom świętego pustelnika.
Wieśniak wszedł i od razu uderzyło go panujące tam wielkie ubóstwo.
- Kim jesteś i czym się zajmujesz - spytał eremitę - że mieszkasz w tak nędznym domostwie?
- To mi wystarcza - odrzekł pustelnik. - A ty z kolei, dlaczego nie jesteś szczęśliwy?
- Bo co, czy to widać?
-Widać to po twoich oczach. Szukają czegoś, czego tu nie ma: bogactwa.
- A jednak, jakież ja widziałem bogactwa! Pustelnik powiedział:
- Czy o zmroku zauważyłeś świetliki na łąkach? Łudzą się, że oświetlają cały świat, ale ich pycha znika, kiedy gwiazdy pojawiają się na niebie. Także one sądzą, że oświetlają niebo. Ale zaledwie ukaże się księżyc, znikają powoli i ze smutkiem. Także księżyc łudzi się, że zalewa ziemię swoim światłem, ale kiedy wschodzi słońce - ledwo go widać na niebie. Gdyby ci, co chwalą się swoim bogactwem, pomyśleli o tych prostych sprawach, odnaleźliby stracony uśmiech.
Wieśniak uśmiechnął się, ale na jego twarzy malowało się jeszcze trochę smutku.
Wówczas eremita powiedział doń:
- Czy wiesz, że w stosunku do mnie jesteś królem?
- No, nie przesadzajmy. Z pewnością mam dom piękniejszy od twojego, trochę odłożonego grosza i...
- Nie o tym mówię - powiedział pustelnik i przybliżył lampę do swojego wynędzniałego ciała; nie miał nóg.
Wówczas wieśniak, który miał się uśmiechnąć - zapłakał.
 


 Lustro- bogactwo duszy

 W dalekim kraju wśród pięknych ośnieżonych górskich szczytów mieszkał pewien człowiek. 
Dawno temu opuścił miasto, w którym pracował jako profesor na uniwersytecie. Był przez wszystkich szanowany i doceniany jako fachowiec, mimo to nie czuł się szczęśliwy. 
Po jakimś czasie postanowił zostawić swoją pracę, sprzedał dom, w który mieszkał i udał się w góry, abym tam z dala od cywilizacji podziwiać piękno przyrody i pisać wiersze. Pisanie sprawiało mu wielką radość. Z dala od zgiełku ulic i dymiących kominów czuł, że jest bliżej natury i bliżej Boga. Tam odnalazł swoje szczęście. 
Wreszcie rozbił to, o czym marzył.
Do jego chaty rzadko zaglądali ludzie, czasem tylko jacyś zabłąkani turyści, którzy zboczyli z górskiego szlaku, prosili go o nocleg. Jednak rano skoro tylko pierwsze promienie słońca wyjrzały zza górskich szczytów - udawali się w dalszą drogę.
Po kilku latach takiego mieszkania w odosobnieniu, mężczyzna odczuł głęboko potrzebę udania się do miasta. Długo walczył z tymi myślami, w końcu postanowił się tam udać. Wyjął z komody resztki pieniędzy, który pozostały mu jeszcze z czasów, gdy był profesorem na uczelni i poszedł do miasta. 
Tam na jednym ze straganów kupił sobie lustro, chciał bowiem wiedzieć jak wygląda, a w chacie, w górach nie posiadał tego przedmiotu. W mieście zabawił zaledwie kilka godzin i pośpiesznie wrócił w góry.
Od ostatniej wędrówki do miasta codziennie rano bohater przeglądał się w lustrze, chcą wiedzieć jak wygląda.
Minęło kilka miesięcy i mężczyzna znów poczuł ochotę na to, by udać się do miasta. Ruszył więc ponownie w drogę, którą pokonywał wcześniej.
Tym razem nie robił zakupów. Przechodząc ulicą spotkał jednego ze swoich kolegów, który też był profesorem na uniwersytecie. Opowiedział mu o tym, że kilka miesięcy temu kupił lustro, aby wiedzieć jak wygląda. Znajomy profesor popatrzył na niego i rzekł:
- Jeśli chcesz wiedzieć naprawdę kim jesteś, nie patrz w lustro, ono pokaże tylko twoje ciało. 
Patrz na wyraz twarzy człowieka, który z tobą rozmawia. Wtedy ujrzysz swoje wnętrze, i to kim naprawdę jesteś. 
 

Drobne przyjemności

Poświęć kilka minut na przeczytanie tego listu. 
Przemyśl każdą rzecz, zanim przejdziesz do następnej... 
To są rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność, ostatnie linijki pozostawią Ci coś do myślenia...
  1. Zakochanie się
  2. Śmianie się tak, że aż zabolą Cię mięśnie twarzy
  3. Gorący prysznic
  4. Żadnych kolejek w supermarkecie
  5. Odświętny wygląd
  6. Otrzymanie e-maila
  7. Jazda po pięknej drodze
  8. Gdy grają twoją ulubioną piosenkę w radiu
  9. Leżenie w łóżku i słuchanie deszczu padającego za oknem
  10. Gorące ręczniki prosto z suszarki
  11. Shake czekoladowy lub waniliowy
  12. Rozmowa zamiejscowa
  13. Kąpiel z bąbelkami
  14. Chichotanie
  15. Dobra rozmowa
  16. Plaża
  17. Gdy znajdziesz 100 złotych w płaszczu z zeszłej zimy
  18. Śmianie się z siebie
  19. Telefon o północy, który trwa godzinami
  20. Bieg pod spryskiwaczem
  21. Śmiech bez powodu
  22. Gdy ktoś Ci powie, że jesteś piękna / piękny
  23. Przyjaciele
  24. Gdy przypadkowo usłyszysz, jak ktoś mówi coś miłego o Tobie
  25. Gdy budzisz się rano i okazuje się, że masz jeszcze kilka godzin snu
  26. Pierwszy pocałunek
  27. Poznawanie nowych przyjaciół lub spędzanie czasu ze starymi
  28. Zabawa z nowym szczeniaczkiem
  29. Słodkie sny
  30. Gdy ktoś się bawi Twoimi włosami
  31. Gorąca czekolada
  32. Wycieczki z przyjaciółmi
  33. Huśtanie się na huśtawce
  34. Rozpakowywanie prezentów pod choinką przy równoczesnym jedzeniu ciasteczek i piciu likieru
  35. Gdy znajdujesz słowa piosenki wydrukowane na okładce nowego CD tak, abyś mogła/mógł śpiewać nie czując się głupio
  36. Pójście na dobry koncert
  37. Nawiązanie kontaktu wzrokowego z przystojnym nieznajomym / piękną nieznajomą
  38. Wygranie gry zespołowej
  39. Robienie ciasteczek czekoladowych
  40. Gdy przyjaciel przyśle Ci ciasteczka domowej roboty
  41. Spędzanie czasu z bliskimi przyjaciółmi
  42. Widzieć i słyszeć śmiech przyjaciół
  43. Trzymać za rękę osobę, na której Ci zależy
  44. Pobiec do starego przyjaciela i uświadomić sobie, że rzeczy (dobre lub złe) nigdy się nie zmieniają
  45. Jeździć na najlepszej kolejce górskiej bez przerwy
  46. Obserwowanie wyrazu twarzy osoby, gdy ta otwiera wymyślony przez Ciebie prezent
  47. Oglądanie wschodu słońca
  48. Gdy wstajesz z łóżka każdego poranka i dziękujesz Bogu za następny piękny dzień.
  49. Gdy mąż / żona przyniesie Ci kawę do łóżka
PRZYJACIELE SĄ JAK ANIOŁY, KTÓRE PODNOSZĄ NAS, KIEDY NASZE SKRZYDŁA MAJĄ KŁOPOTY Z PRZYPOMNIENIEM SOBIE, JAK SIĘ LATA. 
 
 

4 stycznia 2012

Szczęście ......


Szczęście jest tak blisko

Dzisiaj jest dzień aby być szczęśliwym
Właśnie dziś, nie jest Ci dany żaden inny, tylko dzisiejszy, dany po to, aby żyć, być zadowolonym i szczęśliwym.
Wczoraj: już przeminęło
Jutro: dopiero nadejdzie
Dzisiejszy dzień jest jedyny, niepowtarzalny, masz go w swoich rękach.
Uczyń ten dzień swoim najlepszym, jeśli go dziś tak nie przeżyjesz będzie stracony.
Nie zasępiaj swojej twarzy niepokojami i kłopotami jutra.
Nie obciążaj swego serca wczorajszym dniem
Żyj świadomie tym dniem.
Dniem dzisiejszym!


Jeśli dziś nie potrafisz być szczęśliwy, nie spodziewaj się, że jutro zdarzy się cud.
Żeby rzeczywiście żyć, musisz żyć już !
To właśnie dziś bądź szczęśliwa.
Znajdź czas, by być szczęśliwym.
Jesteś cudem, który zaistniał,
Który żyje, który jest jedyny na tym świecie.
Jesteś niepowtarzalny i niezastąpiony.
Dlaczego Cię to nie zachwyca?
Dlaczego nie cieszysz się samym sobą i wszystkimi innymi wokół?
Czyżby dla ciebie było aż tak oczywiste to, że żyjesz, że został Ci czas podarowany?
Czas, by śpiewać, tańczyć i być szczęśliwym?
Kawałek życia został Ci włożony w ręce.
Twojego własnego życia.
Twoje umykające istnienie każdego dnia dawane jest Ci od nowa.
Czy naprawdę chętnie przeżywasz dzisiejszy dzień?
Czy go rozpoczynasz z ochotą?
Czy przyjmujesz niczym ołowiany ciężar, który Cię przygniata?
Nikt z ludzi nie potrafi tego zmienić, jedynie ty sama.
Nie ma bowiem na świecie nikogo, kto mógłby ten dzień przeżyć za ciebie.
Przyjmij ten podarunek, a nie zapomnij, że każdy dzień dany Ci jest jak wieczność.
Abyś była szczęśliwa...
Każdego dnia zaczynaj życie od nowa!!!
Życie znowu wstępuje w ciebie, gdy się dziwisz, że każdego poranka pojawia się światło.
Jesteś szczęśliwa, ponieważ twoje oczy widzą, twoje dłonie czują, a twoje serce bije.
Jesteś jak nowo narodzona, gdy zdajesz sobie sprawę, że żyjesz.
Jesteś nowym człowiekiem, gdy czystym spojrzeniem patrzysz na ludzi i sprawy, gdy potrafisz cieszyć się kwiatami na drodze swojego życia. Ten, którego nic już nie potrafi zachwycić, nigdy nie przeżyje cudu.
Przyjmij, co ci ten dzień przyniesie: światło, powietrze i życie, uśmiech, płacz i zabawę
Cały cud tego dnia....



Aby być szczęśliwym, nie jest ważne, by wiele posiadać. Istotnym jest, by mniej pożądać.
Wielu myśli inaczej. Są niezadowoleni z tym co posiadają. Dlatego kupują kolejne rzeczy. Rzeczy, których tak naprawdę wcale nie potrzebują.
Nie czyń tego!!
Będziesz miała jedynie coraz to więcej niepotrzebnych przedmiotów i wcześniej czy później zauważysz, że to wszystko nie uczyniło Cię jednak szczęśliwym.
Bogata i szczęśliwa nie jesteś wtedy, kiedy wiele posiadasz, lecz wyłącznie wówczas, gdy potrafisz obejść się bez wielu rzeczy.

Szczęścia nie można kupić.
Miłości doznaje się bezpłatnie.
Bardziej niż pieniędzy potrzebujemy miłości, bo dzięki niej można być szczęśliwym.

Dlaczego spoglądasz zawsze  w tą drugą stronę?
Dlaczego ciągle myślisz, że inni mają więcej szczęścia?
Tak łatwo twierdzisz, że innym się powodzi o wiele lepiej ...
Ten drugi brzeg wydaje Ci się zawsze piękniejszy.
Może dlatego, że jest od ciebie oddalony, a ty patrzysz, jak skamieniały, zauroczony tym pięknym widokiem.
Czy przyszło Ci kiedyś na myśl, że na tym drugim brzegu inni  także na ciebie patrzą i sądzą, że to Ty masz więcej szczęścia?
Oni też zauważają wyłącznie twoją lukrowaną stronę. Mniejszych i większych trosk, i kłopotów nie znają.
Szczęście nie leży na drugim brzegu. Twoje szczęście znajduje się w Tobie.
Istnieje na tym świecie jeden człowiek, którego musisz naprawdę bliżej poznać.
Również wtedy, kiedy go całkowicie nie zrozumiesz.
Nie rozumiesz, dlaczego on robi to, a nie tamto, dlaczego raz tak odczuwa, a kiedy indziej zupełnie inaczej.
Jest to człowiek, z którym musisz żyć na co dzień.
Ten człowiek siedzi w twojej własnej skórze.
Ty sam jesteś tym człowiekiem.
W sprawie szczęścia ogromne, a nawet największe znaczenie ma fakt, by dobrze czuć się we własnej skórze.
Aby być szczęśliwym, musisz być wolnym.
Wolnym także od patrzenia i myślenia wyłącznie o sobie, od chorobliwego przewrażliwienia, od niecierpliwości i pożądania.

Najlepszym nauczycielem jest zwyczajne, codzienne życie.
Długie monotonne godziny, ciągle ta sama męcząca praca, nieporozumienia i rozczarowania, choroby i kłopoty, nie spełnione marzenia i nieuniknione starcia.
Wszystko to oszlifuje cię niczym diament.
Pod warunkiem, że potrafisz pogodzić się z tym.
Czasami jest to bolesne,  ale nie ma innej drogi do prawdziwego szczęścia.
Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi.
Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu.
Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy.
W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność.
Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nad istotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia.
Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych.
Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych.
Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć.
Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnie w kontaktach.
Człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy nie ugania się za szczęściem jak za motylem, lecz jest wdzięczny za wszystko, co dostaje.
Jeśli poszukuje szczęścia zbyt daleko, to ma sytuację podobną jak z okularami.
Nie widzi ich, a ma je przecież na nosie. Tak blisko!

Jakże możemy być kiedykolwiek szczęśliwi, jeżeli zawsze wszystkiego oczekujemy od innych?

Bóg dał każdemu człowieku coś, czym potrafi innych uszczęśliwić.

Szczęśliwy człowiek wznosi światło tam, gdzie panują ciemności.

Czas to nie droga szybkiego ruchu pomiędzy kołyską a grobem...

Czas - to miejsce na zaparkowanie pod słońcem.


Żyjemy w ciągłym pośpiechu, dzisiaj wszystko musi szybko iść.
W czasach, gdy nikt nie ma czasu, spróbuj pozostać człowiekiem.
Nie pozwól zapędzić się w bezsensownej gonitwie!
Ślimak także dotarł do arki Noego
.

Szczęścia nie musisz szukać.
Szczęście jest jak cień: podąża za tobą, jeśli nawet o tym nie myślisz.

Tęsknota za utraconym rajem jest wyryta w sercu człowieka.

 
Zacznij poniedziałkowy ranek w nastroju jaki miałeś w piątek po pracy.
Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, odwrócić kartę i zaczynać na nowo.


Miej odwagę!
Patrz jak słońce,
mimo wszelkich nieszczęść,
tragedii i biedy
w świecie
wstaje
każdego poranka
od nowa.






Tekst zebrany z książek Phila Bosmansa
Słoneczne promyki szczęścia,
Być wolnym,
Z sercem przez cały rok,
Człowieku lubię cię